Historie tu opisane dedykuję wszystkim, których pasjonuje historia. Blog to wehikuł czasu, który przenosi w przeszłość, do wielonarodowej Polski. Wspomnienia trudnych czasów, lokalnej historii.
Jestem autorką książek: "HISTORIA W SEPII. OPATÓWEK. WIEWIÓRKOWSCY", "AKCJA GESTAPO PRZECIWKO POLSKIEJ INTELIGENCJI NA TERENIE GMINY BLIZANÓW" i "OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA.ZAPIS TERRORU LAT 1939-45 W GMINIE CEKÓW I KAMIEŃ"
W tym roku szczególny akcent kładziemy na obozy koncentracyjne m.in. KL Mauthausen-Gusen, KL Stutthof, KL Auschwitz, w których w ramach "akcji prewencyjnej" w latach 1939/1940 osadzono przedstawicieli polskiej inteligencji, a tysiące z nich straciło życie. Dlatego dwóch bohaterów akcji, których chcemy przypomnieć w tym roku, to właśnie więźniowie obozów koncentracyjnych, którzy zostali tam zgładzeni - powiedziała koordynatorka przedsięwzięcia dr Agnieszka Łuczak, naczelnik Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej Instytutu Pamięci Narodowej w Poznaniu.
Wśród bohaterów tegorocznej edycji akcji jest pochodzący spod Kalisza Marian Wiewiórkowski, który zginął w 1941 roku w wieku 31 lat.
- Dzięki postaci Wiewiórkowskiego/BIOGRAM/ chcemy przypomnieć położony na austriackiej ziemi obóz koncentracyjny Gusen, który powstał w grudniu 1939 roku, jako filia położonego kilka kilometrów dalej obozu KL Mauthausen. Na budowę obozu w okolicach Mauthausen i Gusen zdecydowano się ze względu na pobliskie kamieniołomy granitu. W początkowym okresie jego istnienia więźniowie musieli pracować w kamieniołomach. Później w coraz większym stopniu zmuszani byli do pracy w przemyśle zbrojeniowym. Do samego tylko podobozu Gusen deportowano około 71 tys. ludzi z całej Europy. Około 36 tys. zostało tam zamordowanych.
Największymi grupami narodowościowymi w obozie byli Polacy i obywatele Związku Sowieckiego - powiedziała Łuczak.
Organizatorzy proszą, by przesłać dokumentujące zapalanie zniczy zdjęcia, wraz z krótkim opisem, na adresy: znicz@dzieje.pl oraz znicz@radiopoznan.fm. "Zapal znicz pamięci" to wspólna akcja pięciu pionów edukacyjnych IPN a także Radia Poznań, Radia Plus, Radia Łódź, Polskiego Radia Katowice i Polskiego Radia Pika. Przedsięwzięcie objął swoim patronatem prezydent Andrzej Duda. Partnerem medialnym akcji jest portal dzieje.pl http://niezalezna.pl/206341-tysiace-zniczy-zaplonie-w-miejscach-niemieckich-zbrodni-na-polakach
Literatury obozowej jest wiele. Jak choćby wspomnienia Stanisława Grzesiuka "Pięć lat kacetu" czy "Przeżyłam Oświęcim" Żywulskiej, "Wspominki z obozu Sachsenhausen 1939-40" Pigonia, "Z otchłani" Kossak-Szczuckiej.
Sięgnęłam teraz po książkę łódzkiego poety i pisarza, więźnia Oświęcimia i Gusen - Grzegorza Timofiejewa "Człowiek jest nagi".
Książki na temat obozu Gusen zawsze mnie interesują, ponieważ mój dziadek Marian Wiewiórkowski /biogram tutaj/ został zamordowany w tym obozie.
19 kwietnia 1940 zarejestrowano go w obozie Dachau, otrzymał numer 6098.
Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i
otrzymał numer 4769.
Książka została wydana przez Wydawnictwo Łódzkie w 1960 roku w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy.
Jest bardzo realistyczna i wiernie oddaje rzeczywistość obozową, z wrażliwością głodnego poznania pisarza.
Jako miejsce na obóz został ustanowiony przez DEST (Deutsche Erd- und Steinwerke G.m.b.H.) obszar między kamieniołomami granitu Gusener i Kastenhofer Oberbruch oraz drogi między Mauthausen i St. Georgen.
Do samego Gusen deportowano łącznie 71 tys. więźniów 27 narodowości. Zginęło ponad 35 tys. z nich, a 60% ofiar stanowili Polacy.
Grzegorz Timofiejew "Człowiek jest nagi".
Autor opisuje swój transport, bo przecież nie można tego nazwać podróżą do Oświęcimia. "(...) na bunt stać nas nie było. Pamiętam z dzieciństwa rzeźnię. Podobnie. Ale tam bydło ryczało. Instynkt chyba? A tu bez hałasu. Cóż, człowiek mądrzejszy: wie, krzyczeć nie ma po co. A ryczeć nie wypada póki jesteś, bracie, homo sapiens".
Tak więc mimo tej grozy sytuacji wszystko dobywało się w ciszy, no chyba, że zakłócało ją wycie i ujadanie ssmanskich psów, którymi byli szczuci więźniowie.
Pan Grzegorz, był wówczas młodym człowiekiem i lubił marzyć o przyszłości, snuć plany w oczekiwaniu na to co, przyniesie los. Mówi o sobie, że zawsze chętnie czekał, w obozie przeciwnie. Tu przyszłość mogła przynieść tylko to, co najgorsze.
Najgorszym zagrożeniem dla więźniów w Gusen, położonym niedaleko Linzu, było zimno.
Umęczeni pracą, strachem, zaduchem obozowych baraków, chciwie wciągali powietrze do płuc. Ale to było zimne i ostre powietrze. Zabójcze dla osłabionych głodem i praca ponad siły organizmów. Zabójcze dla ludzi w cienkich drelichach pracujących przy minus 40 stopniach
Chorowali na zapalenie płuc, opon mózgowych, a gdy gorączka brała na dobre, to los był przesądzony. Takiemu nawet wody nie dawano, bo po co....
Zbliżając się do Gusen widzieli kamieniołomy, porozszarpywane dynamitem, resztę dokańczali więźniowie kilofami, czasami gołymi rękoma.
Tytuł książki nawiązuje do tego, że więźniowie często byli nadzy. Nadzy do odwszawiania, nadzy do Aufnahme/przyjęcia do obozu, do lekarza, pflegera . Człowiek w obozie był nagi, duszą i ciałem.
Baraki były mizerne i drewniane, nie takie jak w głównym obozie Mauthausen, o długości 56 metrów, szerokości 8 metrów. Podzielone były na dwie izby "Sztuby", pośrodku znajdowały się dwa pokoje dla blokowych. Był nawet stół i zydle, jednak nie wolno było na nich siadać. Prycze na których spali więźniowie były trzypiętrowe. Więźniowie mieli tylko siennik i coś, co przypominało koc.
Bloki 13,14,15,16 było otoczone drutami jak kwarantanna i nie można było z nich wyjść do pozostałej części obozu.
budowa podobozu Gusen
Autor opisuje, że najciężej było przystosować się do warunków obozowych i do przepisów chłopom, rolnikom. Nie byli nawykli do dyscypliny, podporządkowania, byli "osobni", indywidualni. To powodowało, ze umierali najszybciej.
Wielkie wrażenie robią na czytelniku dialogi między więźniami, gdy wszystkie zasady społeczne już nie funkcjonują. "Lepszych gości palą -Myślisz? No, wczoraj sama hołota szła. -A po czym poznałeś? Dym rąbał jak siekierą"
Gdy kapo otwierał pokrywę kotła z jedzeniem, więźniowie żyli nadzieją na ciepły posiłek. Nadzieja gasła, często był to tylko rozgotowany jarmuż, zupa na wytłokach z buraków, łupiny od kartofli, brukiew. W zębach zgrzytał piasek. Na kolację pól kilograma spleśniałego chleba na trzech. Więźniowie przywiezieni do obozu później zawsze mieli przewagę nad tymi już obecnymi, wynędzniałymi, zagłodzonymi, nazywanymi "muzułmanami". Czasami do takiego lepiej wyglądającego więźnia, spożywającego zupę, ustawiała się kolejka "muzułmanów", aby móc wylizać talerz.
Po powrocie z kamieniołomów następowały dalsze tortury: "gimnastyka", rozwałka, rozstrzeliwanie, kozły, chłosta, lżenie, podtapianie w obozowym szambo, bicie pałkami. Obóz Gusen w obozowej gradacji miał III stopień, to znaczyło, że był to tzw. Vernichtungslager- czyli ludzie tu uwięzieni mieli być zniszczeni/Vernichtung - zniszczenie. Najgorsza była "kąpiel". Było to oblewanie lodowatą wodą pod otwartym niebem, gdy strumień wody trafiał w serce jakiegoś nieszczęśnika ulegał zawałowi. W obozie doliczono się 80 sposobów zadawania śmierci.
Niemcy szczególnie nienawidzili wykształconych, inteligentnych ludzi. Sprytnych tak, ale mądrych nie. Językiem obozu były znaki naszywane na koszulach. Wiezień polityczny/a takimi byli zwykle polscy więźniowie/ mieli czerwony trójkąt z literą P. Niemcy czysty, przestępcy trójkąt zielony. Asocjalni, aspołeczni trójkąt czarny, homoseksualiści różowy, emigranci-niebieski. Niektórzy mieli pod trójkątem czarny punkt-to karne komando, a punkt czerwony to podejrzani o ucieczkę.
plan obozu Gusen wykonany na podstawie amerykańskich zdjęć lotniczych, Austria zaprzeczała istnieniu obozu
Władzę w obozie, zarówno administracyjną jak i w blokach stanowili Niemcy, kryminaliści, mordercy, z dożywotnimi wyrokami, których przeniesiono z więzień do obozów. Oprawcą słynącym z nienawiści do Polaków był nawet obozowy pisarz. Więźniowie nie mogli sami pisać listów. Listy podlegały cenzurze, zawierały tylko stosowne formułki.
Autor, sam osadzony w baraku 14, opisuje więźniów 20 narodowości osadzonych w obozach, w baraku 1 i 2 było też trochę Niemców, komunistów i inteligencji niemieckiej nastawionej antyfaszystowsko.
Jeńcy radzieccy niszczeni byli w sposób najokrutniejszy. Cześć z nich wyginęła z głodu i mrozów w latach 1941/42. Nie otrzymywali listów ani paczek. Więźniowie radzieccy stanowili po Polakach najliczniejsza grupę.
Polska inteligencja osadzona w obozie znajduje w oczach Timofiejewa najwyższe uznanie. Ci ludzie potrafili zasłużyć nawet na szacunek swoich oprawców. Niemcy woleli leczyć się u polskich obozowych lekarzy niż u niemieckich, inżynierowi okazali się niezastąpieni w pracach budowlanych, po rysunki, obrazy, rzeźby szło się do polskich artystów. Organizowali się do samoobrony na tyle, na ile było to możliwe. W Gusen przebywał "element aktywny, świadomy swej roli". Solidaryzowali się, chronili wzajemnie przed terrorem i wspierali.
"Wielkie wartości patriotyczne narodu z września 1939 roku, które doszły do głosu w sławnym, choć straceńczym bohaterstwie, tu w Gusen podtrzymywały na duchu i kazały spodziewać sie triumfu sprawiedliwości. Bośmy pierwsi czoła stawili, bośmy największe ofiary ponieśli, ta argumentacja zdawała się być nieodparta"
Ulegali złudzeniom, bo z nimi łatwiej żyć pisze autor.
Autor książki wspomina, że przybył do Gusen w 1943 i został oznaczony numerem 44949. To wysoki numer, mój dziadek dotarł do obozu w 1940 roku i miał numer 4769. Wielu więźniów z roku 1940/41 już nie żyło. Numery dostawało się po zmarłych. Starzy, którzy utrzymali się jeszcze przy życiu mówili: Co ty wiesz o życiu? Trzeba tu było siedzieć w 40 roku, już byś nie żył. Robota w tempie i jeszcze przylali ci kijem, upadłeś, nie podniosłeś się w czas, dobili. Zapaliłeś papierosa-śmierć. Na obcy blok szedłeś-śmierć. Zabijali na każdym kroku.
W tej książce znajdujemy odpowiedz na pytanie kto przeżył obóz, skoro przeciętnie żyło się w nim 3 miesiące. W czasie, gdy przybył do niego autor, z kilkunastu tysięcy Polaków pozostało przy życiu już tylko kilkudziesięciu. Ta "starszyzna"podziwiana była przez więźniów i przez ssmanów. Musieli wykazać się cechami takimi jak spryt i umiejętność "organizacji". Umieli "zorganizować" sobie dodatkową żywność czy koszulę. Z tego wszystkiego płynęła nauka: Żeby żyć, trzeba było "iść po trupach" . Dosłownie i w przenośni.
Po 1943 roku terror zelżał. Dochodziły paczki od rodziny, młodzi okrutni nadzorcy poszli na front, obozowymi kapo zostali starsi Niemcy. Pomijam już rozdziały "Choroby kolczastego drutu" i inne.
Lektura ciekawa dla wszystkich. Obowiązkowa dla członków rodzin, abyśmy wiedzieli, co przeszli i nigdy nie zapomnieli tej ofiary.
Obóz Gusen wyrósł na polskiej krwi i kościach. A teraz wygląda tak. W budynku administracji obozowej, gdzie torturowano i mordowano ludzi mieszka jakiś miłujący luksusu bogacz. Do kamieniołomów nie ma dostępu. Na zdjęciu poniżej widok z 2017 roku, w tle kamieniołomy.
Droga do kamieniolomu w KLGusen
Teren obozu podzielony na działki budowlane. Jedyna działka, na której bliscy upamiętniają pomordowanych to działka wykupiona przez jeńców włoskich. Stoi na niej malutkie muzeum i ocalały piec krematoryjny.
Do Memoriału zawiozłam tabliczkę upamiętniającą dziadka oraz jego szwagra Zygmunta Gadzinowskiego.
Tablica w Gusen ku pamięci pomordowanych opatowian
zawiśnie pośród innych tablic w Memoriale Gusen
Muzeum-memoriał Gusen.
Film nakręcony przez Amerykanów w maju 1945
Cały życiorys G.Timofiejewa znajdziecie Państwo tutaj na stronie 115
Lubię historię, a najbardziej okres międzywojenny. Pojawia się wiele nowych opracowań, sięgam tez po te książki, które ukazywały się w międzywojniu. W rodzinnym archiwum ma kilka pamiątek z tego okresu. Między innymi świadectwo szkolne mojej babci.
Po odzyskaniu niepodległości przez II Rzeczpospolitą kluczową sprawą było wprowadzenie obowiązku szkolnego na poziomie szkolnictwa podstawowego, powszechnego. Programy nauczania podporządkowano potrzebom odradzającej się Polski naznaczonej długim okresem wynaradawiania przez zaborców. Cechą charakterystyczną II Rzeczpospolitej, było ogromne zróżnicowanie poziomu wykształcenia. Spis powszechny z 1921 roku wykazał, że 33 procent ogółu obywateli polskich było analfabetami.
"Jagiellonki" czyli uczennice Państwowego Gimnazjum im. A. Jagiellonki w Kaliszu. Rok ok 1935/ Archiwum autorki
Nie zaniedbywano też szkolnictwa średniego, ponieważ uznano, że najważniejszą kwestią jest utworzenie matecznika przyszłej elity intelektualnej kraju. Naukę w szkole średniej podzielono na dwa szczeble programowe: pięcioletni o charakterze przygotowawczym oraz pięcioletni tzw. systematyczny. Pierwszy nazwano gimnazjum niższym, drugi gimnazjum wyższym. Tygodniowy wymiar nauki w szkole średniej wynosił ok.32 godzin. Nauczyciele mieli stosować heurezę. Wydatki na oświatę do czasów wielkiego kryzysu ciągle rosły i w 1928 roku wynosiły ponad 15 procent budżetu państwa, co stawiało ją w czołówce krajów europejskich. Kryzys roku 1929 spowodował obniżenie dotacji, co mocno odbiło się na oświacie.
świadectwo gimnazjum im. Anny Jagiellonki 1935 rok
W domowym archiwum zachowało się świadectwo dojrzałości mojej babci i świadczy o zdaniu końcowych egzaminów. Zdanie tzw. dużej matury dawało możliwość pracy w administracji na wyższych szczeblach oraz kontynuowanie nauki w szkołach wyższych.
Funkcjonowały dwa rodzaje szkół: o podstawie matematyczno-przyrodniczej i humanistycznej.Moja babcia ukończyła, jak widać z listy przedmiotów, to o kierunku matematycznym.
Przedwojenny egzamin maturalnym nie był łatwy, a nauczyciele nie wykazywali zrozumienia dla jakichkolwiek braków wiedzy. Tematy egzaminów były bardzo trudne, a egzamin ustny wymagał żelaznych nerwów, trwał bowiem przeszło godzinę. W spisie lektur szkolnych dawnego gimnazjum znajdowali się tacy twórcy jak: Corneille, Racine, Molier, Goethe. I to w oryginale. Babcia biegle posługiwała się francuskim. Niektórzy uważają, że osoba, która zdała maturę przed '39 rokiem mogła równać się pod względem posiadanej wiedzy z dzisiejszym magistrem. Dawna matura zdaniem historyków i pedagogów współczesnych dawała pełną wiedze o świecie i wymagała udowodnienia posiadanych wiadomości nie tylko w 30% zakresie jak to jest dziś. Odpowiedzi na pytania maturalne wymagały umiejętności samodzielnego myślenia.
Elitarność przedwojennego egzaminu wynikała też z małej liczby uczniów uczęszczających do szkól. Dynamicznie rozwijały się szkoły żeńskie, dzięki czemu kobiety mogły się kształcić.
Kalisz, Jagiellonki, 1935r.
Kalisz, Jagiellonki, 1935, podpisy na odwrocie zdjęcia, Marianna Semperska
Posada nauczyciela była ceniona w okresie II Rzeczypospolitej jako dająca stałe zatrudnianie i dochody. Wykwalifikowany nauczyciel gimnazjum otrzymywał pensję w wysokości równej wynagrodzeniu starszego inspektora Policji Państwowej lub pułkownika Wojska Polskiego.
Studia wyższe babcia kontynuowała już po wojnie, została nauczycielką.
Maria Wiewiórkowska pierwsza z lewej. Uczennice Państwowego Gimnazjum im.Anny Jagiellonki w Kaliszu, lata 1926-34/ zbiory własne
To pokolenie bardzo brutalnie zostanie potraktowane przez historię. Babcia często wspominała szkołę, koleżanki, wiele z nich nie przeżyło wojny, zwykle przy tym płakała.
Zapraszamy do wysłuchania audycji „Eureka” w środę 18 października o godz.19:00 w Jedynka - Program 1 Polskiego Radia. W programie poświęconym tegorocznej akcji http://bit.ly/ZapalZniczPamięci wezmą udział: Anna Gruszecka – jej pomysłodawczyni i inicjatorka, dr Agnieszka Łuczak – kordynatorka z ramienia IPN oraz Dominika Pawlikowska – wnuczka tegorocznego bohatera akcji w Wielkopolsce, naczelnika poczty w Opatówku k. Kalisza zamordowanego w KL Gusen. Audycję poprowadzi red. Katarzyna Jankowska.
Marian Wiewiórkowski
O tym wydarzeniu napisał tez portal dzieje.pl. Oto link.
IX edycja akcji społecznej „Zapal znicz pamięci” – 22 października 2017
To mój dziadek. Byłam mu winna wszystkie te wspomnienia. Jeden z wielu zamordowanych w ramach tzw.Intelligenzaktion.
Dla podtrzymania pamięci i oddania szacunku ofiarom zapomnianych zbrodni niemieckich w Wielkopolsce, na Śląsku, Pomorzu i ziemi łódzkiej IPN wspólnie z pięcioma rozgłośniami Polskiego Radia organizuje 21 października akcję Zapal Znicz Pamięci.
Akcja została objęta patronatem honorowym prezydenta Andrzeja Dudy. Tego dnia w południe winniśmy zapalić znicz w miejscach kaźni i egzekucji Polaków oraz przesłać zdjęcia z tych miejsc na adres poznańskiego radia Merkury znicz@radiopoznan.fm lub znicz@dzieje.pl.
Zapraszamy do wspólnego zapalenia Zniczy Pamięci w Muzeum Martyrologii Wielkopolan Forcie VII – Wielkopolskim Muzeum Niepodległości w Poznaniu, 22 października, godz. 12:00, Al. Polska.
Dzisiaj mija rocznica stracenia nazistowskich zbrodniarzy, sądzonych przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze.
Proces trwał od 20 listopada 1945 do 1 października 1946.
Wyrokiem Trybunału Norymberskiego zostali skazani:
Martin Bormann /zaocznie-nie ujęto go/, szef kancelarii Hitlera, jego zastępca, osobisty asystent i szef NSDAP. Twórca nazistowskiego terroru.
Po wyjeździe Rudolfa Hessa do Wielkiej Brytanii od maja 1941 roku szef kancelarii NSDAP, na tym stanowisku wykazał duże umiejętności w wewnętrznych walkach politycznych. Rozwinął i zarządzał funduszem przemysłu niemieckiego na rzecz Adolfa Hitlera, w którym gromadził „dobrowolne” wpłaty, przenoszone potem jako dary na prywatne konta wysokich funkcjonariuszy narodowosocjalistycznych. W październiku 1944 został szefem Freikorpsu paramilitarnego – Freikorps Sauerland.
Zawsze u boku Hitlera, jako jego zastępca i osobisty sekretarz cieszył się absolutnym zaufaniem Führera, który powtarzał: „Aby wygrać wojnę, potrzebuję Bormanna!”. Wszystkie z ośmiorga dzieci Bormanna miały za ojca chrzestnego Adolfa Hitlera.
30 kwietnia 45 opuścił bunkier w którym Hitler popełnił samobójstwo kradnąc jego testament, próbował uciec z obleganego Berlina. Być może udało mu się opuścić Berlin, jego losy nie są znane. Po wojnie szukano go w Ameryce Południowej. Dlatego właśnie alianci sądzili Bormanna zaocznie na procesie norymberskim.Rzekomo w 1972 znaleziono jego zwłoki. O tym w artykule: Martin Bormann - człowiek numer 2 w III Rzeszy
Hans Frank. Był osobistym doradcą i adwokatem Adolfa Hitlera
w latach 1927-1933. Po dojściu do władzy narodowych socjalistów jego
kariera zaczęła rozwijać się dynamicznie. Hitler został kanclerzem
Rzeszy, a Frank - ministrem sprawiedliwości. W okresie 1939–1945 był generalnym gubernatorem okupowanych ziem polskich (Generalne Gubernatorstwo). Swoją rezydencją uczynił krakowski Wawel, gdzie zamieszkał w dniu 7 listopada 1939. Od roku 1940 jego letnia rezydencja mieściła się w Pałacu Potockich w Krzeszowicach. Szeroki zakres władzy, którą otrzymał na tym stanowisku, spowodował, iż zaczął określać siebie „niemieckim królem Polski". Na stanowisku generalnego gubernatora był jednym z głównych współautorów i realizatorów polityki eksterminacji narodu polskiego i żydowskiego. . Frank rozpoczął swoje "panowanie" od aresztowania i wywiezienia
do obozów koncentracyjnych profesorów Uniwersytetu
Jagiellońskiego. Realizował w ten sposób rozkazy z Berlina mówiące o
"Eksterminacji Polskiej Warstwy Przywódczej. Był odpowiedzialny za masowe zbrodnie na terenie Generalnego Gubernatorstwa, dewastację gospodarczą kraju, planowe niszczenie i grabież obiektów kulturalnych oraz dóbr materialnych w Polsce. Skala okrucieństwa, do którego doprowadził, doszła do niego samego
(zwłaszcza gdy podczas procesu pokazano kroniki z obozów koncentracyjnych,
gett, z masowych egzekucji, wypowiedzi ofiar). Przyznał się do winy
i wziął odpowiedzialność
za swoje czyny.
Powieszono go powieszono 16 października 1946 roku, z wyroku Trybunału Wojskowego w Norymberdze.
Wilhelm Frick.W latach 90. XIX wieku studiował na Uniwersytecie w Getyndze i na Uniwersytecie w Berlinie. W 1901 r. Uzyskał tytuł doktora prawa na Uniwersytecie w Heidelbergu. W 1903 r. Został prawnikiem w kwaterze głównej policji w Monachium, Bawaria, Niemcy
Generał SS i SA, protektor Czech i Moraw. podczas trwania II wojny światowej zajmował się m.in. administracją terenów zagarniętych na drodze podboju przez III Rzeszę.Frickowi podlegały sanatoria, szpitale i poradnie psychiatryczne w których przeprowadzano „eutanazję” umysłowo chorych, inwalidów i starców (tzw. akcja T4)
Wyzyskiwał czeską ludność poprzez zmuszanie do pracy na rzecz okupanta, wprowadzanie masowego terroru i zastraszania, eksterminację ludności żydowskiej (zsyłki do obozów koncentracyjnych na terenie Czech i poza granicami protektoratu). Na stanowisku tym pozostał do 4 maja 1945 roku. Trybunał skazał Fricka na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 16 października 1946 roku.
Wilhelm Keitel, w lutym 1938 został szefem Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu (Oberkommando der Wehrmacht, OKW) mianowany przez Adolfa Hitlera.
Keitel był odpowiedzialny za liczne zbrodnie wojenne Wehrmachtu jako absolutnie posłuszny wykonawca rozkazów Adolfa Hitlera i jeden z jego najbliższych współpracowników, uważając dyktatora za geniusza militarnego. Podpisał m.in. rozkazy dotyczące traktowania jeńców radzieckich oraz Rosjan na terenach okupowanych (6 czerwca 1941 roku podpisał tzw. Kommissarbefehl, czyli rozkaz rozstrzeliwania radzieckich komisarzy). 7 grudnia 1941 roku feldmarszałek Wilhelm Keitel podpisał specjalny dekret Adolfa Hitlera o nazwie Nacht und Nebel, nakazujący represje (aresztowania i umieszczania w obozach koncentracyjnych) członków opozycji antyhitlerowskiej działających w okupowanych państwach Europy Zachodniej – w wyniku akcji wymordowano ok. 7000 osób.
Na pytanie, czy czuje się winnym, odpowiedział przecząco; wyjaśniał swój wkład w II wojnę światową tym, że każdy żołnierz powinien słuchać rozkazów, czym zaskoczył sędziów z trybunału. Gdy odczytano wyrok skazujący Keitla, ten sztywno stał nie okazując żadnej reakcji emocjonalnej.
Hermann Göring, marszałek Rzeszy, twórca gestapo. W latach 1933–1945 minister lotnictwa Rzeszy, w latach 1935–1945 dowódca niemieckiego lotnictwa wojskowego (Luftwaffe). W latach 1928–1945 poseł do Reichstagu. Od 10 kwietnia 1933 do 23 kwietnia 1945 premier Prus, największego niemieckiego kraju związkowego. Niemal wszystkie zarządzenia i ustawy antyżydowskie noszą podpisy Göringa. Jako naczelny dowódca Luftwaffe zbudował w ciągu kilku lat potężną
flotę powietrzną oraz przemysł lotniczy.
Tryskający energią, inteligentny, obyty światowiec i maniakalny kolekcjoner
sztuki przemienił się w zniewieściałego, infantylnego sybarytę,
nieradzącego sobie z zamiłowaniem do zbytku i nałogiem morfinizmu. Zmarł w wyniku samobójstwa. Artykuł o tym tutaj.
Alfred Jodl, od sierpnia 1939 roku był szefem oddziału operacyjnego zarządu sztabu Wehrmachtu, a następnie szefem sztabu dowodzenia w Oberkommando der Wehrmacht. Od tego momentu był głównym autorem planów militarnych III Rzeszy, oraz bliskim doradcą Hitlera. 7 maja 1945 roku generaloberst Jodl – jako jeden z najwyższych oficerów niemieckich sił zbrojnych – podpisał w Reims akt bezwarunkowej kapitulacji niemieckich sił zbrojnych (reprezentował Prezydenta Rzeszy Karla Dönitza). Został powieszony, chociaż prosił o egzekucję przez rozstrzelanie.
Ernst Kaltenbrunner, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) w latach 1943-1945.Odpowiedzialny m.in. za Holocaust (w tym działalność Einsatzgruppen) i zbrodnie w obozach koncentracyjnych. W trakcie procesu zeznał m.in.: Wydałem polecenie, aby więźniowie odsyłani do obozu w Mauthausen nie byli źle traktowani. Zbrodnie, o których dowiedziałem się dopiero dziś, popełnił Himmler. W kwestii żydowskiej byłem zwodzony, jak wszyscy inni wyżsi urzędnicy. Całym sercem służyłem mojemu narodowi i ojczyźnie. Spełniłem swój obowiązek z interesem państwa. Żałuję, że ci, którzy nami rządzili w tych trudnych czasach, nie zachowali się jak żołnierze i że popełniono tyle zbrodni, ale nie brałem w nich udziału. Niech żyją Niemcy!
Ernst Kaltenbrunner na procesie norymberskim 1946/Całym sercem służyłem mojemu narodowi i ojczyźnie. Spełniłem swój
obowiązek z interesem państwa. Żałuję, że ci, którzy nami rządzili w
tych trudnych czasach, nie zachowali się jak żołnierze i że popełniono
tyle zbrodni, ale nie brałem w nich udziału. Niech żyją Niemcy!
Joachim von Ribbentrop . Od 1934 kierownik biura do spraw zagranicznych NSDAP, zwanego najpierw Büro Ribbentrop, a następnie Dienststelle Ribbentrop. W 1936 został ambasadorem III Rzeszy w Londynie. Pośredniczył w kontaktach Hitlera z najbardziej wpływowymi osobistościami Berlina. Kontakty te ułatwiły Hitlerowi przejęcie władzy w roku następnym bez większego oporu
Alfred Rosenberg, twórca najważniejszych teorii rasistowskich narodowego socjalizmu oraz minister Rzeszy do spraw okupowanych terytoriów wschodnich. Był członkiem tajnego Towarzystwa Thule. Jest uważany za twórcę takich założeń ideologicznych NSDAP, jak skrajny antysemityzm, przekonanie o wyższości rasy aryjskiej, teoria Lebensraumu. stanął na czele tzw. Hohe Schule (było to Narodowosocjalistyczne Centrum Badań Ideologicznych i Oświatowych). Utworzył „Specjalny Sztab Operacyjny do spraw Muzyki” (tzw. Sonderstab Musik), który zajmował się zbieraniem najwyższej jakości instrumentów i partytur na użytek uniwersytetu. Uczelnia miała zostać zbudowana w Linzu w Austrii. W praktyce polegało to na grabieży własności obywateli krajów okupowanych przez Niemcy. Inny sztab operacyjny, nazwany od jego nazwiska Einsatzstab Rosenberg, zajmował się rabunkiem dzieł sztuki. Do 1941 zrabował on 21 903 dzieła, w tym słynne obrazy i zabytki muzealne. W grudniu 1941 Rosenberg kierował tzw. „akcją meblową” (Aktion M), podczas której ograbiono z mebli prawie 70 tysięcy żydowskich domów w zachodniej Europie.
Fritz Sauckel, był pełnomocnikiem do spraw zatrudnienia (w tym przypadku pracowników przymusowych) od 21 marca 1942 do końca II wojny światowej oraz SS-Obergruppenführerem.Jego ostatnie słowa to: Ich sterbe unschuldig, mein Urteil ist ungerecht. Gott beschütze Deutschland! („Umieram niewinny, mój wyrok jest niesprawiedliwy. Boże chroń Niemcy!”)
Arthur Seyss-Inquart, namiestnik Rzeszy w Austrii, kanclerz Austrii od 11 do 13 marca 1938, a później komisarz Rzeszy w Holandii w okresie II wojny światowej, minister spraw zagranicznych Niemiec od kwietnia do maja 1945.
Arthur Seyss-Inquart, Aug. 31, 1946 w Norymberdze:
Julius Streicher, członek NSDAP, w latach 1925-1940 Gauleiter Frankonii, Obergruppenfuehrer SA, organizator pogromów i bojkotów Żydów oraz redaktor, a potem wydawca niemieckiego pisma prowadzącego nagonki na Żydów – „Der Stürmer”, które było ważną częścią nazistowskiej machiny propagandy. Z zawodu Streicher był nauczycielem.
Robert Ley- szef Niemieckiego Frontu Pracy powiesił się w celi przed procesem.
Powieszeni 16 października 1946r.
Ciała spalono, prochy rozsypano nad Izerą.
Poniżej film nagrany po wyzwoleniu obozu Mauthausen.