Etykiety

niedziela, 13 października 2019

Projekt edukacyjny „Lamsdorf-Auschwitz. Auschwitz-Lamsdorf”


Zawsze chciałam zobaczyć Łambinowice, największy obóz jeniecki w Polsce - Centralne Muzeum Jeńców Wojennych. Przebywał tam brat mojego dziadka Jan Wiewiórkowski. https://historiawsepii.blogspot.com/2017/10/ambinowice-stalag-jan-wieworkowski.html
Obóz jeniecki w Łambinowicach / po niem.Lamsdorf to też miejsce trochę zapomniane w świadomości narodowej. Jeden z największych w Europie obozów jenieckich Wehrmachtu w czasie II wojny światowej.
Był to tak zwany Stalag (Stammlager für kriegsgefangene Mannschaften und Unteroffiziere) – dla podoficerów i szeregowych.  
W 2002 roku został ustanowiony Miejscem Pamięci Narodowej, w 1968 wpisany do rejestru zabytków nieruchomych województwa opolskiego, ze względu na rzadko dziś spotykane relikty poobozowe oraz wartość historyczną, naukową oraz edukacyjną.
Terenami od strony merytorycznej opiekuje się Centralne Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach-Opolu.
Został zaplanowany jako obóz jeniecki  jeszcze przed wybuchem wojny i uruchomiony 26 sierpnia 1939 r. w południowo-wschodniej części poligonu Lamsdorf.

Aplikowałam o udział w projekcie „Lamsdorf-Auschwitz. Auschwitz-Lamsdorf” i uzyskałam zaproszenie. Projekt "Lamsdorf-Auschwitz. Auschwitz-Lamsdorf” był całkowicie sfinansowany przez Fundację Pamięci Ofiar Auschwitz-Birkenau http://www.fundacja-pamieci-auschwitz.pl/ a zorganizowany wspólnie przez Centralne Muzeum Jeńców Wojennych w Łambinowicach  wspólnie z Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

Auschwitz.  Pierwszy dzień warsztatów  „Lamsdorf-Auschwitz. Auschwitz-Lamsdorf”


Organizatorzy zapewnili zajęcia, zwiedzanie obu miejsc pamięci, materiały dydaktyczne, a także wyżywienie, noclegi i transport uczniów pomiędzy dwoma instytucjami. 


zajęcia w Sali Refleksji prowadzone przez p.N. Tkachenko Pytania o Zagładę

Centralne Muzeum Jeńców w Łambinowicach jest instytucją kultury Samorządu Województwa Opolskiego, współprowadzoną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Młodzież poznała historię obu miejsc- Auschwitz i Lamsdorf/niemiecka nazwa Łambinowic/ poprzez pryzmat związku, jaki istniał pomiędzy kompleksem obozów jenieckich w Lamsdorf a niemieckim nazistowskim obozem koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau w latach II wojny światowej. Pierwszego dnia zwiedzaliśmy ekspozycje muzealne w Auschwitz, tereny poobozowe, zapoznaliśmy się z dokumentacją archiwalną pochodzącą ze zbiorów muzeum oraz międzynarodowego stowarzyszenia Memoriał, wysłuchali wykładów, uczestniczyli w warsztatach historycznych.

Nie sposób opisać wszystkich wrażeń. Zostaliśmy oprowadzeni po terenie Muzeum Auschwitz i Birkenau przez przewodnika. 


Dowiedzieliśmy się, że ok. 15 września 1941 r. Niemcy wydzielili dziewięć bloków w KL Auschwitz. Ogrodzili je drutem kolczastym pod napięciem. Między dwoma z nich mieściła się brama wejściowa, nad którą umieszczony został napis "Russisches Kriegsgefangenen Arbeitslager".
Pierwszych jeńców osadzono tam 7 października. Była to grupa 2014 żołnierzy z obozu jenieckiego Lamsdorf (Łambinowice koło Opola). Sowieccy jeńcy wojenni byli pierwszą grupą więźniów w obozie Auschwitz, którym tatuowano numery ewidencyjne.

Barak dziecięcy w Birkenau



W Birkenau zobaczyliśmy barak dziecięcy. Los dzieci w KL Auschwitz nie różnił się od tego, co spotykało dorosłych więźniów. To była gehenna. Były wykorzystywane jako siła robocza. Były karane, uśmiercane i padały ofiarą zbrodniczych eksperymentów pseudomedycznych lekarzy SS, w tym dr. Josefa Mengele. Pod koniec 1943 r. dla dzieci powyżej dwóch lat utworzono odrębne baraki, w których warunki nie różniły się od tych dla dorosłych.





Kolejnym punktem były zajęcia w Sali Refleksji prowadzone przez p.N. Tkachenko Pytania o Zagładę, wysłuchaliśmy wykładu Brytyjczycy w obozach jenieckich wokół Oświęcimia w czasie II wojny światowej –  dr Piotr Setkiewicz. Ostatnim zajęcia w tym dniu odbyliśmy w archiwum z dr W.Płosą Historia Kl Auschwitz w dokumentach. Wybrane zagadnienia na podstawie wytworzonych przez kancelarię obozową.  
Mieliśmy w ręku dokumenty wytworzone w czasie procesu rotmistrza Pileckiego oraz Sw. Maksymiliana Marii Kolbego.



Łambinowice. Dzień drugi warsztatów  „Lamsdorf-Auschwitz. Auschwitz-Lamsdorf”


Przez obozy jenieckie Lamsdorf w okresie II wojny światowej przeszło w sumie ok. 300 tysięcy żołnierzy różnych narodowości.  Uświadomiliśmy to sobie podczas  zwiedzania dwóch wystaw stałych w Muzeum pt. W niemieckiej niewoli oraz Historia obozów w Lamsdorf Łambinowicach w latach (1870–1945). Po wystawie oprowadziła nas pani dr A. Wickiewicz.

Blaszki identyfikacyjne jeńców obozu Łambinowice

W jednej z gablot dostrzegliśmy guziki od mundurów wielu armii. 

Przez obozy jenieckie Lamsdorf w okresie II wojny światowej przeszło w sumie ok. 300 tysięcy żołnierzy różnych narodowości.  Z wystawy stałej w Muzeum pt. W niemieckiej niewoli oraz Historia obozów w Lamsdorf Łambinowicach w latach (1870–1945)
 

Bardzo nas wzruszyła postawa Jerzego Szulca najmłodszego jeńca ps. „Tygrys”, miał zaledwie 10 lat, ale przy rejestracji zawyżył swój wiek. Był on nie tylko najmłodszym jeńcem-powstańcem i jeńcem Lamsdorf, ale i zapewne najmłodszym jeńcem II wojny światowej w ogóle.


Jerzy Szulc, ps „Tygrys”, miał zaledwie 10 lat, ale przy rejestracji zawyżył swój wiek. Był on nie tylko najmłodszym jeńcem-powstańcem i jeńcem Lamsdorf, ale i zapewne najmłodszym jeńcem II wojny światowej w ogóle


Następnie udaliśmy się koło 2 km na północny-wschód od muzeum. Tam, przy drodze do Goszczowic, znajduje się stary cmentarz jeniecki. Najstarsza część cmentarza pochodzi z okresu wojny prusko-francuskiej (1870–1871), zachowały się tu 52 groby żołnierzy francuskich z 1871 roku. Łącznie są tu 6274 oznakowane mogiły. Rosyjscy, serbscy, brytyjscy i włoscy jeńcy, którzy zmarli w Łambinowicach, mają tu swoje "narodowe" pomniki. 
Cmentarz jeniecki "obozu trzech wojen" Łambinowice

Kolejnym miejsce, które zobaczyliśmy znajdowało się w pobliżu wsi Szadurczyce. Tu obejrzeliśmy ocalałe fragmenty baraków obozowych. Tu znajduje się także Pomnik Martyrologii Jeńców Wojennych, postawiony na miejscu masowych grobów jeńców radzieckich
To tutaj, w odległości jednego kilometra od wsi Łambinowice (Lamsdorf), znajdował się w latach 1939—1945 olbrzymi obóz jeniecki. Cały teren obozowy, wraz z koszarami i placem ćwiczeń wojskowych, obejmował przestrzeń 25 km2. Baraki obozu jenieckiego ukryte były wśród drzew lub mieściły się na leśnych polanach i ciągnęły się pasami w różne strony.
Obóz sięgał od Goszczowic po Wierzbie, Łambinowice, Szadurczyce i Klucznik. Przestrzeń, na której znajdował się obóz, otoczona była podwójnym płotem z drutu kolczastego. Na rogach ogrodzenia stały budki wartownicze, a od strony szosy prowadziła do obozu główna brama

Jeńców wyniszczano tutaj stopniowo poprzez głód i pracę ponad siły.

w odległości jednego kilometra od wsi Łambinowice (Lamsdorf), znajdował się w latach 1939—1945 olbrzymi obóz jeniecki. Stalag 318 VIII F Szadurczyce, Łambinowice

Pozostałości po rosyjskich barakach, Łambinowice, Szadurczyce
 W tym miejscu dr Sebastian Mikulec poprowadził warsztaty dla młodzieży nt.
Jeńcy radzieccy i brytyjscy w obozach jenieckich w Lamsdorf w latach II wojny światowej. 

dr Sebastian Mikulec poprowadził warsztaty dla młodzieży nt. Jeńcy radzieccy i brytyjscy w obozach jenieckich w Lamsdorf w latach II wojny światowej.

warsztaty dla młodzieży nt.
Jeńcy radzieccy i brytyjscy w obozach jenieckich w Lamsdorf w latach II wojny światowej.
 
Zwiedziliśmy pozostałości po barakach w których umieszczono jeńców sowieckich.
Do 1945 r. do obozu trafiło ich ok. 200 tysięcy, z czego z powodu zimna, głodu i chorób zmarło ok. 40 tysięcy. Podczas gdy Brytyjczycy przebywali w murowanych barakach, to jeńcy ze Wschodu często nocowali pod gołym niebem.

Projekt „Lamsdorf-Auschwitz. Auschwitz-Lamsdorf” .Łabinowice. W pobliżu wsi Szadurczyce ocalały fragmenty baraków obozowych. 
W zwiedzonym przez nas  Russenlagrze w 1944 r. umieszczono prawie 6 tysięcy powstańców warszawskich, wśród których byli m.in. rotmistrz Witold Pilecki, ppłk Zygmunt Dobrowolski, ps. „Zyndram", i inni wyżsi oficerowie Armii Krajowej oraz ludzie kultury, m.in. scenarzysta Jerzy Stefan Stawiński, pisarze Roman Bratny i Miron Białoszewski czy aktor Zdzisław Maklakiewicz.

Dużo dowiedzieliśmy się o jeńcach tego obozu podczas prelekcji dr Piotra Stanka Twarze Lamsdorf-Auschwitz: Witold Pilecki i o. Maksymilian Maria Kolbe.

Twarze Lamsdorf-Auschwitz: Witold Pilecki i o. Maksymilian Maria Kolbe wykład dr Piotra Stanka
O żołnierzach września można doczytać w książce dr Stanka, którą kupiłam. Jest to monografia dotycząca losów ponad 72 tys. polskich żołnierzy, przetrzymywanych w latach II wojny światowej w obozach jenieckich Lamsdorf.


Wrześniowy epilog. Żołnierze Wojska Polskiego w obozach Lamsdorf
Piotr Stanek
Opole: Centralne Muzeum Jeńców Wojennych, 2018

 Na zakończenie wysłuchaliśmy prelekcji dr P. Stanka Między Wehrmachtem a SS. Jeńcy wojenni w niemieckich obozach koncentracyjnych. A pani dr Anna Wickiewicz dokonała podsumowania projektu.

 
Na zakończenie wysłuchaliśmy prelekcji dr P. Stanka Między Wehrmachtem a SS. Jeńcy wojenni w niemieckich obozach koncentracyjnych. A pani dr Anna Wickiewicz dokonała podsumowania projektu  „Lamsdorf-Auschwitz. Auschwitz-Lamsdorf”.


Pięknie podziękowaliśmy za wspaniałą organizację tego przedsięwzięcia, za doskonałą organizację i zaangażowanie pracowników naukowych, za wspaniały przekaz docierający do młodzieży i wpisaliśmy się do księgi pamiątkowej.



 
Młodzi ludzie byli aktywni, uważnie się wszystkiemu się przyglądali, zadawali pytania, robili zdjęcia. Już wiedzą jak wyglądała codzienność w hitlerowskich i radzieckich obozach jenieckich podczas II wojny światowej.  I zapewnili, że wezmą sobie do serca słowa Artura Oppmana, o którym nad jego grobem Jan Lorentowicz powiedział: Odszedł w zaświaty poeta, który w ciągu czterdziestu kilku lat swego życia twórczego miał jedną tylko namiętność: bezgraniczne ukochanie Ojczyzny., a z którymi spotkali się na wystawie w Muzeum :




niedziela, 15 września 2019

Sport w przedwojennym Opatówku



Podczas analizowania okresu międzywojennego, na który przypada młodość moich dziadków, zaskoczyła mnie mnogość różnego rodzaju organizacji sportowo-wojskowych. Widomy znak, że ówcześnie zdawano sobie sprawę z sytuacji politycznej Polski i przygotowywano młodzież do służby wojskowej, wychowania obywatelskiego, krzewiono kulturę fizyczną, rozbudowywano zamiłowanie do sportu, tworzono sekcje sportowe. Świadczą o tym liczne zdjęcia zachowane w rodzinnym albumie i wynika z nich, że ulubioną dyscypliną sportową była piłka nożna, chociaż uprawiano też rzadsze dyscypliny jak hokej.

Poniżej bardzo wymowne zdjęcie zrobione na krótko przed wybuchem wojny. To zdjęcie z rodzinnego albumu, które budzi grozę, zawsze mam ciarki, gdy na nie patrzę. Na pozór nic się nie dzieje, ot, młodzi sportowcy z Opatówka, w tym chłopaki od Wiewiórkowskich pozują po meczu. Za nimi czarno, zerwał się wiatr, zaraz spadnie grom. I faktycznie, za chwile tego świata już nie będzie. Wojna. To ich ostatnia "fotografia", jak wtedy mówiono.
Wraz z nimi zniknie moja rodzina, dziadek, wujkowie, ciocie, ich sąsiedzi i przyjaciele.


Czarne niebo w tle, zaraz będzie burza
Drużyna hokeja sprzed 1939r. w środku
w czarnym golfie Jan Wiewiórkowski

Jedna z takich organizacji było POCZTOWE PRZYSPOSOBIENIE WOJSKOWE.
Powołano też Kolejowe Przysposobienie Wojskowe i Leśników.

Przysposobienie Wojskowe jako organizację powołano w Polsce w roku 1927 pod patronatem Państwowego Urzędu Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego (w latach 1925–1927 była to Naczelna Rada Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego)
Szkolenia odbywały się na kursach i obozach. Obejmowały mężczyzn ochotników w wieku od 15 do 30 lat. Na przełomie 1935 i 1936 roku objęto nimi 0,3% obywateli w tym wieku (około 30 tysięcy osób). W 1937 roku przysposobienie wojskowe stało się przedmiotem obowiązkowym we wszystkich liceach i na wszystkich uczelniach. Edukacja tego przedmiotu trwała 2 lata.  

Przedwojenna poczta była szanowanym i poważanym miejscem pracy. Dziadek Marian Wiewiórkowski jako naczelnik pocztowy w Opatówku mieszkał na poczcie w kilkupokojowym służbowym mieszkaniu od strony podwórza. Od ulicy znajdowały się pomieszczenia poczty. Babcia wspominała, ze dochodziły 2 osoby służby. Mieszkanie było pięknie wyposażone, rodzice babci zaopatrzyli pannę młodą w posag w postaci mebli, obrazów i wszystkiego, co potrzebne jest młodej rodzinie.  Pocztowcy byli zachęcani do podróżowania, odkrywania piękna polskiej przyrody i korzystali z tych możliwości. Dziadek często bywał w górach. Na Cyrli działał ośrodek wypoczynkowy dla pocztowców.


W artykule "Poznaj swój kraj", który ukazał się w jednodniówce "Na start!" wydanej z okazji Okręgowych Zawodów Sportowych w Łodzi 3-4.IX.1939 można przeczytać: Niechajże każdy z wielkiej rodziny Przysposobienia Pocztowego stanie w szeregach turystów zwiedzających kraj ojczysty.
Jednocześnie zachęca się członków PPW do spędzenia urlopu w ośrodku: "Tam czekają na nas góry, narty i śnieg. Ośrodek ma wszelkie możliwości by spełnić nasze pragnienia. Odpowiednie pomieszczenie, doskonała kuchnia, w przede wszystkim narciarstwo"

jednodniówka "Na start!" wydana z okazji Okręgowych Zawodów Sportowych w Łodzi 3-4.IX.1939
PPW posiadało też letni ośrodek wodny w Augustowie. Jeszcze w sierpniu 1939 roku przewidziany był turnus wypoczynkowy dla pracowników poczty i członków PPW.  Koszt pobytu 4 zł dziennie.



Cały ten świat zniknął w 1939 roku.


piątek, 30 sierpnia 2019

Gdy wojna była tuż, tuż...

autor: Dominika Pawlikowska

Próbuję wyobrazić sobie nastrój tamtych przedwojennych dni w Opatówku. Co myśleli mieszkańcy? czy się bali? czy robili zapasy? czy wyjeżdżali?

Na pewno ważnym punktem informacyjnym był urząd pocztowy. Tu odbierano pocztę, nadawano telegramy i listy, zamawiano rozmowy. To był jedyny punkt informacyjny w miasteczku. Nie było wtedy telewizorów ani komórek ani - o zgrozo! internetu. Jedyną wiedzę czerpano z gazet i radia. Kolejne codzienne informacje informujące o poczynaniach sąsiadów po prostu spowszedniały. Sytuacja była napięta, III Rzesza zajęła Austrię, więc obywatele mogli sądzić, ze taka sytuacja będzie się przeciągała.
Na naczelnika pocztowego Mariana Wiewiórkowskiego /1910-1941/, młodego człowieka spadła w tych dniach wielka odpowiedzialność.
W przeddzień wybuchu wojny na pewno miał dużo pracy. Świadczy o tym ten krótki komunikat wydany przez Prezydenta miasta Kalisza inż. I.Bujnickiego wydany w dniu 31 sierpnia.1939, który ukazał się w lokalnej gazecie, w Gazecie Kaliskiej R.47, nr 240 (31 sierpnia 1939)
Prezydent prosi mieszkańców, żeby  korzystali z rozmów telefonicznych tylko w szczególnych przypadkach, ponieważ personel jest przeciążony z powodu nawału pracy. To że zbliża się wojna mieszkańcy wiedzieli już z gazet:
"Rzesza niemiecka prowadzi od szeregu miesięcy agresywną politykę w stosunku do Rzeczypospolitej. Ostatnie działania na terytorium Wolnego Miasta zwrócone przeciw niezaprzeczalnym prawom i interesom Rzeczypospolitej oraz jawne pretensje terytorialne Niemiec wobec państwa polskiego nie pozostawiają wątpliwości, że istnieje zagrożenie Rzeczypospolitej" Gazeta Kaliska, czwartek 31 sierpnia 1939r.

Centrale telefoniczne nie były wówczas elektroniczne lecz ręczne.
Na zdjęciu Marian Wiewiórkowski przy centrali telefonicznej w Opatówku w mundurze pocztowca. 31 sierpnia 1939 roku weszła w życie instrukcja organizacji łączności na czas wojny. Wraz z ogłoszeniem mobilizacji uruchomiono jednostki poczt polowych i służby teletechnicznej. Wojskowe linie podłączono do centrali PPTiT i linii stałych, zabezpieczonych przed podsłuchem nieprzyjaciela. Zarządzeniem Prezydenta RP, z dniem 1 września 1939 roku, na obszarze całego państwa wprowadzono stan wojenny i wyjątkowy. Wiązało się to z zawieszeniem niektórych swobód obywatelskich. Władze administracyjne upoważniono do przeglądania, zajmowania i konfiskacji korespondencji, przesyłek i telegramów, a także kontrolowania rozmów telefonicznych i radiowych.


Marian Wiewiórkowski przy centrali telefonicznej. Opatówek. 1939.

   
Pytałam babcię dlaczego oni, ludzie wykształceni i światli, mający środki po temu nie wsiedli na statek i nie popłynęli np do Stanów? Babcia Maria odpowiedziała, że dziadek nawet w chwili aresztowania wiosną 1940 wierzył w podpisane sojusze i powiedział : Marysiu, ja za parę tygodni wrócę, bo my damy Niemcom łupnia ! Wierzyli propagandzie. Byli też państwowcami - uważali, że w obliczu zagrożenia Polski trzeba być odważnym i odpowiedzialnym. Poza tym w głowie im się nie mieściło coś, co za chwilę miało stać się rzeczywistością. Wśród mieszkańców Opatówka byli też weterani pierwszej wojny, ich opowieści o wojnie mogły burzyć chętną do wojaczki młodą krew. Wiele osób nie było do końca świadomych, że polskie wojsko jest znacznie słabiej uzbrojone niż niemieckie. Władza II RP snuła złudne wizje siły Polski.
W 1939r. jednej strony uspokajano ludność komunikatami o podpisanych sojuszach, a z drugiej organizowane liczne szkolenia obrony przeciwlotniczej czy zajęć prowadzonych przez Polski Czerwony Krzyż, z których chętnie korzystano.
Władze RP propagowały ideę „narodu z armią, armii z narodem”, a wyrazem tego była m.in. działalność Funduszu Obrony Narodowej (przyjmowano pieniądze, nieruchomości, kosztowności, a nawet – zboże) czy Funduszu Obrony Morskiej, przeznaczonego na rozbudowę Marynarki Wojennej. Kupowano dodatkowy sprzęt dla wojska. Łącznie na FON zgromadzono około 1 mld złotych, z czego wartość wpłat i darowizn od ludności wyniosła do maja 1939 roku około 37,7 mln złotych. Środki gotówkowe zużyto na dozbrajanie armii, dary rzeczowe w złocie i srebrze wywieziono w 1939 za granicę. 
 Mieszkańcy Opatówka i cała rodzina Wiewiórkowskich aktywnie uczestniczyła w tych zbiórkach.
"Wiadomości Gminne" Nr 5 (575) / 2009 cytują wspomnienia mieszkańców Opatówka.
(...) "30 marca 1939 r. odbyło się zebranie wszystkich organizacji i mieszkańców Opatówka w celu omówienia pożyczki na dozbrojenie polskiej armii. Tego dnia pierwsze ofiary pieniężne złożyła Akcja Katolicka Kobiet, drużyna harcerek pozaszkolnych i Ognisko Kolejowego Przysposobienia Wojskowego. 13 kwietnia powstał Komitet Pożyczki Przeciwlotniczej, którego przewodniczącym zostali ks. Piotr Kotarski - proboszcz parafii Opatówek, sekretarzem Kazimierz Sieradzan i skarbnikiem wójt gminy Józef Raszewski. Komitet przyjął normy pożyczki dla wszystkich warstw społecznych w gminie Opatówek: dla rolnictwa, przemysłu, nieruchomo ci, handlu i pracowników umysłowych. Od tej pory notowane były wpłaty na Pożyczki Lotnicze i Fundusz Obrony Narodowej (F.O.N.) oraz dobrowolne ofiary na dozbrojenie polskiej armii. Wpłaty pochodziły od organizacji i od indywidualnych osób, także Żydów mieszkających w Opatówku. Nauczyciele z gminy Opatówek wpłacili 1260 zł, pracownicy PKP - 800 zł, pracownicy poczty - 340 zł, właściciel majątku w Opatówku Konrad Wünsche - 5000 zł, Zofia Chrystowska ( żona przedwojennego właściciela pałacu w Tłokini Kościelnej)- 2000 zł, Bolesław Szaliński /moj pradziadek/zadeklarował cały swój majątek wartości 15000 zł na rzecz Armii Polskiej, gdyby zaszła taka potrzeba".
    
Przysposabiano młodzież do do służby wojskowej. W 1927 roku powołano młodzieżową organizację wojskową Przysposobienie Wojskowe (PW). Szkolenia odbywały się na kursach i obozach. Obejmowały mężczyzn ochotników w wieku od 15 do 30 lat. Na przełomie 1935 i 1936 roku objęto nimi 0,3% obywateli w tym wieku (około 30 tysięcy osób). W 1937 roku przysposobienie wojskowe stało się przedmiotem obowiązkowym we wszystkich liceach i na wszystkich uczelniach. Edukacja tego przedmiotu trwała 2 lata.
Przysposobienie Wojskowe Kobiet zaczęło działalność w 1929 roku. Od roku 1939 wywierało większy nacisk na masowe szkolenie. Szkoleniami zdołano objąć 10% kobiet w wieku od 19 do 45 lat.
W 1927 roku z inicjatywy S. Młodzińskiego powstało Przysposobienie Wojskowe Konne. Za tym poszły inicjatywy powołujące Przysposobienie Wojskowe Kolejowe, Leśników oraz Pocztowe.

13 sierpnia zarządzono częściową mobilizację alarmową rezerwistów Wojska Polskiego, tego samego dnia Marszałek Edward Rydz–Śmigły zmobilizował dwie dywizje piechoty, które skierowano w rejon Bydgoszczy. Korpus interwencyjny pod dowództwem gen. Skwarczyńskiego miał wkroczyć do Wolnego Miasta Gdańska na wypadek niemieckiego ataku. Polskie władze odrzuciły także w tym czasie „ofertę” Związku Sowieckiego w sprawie wejścia jego wojska na teren naszego kraju w przypadku wybuchu wojny. Kilka dni później niemiecka policja na Śląsku opieczętowuje polskie biblioteki i drukarnie, a po 20 sierpnia w wielu miastach Polski mieszkańcy kopali rowy przeciwlotnicze, by cywile na ulicach mieli gdzie się chronić w razie nalotu. Gazeta Kaliska z 31 sierpnia informuje o akcji kopania rowów, Wzięli w niej udział mieszkańcy sąsiednich miejscowości, w tym Opatówka.

II wojna

"Kopiemy rowy" Gazeta Kaliska 31.08.39

Wezwał do tego m.in. prezydent Warszawy Stefan Starzyński. Jak czytamy w relacjach z tego czasu, „do prac stanęli mężczyźni, kobiety i dzieci, ludzie wszystkich stanów i zawodów. Uderzała zwłaszcza olbrzymia ilość kandydatów spośród młodzieży. Wielu stanęło do pracy z własnymi kilofami i łopatami”. 

30 sierpnia trzy najcenniejsze okręty Polskiej Marynarki Wojennej ORP „Błyskawica”, „Grom” i „Burza” dostały rozkaz natychmiastowego wyjścia w morze. Odpłynęły do Wielkiej Brytanii. Wojna była tuż tuż.

Marian Wiewiórkowski