Etykiety

piątek, 20 marca 2026

Wielkanocny talerz pełen miłości

Wielkanocny poranek był dla mnie synonimem szczęścia.

 Leżałam pod wspaniałą, puchową pierzyną, która otulała mnie jak puchaty kokon. To był ten jeden szczególny dzień w roku, kiedy czas płynął inaczej, a dom wypełniało radosne oczekiwanie na wspólne świętowanie.

Z kuchni dobiegały stłumione odgłosy i cichy szum radia,  gdzie babcia przygotowywała wielkanocne śniadanie
Niespecjalnie kochała stać w przy garnkach, ale jako córka restauratorów radziła sobie w kuchni. I przede wszystkim umiała piec ciasta, czego ja nie umiem i nie lubię. Słodka woń pieczonej baby mieszała się z ostrym zapachem świeżo tartego chrzanu. Wiedziałam, że tam, za drzwiami, trwa to uroczyste krzątanie, które było dla mnie najpiękniejszą melodią dzieciństwa.
Nagle drzwi skrzypnęły, wpuszczając do pokoju smugę światła i zapach wielkanocnych pyszności. Babcia weszła po cichu, niosąc talerz, który był dla mnie najwspanialszym prezentem. Nie musiałam nawet wychodzić z ciepłej pościeli; wystarczyło, że się podniosłam, a ona postawiła przede mną ten świąteczny skarb.
Na talerzu lśniła świeżo ugotowana szynka, jeszcze parująca i krucha, a obok niej pyszniła się gęsta, domowa sałatka jarzynowa. Nie mogło zabraknąć kawałka białej, aromatycznej kiełbasy i intensywnie czerwonej ćwikły, która barwiła wszystko dookoła. Brałam pierwszy kęs, czyjąc w ustach smaki, których nie da się podrobić. Babcia uśmiechała się, patrząc jak jem, a ja czułam, że te Święta Wielkanocne pod jej dachem to najbezpieczniejsze i najszczęśliwsze miejsce na świecie.
1996



piątek, 30 stycznia 2026

Zygmunt Gadzinowski (1909–1941). Lisków.

Zygmunt Gadzinowski (1909–1941)


Zygmunt Gadzinowski urodził się 17 lutego 1909 roku w Wilamowie koło Uniejowa. 

Był urzędnikiem samorządowym, działaczem społecznym i politycznym, przedstawicielem przedwojennej inteligencji administracyjnej II Rzeczypospolitej.
Odznaczał się wysokim wykształceniem, aktywnością publiczną oraz znaczną pozycją w środowisku lokalnym, co w okresie okupacji niemieckiej stało się jedną z przyczyn jego represjonowania.

W 1931 roku ukończył Studium Administracji Komunalnej przy Wydziale Prawa i Nauk Ekonomiczno-Społecznych Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie – jednej z najlepszych wówczas uczelni kształcących kadry administracyjne w Polsce. Od 1929 roku Wszechnica posiadała status uczelni wyższej, a nadawane przez nią dyplomy były równoważne z uniwersyteckimi. Program studiów obejmował zagadnienia prawa, ekonomii, samorządu i polityki społecznej, przygotowując absolwentów do odpowiedzialnej pracy w administracji publicznej. Uczelnia odegrała istotną rolę w formowaniu nowoczesnych elit urzędniczych II RP.

Po zawarciu małżeństwa z Heleną Wiewiórkowską z Opatówka przeniósł się do Liskowa, gdzie objął stanowisko sekretarza gminy. Zamieszkał wraz z żoną i dwojgiem dzieci – Teresą i Leszkiem – w budynku gminnym. Od stycznia 1934 roku pełnił funkcję wiceprezesa Gminnego Oddziału Związku Strzeleckiego w Liskowie (gm. Strzałków), angażując się w działalność paramilitarną i wychowawczą. Zachowane w archiwach dokumenty potwierdzają również jego aktywność w inicjatywach państwowych, m.in. w organizowaniu Pożyczki Narodowej, za co w 1934 roku otrzymał dyplom uznania.

Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem Koła Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem w Jastrzębnikach, działającego od 1932 roku. Funkcję prezesa koła pełnił Stefan Chenczke ze Skrajni, a wiceprezesa Kacper Pawlak z Jastrzębnik. Jako urzędnik i działacz społeczny należał do osób szczególnie aktywnych w życiu publicznym gminy.

W Liskowie był bliskim współpracownikiem ks. Wacława Blizińskiego (1870–1944), wybitnego działacza społecznego, posła i senatora II RP, proboszcza parafii liskowskiej. Uczestniczył w realizacji szeroko zakrojonych inicjatyw społeczno-gospodarczych i kulturalnych, które uczyniły Lisków jednym z najbardziej znanych ośrodków nowoczesnej wsi polskiej w okresie międzywojennym. Brał czynny udział w przygotowaniach do wystawy Praca i Kultura Wsi (1937), za co został odznaczony, oraz odpowiadał za zabezpieczenie logistyczne Kongresu Eucharystycznego w Liskowie w czerwcu 1938 roku.

Rozmach działań społecznych, obecność najwyższych władz państwowych – w tym prezydenta Ignacego Mościckiego i marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego – a także aktywność urzędników gminnych zwróciły uwagę miejscowych Niemców jeszcze przed wybuchem wojny. Po zajęciu Liskowa przez okupanta Gadzinowski przeniósł się wraz z rodziną do Opatówka, zamieszkując przy Placu Wolności 14.

Sekretarze gmin znaleźli się w centrum zainteresowania niemieckiego aparatu represji i byli licznie reprezentowani na listach proskrypcyjnych. W niemieckiej charakterystyce Zygmunta Gadzinowskiego zapisano: „Był wiodącą postacią w Liskowie. Jego nienawistne, podjudzające wystąpienia przeciw niemieckiej państwowości są tu w pamięci wszystkich. Ma wielkie wpływy pomiędzy tutejszymi Polakami i nie będzie ich używał na korzyść niemieckich władz”. Na tej podstawie uznano go za osobę szczególnie niebezpieczną dla III Rzeszy.

Listo z obozu

Został aresztowany przez gestapo 15 kwietnia 1940 roku w Opatówku. Dnia 26 kwietnia 1940 przewieziono go do obozu koncentracyjnego Dachau jako więźnia politycznego, gdzie otrzymał numer 6094. Następnie, 5 czerwca 1940 roku, deportowano go do KL Mauthausen-Gusen w Austrii. Osadzony był kolejno w blokach 1 i 5, jako więzień nr 3607.

Lista proskrypcyjna sporządzona przez lokalnych żandarmów z nazwiskiem Gadzinowskiego i pozostałymi współpracownikami księdza Blizińskiego

Zachował się list z obozu, napisany 28 lipca 1941 roku do żony, w którym informował o swoim stanie zdrowia i troszczył się o los rodziny, starając się podtrzymać bliskich na duchu.

Zygmunt Gadzinowski został zamordowany 29 października 1941 roku w obozie Mauthausen-Gusen w wieku 32 lat. Urna z jego prochami, przesłana przez władze obozowe, spoczęła w grobowcu rodziny Wiewiórkowskich na cmentarzu w Opatówku.

Wkrótce po jego śmierci zmarła również żona Helena. Osierocone dzieci – Teresa i Leszek – zostały oddane pod opiekę babki, Leokadii Wiewiórkowskiej z Opatówka. Los rodziny Gadzinowskich stał się tragicznym przykładem ceny, jaką zapłaciła lokalna inteligencja i administracja II Rzeczypospolitej za wierność państwu polskiemu i działalność społeczną w obliczu niemieckiej okupacji.

Dokumenty z archiwum rodzinnego córki Gadzinowskiego-Teresy Jaśkiewicz