Etykiety

wtorek, 3 października 2017

Sekretarz gminy Lisków Zygmunt Gadzinowski (17.02.1909-26.10.1941)


Ostatnio często wspomina się księdza Blizińskiego i jego niebywałą posługę w jednej parafii, w Liskowie, na przestrzeni 40 lat.  Ks. S. Kęszka napisał książkę "Dzieło jednego życia" po którą ostatnio sięgnęłam. Piszę o księdzu, ponieważ wydarzenia historyczne połączyły go z moją rodziną, gdyż zaraz po święceniach został nominowany na proboszcza  parafii w Liskowie. 
Tam, krótko przed wybuchem II wojny światowej szwagier mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego, Zygmunt Gadzinowski, pełnił obowiązki sekretarza gminy i na co dzień współpracował  z ks. Blizińskim. 

1935 sypanie kopca Piłsudskiego przez liskowian. Najwyższy z pięciu istniejących w Krakowie. Sypanie zakończono 9 lipca 1937 r. W kopcu złożono ziemię z wszystkich pól bitewnych I wojny światowej, na których walczyli Polacy. Po II wojnie światowej władze starały się, aby kopiec wymazać z pejzażu miasta i ze świadomości krakowian. W 1953 r. przy użyciu czołgu usunięto ze szczytu kopca granitową płytę z wyrytym na niej Krzyżem Legionowym.
Zniszczono wówczas cały stok kopca.

Karierę zawodową rozpoczął w urzędzie gminy w Jastrzębnikach. Był sekretarzem jastrzębnickiego Koła Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, istniejącego tu od 1932. Prezesem był Stefan Chenczke ze Skrajni, wiceprezesem Kacper Pawlak z Jastrzębnik.

Po ślubie z Heleną Wiewiórkowską z Opatówka przeniósł się do Liskowa, gdzie został sekretarzem gminy, od stycznia 1934 roku był wiceprezesem oddziału Gminnego Związku Strzeleckiego w Liskowie gm. Strzałków[1]. 

Związek Strzelecki w Liskowie. Związek prowadził działalność z zakresu wychowania fizycznego i przysposobienia wojskowego, a także pełnił funkcję oświatową, organizując różnego typu kursy, pogadanki i odczyty. W 1939 r. ZS liczył około 500 tysięcy członków, którzy w czasie kampanii wrześniowej 1939 wykonywali zadania zlecone przez władze wojskowe.

Mieszkał w budynku gminy w Liskowie wraz z żoną i dwojgiem dzieci. Po zajęciu Liskowa przez Niemców zamieszkał u rodziny żony pod adresem Plac Wolności 14, Opatówek. Pod tym adresem został później aresztowany.

O Zygmuncie Gadzinowskim:

"Oprócz codziennej pracy angażował się do pracy społecznej. Z racji pełnionej funkcji brał czynny udział w przygotowaniach do wystawy Praca i Kultura Wsi /08.06-04.07.1937/, za co został odznaczony. Zabezpieczał logistycznie Kongres Eucharystyczny, który odbył się w Liskowie w dniach 6-8.06.1938r. Jego małżonka Helena prowadziła tematyczne wykłady na Uniwersytecie Ludowym, była także skarbnikiem w Katolickim Stowarzyszeniu Kobiet"- za S.Ferenc oprac. na postawie "Liskowianin" nr.1/1939, str.7

Ksiądz Bliziński przybył do Liskowa już 3 stycznia 1900 i zastał wieś zaniedbaną gospodarczo: setka lichych, walących się chałup, chłopi co zarobią to przepiją, parafianie znani pieniacze i pijacy".
Wieś i jego mieszkańców wydobył z nędzy,  wzmocnił kręgosłup moralny ludzi, zadbał o edukację, o dzieci, o starców, gospodarkę.
W Liskowie dzięki działaniom księdza na przestrzeni czterdziestu lat znalazły swoją siedzibę: sierociniec Św. Wacława, przy sierocińcu działał szpital, kaplica, chór, orkiestra dęta, teatrzyk amatorski, biblioteka, drużyna harcerska. Środki zdobywał ze składek ludzi z Polski, z USA.


Wzorcowa zagroda wiejska podczas wystawy w Liskowie "Praca i kultura wsi" 1937 / 
Kurjer Warszawski. Tydzień w ilustracjach z 1937 roku, z moich zbiorów.

Powstały placówki ekonomiczne: sklep spółdzielczy, gdzie rolnicy mogli sprzedawać swoje płody, z którego rozwinęła później swoja działalność Spółdzielnia Rolniczo-Handlowa, Dom Ludowy, Kasa Stefczyka, Kółko Rolnicze, Straż Pożarna, Polska Macierz Szkolna, Ognisko Matki i Dziecka, Ośrodek Zdrowia, Związek Rezerwistów, Bractwo Trzeźwości, Związek Strzelecki, Szpital, gabinet dentystyczny, mleczarnia. Lisków został skanalizowany i zwodociągowany.


Sierociniec w Liskowie/Kurjer Warszawski. Tydzień w ilustracjach z 1937 roku, z moich zbiorów.

Lisków stał się wsią wzorcową. Tutaj bardzo obszerny artykuł o księdzu i jego osiągnięciach.
Z zacofanej wsi stal się wyjątkową wsią w Polsce międzywojennej. Ksiądz Bliziński doszedł tez do stanowisk państwowych. Jako poseł (1919–1922) i senator (1938–1939) mógł jeszcze więcej dokonać dla swoich parafian. Był osobą bardzo wpływowa. Był w Prezydium Organizacji Wiejskiej Obozu Zjednoczenia Narodowego, a potem w Radzie Głównej OZON-u.
Posiadam gazetę, która dokumentuje wystawę "Praca i kultura wsi" w 1937 roku zorganizowaną przez księdza Blizińskiego pod protektoratem premiera RP generała Felicjana Sławoj-Składkowskiego. Poniżej prezentuję skan z gazety Kurjer Warszawski. Tydzień w ilustracjach z 1937 roku, z moich zbiorów.

Ks.prałat Wacław Bliziński /Kurjer Warszawski. Tydzień w ilustracjach z 1937 roku, z moich zbiorów.

W  Liskowie bywali tez hierarchowie kościelni. Ks. Prymas Kardynał  August Hlond powiedział w 1935 roku o księdzu "cechą dobrego wodza jest umiejętność dobrania ludzi."
Jednym z tych ludzi był właśnie Zygmunt Gadzinowski (17.02.1909-26.10.1941), szwagier mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego, mąż jego siostry Heleny oraz cała rodzina Wiewiórkowskich na czele z ojcem rodu Stanisławem.

Stanisław Wiewiórkowski w jasnym garniturze siedzi za ks. Kwiatkowskim.
Na zdjęciu są jeszcze synowie Stanisława: Jan i Stanisław.

Zygmunt Gadzinowski (17.02.1909-26.10.1941)
sekretarz gminy Lisków

Z.Gadzinowski drugi od prawej. Z kolegami ze studiów. Warszawa. Studium Administracji
Komunalnej przy Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie.

Z.Gadzinowski stoi pierwszy od prawej. Z kolegami ze studiów. Warszawa.
 
program studiów

Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem Urzędu Gminy w Liskowie do 1939 roku.

Inteligencja Liskowa wraz z księdzem Blizińskim znalazła się na liście Polaków przeznaczonych do eksterminacji. Zygmunt Gadzinowski został aresztowany 15.04.1940 roku przez gestapo i osadzony w Mauthausen-Gusen. Zamordowany 29.10.20141 w wieku 32 lat. 
Zygmunt Gadzinowski był wybitnym patriotą, niestety zapłacili za to wysoką cenę. Działania księdza i otaczających go współpracowników, rozmach, wizyty prezydenta, zbiórka na obronność kraju, zwróciły uwagę lokalnych folksdojczów, którzy donosili do lokalnej żandarmerii.
Na liście Polaków przeznaczonych do aresztowania Niemcy tak napisali o Nim:
Jest wiodącą postacią w Schondorf/Liskowie. Jego podburzające przemówienia przeciwko niemieckiej państwowości pozostaną długo we wspomnieniach wszystkich. Jego zachowanie nie daje podstaw do przypuszczeń, że się zmieni. Ma wielki wpływ miedzy tutejszymi Polakami i nie wykorzysta ich na korzyść władz niemieckich."
Na tej samej liście znalazł się mój dziadek Marian Wiewiórkowski, mój pradziadek Bolesław Szaliński oraz stryjeczny brat dziadka Aleksander Wiewiórkowski z Opatówka.
Cała rodzina Wiewiórkowskich aktywnie działała w organizacjach społecznych i kulturalnych, organizowała akcje na rzecz wzmocnienia obronności kraju. Dlatego padła ofiarą pierwszej fali niemieckiej inwazji. Byli odważni, ale nie zdawali sobie sprawy z niebezpieczeństwa, z tego że wojenna machina już się rozpędziła.

Lista Polaków z Opatówka przeznaczonych do aresztowania przez gestapo

Niemcy sporządzili listę osób, które należy aresztować, tzw. listę proskrypcyjną. Więcej tutaj: 
Listy proskrypcyjne dla okręgu Kalisza. Intelligenzaktion. Liste der Polenführer und der polnischen Intelligenz
Ksiądz Bliziński również znalazł się na tej liście.  Został ostrzeżony i opuścił wiernych oraz Lisków.  Ukrywał się w Warszawie, Chotomowie, a później w Częstochowie, gdzie zmarł 17.10.1947. 

Zygmunt Gadzinowski zginął zamęczony przez Niemców w Mauthausen 26 października 1941. Krótko potem zmarła Helena. Jej serce nie wytrzymało. Dzieci Gadzinowskich Teresa i Leszek zostali sierotami. matce.
28 lipca 1941 Zygmunt Gadzinowskim tak pisał z obozu w dalekich zimnych Alpach do swojej żony:
" Kochana Heleno i dzieci! Twój ostatni list i pieniądze w wysokości 30 marek otrzymałem, za co serdecznie dziękuję. Jak idzie sklep i i jak uczą się dzieci? Powodzi mi się dobrze, jestem zdrowy, czego i od Was oczekuję. Pozdrawiam i całuję was wszystkich  Zygmunt"
Poniżej oryginalny list, skreślony ręką blokowego pisarza. Więźniom nie wolno było pisać samodzielnie, a treść była narzucona i cenzurowana.
 




Po wojnie Zosia Wiewiórkowska, młodsza siostra Heleny pojechała do Liskowa do domu opuszczonego przez Hele i Zygmunta Gadzinowskich w poszukiwaniu pozostawionych przez nich rzeczy, argumentując ze dzieci zostały sierotami i odzyskała od sąsiadów komplet mebli. I tak rodzina na zawsze pożegnała się z Liskowem.
"Przez kolejne lata władze komunistyczne nie popierały działań kościoła ani z nim nie współpracowały. Wiele instytucji zlikwidowano, ale zasadnicze elementy "dzieła jednego życia" przetrwały" - Dzieło jednego życia Ks. prałat Wacław Bliziński, autor ks. S. Kęszka


Lisków dzisiaj. Tablica na każdej budowli przypomina o działalności księdza.





dawne seminarium nauczycielskie, szkoła żeńska, dzisiaj przedszkole

urokliwy domek naprzeciw kościoła

dawna plebania
w tym budynku Urzędu Gminy pracował i mieszkał Zygmunt Gadzinowski
Zacytuję K.Wittelsa autora artykułu  "Być jak ks Wacław Bliziński":

Ks. Wacław dochował się współpracowników, którzy mogli rozwijać jego dzieło. A jednak II wojna światowa i PRL dzieło to całkowicie zniszczyły. W niemieckich obozach zginęła większość współpracowników, zniszczeniu uległa część liskowskich przedsięwzięć. Niemcy zlikwidowali bank spółdzielczy, zniszczyli sierociniec. Pozostawili jedynie to, co przynosiło im realne korzyści: gospodarstwo rolne przy sierocińcu, mleczarnię i spółdzielnię handlową.
Od 1948 roku komunistyczne władze zaczęły niszczyć liskowską spółdzielczość, przejmując aktywa miejscowych przedsiębiorstw i na dziesięciolecia wymazując liskowskie idee z ludzkiej pamięci. Powstały nowe spółdzielnie: Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” oraz Spółdzielnia Kółek Rolniczych, ich działalność jednak nie była już oparta na ideach księdza-społecznika. Pomysły zwrotu w stronę przedsiębiorczości spółdzielczej powracały w Liskowie w okresach odwilży – w 1956 r. oraz na początku lat 80.

 – Nie było próby reaktywacji spółdzielni przedwojennych, m.in. dlatego, że nie było komu tego robić – mówi Stefan Ferenc, pasjonat historii Liskowa. – Wielu ludzi zginęło, a pozostali to często była ludność napływowa, która osiedliła się tu po 1945 roku. To nie byli liskowianie, zwłaszcza nie było ich we władzach gminy. Przeszłość Liskowa nie była znana i była tabu.

Poniżej strona z księgi Dachau, nazwiska zarejestrowanych przybyłych więźniów z Liskowa: numer obozowy 6059- Antoni Szewczyk / księgowy, numer obozowy 6058- Roman Szewczyk/kupiec


Strona z księgi Dachau, strona z księgi Dachau, nazwiska zarejestrowanych przybyłych więźniów z Liskowa: numer obozowy 6059- Antoni Szewczyk / księgowy, numer obozowy 6058- Roman Szewczyk/kupiec

I powiększony fragment księgi


Księga Dachau - aresztowani przez gestapo mieszkańcy Liskowa 1940, nazwiska zarejestrowanych przybyłych więźniów z Liskowa: numer obozowy 6059- Antoni Szewczyk / księgowy, numer obozowy 6058- Roman Szewczyk/kupiec

[1] Archiwum Państwowe Oddział w Kaliszu, Zespół Starostwo Powiatowe w Kaliszu, Związek Strzelecki, Sygn. 11/3/0/13/595.

autor: Dominika Pawlikowska

Podobne posty



Jan Wiewiórkowski, żołnierz Armii Poznań

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940

Gimnazjum imienia Anny Jagiellonki w Kaliszu









Księga pamięci Memorial Book for the Dead of the Mauthausen Concentration Camp and its Subcamps. Marian Wiewiórkowski

Autor: Dominka Pawlikowska

Dzisiaj dostałam prezent, jakiego się nie spodziewałam. Czekała na mnie przesyłka na poczcie, po otwarciu której, doznałam wielkiego wzruszenia.
Zawierała książkę, do powstania której, dorzuciłam swój mały kamyczek.
Pewnego dnia powzięłam myśl, aby jechać zapalić znicz na miejscu kaźni mojego dziadka do obozu w Mathausen-Gusen na terenie Austrii. Napisałam do klubu http://www.mauthausen-gusen-klub.waw.pl/, ponieważ dowiedziałam się, ze organizują pielgrzymki do obozu w rocznicę wyzwolenia. Niestety miejsc nie było, ale na stronie dowiedziałam się o ciekawej inicjatywie, że powstaje księga-memoriał z biogramami zamordowanych więźniów obozu.
Ponieważ miałam wszystkie dokumenty obozowe dziadka, jego listy z obozu postanowiłam skreślić o nim kilka słów.
Pomyślałam, ze to interesująca inicjatywa, ponieważ pokazuje, ilu pięknych, szczęśliwych, kochanych, wykształconych młodych ludzi  stało się ofiarami niemieckiego terroru, wśród nich mój dziadek Marian Wiewiórkowski.
Napisany przeze mnie biogram dziadka znalazł się w tej książce.
SS-mani nadzorujący budowę  obozu w Gusen nazywali go "Vernichtungslager fur die polnische Intelligenz" - obóz zagłady dla polskiej inteligencji. Tu zdjęcia. Kliknij.

Ta księga jest dla mnie bardzo ważna, bo póki my pamiętamy - oni żyją.
Nigdy się z tą strata nie pogodziłam.

Historia mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego, mojego autorstwa




Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku (Spatenfelde), aresztowany 15.04.1940 roku, zginął 06.04.1941 r. w Gusen)
Od 1937 r. dziadek był naczelnikiem poczty w Opatówku koło Kalisza.
Więziony w Opatówku i Kaliszu, przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, a następnie do Gusen. Razem z nim w aresztowano i więziono jego stryjecznego brata Aleksandra Wiewiórkowskiego oraz szwagra Zygmunta Gadzinowskiego.
Dziadek wierzył w siłę polskiej armii, podpisane sojusze i wczesne zakończenie wojny.
Kiedy pierwsze oddziały hitlerowskie dotarły do Opatówka 4 września 1939 roku, Niemcy byli już doskonale przygotowani do przejęcia administracji, od wielu tygodni osoby niemieckiego pochodzenia przechodziły odpowiednie przeszkolenia... przygotowano także listę Polaków, którzy mieli zostać natychmiast aresztowani, ponieważ ich świadomość, wiedza, wykształcenie czy intelekt zagrażały, w mniemaniu okupanta, skutecznej germanizacji.
Kiedy Niemcy o świcie zaczęli dobijać się do drzwi babcia prosiła dziadka, aby ratował życie, próbował ucieczki... Na świecie była już mała córeczka Beatka a drugie dziecko miało niebawem przyjść na świat. Ale dziadek nie chciał słyszeć o ucieczce...
Był wrzesień 1939 roku. Dziadka uwięziono na krótki czas wraz z innymi aresztowanymi w wyniku tej skoordynowanej akcji w Hali Targowej w Kaliszu (dzisiejsza Galeria Tęcza), następnie 19 kwietnia 1940 tzw, "transportem łódzkim" wraz z setkami innych aresztowanych zarejestrowano go w obozie Dachau, otrzymał numer 6098.

" Niektórzy mieszkańcy Opatówka narodowości niemieckiej wyjeżdżali, między innymi do Łodzi, na szkolenia organizacji antypolskich i we wrześniu 1939 r. byli przygotowani do organizowania administracji niemieckiej na okupowanych terenach. Sporządzano listy Polaków "szczególnie niebezpiecznych" dla III Rzeszy. Znaleźli się na nich głównie działacze społeczni i kulturalni oraz uczniowie gimnazjów i studenci, określani często jako "fanatyczni Polacy". Na takiej liście znaleźli się także Opatowianie " cyt. za: Biblioteka w Opatówku.

Niemcy przygotowali listę osob do aresztowania, listę "wrogów Rzeszy", tzw. listę proskrypcyjną. Adnotacja o moim dziadku brzmiała:
    ”Marian Wiewiórkowski – urzędnik - Choć politycznie nie jest aktywny, był członkiem ówczesnej partii rządowej. Przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności musi być uznany za politycznie podejrzanego i niebezpiecznego”. Takie zebrania faktycznie się odbywały.
Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i otrzymał numer 4769. Listy babci adresowane są „Marian Wiewiórkowski: Block 15, Stube A oraz Block 8 , Stube B”
Dziadek napisał tylko kilka listów z obozu w Mauthausen, babcia przechowywała wszystkie jak relikwie...
28 lipca1940 dziadek napisał z obozu Mauthausen/Gusen: "Moja kochana Mario...list z 20.VI otrzymałem. Cieszę się, że jesteś z Olesią[1] i Beatą…Tak chciałbym zobaczyć najmłodszą córeczkę"
List z 22 września 1940 r. z bloku XV: "Choruję trochę. Listów nie piszę i nie będę pisał. Czy mamie..." List zwraca uwagę obciętym dolnym fragmentem. Prawdopodobnie został ocenzurowany a niedozwolona informacja została wycięta.
I ostatni list z Gusen z 30 marca 1941 r. " Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem. Powodzi mi się dobrze. Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian."

List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. Babcia pisała:

"Kochany Marianie, Twój list z 25 marca otrzymałam…Nie martw się i nie myśl źle. Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi. Mówi także, że kocha tatusia bardzo. Jest troszkę niegrzeczna i potrzebuje ręki ojca. Przesyłamy Ci pieniądze, może potrzebujesz więcej. Beatka każe napisać, że przesyła mocnego całusa. Życzymy Ci zdrowych Świąt Wielkanocnych, pozdrawiamy serdecznie i całujemy - Twoja Marysia z dziećmi i cała rodziną".

Brat dziadka, Aleksander Wiewiórkowski przeżył obóz, był przed wojną rzeźnikiem, więc w obozie skierowano go do pracy przy żywności. Z jego opowiadań wiemy, że dziadek już chorował.
Mimo to ciągle był gnany do pracy Znalazł kawałek papierowego worka. Włożył go sobie za pazuchę… ale odkryli to jego nadzorcy i wymierzyli mu sroga karę. Był maltretowany, bity… skonał na skutek pobicia.
Moja mama nigdy nie poznała swojego ojca.
Ja znam go tylko z opowiadań babci. Zapamiętałam słowa, które dziadek powiedział do babci krótko przed aresztowaniem: „Marysiu, gdybym wiedział, że będziemy tacy szczęśliwi, to szybciej poprosiłbym Cie o rękę…” 

Niestety to szczęście trwało tylko dwa lata… do wybuchu wojny. Babcia także żartowała, że przez dwa lata udało im się mieć dwoje dzieci, więc ten szczęśliwy okres wykorzystała do końca.
Dziadek był pięknym, przystojnym mężczyzną. Kochał życie, wędrówki po górach…


Opracowała
Dominika Pawlikowska (wnuczka Mariana Wiewiórkowskiego)


[1] Chodzi o moją mamę Aleksandrę Adamczyk de domo Wiewiórkowską.



Memorial Book for the Dead of the Mauthausen Concentration Camp and its Subcamps

The project is implemented by "Verein für Gedenken und Geschichtsforschung in österreichischen KZ-Gedenkstätten
Pamięci pomordowanych w obozie Mauthausen-Gusen


A minimum of 90,000 prisoners were murdered between August 1938 and May 1945 in the Mauthausen Concentration Camp or one of its subcamps

The edition’s companion volume consists of a scientific commentary and a segment of biographies.

A oto treść tej historii w języku angielskim, niemieckim.

Marian Wiewiórkowski 1910 - 1941

Born 7.8.1910 in Opatówek
Died 6.4.1941 in Gusen

Biography

From 1937 my grandfather was the postmaster in Opatówek near Kalisz.
He was imprisoned in Opatówek and in Kalisz, then deported to the Dachau concentration camp and subsequently to the Gusen concentration camp. His brother Aleksander Wiewiórkowski and brother-in-law Zygmunt Gadzinowski were arrested and deported with him.
My grandfather believed in the strength of the Polish army, the alliances that Poland had entered into and an early end to the war.
When the Germans knocked on the door at daybreak, my grandmother asked my grandfather to save himself; he therefore briefly considered attempting to flee... They already had a little daughter, Beate, and a second child was due to be born soon. But my grandfather would not hear a word about escape. It was September 1939... My grandfather was detained for a short period in Szczypiorno and was then registered on 19 April in Dachau, where he was given prisoner number 6098.
When the first Nazi troops reached Opatówek on 4 September 1939, the Germans were already well prepared to take over the administration. For several months people of German origin had been receiving suitable training... They also drew up a list of the Poles who were to be arrested immediately because their attitude, knowledge, education or intellect endangered the Germanisation process in the eyes of the occupiers.
‘Some inhabitants of Opatówek who were of German nationality went to places including Łódź for anti-Polish training, and in September 1939 they were ready to take over the German administration in the occupied regions. A list of Poles who were ‘especially dangerous’ for the Third Reich was drawn up. Most of the entries in it were activists in social and cultural life and grammar school and university students, who were often described as ‘fanatical Poles’. The list included inhabitants of Opatówek.’ (Quoted in the ‘Library in Opatówek’.)
The list of people to be arrested is taken from the book W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dzis (The area surrounding Róża Wiatrów-Opatówek yesterday and today) by J. Miluśka-Stasiak. The note concerning my grandfather is as follows: ‘Marian Wiewiórkowski – civil servant – although not politically active, he was a member of the then governing party. Because of his attendance at secret meetings of the Polish population he must be classified as politically suspicious and dangerous.’ Such meetings did indeed take place.
From Dachau, Marian Wiewiórkowski was transported to Gusen and there given the prisoner number 4769. My grandmother’s letters were addressed to Marian Wiewiórkowski, Block 15, Room A and Block 8, Room B. My grandfather only wrote a few letters from the Mauthausen concentration camp, and my grandmother kept them all to remember him by...
On 28 July 1940 my grandfather wrote from Mauthausen/Gusen: ‘My beloved Maria... I received your letter of 20 June. I’m happy that you’re with Olesia[1] and Beata... I would so love to see our youngest daughter.’
Letter of 22 September 1940 from Block 15: ‘I’m a little ill. I can’t write any letters and won’t write. Is your mother...’ The letter was cut off at the bottom. It was presumably censored and the prohibited information was cut away.
And his last letter from Gusen dated 30 March 1941: ‘Beloved wife and mother! I received your letter and money. I’m doing well. I’m sending you my best wishes for Easter. I give you my warmest regards. Your Marian.’
The letter that my grandmother sent him in April 1941 never reached him. My grandmother’s letter was returned to her. My grandmother wrote:
‘Dear Marian, I received your letter of 25 March... Don’t worry. We’re all doing well, except that we miss you. We’re all healthy. You can’t imagine how big our daughters are. Beatka speaks of nothing but you. She can already say the Lord’s Prayer and prays for your health, Olesia’s and her own. She also says that she loves her father very much. She is a little disobedient and needs her father. We’re sending you money; perhaps you need some more. Beatka asks us to write that she’s sending you a big kiss. We wish you a healthy Easter, warmest regards and kisses – your Marysia with the children and the whole family.’
My grandfather’s brother, Aleksander Wiewiórkowski, survived the camp. He had been a butcher before the war and was therefore assigned to work with food in the camp. From his accounts we know that our grandfather had been assigned to work, despite being sick. He found a piece of a paper bag. He hid it down his front... But his superior discovered this and imposed a heavy punishment. He was abused, beaten... He died as a result of these blows.
My mother never met her father. I only know him from my grandmother’s stories. I remember the words that my grandfather told my grandmother shortly before his arrest: ‘Marysia, If I’d known that we’d be so happy I’d have proposed to you sooner...’ Unfortunately this happiness only lasted two years – until the outbreak of war. My grandmother used to joke that they had managed to have two children in two years, so they had taken full advantage of this happy time.
My grandfather was a handsome, good-looking man. He loved life, walking in the mountains...
Dominika Pawlikowska

Translation into English: Joanna White

[1] This refers to my mother, Aleksandra Adamczyk née Wiewiórkowski.




W języku niemieckim:

Ab 1937 war mein Großvater Leiter der Post in Opatówek nahe Kalisz gewesen.
Er war in Opatówek und in Kalisz eingesperrt und wurde ins Konzentrationslager Dachau und danach ins KZ Gusen deportiert. Gemeinsam mit ihm wurden sein Bruder Aleksander Wiewiórkowski sowie sein Schwager Zygmunt Gadzinowski verhaftet und deportiert.
Mein Großvater glaubte an die Kraft der polnischen Armee, die unterzeichneten Allianzen und das frühe Ende des Krieges.
Als die Deutschen in der Morgendämmerung an die Tür klopften, bat meine Großmutter meinen Großvater sein Leben zu retten, deshalb überlegte er kurz zu fliehen ... Ihre kleine Tochter Beata war bereits auf der Welt und das zweite Kind sollte in Kürze geboren werden. Aber mein Großvater wollte nichts von Flucht hören. Es war September 1939 ... Mein Großvater war für eine kurze Zeit in Szczypiorno inhaftiert, dann wurde er am 19. April im KZ Dachau registriert, wo er die Häftlingsnummer 6098 bekam.
Als die ersten Nazi-Truppen Opatówek am 4. September 1939 erreichten, waren die Deutschen schon gut darauf vorbereitet, die Verwaltung zu übernehmen. Seit mehreren Wochen erhielten Personen deutscher Herkunft eine entsprechende Ausbildung ... Sie erstellten ebenfalls eine Liste der Polen, die sofort verhaftet werden sollten, weil deren Geisteshaltung, Wissen, Bildung oder Intellekt nach Ansicht der Besatzer die Germanisierung gefährdeten.
„Einige Bewohner von Opatówek deutscher Nationalität sind unter anderem nach Łódź zum antipolnischen Training gefahren, und im September 1939 waren sie bereit, die deutsche Verwaltung in den besetzten Gebieten zu übernehmen. Es wurde eine Liste von für das Dritte Reich ‚besonders gefährlichen‘ Polen aufgesetzt. Auf ihr waren vor allem Aktivisten des sozialen und kulturellen Lebens sowie Gymnasiasten und Studierende angeführt, die oft als ‚fanatische Polen‘ bezeichnet wurden. Auf dieser Liste befanden sich auch Bewohner von Opatówek.“ (Zitiert nach Bibliothek in Opatówek)
Die für die Verhaftung vorbereitete Liste stammt aus dem Buch W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dziś (Die Umgebung von Róża Wiatrów-Opatówek gestern und heute) von J. Miluśka-Stasiak. Die Notiz über meinen Großvater lautete folgendermaßen: „Marian Wiewiórkowski – Beamter – obwohl er politisch nicht aktiv ist, war Mitglied der damaligen Regierungspartei. Durch seine Teilnahme an den Geheimtreffen der polnischen Bevölkerung muss er als politisch verdächtig und gefährlich eingestuft werden.“ Solche Treffen fanden tatsächlich statt.
Vom KZ Dachau wurde Marian Wiewiórkowski nach Gusen transportiert und erhielt dort die Häftlingsnummer 4769. Die Briefe meiner Großmutter waren adressiert an Marian Wiewiórkowski, Block 15, Stube A und Block 8, Stube B. Mein Großvater schrieb nur wenige Briefe aus dem KZ Mauthausen, meine Großmutter behielt alle als Andenken …
Am 28. Juli 1940 schrieb mein Großvater aus dem KZ Mauthausen/Gusen: „Meine geliebte Maria ... ich habe den Brief vom 20. Juni bekommen. Ich bin froh, dass du bei Olesia[1] und Beata bist... Ich würde so gerne unsere jüngste Tochter sehen.“
Schreiben vom 22. September 1940 aus dem Block 15: „Ich bin etwas krank. Ich schreibe keine Briefe und werde nicht schreiben. Ist deine Mutter ...“ Der Brief wurde unten abgeschnitten. Höchstwahrscheinlich wurde er zensiert und die verbotenen Informationen wurden weggeschnitten.
Und der letzte Brief aus Gusen vom 30. März 1941 „Geliebte Frau und Mutter! Den Brief und das Geld habe ich bekommen. Es geht mir gut. Zu Ostern sende ich euch meine besten Wünsche. Ich grüße Euch herzlich. Euer Marian.“
Der Brief von meiner Großmutter, den sie im April 1941 abgeschickt hatte, erreichte ihn nicht mehr. Das Schreiben meiner Großmutter wurde an sie zurückgeschickt. Meine Großmutter hatte geschrieben:
„Lieber Marian, ich habe Deinen Brief vom 25. März erhalten ... Mach Dir keine Sorgen. Wir stehen alles durch, nur Du fehlst uns. Wir sind alle gesund. Du kannst Dir nicht vorstellen, wie groß unsere Töchter sind. Beatka spricht nur über Dich. Sie beherrscht bereits das Vaterunser und betet für Deine, Olesias und ihre Gesundheit. Sie sagt auch, dass sie ihren Vater sehr lieb hat. Sie ist ein wenig ungehorsam und braucht ihren Vater. Wir senden Dir Geld, vielleicht brauchst Du mehr. Beatka bittet uns zu schreiben, dass sie Dir einen dicken Kuss schickt. Wir wünschen Dir ein gesundes Osterfest, Herzliche Grüße und Küsse – Deine Marysia mit den Kindern und der ganzen Familie.“
Der Bruder meines Großvaters, Aleksander Wiewiórkowski, überlebte das Lager. Er war vor dem Krieg Metzger, deshalb wurde er im Lager zur Arbeit mit Lebensmitteln zugewiesen. Aus seinen Erzählungen wissen wir, dass unser Großvater trotz einer Erkrankung zur Arbeit eingeteilt worden war. Er fand ein Stück von einer Papiertüte. Er steckte es in seinen Ausschnitt ... Das aber entdeckte sein Vorgesetzter und verhängte eine schwere Strafe. Er wurde misshandelt, geschlagen ... Er starb an den Folgen dieser Schläge.
Meine Mutter lernte ihren Vater niemals kennen. Ich kenne ihn nur aus den Erzählungen meiner Großmutter. Ich erinnere mich an die Worte, die mein Großvater zu meiner Großmutter kurz vor seiner Verhaftung sagte: „Marysia, wenn ich gewusst hätte, dass wir so glücklich sein würden, hätte ich früher um deine Hand angehalten ...“ Leider hat dieses Glück nur zwei Jahre angedauert – bis Kriegsbeginn. Meine Großmutter scherzte, dass es ihnen in zwei Jahren gelungen wäre, zwei Kinder zu haben, sodass sie diese glückliche Zeit zur Gänze ausgenützt hätten.
Mein Großvater war ein schöner, gut aussehender Mann. Er liebte das Leben, das Wandern in den Bergen …
Dominika Pawlikowska
Dominika Pawlikowska ist die Enkelin von Marian Wiewiórkowski.

Aus dem Polnischen von Katharina Czachor


W kamieniołomach Mauthausen i w jego 49 podobozach więziono prawie 200 tys. ludzi, z czego zamordowano ponad połowę z nich: najwięcej Rosjan - 32 tys. i Polaków - 30 tys.

Ciekawy artykuł    SPRYWATYZOWANY OBÓZ ŚMIERCI

Sytuacja przed wybuchem wojny. Opatówek.

Autor: Dominika Pawlikowska


Co sprowadziło niebezpieczeństwo i spowodowało martyrologię mojej rodziny w 1939/40 roku ? Jaka była sytuacja przed wybuchem wojny?

Analizując tamten czas, należy zwrócić uwagę, że Wiewiórkowscy byli działaczami narodowościowymi. Wielu liskowian, opatowian i cała Wielkopolska zbierała na Fundusz Obrony Narodowej. Szwagier dziadka - Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem gminy Lisków, uczestniczył w realizacji pomysłów i prac ks. Blizińskiego. Pracownikiem gminy w latach 1935-37 był także Jan Wiewiórkowski.


Dzięki księdzu Blizińskiemu liskowianie obcowali z "wielką polityką" na co dzień i gościli prezydenta Mościckiego oraz marszałka Rydza-Śmigłego podczas zorganizowanej tu przez księdza wystawy: „Wieś Polska Lisków” (1925 r.) i „Kultura i praca wsi w Liskowie” 1937 r..
W Sejmie liskowski proboszcz był posłem (1919–1922) i senatorem (1938–1939), jako poseł brał aktywny udział w pracach pięciu Komisji: Ochrony Pracy, Opieki Społecznej (przewodniczący), Skarbowo-Budżetowej, Spółdzielczej i Zdrowia Publicznego. Był przedstawicielem Sejmu w Obywatelskim Komitecie Wykonawczym Obrony Państwa.

W 1928 roku ks wygłosił wykład: Działalność spółdzielni i oragnizacyj rolniczych w Liskowie na Zjeździe Spółdzielni w Wilnie, w dniu 18 grudnia 1927 roku


Oto fragment:
Działalność spółdzielni i oragnizacyj rolniczych w Liskowie na Zjeździe Spółdzielni w Wilnie, w dniu 18 grudnia 1927 roku, ksiądz Bliziński



W pierwszym dniu wystawy Lisków gościł Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Ignacego Mościckiego

Piłsudski, Mościcki, Bartel



W drugim dniu, w niedzielę, Lisków gościł Naczelnego Wodza, Marszałka Śmigłego – Rydza, który przybył na zwiedzenie wystawy „Praca i kultura wsi” a zarazem by być świadkiem uroczystego przekazania wojsku sprzętu zakupionego w ramach zbiórki na Fundusz Obrony Narodowej przez ludność województwa łódzkiego.




Wystawę odwiedziło 100 tys.ludzi.

Jak to było możliwe, że z całej Polski dojechali ludzie do takiej małej wioski? Jak to zostało zorganizowane? Odpowiedz na to daje broszura wydana przez Ligę Popierania Turystyki, Spółdzielnia Turystyczno-Wypoczynkowa 'Gromada", Warszawa ul Warecka 11 z instrukcjami jak dojechać do Liskowa i jak zostało to zorganizowane

broszura wydana  przez Ligę Popierania Turystyki, Spółdzielnia Turystyczno-Wypoczynkowa 'Gromada"
broszura wydana  przez Ligę Popierania Turystyki, Spółdzielnia Turystyczno-Wypoczynkowa 'Gromada"



Moja rodzina, wielu liskowian, opatowian i cała Wielkopolska zbierała na Fundusz Obrony Narodowej.
Wszystko te działania ściągnęły na nich niebezpieczeństwo i znaleźli się na liście do aresztowania przez gestapo.


Biuletyn informacyjny "Wiadomości Gminne" Nr 5 (575) / 2009 cytuje wspomnienia mieszkańców Opatówka:

"30 marca 1939 r. odbyło się zebranie wszystkich organizacji i mieszkańców Opatówka w celu omówienia pożyczki na dozbrojenie polskiej armii. Tego dnia pierwsze ofiary pieniężne złożyła Akcja Katolicka Kobiet, drużyna harcerek pozaszkolnych i Ognisko Kolejowego Przysposobienia Wojskowego. 13 kwietnia powstał Komitet Pożyczki Przeciwlotniczej, którego przewodniczącym zostali ks. Piotr Kotarski - proboszcz parafii Opatówek, sekretarzem Kazimierz Sieradzan i skarbnikiem wójt gminy Józef Raszewski. Komitet przyjął normy pożyczki dla wszystkich warstw społecznych w gminie Opatówek: dla rolnictwa, przemysłu, nieruchomo ci, handlu i pracowników umysłowych. Od tej pory notowane były wpłaty na Pożyczki Lotnicze i Fundusz Obrony Narodowej (F.O.N.) oraz dobrowolne ofiary na dozbrojenie polskiej armii. Wpłaty pochodziły od organizacji i od indywidualnych osób, także Żydów mieszkających w Opatówku. Nauczyciele z gminy Opatówek wpłacili 1260 zł, pracownicy PKP - 800 zł, pracownicy poczty - 340 zł, właściciel majątku w Opatówku Konrad Wünsche - 5000 zł, Zofia Chrystowska ( żona przedwojennego właściciela pałacu w Tłokini Kościelnej)- 2000 zł , Bolesław Szaliński (mój pradziadek - drugi mąż prababci Józefy) zadeklarował cały swój majątek wartości 15000 zł na rzecz Armii Polskiej, gdyby zaszła taka potrzeba".



wtorek, 23 maja 2017

Program IPNU "Straty osobowe"



Dzięki inicjatywie Instytutu Pamięci Narodowej, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ośrodka KARTA podjęto działania policzenia strat osobowych ludności polskiej pod okupacją niemiecką
Za: http://niniwa22.cba.pl/polska_1939_1945.htm:


Po 1945 r. Polacy podejmowali liczne próby bilansowania swoich strat osobowych i materialnych. Niestety, w odróżnieniu od innych narodów dotkniętych skutkami II wojny światowej, do dziś nie możemy zakończyć podsumowywania strat tego tragicznego czasu. 
Złożyło się na to wiele przyczyn, będących w zasadzie konsekwencją faktu, iż Polacy przegrali II wojnę światową i po 1945 r. pozostawali pod obcą i narzuconą władzą legitymizowaną przez jałtański układ mocarstw. "Ustalić liczbę zabitych na 6 milionów ludzi" - brzmiała w końcu grudnia 1946 r. dyrektywa Jakuba Bermana, członka trójki kierowniczej realnie rządzącej komunistyczną Polską po 1945 r.
W Sprawozdaniu w przedmiocie strat i szkód wojennych Polski w latach 1939-1945, opublikowanym w 1947 r. przez Biuro Odszkodowań Wojennych przy Prezydium Rady Ministrów, określono zatem ogólną liczbę zgonów na 6 028 000 osób (w tym ok. 3 mln Żydów i Polaków pochodzenia żydowskiego, obywateli II RP). Liczba ta od początku budziła sprzeciw znawców przedmiotu: ze względu na doraźny polityczny cel sprawozdania i nacisk kierownictwa partii komunistycznej oraz na faktyczne nieuwzględnienie (bądź ukrycie w stratach zadanych przez Niemców) masowych mordów, których dopuścili się okupanci sowieccy, a w dalszej kolejności także nacjonaliści ukraińscy.
Zamieściłam dane dziadka w bazie IPN-u. Wszyscy, którzy mają jeszcze wiedzę na temat strat, których doznały ich rodziny na skutek działań okupanta, powinni to zrobić.


http://www.straty.pl/index.php/szukaj-w-bazie

 DANE OSOBOWE
nazwisko Wiewiórkowski
imię Marian
nazwisko ojca Wiewiórkowski
imie ojca Stanisław
imie matki Leokadia
nazwisko panieńskie matki Sowa
data urodzenia 1910-08-07
miejsce urodzenia Opatówek
miejsce urodzenia (powiat) Kalisz
miejsce urodzenia (województwo) wielkopolskie
miejsce urodzenia (państwo) Polska
data śmierci 1941-04-06
miejsce zamieszkania przed wojną Opatówek
miejsce zamieszkania przed wojną (powiat) Kalisz
miejsce zamieszkania przed wojną (województwo) wielkopolskie
miejsce zamieszkania przed wojną (państwo) Polska
wykształcenie średnie
siedziba szkoły/uczelni Opatówek   | inne wersje: Kalisz
zawód urzędnik pocztowy
zakład pracy przed wojną Urząd Pocztowy   | inne wersje: Poczta Polska
siedziba zakładu pracy Opatówek
siedziba zakładu pracy (powiat) Kalisz
siedziba zakładu pracy (województwo) wielkopolskie
siedziba zakładu pracy (państwo) Polska
ostatni stopień wojskowy przed wojną nie wiem
rodzaj służby wojskowej rezerwa
działalność społeczna (przed wojną) działacz narodowy - znalazł się na liście Polaków szczególnie niebezpiecznych dla Trzeciej Rzeszy



INFORMACJE O PRZEŚLADOWANIACH


Źródło: kwestionariusz
uwięziony zginął
rodzaj uwięzienia obóz koncentracyjny
miejsce osadzenia Gusen
data osadzenia 1940
numer 4769
data śmierci 1941-04-06
uwięziony przeżył
rodzaj uwięzienia obóz koncentracyjny
miejsce zamieszkania przed zatrzymaniem Opatówek
data zatrzymania 1940-04-15
miejsce osadzenia Dachau
data osadzenia 1940-04-19
numer 6098

Źródło: kwestionariusz
uwięziony zginął
rodzaj uwięzienia obóz koncentracyjny
uwięziony Mauthausen-Gusen
miejsce zamieszkania przed zatrzymaniem Opatówek
miejsce pracy przed zatrzymaniem naczelnik poczty
miejsce zatrzymania Opatówek
okoliczności zatrzymania j.w z Dachau przewieziony do Mauthausen-Gusen
miejsce osadzenia Gusen
numer 4769
data śmierci 1941-04-06
miejsce pracy niewolniczej kamieniołom
miejsce końca śmierć
uwięziony zginął
rodzaj uwięzienia obóz koncentracyjny
miejsce zamieszkania przed zatrzymaniem Opatówek
miejsce pracy przed zatrzymaniem Poczta Polska
miejsce zatrzymania Opatówek
data zatrzymania 1940-04-14
okoliczności zatrzymania znalazł się na liście szczególnie niebezpiecznych dla III Rzeszy.
miejsce osadzenia Dachau
data osadzenia 1940-04-19
numer 6098



Jeszcze raz podkreślę, bo może nie wszyscy wiedzą, że za śmierć ojca w obozie rodzina nigdy nie uzyskała odszkodowania

Pismo w sprawie odszkodowań za zbrodnie niemieckie na Polakach z Ministerstwa Sprawiedliwości z 1972 skierowane



Jak donosi Wprost z dnia 17 sierpnia 2017:


(...)niemieccy politycy zaznaczali, że żądania reperacji są niezgodne z prawem. – Niemcy poczuwają się do politycznej, moralnej i finansowej odpowiedzialności za II wojnę światową. Wypłaciły reparacje w znacznej wysokości za ogólne szkody wojenne, także dla Polski. (...) Kwestia została w przeszłości ostatecznie uregulowana. W 1953 roku Polska wiążąco (...) zrezygnowała z dalszych świadczeń reparacyjnych dla całych Niemiec i w okresie późniejszym wielokrotnie to potwierdzała – powiedziała na cotygodniowym spotkaniu z dziennikarzami w Berlinie zastępca rzecznika rządu Niemiec Ulrike Demmer.


sobota, 6 maja 2017

Wiewiórkowski. Wiewiórkowscy. Historie rodzinne w sepii.


Z rodzinnych źródeł wiem, ze przodkowie najstarszego utrwalonego na zdjęciu Wiewiórkowskiego - mojego pradziadka Stanisława wywodzili się z okolic Warszawy. W tej chwili najwięcej osób o nazwisku Wiewiórkowski zamieszkuje Maków Mazowiecki ( 20 osób) a w samej Warszawie jest ich 8.

www.historiawsepii.blogspot.com
Wiewiórkowscy


Rodzinna fama głosi, że rodzeństwo Wiewiórkowskich ( na zdjęciu ) opuściło rodzinne strony i wyruszyło "za chlebem". Najbardziej niesamowite jest to, że wszyscy ruszyli razem, cała szóstka.
Dwóch braci: mój  pradziadek Stanisław ur. w 1883 roku ( na zdjęciu stoi w górnym rzędzie w środku) oraz jego brat Teodor osiadło w Opatówku. Prawdopodobnie ich rodzice już nie żyli.
Co spowodowało, że musieli czy też chcieli opuścić swoje rodzinne strony. O tym tutaj: Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku 
Pozostała czwórka rodzeństwa wsiadła na statek do Stanów Zjednoczonych i udała się do Detroit. Jeszcze w latach 60-70- tych utrzymywali ze sobą kontakt, ale później urwał się.

Pradziadek Stanisław siedzi z lewej nad nim córka Helena z mężem Gadzinowskim

Dlaczego właśnie ci dwa bracia przybyli do Opatówka? Małej miejscowości leżącej ok. 12 km od najstarszego miasta w Polsce Kalisza? Wprawdzie znajdowała się tu wielka fabryka sukna o której powstanie zabiegał generał wojen napoleońskich Józef Zajączek, ale największy rozwój Opatówek odnotował prawie sto lat wcześniej przed przybyciem tu mojego pradziadka. Gdy jesienią 1824 roku właściciel fabryki Fiedler wizytował Opatówek w miasteczku właśnie wytyczano ulice, zaprowadzano porządki i przygotowywano plan na znaczną fabrykę sukna.
Jeszcze w 1824 założono fundamenty pod główny budynek fabryki.Wiosną 1826 ustawiano już maszyny. Ciekawostką jest dla mnie fakt, iż robotnicy fabryki przybywali z Niemiec, przebywali tu tylko czasowo i nie wydawali tu zarobionych pieniędzy.
Ludność napływowa, fabryczna nie wiązała się z Opatówkiem. A jej właściciel Fiedler lwią część zysków wywoził do Saksonii, gdzie mieszkał na stałe. Fabryka w owym czasie w niewielkim stopniu wpływała na poprawę bytu mieszkańców. Fabryka ma ciekawą historię, obecnie znajduje się w niej Muzeum Historii Przemysłu. Zapraszam tutaj.
Rozwojowi przemysłowemu tych stron kres położyło powstanie styczniowe, za udział w którym Opatówek, jak wiele innych polskich miast, ukarany został przez cara pozbawieniem w 1870 r. praw miejskich.

Pradziadek Stanisław prowadził w Opatówku sklep spożywczy.

Na zdjęciu pradziad Stanisław z mieszkańcami Opatówka oraz właścicielami majątku Schloesserami i Wuenschami

Stanisław poślubił Leokadię, miejscową opatowską pannę z domu Sowa. Leokadia ( o prababci Leokadii piszę tutaj ) urodziła sześcioro dzieci, między innymi mojego dziadka Mariana. O dziadku Marianie i jego pracy na poczcie w Opatówku piszę w innym poście. Natomiast tutaj post o dziadku umieszczony dzięki staraniom Klubu Byłych Więźniów Politycznych Obozów Koncentracyjnych  a napisany przeze mnie i umieszczony w Muzeum Mauthausen Gusen.


 Marian Wiewiórkowski na poczcie w Opatówku.

Wizytówka Mariana Wiewiórkowskiego naczelnika poczty w Opatówku

Statystyka: Liczby do nazwiska 'Wiewiórkowski':
W Polsce są 63 osoby o nazwisku Wiewiórkowski. Zamieszkują oni w 18 różnych powiatach i miastach. Najwięcej zameldowanych jest w Maków Mazowiecki, a dokładnie 20. Dalsze powiaty/miasta ze szczególnie dużą liczbą osób o tym nazwisku Warszawa (8), Szczytno (5), Olsztyn (5), Kętrzyn (4), Ciechanów (2), Płock (2), Kalisz (2), Pruszcz Gdański (2) i m. Słupsk z liczbą wpisów 2.
Wątek rodziny która osiedliła się w Detroit jest dla mnie bardzo ciekawy, podobnie jak ciekawa jest historia tego miasta.
Miasto Detroit w Stanach Zjednoczonych, w stanie Michigan zostało założone 24 lipca 1701 roku przez Francuza Antoine’a de la Mothe Cadillaca. Po I wojnie światowej osiadło tu ponad 1,3 mln imigrantów polskiego pochodzenia.

Tutaj opis polskich emigrantów
Upadłość miasta Detroit ogłoszono 18 lipca 2013 roku. W czasach świetności (1950 r.) liczba mieszkańców sięgnęła 1 850 tys. Miasto straciło od 1950 roku 60% swojej populacji, większość działek budowlanych została opuszczona.
Bankructwo Detroit dokonało się zaraz po 1967 roku, kiedy to w tym mieście miały miejsce zdarzenia przekraczające nasze rozumienie przemocy państwowej w czasach Stanu Wojennego. Zamieszki na tle rasowym jakie miały tam, miejsce doprowadziły do wprowadzenia wojska z ciężkim sprzętem na ulice miasta, z którego masowo wyprowadzali się biali mieszkańcy.
Dziś zostało zaledwie 700 tys., czyli nieco ponad jedna trzecia. Jednak odpływ rdzennych mieszkańców był w rzeczywistości jeszcze większy. Na skutek masowej ucieczki białej ludności Detroit zamieniło się w czarne getto.


I niezmierne wzruszenie - znalazłam ciekawostkę poszukując nazwiska Wiewiórkowski. Na początku myślałam, ze to po prosty zbieżność nazwisk, ale później czytam i oczom nie wierze ! 
Zachował się podpis dziadka Mariana, który jako 16 letni chłopak, uczeń Szkoły Handlowej w Kaliszu, złożył wraz z innymi uczniami swój podpis w Polish Declarations of Admiration and Friendship for the United States.

Tak drogi mi podpis, złożony ręką dziadka, którego nie miałam nigdy poznać.
Marian ( ur.1910) został urzędnikiem i powołano go na stanowisko naczelnika poczty w Opatówku, zdążył się ożenić i mieć dwoje dzieci. Jednak w 1940 r. został aresztowany przez gestapo w wieku zaledwie 31 lat. Znalazł się na liście osób, które w okresie międzywojennym bardzo aktywnie działały w licznych organizacjach społecznych i kulturalnych. Dziadek nie powrócił z obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen, został zamęczony w kamieniołomach.
Oto zdjęcie dziadka jako ucznia Szkoły Handlowej w Kaliszu

Marian Wiewiórkowski, uczeń Szkoły Handlowej w Kaliszu ok.1926 r.


Czym była Polska Deklaracja o Podziwie i Przyjaźni dla Stanów Zjednoczonych /Polish Declarations of Admiration and Friendship for the United States ?

W 1926 roku, z okazji 150 rocznicy niepodległości Stanów Zjednoczonych, na terenie całej Polski przeprowadzono akcję zbierania podpisów do księgi pamiątkowej, która trafiła do biblioteki kongresu USA http://memory.loc.gov[/url]


Polish Declarations of Admiration and Friendship for the United States, strona 37, Szkoła Handlowa Towarzystwa Nauczycieli Szkol Średnich i Wyższych w Kaliszu
ALTERNATE TITLE(S)
English translation: Business School of the Association of Secondary and Postsecondary School Teachers in Kalisz


 Podpis w prawym rzędzie, siódmy od góry:


Polish Declarations of Admiration and Friendship for the United States, strona 38
Podpis lepiej jest widoczny pod tym adresem

We wstępie opracowania [url]http://international.loc.gov/intldl/pldechtml/pldechome.html[/url] czytamy:


Polish Declarations of Admiration and Friendship for the United States is a presentation of the first 13 manuscript volumes of a larger collection of 111 volumes compiled in Poland in 1926 and delivered to President Calvin Coolidge at the White House to honor the 150th anniversary of the Declaration of Independence. Richly illustrated with original works by prominent Polish graphic artists, the collection includes the greetings and signatures of national, provincial, and local government officials, representatives of religious, social, business, academic, and military institutions, and approximately 5 ½ million school children. This searchable online presentation is a complete facsimile of the six oversized presentation volumes and the seven volumes of secondary school signatures. Digitization of the 96 elementary school volumes totaling some 28,000 pages was not undertaken at this time because of staffing and budgetary considerations. There is a searchable index that has been created for the 96 volumes not digitized.

Te 13 (ze 111) zeskanowanych tomów jest udostępnione w internecie: [url]http://international.loc.gov/intldl/pldechtml/pldeccap.html[/url]