poniedziałek, 7 listopada 2022

Aresztowanie 12 Polaków we wsi Szulec, gmina Opatówek 14 czerwca 1940. Pożar podczas wysiedlania polskich rodzin.


   Historia Szulca pozostaje przejmującym świadectwem tego, jak okupacyjny terror potrafił zniszczyć ludzkie życie nawet wtedy, gdy formalnie potwierdzono niewinność oskarżonych. Tragiczny pożar, będący skutkiem dziecięcej nieostrożności, stał się dla niemieckiego aparatu represji pretekstem do prześladowań, które dla wielu mieszkańców wsi zakończyły się więzieniem, obozem koncentracyjnym i śmiercią.

Tragedia Szulca – pożar, wysiedlenie i niemiecki terror

   Wieś Szulec, położona w granicach gminy Opatówek w ówczesnym województwie kaliskim, należała przed II wojną światową do miejscowości zamożnych. Żyzne ziemie, dobrze prosperujące gospodarstwa i solidna zabudowa sprawiały, że mieszkańcy żyli dostatnio, czerpiąc owoce swojej ciężkiej pracy.

Rankiem 14 czerwca 1940 roku spokój tej wielkopolskiej wsi został brutalnie przerwany. 

   Wszystko zaczęło się w gospodarstwie Stanisława Spiża. Syn jego siostry, czteroletni Stanisław Nowak  znalazł zapalniczkę swojego wujka Stanisława i zaprószył ogień w słomie składowanej za zabudowaniami. Stanisław Spiż był wtedy nieprzytomny, ciężko ranny po wypadku, ponieważ kopnął go koń. Dziecko zabrało jego zapalniczkę i z grupą innych dzieci pasących krowy za zabudowaniami zrobili górajkę.

Zygmunt Spiż, s. Wojciecha, ur. 24.02.1911 ( w środku). Brat Stanisława Spiża, absolwent politechniki, zamieszkały w Lodzi. Mimo, że został ostrzeżony, że będą aresztowania za ten pożar, przyjechał do  Szulca. Aresztowany w Szulcu, oskarżony o podpalenie i zamordowany w Auschwitz.
(z archiwum domowego Anny Kurzawskiej, córki Anny Spiż, siostry Zygmunta)

 Płomienie błyskawicznie objęły stodołę, a następnie, podsycane przez długotrwałą suszę i wiatr, zaczęły przenosić się na kolejne zabudowania położone wzdłuż szosy prowadzącej z Koźminka do Opatówka. 

    Pożar okazał się katastrofalny w skutkach. W krótkim czasie zniszczył gospodarstwa należące do dziesięciu rodzin: Stanisława Spiża, Kazimierza Kurka, Wawrzyńca Kurka, Leona Balcerczyka, Stefana Antczaka, Michała Zimnego, Michała Kołaty, Michała Frankiewicza, Józefa Szymańskiego oraz Stefana Klibra.

   W tym samym czasie, gdy mieszkańcy walczyli z żywiołem, do Szulca przybyły samochody z niemiecką policją, funkcjonariuszami okupacyjnymi oraz niemieckimi osadnikami. Celem ich przyjazdu było przeprowadzenie planowanej akcji wysiedleńczej polskich gospodarzy i osiedlenie na ich ziemi niemieckich kolonistów. Zbieg okoliczności sprawił, że pożar i akcja wysiedlenia nastąpiły niemal równocześnie. Niemcy uznali to za akcję sabotażową.

Zabudowania gospodarcze 
Stanisława Spiża

   Niemcy otoczyli wieś szczelnym kordonem. Na jej krańcach ustawiono karabiny maszynowe, a próbujących uciekać mężczyzn zatrzymywano i aresztowano. Okupanci uznali bowiem, że pożar został wzniecony celowo przez Polaków jako akt zemsty za planowane wysiedlenie. W rzeczywistości mieszkańcy Szulca spodziewali się podobnej akcji, ponieważ wysiedlenia trwały już w okolicznych miejscowościach. Jednak wybuch pożaru był nieszczęśliwym wypadkiem, całkowicie niezwiązanym z działaniami niemieckiej administracji. Zatrzymanych Polaków zgromadzono w miejscowym domu ludowym, gdzie rozpoczęły się brutalne przesłuchania. 

Dom Ludowy w Szulcu. Przed wojną gromada wsi Szulec, która zaczęła budować dom jako ludowy straciła tą  nieruchomość z powodu niegospodarności i została sprzedana na licytacji w 1935 roku. W czasie wojny Niemcy mieli tu magazyny, Spółka z Poznania, która była właścicielem od 1935 do roku 1956 sprzedała to na licytacji.
Tu byli przetrzymywani zatrzymani z Szulca, przesłuchiwani i torturowani. 

   Wśród aresztowanych znaleźli się bracia Balcerczykowie: Jan, Józef, Stanisław, Leon i Stefan, a także Zygmunt Spiż (na zdjęciu powyżej), Marian Kurek, Stefan Antczak, Stefan Kliber, Józef Skonieczny, Maria Kliber i Anna Spiż. Podczas przesłuchań więźniowie byli bici z wyjątkowym okrucieństwem, często aż do utraty przytomności.

   Szczególnie ponurą rolę odegrał funkcjonariusz działający po cywilnemu, nazwiskiem Neumann. To właśnie on miał wyróżniać się wyjątkową brutalnością wobec zatrzymanych. Po kilku dniach zwolniono obie kobiety, natomiast mężczyzn przewieziono najpierw do aresztu w Opatówku (na plebanii), a następnie do więzienia w Kaliszu. Tam przez długi czas nie prowadzono wobec nich żadnych czynności procesowych.

   Dopiero 7 lipca 1940 roku przed niemieckim Sądem Specjalnym (Sondergericht) w Kaliszu stanęło siedmiu oskarżonych o podpalenie wsi: Jan i Józef Balcerczykowie, Leon Balcerczyk, Zygmunt Spiż, Marian Kurek, Stefan Antczak oraz Stefan Kliber. Pozostali zatrzymani wystąpili jako świadkowie, podobnie jak wcześniej zwolnione kobiety i sam czteroletni Stanisław Nowak, którego nieostrożna zabawa była rzeczywistą przyczyną tragedii.


Helena Spiż z córką Marią, 1941, Łódź. Dziecko nie poznało
już swojego ojca Zygmunta, zamordowanego w Auschwitz.


   Żaden z oskarżonych nie przyznał się do zarzucanych czynów. Szczególne znaczenie miało zeznanie Stefana Klibra, który podczas rozprawy odwołał wcześniejsze obciążające innych mieszkańców zeznania. Wyjaśnił, że zostały one wymuszone podczas brutalnych przesłuchań i złożone pod wpływem bicia. Po wysłuchaniu wszystkich świadków oraz przeprowadzeniu wizji lokalnej niemiecki sąd nie znalazł żadnych dowodów winy oskarżonych. W efekcie wszyscy zostali uniewinnieni. Wyrok uprawomocnił się 13 lipca 1940 roku.

Mimo prawomocnego uniewinnienia wolność nie została im jednak zwrócona.

   Bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku funkcjonariusz Neumann miał podejść do oskarżonych i oznajmić, że choć sąd uznał ich za niewinnych, Gestapo zatrzymuje ich do własnej dyspozycji. Był to wymowny dowód, że w okupacyjnej rzeczywistości nawet wyrok sądu nie chronił przed terrorem niemieckiego aparatu bezpieczeństwa. Przez kolejne tygodnie nikt z uniewinnionych ani nawet część świadków nie odzyskał wolności. Dopiero 2 września 1940 roku zwolniono z więzienia w Kaliszu świadków: Stefana i Stanisława Balcerczyków oraz Józefa Skoniecznego. Pozostali zostali przewiezieni do więzienia przy ulicy Sterlinga w Łodzi. Po kilku miesiącach zwolniono jedynie ciężko chorego Mariana Kurka. Wyniszczony pobytem w więzieniach zmarł 19 lipca 1941 roku.

   6 listopada 1940 roku Jan Balcerczyk, Zygmunt Spiż, Stefan Kliber i Stefan Antczak zostali deportowani z więzienia w Łodzi do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Żaden z nich nie przeżył. Jan Balcerczyk, Zygmunt Spiż i Stefan Antczak zginęli jeszcze pod koniec 1940 roku, natomiast Stefan Kliber poniósł śmierć w 1942 roku.

   Kilka dni później, 8 lub 9 listopada 1940 roku, Józef i Leon Balcerczykowie zostali przewiezieni etapami do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen. Doczekali tam wyzwolenia.

Bracia Spiż


   Odpowiedzialność za aresztowanie, bezprawne przetrzymywanie oraz śmierć mieszkańców Szulca spoczywa na kaliskim oddziale Gestapo. Działo się to pomimo faktu, że niemiecki sąd jednoznacznie oczyścił oskarżonych z zarzutów. Kierownikiem tej placówki był wówczas Wilhelm Schönrogge. Po wojnie jego wydania polskim władzom odmówiły brytyjskie władze okupacyjne.


Personalia osób, które zginęły w Auschwitz:
1./ Jan Balcerczyk, s. Leona, ur. 16.12.1914 r. 
2./ Stefan Kliber, s. Marcina, ur. 9.8.1904 r.
3./ Zygmunt Spiż, s. Wojciecha, ur. 24.02.1911 *. 
4./ Stefan Antczak, s. Antoniego, ur. 1908 r. zmarł po pobycie w więzieniu
5./ Kazimierz Kurek, s. Kazimierza, ur. 31.1.1917 r. 

Przeżyli pobyt w obozie w Sachsenhausen:
6./ Józef Balcerczyk, s. Leona, ur. 29.5.1915 r.
7./ Leon Balcerczyk, s. Leona, ur. 28.6.1923 r. 

Aresztowani od dnia 14 czerwca 1940 r. do dnia 2 września 1940 
8./ Stefan Balcerczyk, s, Leona, ur. 19.8.1921 2.
9./ Stanisław Balcerczyk , s. Leona, ur. 30.9.1917 .
10./ Józef Skonieczny, danych brak

Zwolnione po kilku dniach zatrzymania
11./ Marianna Spiż voto Kliber, c. Józefa. ur. 10.12.1913 . 
12./ Helena Piotrowska, c. Wojciecha, ur. 22.12.1904 

Na podstawie:
  •  APK, Spuścizna Martyna, Sygn. 361
  • Wywiad z mieszkanką Szulca panią Anną Kurzawską, córką Anny Spiż.

Dominika Pawlikowska






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.