Etykiety

niedziela, 15 października 2017

Zapalmy "Znicz Pamięci". Operacja Tannenberg. Opatówek.



Kiedy byłam dzieckiem i pierwszy raz usłyszałam w szkole o wojnie, zastanawiałam się, jak to się stało, że po napaści Niemiec na Polskę nasze wojsko nie poderwało się do walki, że tylko kampania wrześniowa i na tym koniec.
Mojego pokolenia nie uczono w szkole o tym, że 17 września 1939 ZSRR napadła na Polskę, będącą od 1 września 1939 w stanie wojny z III Rzeszą. Miałam już wyrzucić stare książki do historii, ale nie zrobiłam tego. Zostawiłam na pamiątkę tego, jak można było udatnie przemilczeć pewne fakty, a inne zakłamać. Nie wiedziałam też o Katyniu do czasu pójścia do liceum. Rodzina nie mówiła dzieciom o takich rzeczach, ponieważ groziły za to poważne konsekwencje.
Nie wiedziałam też, że akcja, której ofiarą padł mój dziadek i cała rodzina była częścią wielkiego planu tzw. Intelligenzaktion. Moi dziadkowie nie zdawali sobie sprawy, że akcja miała swoja nazwę i że istniało coś takiego jak listy proskrypcyjne.


Mauthausen. Memorial rooms


Mauthausen. Memorial rooms


Mauthausen. Memorial rooms


Mają rację historycy IPN twierdząc, że ta akcja przeciwko polskiej inteligencji tzw. Intelligenzaktion nie funkcjonuje w świadomości publicznej.
Dlatego obowiązkiem współczesnych, w tym i moim, jest pamięć o ofiarach niemieckiej akcji przeciwko polskiej inteligencji, rozpoczętej przez hitlerowców jesienią1939 roku.

Nadal wiele faktów jest badanych przez historyków i nie do końca wyjaśnionych.
Kiedy wojska niemieckie wkroczyły do polskich miast, w ślad za nimi ruszyły grupy operacyjne policji, których celem było odnalezienie osób z list, ich izolacja oraz późniejsze uśmiercenie. Spis takich osób, został sporządzony w postaci tzw. list proskrypcyjnych i zawierał nazwiska Polaków, którzy stanowili istotę polskości. Lista została wydrukowana w formie książki w lipcu 1939 roku w Berlinie przez centralę policji bezpieczeństwa i SD pod nazwą „Specjalna księga Polaków ściganych listem gończym” po niemiecku „Sonderfahndungsbuch Polen”.


O tym, dlaczego mój dziadek Marian Wiewiórkowski znalazł się na tej liście pisałam tutaj. Listy proskrypcyjne. Opatówek.
Według ekspertów wymordowanie przedstawicieli inteligencji w początkowym okresie wojny spowodowało, że konspiracja antyhitlerowska w okręgu łódzkim, poznańskim czy kujawskim była znacznie słabsza niż np. warszawska, gdzie akcja została przeprowadzona na mniejszą skalę. Liczba zatrzymanych w ramach tej akcji w Łódzkiem to ok. 2,2 tys., w tym w samej Łodzi - ok. 500 osób"
Od 20 do 23 października 1939 roku w Wielkopolsce miały miejsce jedne z największych egzekucji. W 14 miastach zamordowano 300 osób. Egzekucje były elementem hitlerowskiej operacji „Tannenberg”, której celem była likwidacja polskiej inteligencji na terenach wcielonych do III Rzeszy.
Dla podtrzymania pamięci i oddania szacunku ofiarom zapomnianych zbrodni niemieckich w Wielkopolsce, na Śląsku, Pomorzu i ziemi łódzkiej IPN wspólnie z pięcioma rozgłośniami Polskiego Radia organizuje 21 października akcję Zapal Znicz Pamięci. Akcja została objęta patronatem honorowym prezydenta Andrzeja Dudy.
Tego dnia w południe winniśmy zapalić znicz w miejscach kaźni i egzekucji Polaków oraz przesłać zdjęcia z tych miejsc na adres poznańskiego radia Merkury znicz@radiopoznan.fm lub znicz@dzieje.pl.
Sylwetki kilkorga z wówczas zamordowanych przedstawia dziennik „Polska Głos Wielkopolski”.

Ja będę miała także zaszczyt zaprezentować sylwetkę mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego.
Zwieńczeniem akcji będzie koncert zaduszkowy "Pamiętamy" w dniu 6 listopada w Teatrze Muzycznym w Poznaniu. W programie znalazła się też premiera filmu dokumentalnego "Operacja Tannenberg"




O akcji Zapal Znicz Pamięci tutaj.

Podobne posty

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940





środa, 11 października 2017

Listy proskrypcyjne. Opatówek.

















Podczas mojego wyjazdu do Mauthausen rozmawiałam z pracownikami IPN na temat list proskrypcyjnych, co o nich wiemy? Posiadam fragment takiej listy z nazwiskiem mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego i jego szwagra Zygmunta Gadzinowskiego oraz nazwiskami innych mieszkańców Opatówka, zwanego w czasie wojny Spatenfelde.

Dlaczego dziadek i inni znaleźli się na tej liście i czym ona była?

Listy tzw. proskrypcyjne sporządzane były w ramach zbrodniczej akcji nazwanej Vernichtungsaktion der polnischen Intelligenz nazywanej po polsku Akcja inteligencja lub Operacja inteligencja, a jej celem była likwidacja warstw przywódczych, innymi słowy likwidacji ludzi, którzy nie pozwoliliby zginąć idei państwa polskiego, którzy stanowili jądro polskości. Lista została wydrukowana w formie książki w lipcu 1939 roku w Berlinie przez centralę policji bezpieczeństwa i SD pod nazwą „Specjalna księga Polaków ściganych listem gończym” po niemiecku „Sonderfahndungsbuch Polen”.


Za Wikipedia:
Sonderfahndungsbuch Polen (pol. Specjalna księga Polaków ściganych listem gończym) – zwana także księgą gończą lub listą proskrypcyjną tzw. wrogów Rzeszy. Była alfabetycznym wykazem imiennym zawierającym ponad 61 tys. nazwisk Polaków najbardziej zasłużonych dla Polski, przeznaczonych do aresztowania i likwidacji na terenach wcielonych do III Rzeszy w ramach operacji Tannenberg. Lista ta przygotowana została na polecenie Reinharda Heydricha przez kontrwywiad służby bezpieczeństwa SS tzw. Sicherheitsdienst w Berlinie we współpracy z niemiecką mniejszością zamieszkałą na terenie Polski. Lista została wydrukowana w formie książki w lipcu 1939 roku w Berlinie przez centralę policji bezpieczeństwa i SD (Sichercheitsdeinst - służba bezpieczeństwa).

Mówi też o tym fragment autorstwa Cerana z "Dzieje najnowsze XLVI 2014,2:
(...) Wtedy nikt z nas nie wiedział ,że zorganizowano policję pomocniczą Hilfspolizei, rekrutująca się spośród Niemców zamieszkałych w Polsce przed wojną. W tej strukturze policyjnej powstały oddziały samoobrony Selbstschutz. Jeszcze przed wybuchem wojny Niemcy mieszkający w Polsce tworzyli listy proskrypcyjne zawierające nazwiska niewygodnych Polaków, których należało zatrzymać i przekazać bezpośrednio grupom operacyjnym w celu likwidacji"

Czym był Volksdeutscher Selbstschutz? Była to paramilitarna formacja złożona z przedstawicieli niemieckiej mniejszości narodowej zamieszkującej terytorium II Rzeczypospolitej, utworzona we wrześniu 1939 na okupowanych ziemiach polskich.
Selbstschutz utworzono oficjalnie podczas kampanii wrześniowej, jednak nazistowskie kierownictwo rozważało jego powołanie jeszcze przed rozpoczęciem wojny z Polską. W pierwszych miesiącach niemieckiej okupacji Selbstschutz aktywnie uczestniczył w działaniach eksterminacyjnych wymierzonych w polską inteligencję, a brutalność i samowola jego członków momentami budziła zaniepokojenie nawet w kierownictwie SS. Do końca 1939 roku z rąk bojówek Selbstschutzu zginęły dziesiątki tysięcy Polaków, z czego najwięcej na terenach Pomorza.

Na terenie Wielkopolski, po utworzeniu poznańskiego okręgu wojskowego, działała Einsatzgruppe VI pod dowództwem SS-Oberführera Ericha Naumanna.
Celem dowództwa niemieckiego było zlikwidowanie na ziemiach polskich osób, wokół których mógłby się rozwinąć ruch oporu wobec okupanta. W trakcie operacji „Inteligencja” zabitych zostało ponad 100 tys. osób, w tym opatowianie.


Sonderfahndungsbuch Polen. Lista proskrypcyjna z nazwiskami z Opatówka koło Kalisza. Wielkopolska


Na liście widzimy nazwiska mieszkańców Opatówka, jednak aresztowanych było więcej. OTO CAŁA LISTA. Proszę kliknąć tutaj. https://historiawsepii.blogspot.com/2017/12/listy-proskrypcyjne-dla-okregu-kalisza.html

O moim dziadku Marianie Wiewiórkowskim napisano: ...Przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności podejrzany politycznie i niebezpieczny dla państwa(...)
O Zygmuncie Gadzinowskim, szwagrze Mariana Wiewórkowskiego napisano:
" Był wiodącą postacią w Opatówku. Jego nienawistne, podjudzające wystąpienia przeciw niemieckiej państwowości są tu w pamięci wszystkich. Jego zachowanie nie daje powodów do przypuszczeń, że się zmieni. Ma wielkie wpływy pomiędzy tutejszymi Polakami i nie będzie ich używał na korzyść niemieckich władz".
Na liście znalazł się też ojczym mojej babci - Bolesław Szaliński oraz kuzyn mojego dziadka Aleksander Wiewiórkowski. O Szalińskim piszę tutaj.
Na tej podstawie Zygmunt Gadzinowski wraz ze swoim szwagrem /moim dziadkiem/ został aresztowany przez gestapo.
Zygmunt Gadzinowski zginął zamordowany i zamęczony przez Niemców w Mauthausen 26 października 1941.

O aresztowaniu Mariana Wiewiórkowskiego, mojego dziadka zdecydowało kilka czynników. Należał do Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" - polskiej organizacji łączącej cele niepodległościowe z działalnością sportową i wychowawczą.
Z relacji ustnych mieszkańców Opatówka wiemy, że uczestniczył w konspiracyjnych spotkaniach odbywających się do momentu, gdy ktoś ich zadenuncjował; był naczelnikiem poczty, a poczta w czasie wojny jest istotnym ogniwem militarnym. Podobnie jak wielu opatowian i wielu mieszkańców Wielkopolski zbierał na Fundusz Obrony Narodowej. Sztandar Sokoła znajdował się w ukryciu

Biuletyn informacyjny "Wiadomości Gminne" Nr 5 (575) / 2009 cytuje wspomnienia mieszkańców Opatówka w ktorych pojawiają się nazwiska członków mojej rodziny:

"30 marca 1939 r. odbyło się zebranie wszystkich organizacji i mieszkańców Opatówka w celu omówienia pożyczki na dozbrojenie polskiej armii. Tego dnia pierwsze ofiary pieniężne złożyła Akcja Katolicka Kobiet, drużyna harcerek pozaszkolnych i Ognisko Kolejowego Przysposobienia Wojskowego. 13 kwietnia powstał Komitet Pożyczki Przeciwlotniczej, którego przewodniczącym zostali ks. Piotr Kotarski - proboszcz parafii Opatówek, sekretarzem Kazimierz Sieradzan i skarbnikiem wójt gminy Józef Raszewski. Komitet przyjął normy pożyczki dla wszystkich warstw społecznych w gminie Opatówek: dla rolnictwa, przemysłu, nieruchomo ci, handlu i pracowników umysłowych. Od tej pory notowane były wpłaty na Pożyczki Lotnicze i Fundusz Obrony Narodowej (F.O.N.) oraz dobrowolne ofiary na dozbrojenie polskiej armii. Wpłaty pochodziły od organizacji i od indywidualnych osób, także Żydów mieszkających w Opatówku. Nauczyciele z gminy Opatówek wpłacili 1260 zł, pracownicy PKP - 800 zł, pracownicy poczty - 340 zł, właściciel majątku w Opatówku Konrad Wünsche - 5000 zł, Zofia Chrystowska ( żona przedwojennego właściciela pałacu w Tłokini Kościelnej)- 2000 zł , Bolesław Szaliński (mój pradziadek - drugi mąż prababci Józefy) zadeklarował cały swój majątek wartości 15000 zł na rzecz Armii Polskiej, gdyby zaszła taka potrzeba".
Na listach proskrypcyjnych Niemcy umieszczali w pierwszym rzędzie działaczy 'Sokoła", działaczy politycznych, duchowieństwo, przedstawicieli świata kultury, szlachty polskiej, naukowców, uczestników polskich powstań niepodległościowych, aktywistów plebiscytowych na Mazurach, Warmii i Śląsku, nauczycieli, członków Związku Harcerstwa Polskiego w Niemczech i Związku Polaków w Niemczech Polskiego Związku Zachodniego.

W Opatówku osadnictwo niemieckie było bardzo nasilone, szczególnie od czasów generała wojen napoleońskich Józefa Zajączka, który zabiegał o to, by do Opatówka ściągnąć kapitał i dać impuls do rozwoju gospodarczego. Ówczesna polityka rządu Królestwa Polskiego sprzyjała takim działaniom poprzez politykę protekcyjną wobec przemysłu, zapewnianie wielu udogodnień i ulg w postaci nadań parcel, udzielania kredytów, zwalniania od ceł oraz szereg innych.
W 1811 roku w Opatówku było 77 drewnianych domów i 406 mieszkańców. Tutejsi mieszczanie zawarli umowę, kontrakt z gen. Zajączkiem na przeprowadzenie reform, mającą na celu unowocześnienie miasteczka i stworzenie rynku pracy i zbytu produktów rolnych z lokalnych dóbr.
Dzięki inicjatywie generała powstałą tu wielka fabryka sukna Adolfa Gottlieba Fiedlera, o której powstanie zabiegał. Generał zapewnił inwestorowi dostarczenie materiałów budowlanych. Wartość wszystkich nadań otrzymanych od generała na rzecz Fiedlera wynosiła 55 tys. złp, od rządu polskiego ok 323 tys kredytu. Na podstawie kontraktu zawartego w 1826r. Fiedler zbudował 3 budynki:farbiarnię, folusz i tkalnię z sortownią i suszarnią suknia.
Fabryka w owym czasie w niewielkim stopniu wpływała na poprawę bytu mieszkańców, gdyż sprowadzeni z braku fachowej siły roboczej tkacze z Oederan w liczbie ok.500, przebywali tu tylko czasowo i nie wydawali tu zarobionych pieniędzy. Poziom zatrudnienia kształtował się różnie, pod koniec XIX wśród robotników pojawili się Polacy, jednak kadrę techniczną nadal stanowili Niemcy. Przybycie 500 nowych mieszkańców, niemal wyłącznie ewangelików ( na 600 stałych mieszkańców) stanowiło problem, ponieważ brakowało domów. Mieszczanie opatowscy wznieśli, dokładając swoje środki, 38 drewnianych i 4 murowane domy, a Fiedler zbudował dwa domy.
Ciekawostką jest fakt, że w 1860 roku Niemców było w Opatówku 887, a Polaków 702.
Po 1865, gdy dzierżawcami fabryki zostali Ferdynand i Paweł Nietschowie, niemieccy pracownicy fabryki coraz bardziej asymilowali się ze społecznością Opatówka.

Bardzo pomocna w uzupełnianiu regionalnej wiedzy historycznej jest książka pana Stefana Ferenca "Dzieje gminy Lisków 1939-1945". Autor zebrał w niej wspomnienia mieszkańców z czasów wojny, a także nakreślił sytuację przed wybuchem wojny. Mamy tu opis przygotowań do wojny, nastrojów ludności, opis mniejszości niemieckiej, wysiedleń.

A nade wszystko zawiera nazwiska. Nazwiska ofiar i ich oprawców. To niesłychane, że możemy prześledzić losy tych rodzin od wojny właściwie po dzień dzisiejszy. Nazwiska Niemców, lokalnych folksdojczów, pomordowanych Polaków. To nie są już anonimowi ludzie, dzielący los tysięcy im podobnych w czasie wojny. To są konkretne rodziny, dziadkowie i babcie znajomych, kolegów, sąsiadów.
Książka zawiera wykaz osób poległych, zamordowanych i zaginionych w czasie wojny z całej gminy, również tych, którzy znaleźli się na listach proskrypcyjnych. Pojawia się tu bardzo ciekawy wątek postawy miejscowych, osiedlonych tu wcześniej Niemców, którzy okazali się najgorszymi wrogami liskowskich Polaków. Znając miejscowe warunki najbardziej zaszkodzili.

"Latem 1940r. następuje wysiedlenie najlepszych gospodarzy, których gospodarki zajmują pościągani z okolicy volksdeutsche. Niemieccy osadnicy, od dawna osiedleni na naszych ziemiach, byli największymi naszymi wrogami. Ci to złodzieje i bandyci najgorzej się zapisali w historii okupacji. Oni to, jak doskonale znający miejscowe warunki, najwięcej nam szkodzili. Na naszą gminę wjechało tylko sześciu Niemców spoza granic przedwojennej Polski. Oni sami, bez pomocy volksdeutschów, nie byli zdolni do wyrządzenia tylu szkód. " fragment wspomnień pana Władysława Szewczyka z książki Dzieje gminy Lisków 1939-1945. Stefan Ferenc.

W czasie wojny wielu Niemców pisanie donosów uważało za obowiązek wobec ojczyzny, bez zważania na zażyłości lokalne czy więzy rodzinne. Tak też było w Opatówku.
Listy proskrypcyjne tworzyli miejscowi, zamieszkujący w Opatówku, pisząc donosy do władz niemieckich. Dzięki gorliwości konfidentów powstawały lokalne listy w całej Polsce, czego wynikiem była ostatecznie publikacja 61 tysięcy nazwisk w "Specjalnej księdze Polaków ściganych listem gończym"-Sonderfahndungbuch Polen.

Tu można pobrać listę w całości. Sonderfahndungsbuch Polen. Proszę kliknąć tutaj.

Nazwiska mojego dziadka i innych mieszkańców Opatówka nie ma na liście głównej, jednak oprócz niej, opublikowanej w 1939 powstawały też listy lokalne. Lista główna była cały czas uzupełniana, stąd rozbieżności, co do liczby nazwisk.

Za Wikipedia: Po wybuchu wojny listy proskrypcyjne były na bieżąco uzupełniane. Drugie wydanie z roku 1940 zredagowane w wersji dwujęzycznej niemiecko-polskiej zostało opublikowane w Krakowie po zakończeniu akcji eliminacji polskiej inteligencji Außerordentliche Befriedungsaktion Była to ostatnia publikacja list proskrypcyjnych pod tą nazwą. Później listy te wychodziły pod nazwą „Fahndungsnachweis” (pol. „Dziennik inwigilacyjny”). Tylko niewielka liczba osób umieszczonych na listach zdołała przetrwać okupację niemiecką.

Co działo się z osobami umieszczonymi na tej liście?

Wszystkie osoby z listy proskrypcyjnej dla Kalisza i okolic zostały aresztowane w kwietniu 1940. Szczegółowe listy proskrypcyjne tutaj: https://historiawsepii.blogspot.com/2017/12/listy-proskrypcyjne-dla-okregu-kalisza.html
Grupy operacyjne policji bezpieczeństwa (Sipo) i służby bezpieczeństwa (SD) (tzw. Einsatzgruppen) we współpracy z paramilitarną organizacją mniejszości niemieckiej – Volksdeutscher Selbstschutz – dokonywały masowych aresztowań Polaków w celu rozstrzeliwań w masowych egzekucjach podczas czystek etnicznych ludności polskiej, deportacji i wysiedleń z ziem przyłączonych do Rzeszy lub przeznaczonych na cele wojskowe do Generalnego Gubernatorstwa oraz w głąb Niemiec czy wysłania do obozów koncentracyjnych głównie do Hohenbruch (KL) i Mauthausen-Gusen.

Począwszy od wiosny 1940 r. do tych obozów miał miejsce duży napływ więźniów z Polski rekrutujących się głównie ze środowisk inteligenckich. I w tych wiosennych transportach na początku 1940 roku do Dachau, a następnie do Mauthausen, a dalej do podobozów Gusen, znaleźli się mieszkańcy Opatówka i pobliskiego Liskowa.

W marcu 1940 w Gusen gotowe były: drut kolczasty podłączony do prądu, teren obozowy i pierwsze trzy baraki dla więźniów, jak również niektóre budynki dla oddziałów SS.
Polscy więźniowie byli pierwszymi osadzonymi, zostali wykorzystani do dalszej rozbudowy obozu i prac w kamieniołomach.


budowa obozu Gusen


budowa Gusen I


Kompleks Mauthausen-Gusen należał do najcięższych w całym systemie hitlerowskich obozów koncentracyjnych i został oznaczony jako obóz poziomu III.
W niemieckiej obozowej gradacji poziom I przeznaczony był dla mało obciążonych, zdolnych do poprawy więźniów, poziom II dla ciężko obciążonych, krnąbrnych, jednak zdolnych do poprawy więźniów, poziom III przeznaczony był dla ciężko obciążonych, niezdolnych do poprawy i kryminalnych. Szczegółowo o obozie Mauthausen i Gusen piszę tutaj.

Stamtąd już nikt nie miał wrócić....

Wszyscy Niemcy opatowscy uciekli przed nadchodzącym frontem rosyjskim. Pozostało niewielu, ci, którzy nie mieli sobie nic do zarzucenia.
Pisze o tym wszystkim prawie w przededniu premiery filmu dokumentalnego o tych wydarzeniach. „Operacja Tannenberg”. To portret zbiorowy polskich społeczników z czasów międzywojennych, którzy zostali brutalnie wymordowani przez Niemców na początku II wojny światowej.Rodziny ofiar, w tym starców i małe dzieci, około 400 000 osób, wypędzono do Generalnej Guberni pozbawiając ich wcześniej całego dobytku. Na miejsce wypędzonych i zabitych Wielkopolan ściągnięto niemieckich osadników.
Niemcy są bardzo skrupulatni, coraz więcej dokumentów leżących dotąd w zamkniętych archiwach zostaje zdigitalizowanych. Może kiedyś natrafimy na ich ślad. Będą stanowiły ciekawe źródło o historii Opatówka.


Źródła:

J.Śmiałowski: Fabryka sukiennicza Fiedlerów w Opatówku
S.Ferenc "Dzieje gminy Lisków 1939-1945"
M.Wardzyńska „Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion"
Biuletyn informacyjny "Wiadomości Gminne" Nr 5 (575) / 2009
Skorowidz miejscowości Rzeczypospolitej Polskiej : opracowany na podstawie wyników pierwszego powszechnego spisu ludności z dn. 30 września 1921 r. i innych źródeł urzędowych. T. 2, Województwo łódzkie
artykuł Donosiciel. Najlepszy przyjaciel gestapo R.Kuzak.www.ipn.gov.pl
Strona www biblioteki w Opatówku

Podobne posty

Jan Wiewiórkowski, żołnierz Armii Poznań

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940

Gimnazjum imienia Anny Jagiellonki w Kaliszu


wtorek, 10 października 2017

Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”. Opatówek 1930 r.


Moi dziadkowie Maria i Marian Wiewiórkowscy przyszli na świat w II Rzeczypospolitej. Nie trwała długo, bo były to tylko lata 1918–1945.

Józef Piłsudski 16 listopada 1918 r., wystosował depesze do państw Ententy, informując je o powstaniu niepodległego państwa polskiego.
Przed odrodzonym państwem stanęły poważne wyzwania. Należało stworzyć polską armię, która mogłaby skutecznie walczyć o kształt granic i stworzyć jeden ośrodek władzy. Palącym problemem była kwestia bezpiecznego opuszczenia ziem polskich przez armię niemiecką.

Jacy byli wówczas Polacy i Polska?
Był to zlepek terenów porozbiorowych poddawany przez studwudziestoletni okres zaborów germanizacji i rusyfikacji. Na obszarze kraju obowiązywało 5 walut, 5 systemów administracji, 3 języki w armii, w sądownictwie obowiązywały 4 kodeksy karne, panował bałagan w bankowości. Bardzo ważne było uczynienie z tego zlepka jedności, narodu, wspólnoty. Ważne było wychowanie i edukacja.
Najstarszą polską organizacją łączącą cele niepodległościowe z działalnością sportową i wychowawczą jest Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, obchodzące w tym roku swoje 130-lecie. Gniazda sokole istniały na ziemiach polskich pod zaborem austriackim i niemieckim, w latach 1905-1907 także rosyjskim, powstały też w środowiskach polskich na emigracji, szczególnie w USA.
Marian Wiewiórkowski, mój dziadek, także należał do "Sokola".
Między innymi to spowodowało, ze znalazł się na listach proskrypcyjnych sporządzonych przez specjalną komórkę wywiadu SS współpracującą z lokalnymi mniejszościami niemieckim.
Czym były listy proskrypcyjne?

W okresie między wrześniem 1939 r. a wiosną 1940 r. Niemcy przeprowadzili tzw. akcję „Inteligencja” (Intelligenzaktion). Aresztowania dokonywano na podstawie imiennych list Sonderfahndungsbuch Polen („listy wrogów Rzeszy”) zawierających nazwiska osób należących do elity kulturalnej, politycznej i społecznej Polski. Zostały one sporządzone przed wybuchem wojny w 1939 r. przez współpracujących z niemieckim wywiadem członków mniejszości niemieckiej w Polsce. Lista ta przygotowana została na polecenie Reinharda Heydricha przez kontrwywiad służby bezpieczeństwa SS tzw. Sicherheitsdienst w Berlinie we współpracy z niemiecką mniejszością zamieszkałą na terenie Polski. Lista została wydrukowana w formie książki w lipcu 1939 roku w Berlinie przez centralę policji bezpieczeństwa i SD.
Osoby znajdujące się na listach były aresztowane oraz rozstrzeliwane w masowych egzekucjach. W ramach tej akcji Niemcy zamordowali co najmniej 100 000 Polaków. Z tej liczby blisko 50 000 stanowili przedstawiciele „polskiej warstwy przywódczej”. Wielu z aresztowanych trafiło też do niemieckich obozów koncentracyjnych, gdzie przeżył tylko znikomy procent osadzonych. Szczególną rolę w tym procederze pełnił obóz w Gusen nazywany: Vernichtungslager fur die polnische Intelligenz – „obóz zagłady dla polskiej inteligencji”, w którym w 1940 r. 97% więźniów stanowili Polacy. 
Charakter Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” - organizacji prowadzącej przysposobienie wojskowe oraz jej patriotyczny i niepodległościowy charakter był przyczyną zbrodni ze strony Niemiec i zbrodni ze strony ZSRR dokonywanych na członkach tej organizacji w czasie wojny.

Pionierska działalność „Sokola” w dziedzinie narodowej edukacji fizycznej łączonej ściśle z całokształtem wychowania patriotycznego ludności polskiej pod zaborem pruskim i w ośrodkach emigracyjnych w głębi Rzeszy niemieckiej, była też podstawą realizacji szerszych zamierzeń. Sokoli, prowadząc wśród młodzieży akcję oświatową w duchu narodowym, oraz zajęcia sportowe, a w latach poprzedzających wybuch I wojny światowej również szkolenia paramilitarne, przygotowywali kadry wojskowe do walki o niepodległość Polski. Uczestniczyli czynnie w działaniach zbrojnych w latach 1918-1921, szkolili przyszłe kadry administracji państwowej, policji i wojska.


Członkowie Towarzystwa Gimnastycznego Sokół z Opatówka 1930 rok


Idea sokola, hasła i praca wychowawczo-sportowa przyciągała szerokie rzesze młodzieży polskiej w okresie międzywojennym, budząc też zainteresowanie mojego dziadka. W pracy z młodzieżą podkreślano potrzebę pracy nad sobą, łączności i braterstwa, karności, czyli tego wszystkiego, co" wedle pojęć sokolich nazywa się zdrowiem". Regulamin ZTG „Sokół” z 1929 r. określił i wprowadził jednolity mundur sokoli w Polsce. Składał się on ze spodni wpuszczonych do butów z cholewami, krótkiej szamerowanej kurtki (z możliwością noszenia na jednym ramieniu), amarantowej koszuli oraz czapki rogatywki z piórem sokolim.

Jak widać niektórzy członkowie opatowskiego Sokoła posiadają regulaminowe mundury zarzucone na jedno ramię. Mój dziadek ma na tym zdjęciu około 20 lat.


Powiększone zdjęcie. Marian Wiewiórkowski w garniturze, w górnym rzędzie trzeci z prawej,
obok dziadka p.Lucyna Sieradzka


Ci młodzi ludzie byli wychowywani w tradycji patriotycznej, gotowi do poświęceń i złożenia największej ofiary.

W Opatówku Towarzystwo zostało założone w 1919 roku przez zarządzającego fabryką sukna p. Tylko. Organizacja posiadała sztandar ufundowany w 1921 r.. Członkowie "Sokoła" organizowali wycieczki, posiadali własną bibliotekę. Utworzyli też własny teatr, który prowadził p. Furmanek, a grali w nim między innymi p. Arnold i p. Zenon Nowicki.
Członkowie "Sokoła" ubierali się bardzo elegancko. Dziewczęta nosiły białe bluzki i białe czapki z rydelkami, chłopcy - garnitury i charakterystyczne czapki. Działalność "Sokoła" przerwał wybuch wojny. Organizacja odrodziła się dopiero w 1989 roku w Warszawie. Dziś posiada 50 towarzystw i 5 tysięcy członków w całej Polsce. W Opatówku nie została reaktywowana./za:biblioteka w Opatówku/

Organizacja została zdelegalizowana przez komunistyczne władze PRL w 1947 roku. Cały czas działały natomiast gniazda sokole na emigracji. Wszystkie informacje dotyczące organizacji podlegały peerelowskiej cenzurze.

DRUŻYNA PIŁKARSKA Z OPATÓWKA, PIERWSZY Z PRAWEJ JAN WIEWIÓRKOWSKI
ok.1939r.


Podobne posty



Jan Wiewiórkowski, żołnierz Armii Poznań

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940

Gimnazjum imienia Anny Jagiellonki w Kaliszu



poniedziałek, 9 października 2017

Biogram Mariana Wiewiórkowskiego (07.08.1910 Opatówek- 06.04.1941 Mauthausen-Gusen), naczelnik poczty w Opatówku, ofiara akcji "inteligencja"

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)

Od 1937 r. był naczelnikiem poczty w Opatówku koło Kalisza.


Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku,
 aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)

Więziony w Opatówku i Kaliszu, przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, a następnie do Gusen. Razem z nim w aresztowano i więziono jego stryjecznego brata Aleksandra Wiewiórkowskiego oraz szwagra Zygmunta Gadzinowskiego.
Wierzył w siłę polskiej armii, podpisane sojusze i wczesne zakończenie wojny. Kiedy Niemcy o świcie zaczęli dobijać się do drzwi babcia prosiła dziadka, aby ratował życie, próbował ucieczki.
Na świecie była już mała córeczka Beatka a drugie dziecko miało niebawem przyjść na świat. Ale dziadek nie chciał słyszeć o ucieczce.

19 kwietnia 1940 zarejestrowano go w obozie Dachau, otrzymał numer 6098. Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i otrzymał numer 4769.

Kiedy pierwsze oddziały hitlerowskie dotarły do Opatówka 4 września 1939 roku, Niemcy byli już doskonale przygotowani do przejęcia administracji, od wielu tygodni osoby niemieckiego pochodzenia przechodziły odpowiednie przeszkolenia. Przygotowano także listę Polaków, którzy mieli zostać natychmiast aresztowani, ponieważ ich świadomość, wiedza, wykształcenie czy intelekt zagrażały, w mniemaniu okupanta, skutecznej germanizacji. Volksdeutschów w Opatówku było bardzo wielu: Wirtualne Muzeum. Historia w sepii. : Folksdojcze w Opatówku. Volksdeutsche in Spatenfelde.
" Niektórzy mieszkańcy Opatówka narodowości niemieckiej wyjeżdżali, między innymi do Łodzi, na szkolenia organizacji antypolskich i we wrześniu 1939 r. byli przygotowani do organizowania administracji niemieckiej na okupowanych terenach. Sporządzano listy Polaków "szczególnie niebezpiecznych" dla III Rzeszy. Znaleźli się na nich głównie działacze społeczni i kulturalni oraz uczniowie gimnazjów i studenci, określani często jako "fanatyczni Polacy". Na takiej liście znaleźli się także Opatowianie " cyt. za "Biblioteka w Opatówku"
Dysponuję listą proskrypcyjną, z nazwiskami opatowian, którzy mieli być aresztowani. Tutaj. Adnotacja o moim dziadku brzmiała:
” Marian Wiewiórkowski – urzędnik - Choć politycznie nie jest aktywny, był członkiem ówczesnej partii rządowej. Przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności musi być uznany za politycznie podejrzanego i niebezpiecznego”.
Takie zebrania faktycznie się odbywały. Choćby w restauracji należącej do teścia Mariana Wiewiórkowskiego- Bolesława Szalińskiego. M.Wiewiórkowski był także członkiem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”

Listy babci adresowane są „Marian Wiewiórkowski: Block 15, Stube A oraz Block 8, Stube B”
Dziadek napisał tylko kilka listów z obozu w Mauthausen, babcia przechowywała wszystkie jak relikwie...

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
Marian Wiewiórkowski. Naczelnik poczty w Opatówku

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
Opatówek. Pracownicy poczty.


28 lipca1940 dziadek napisał z obozu Mauthausen/Gusen:
 "Moja kochana Mario...list z 20.VI otrzymałem. Cieszę się, że jesteś z Olesią[1] i Beatą…Tak chciałbym zobaczyć najmłodszą córeczkę"
List z 22 września 1940 r. z bloku XV:
"Choruję trochę. Listów nie piszę i nie będę pisał. Czy mamie..." 
List zwraca uwagę obciętym dolnym fragmentem. Prawdopodobnie został ocenzurowany a niedozwolona informacja została wycięta.

I ostatni list z Gusen z 30 marca 1941 r.
" Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem. Powodzi mi się dobrze. Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian."
List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. Babcia pisała:
"Kochany Marianie, Twój list z 25 marca otrzymałam. Nie martw się i nie myśl źle. Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi. Mówi także, że kocha tatusia bardzo. Jest troszkę niegrzeczna i potrzebuje ręki ojca. Przesyłamy Ci pieniądze, może potrzebujesz więcej. Beatka każe napisać, że przesyła mocnego całusa. Życzymy Ci zdrowych Świąt Wielkanocnych, pozdrawiamy serdecznie i całujemy - Twoja Marysia z dziećmi i cała rodziną."
Kuzyn dziadka, Aleksander Wiewiórkowski przeżył obóz, był przed wojną rzeźnikiem, więc w obozie skierowano go do pracy przy żywności. Z jego opowiadań wiemy, jak wyglądał dzień w obozie, jak odbywała się katorżnicza praca i jak zmarł dziadek.
Moja mama nigdy nie poznała swojego ojca.
Ja znam go tylko z opowiadań babci. Zapamiętałam słowa, które dziadek powiedział do babci krótko przed aresztowaniem: „Marysiu, gdybym wiedział, że będziemy tacy szczęśliwi, to szybciej poprosiłbym Cię o rękę…” Niestety to szczęście trwało tylko dwa lata… do wybuchu wojny. Babcia także żartowała, że przez dwa lata udało im się mieć dwoje dzieci, więc ten szczęśliwy okres wykorzystała do końca.
Dziadek kochał życie, wędrówki po górach…

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
wizytówka Mariana Wiewiórkowskiego


Opracowała:
Dominika Pawlikowska (wnuczka Mariana Wiewiórkowskiego)


[1] Chodzi o moją mamę Aleksandrę Adamczyk de domo Wiewiórkowską.


Powiązane posty

Listy z obozu Gusen

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940



środa, 4 października 2017

Obóz koncentracyjny Gusen. Moja pielgrzymka 30 wrzesnia 2017.

autor: Dominika Pawlikowska


   Byłam pierwszą osobą z najbliższej rodziny, która po 70 latach zapaliła osobiście znicz w miejscu kaźni mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego w Gusen, jednym z 50 podobozów kompleksu Mauthausen na terenie Austrii.
   Żona Maria, a moja babcia, ich dzieci nie miały takiej szansy. Przekraczanie granic i zagraniczne podróże nie były dozwolone, również finansowo było to poza zasięgiem.
Przez wiele lat przygotowywałam się emocjonalnie do tej podróży, aż nadarzyła się taka okazja. Wyjazd był możliwy dzięki staraniom Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Instytutu Pamięci Narodowej i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych. Wyjazd delegacji z Polski stanowił jedno z wielu działań edukacyjnych związanych z tegoroczną IX akcją medialno-edukacyjną „Zapal znicz pamięci”. Akcja jest wspólną inicjatywą IPN oraz regionalnych rozgłośni radiowych Polskiego Radia z Poznania, Bydgoszczy, Katowic, Łodzi oraz Gdańska, a więc objęty nią zostanie cały obszar ziem polskich wcielonych do Rzeszy podczas II wojny światowej. 

    Jak wygląda i co zostało z filii obozu Mauthausen-Gusen?
Wszystkim, którzy chcieliby poznać realia obozu Gusen polecam książkę napisaną przez ocalałego więźnia Gusen, łódzkiego poetę i pisarza Grzegorza Timofiejewa "Człowiek jest nagi". Ta książka bardzo do mnie przemówiła.
Tu recenzja.



Obóz koncentracyjny Gusen powstał w grudniu 1939 roku jako filia położonego kilka kilometrów dalej obozu KL Mauthausen. Na budowę obozu w okolicach Mauthausen i Gusen zdecydowano się ze względu na pobliskie kamieniołomy granitu. W początkowym okresie jego istnienia więźniowie musieli pracować w kamieniołomach. Później w coraz większym stopniu zmuszani byli do pracy w przemyślę zbrojeniowym. Do samego tylko podobozu Gusen deportowano ok. 71 tysięcy ludzi z całej Europy.
Około 27 tysięcy zostało tam zamordowanych. Największymi grupami narodowościowymi w obozie byli Polacy i obywatele Związku Radzieckiego.
Tysiące więźniów przywieziono też z Francji, Włoch, Hiszpanii. Armia amerykańska wyzwoliła obóz 5 maja 1945 roku.

Kościół w St. Georgen, do którego po wyzwoleniu KL Mauthausen-Gusen
udało się około 200 więźniów.


    Najpierw udaliśmy się do kościoła w St. Georgen, do którego po wyzwoleniu KL Mauthausen-Gusen udało się około 200 więźniów. Byli to ci, którzy mogli i byli w stanie chodzić i pokonać małe wzniesienie na którym stoi kościołek.
   Tu przywitała nas i oprowadziła pani Martha Gammer, przewodnicząca Komitetu Pamięci Gusen (Gedenkendienstkomitee Gusen) w Sankt Georgen an der Gusen, emerytowana nauczycielka i kierowniczka miejscowego muzeum, która osobiście przyczyniła się do odkrywania prawdy o Gusen.
Następnie poszliśmy ulicami miasta w kierunku systemu sztolni Bergkristall, który należy do największych obiektów budowlanych z czasów narodowego socjalizmu na terenie Austrii.


Sankt Georgen an der Gusen
sztolnie Bergkristall

W latach 1944–1945, w ciągu trzynastu miesięcy, więźniowie obozów koncentracyjnych Gusen wybudowali sztolnię, zapewniając prawie 45.000 m kw. powierzchni produkcyjnej. Ich podziemne położenie chroniło przed bombardowaniami.

sztolnie Bergkristall Gusen 2017

Praca przebiegała w potwornych warunkach i kosztowała tysiące ludzkich istnień. Sztolnie zostały rzekomo wysadzone przez Rosjan, reszty zniszczeń dokonał rolnik, właściciel ziemi na której powstały sztolnie, wg słów naszej oprowadzającej bronił tego miejsca przed turystami, jeszcze do niedawna grożąc bronią.

Wzdłuż sztolni staraniem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy współpracy Ambasady RP w Wiedniu i Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” postawiono siedem tablic informacyjnych w czterech językach, a rząd polski ufundował blok kamienny i tablice pamiątkową „Pamięci tysięcy polskich więźniów obozów koncentracyjnych Gusen”.


rząd polski ufundował blok kamienny i tablice pamiątkową „Pamięci tysięcy polskich więźniów obozów koncentracyjnych Gusen”
blok kamienny z tablicą „Pamięci tysięcy polskich więźniów
 obozów koncentracyjnych Gusen"

Na terenie dawnego obozu wybudowano osiedle mieszkaniowe, a budynek dawnej bramy obozowej został przebudowany na prywatną willę. 



Drugi komendant obozu Fritz Seidler przez lornetkę obserwował z pierwszego piętra więźniów pracujących w kamieniołomach. Gdy dostrzegł, że ktoś jego zdaniem za wolno pracuje,  zabijał go. W Jourhausie osobiście torturował ludzi. Za Jourhausem znajdował się plac apelowy obozu. Na placu tym odbywały się apele, wyczerpujące ćwiczenia, wymierzanie kar i publiczne egzekucje. 

Memoriał Gusen

    Po wojnie teren obozu został podzielony na działki budowlane, a miejsce zamordowania tysięcy ludzi upamiętniono maleńkim Memoriałem jaki został wzniesiony społecznym sumptem w Gusen. Na ten grunt złożyli się dawni więźniowie obozu. W latach 1961–1965 ze składek włoskich, francuskich, belgijskich i luksemburskich więźniów, którzy utworzyli „Komitet Gusen“, sfinansowana została budowa Memoriału Gusen. Wzniesiono go wokół zachowanego pieca krematoryjnego, a uroczyste otwarcie miało miejsce 8 maja 1965 roku
    1 sierpnia 1945 roku Rosjanie przejęli tereny obozowe od Amerykanów. Mury obozowe i drewniane baraki rozebrali. Rozkaz o usunięciu pozostałości po obozie wydał sam Józef Stalin. Nie chciał, aby cokolwiek przypominało o tym, że radzieccy żołnierze dostali się do niewoli. Szkodziło to według niego mitowi o niezwyciężonej Armii Radzieckiej.
    Przed wejściem nasza oprowadzająca, poproszona przez mnie wskazała na makiecie, gdzie znajdował się barak 15 w którym był mój dziadek. Makieta dobrze oddaje odległość, w jakiej znajdowały się kamieniołomy, właściwie za bramą obozu. 
Prawdopodobnie wszyscy uwięzieni w baraku 15 musieli budować go własnymi rękoma, co przyczyniło się do śmierci wielu. Z lektury wspomnień M. Główki dowiadujemy się ze budowa przypadła na okres zima 40/wiosna 41.
 
Wspomnienie M. Głowki na temat boku 15 TUTAJ .

Makieta obozu Gusen. Pani Marta Gammer pokazuje mi blok w którym więziono mojego dziadka

Memoriał w Gusen

Po 

























Zachował się piec krematoryjny, gdzie składane są wiązanki i palone znicze. Po wycofaniu się wojsk radzieckich w 1955 roku władze gminy Langenstein, do której należy Gusen, w  roku 1958 postanowiły rozparcelować teren byłego obozu i przeznaczyć pod zabudowę domów jednorodzinnych.
Na ścianach tego pomieszczenia bliscy zawieszając pamiątkowe tablice.

W innej części pomieszczenia znajdują się różne wystawy, między innymi zdjęcia z budowy obozu.

We wnętrzu memoriału Gusen


W  2004 roku otwarto dla zwiedzających stałą ekspozycję na temat historii obozu Gusen. Po środku pomieszczenia memoriału zachowano oryginalny bruk, tak wyglądał teren, po którym chodzili więźniowie. 

plan obozu Gusen

    Najważniejsze było dla mnie odszukanie na planie obozu Gusen baraków 8 i 15. Na początku dziadek został umieszczony w baraku 8, kiedy jednak po pierwszej przeżytej w kamieniołomach zimie zachorował został przeniesiony do baraku 15 - sanitarnego. Stamtąd już nie wyszedł. Jak odbywało się dobijanie chorych można posłuchać na filmie na dole postu.

   Był to miejsce eksterminacji polskiej inteligencji w ramach tzw. Intelligenzaktion. Przez obóz przeszło blisko 350 tys. więźniów i według różnych szacunków zmarło w nim od 90 do 120 tys. osób, w tym 27 tys. Polaków. Wraz ze zbliżaniem się wojsk radzieckich, esesmani spalili większą część archiwów obozowych, swoje korespondencje i listy więźniów świadczące o popełnionych zbrodniach.

    Do kamieniołomów w Gusen, gdzie pracowali więźniowie tego obozu nie można dojść. Piękna willa po budynku administracyjnym zasłania widok, stanowi ogrodzony teren prywatny.

Do kamieniołomów w Gusen, gdzie pracowali więźniowie tego obozu nie można dojść. Piękna willa po budynku administracyjnym zasłania widok, stanowi ogrodzony teren prywatny.
widok z oddali na kamieniołomy Gusen

Pamiętajmy, że Austria walczyła po stronie Hitlera w drugiej wojnie światowej. Dlatego robią to, co muszą. Nic więcej. Właśnie bardziej z przymusu niż potrzeby. Pamięć męczeństwa nie może pójść w zapomnienie, bo byłoby to ukrywaniem śladów zbrodni przeciwko człowieczeństwu.

A to zbrodnicza załoga Gusen:
Erich Wasitzky, Karl Schulz, Franz Ziereis, Eduard Krebsbach, Karl Boehmichen - ZBRODNIARZE z Niemieckiego Obozu Śmierci dla Polskiej Inteligencji "KL Gusen

Erich Wasitzky, Karl Schulz, Franz Ziereis, Eduard Krebsbach, Karl Boehmiche
Erich Wasitzky Karl Schulz Franz Ziereis Eduard Krebsbach Karl Boehmichen





W pobliskim obozie koncentracyjnym Mauthausen z kolei znajduje się tzw. Raum der Namen/pomieszczenie z nazwiskami osób więzionych. Można tam poszukać bliskich.

Raum der Namen
Raum der Namen

W pobliskim Mauthausen z kolei znajduje się tzw. Raum der Namen/pomieszczenie z nazwiskami osób wiezionych. Można tam poszukać bliskich.
W pobliskim Mauthausen z kolei znajduje się tzw. Raum der Namen/pomieszczenie z nazwiskami osób wiezionych. Można tam poszukać bliskich.



Symboliczne upamiętnienie mojego dziadka znalazłam tutaj http://www.gedenkstaetten.at/raum-der-namen/cms/index.php?id=4&p=44068

Post powiązany oboz-koncentracyjny-mathausen-gusen


oraz Rodzina Wiewiórkowskich





INFORMACJE DLA ZWIEDZAJĄCYCH

System sztolni „Bergkristall“:

Sztolnie dostępne są dla zwiedzających jedynie przez kilka dni w roku. Osoby zainteresowane winny zgłaszać się pod nr. tel.: +43 7238 2269-51

Miejsce pamięci na terenie byłego obozu koncentracyjnego Gusen Georgestraße 6, 4222 Langenstein

1 marca – 31 października:

codziennie w godz. 9:00 - 16:30

1 listopada – 29 lutego:

od wtorku do niedzieli w godz. 9:00 - 15:45

www.mauthausen-memorial.org/de/Gusen

Szlak z audioprzewodnikiem w Gusen

www.audioweg.gusen.org

Szlak z audioprzewodnikiem przybliża temat utraconej pamięci historycznej miejscowości, w

której w czasach nazistowskiej dyktatury znajdowały się obozy koncentracyjne Gusen I i II.

Rezerwacje pod nr. tel.: +43 664 526 71 14

(od wtorku do piątku w godz. 9-12)

lub pod adresem:

bernhard.muehleder@mauthausen-memorial.org

Gastronomia i noclegi
www.st-georgen-gusen.at/gastronomie
www.langenstein.at
www.mauthausen.info
Region Świadomości
kontakt:
Andrea Wahl
tel. komórkowy: +43 660 229 29 06
Marktplatz 7, 4310 Mauthausen
e-mail: andrea.wahl@bewusstseinsregion.atwww.bewusstsein

Obóz koncentracyjny Mathausen Gusen. Zapomniane ofiary. Konzentrationslager Gusen I.

Autor: Dominika Pawlikowska

Obóz Mauthausen został położony 20 km od Linzu obok Wiener Graben, największego austriackiego kamieniołomu granitu.W 1945 roku KL Mauthausen obejmował 56 podobozów rozrzuconych po całym terytorium Austrii


Mapa obozów w Austrii. W 1945 roku KL Mauthausen obejmował 56 podobozów
rozrzuconych po całym terytorium Austrii

W grudniu 1939 roku więźniowie obozu koncentracyjnego w Mauthausen rozpoczęli w miejscowości Gusen gmina Langenstein, 4. 5 km na zachód od Mauthausen budowę baraków obozowych, określanych jako "KZ Mauthausen / zakwaterowanie Gusen". Jako miejsce na obóz został ustanowiony przez DEST (Deutsche Erd- und Steinwerke G.m.b.H.) obszar między kamieniołomami granitu Gusener i Kastenhofer Oberbruch oraz drogi między Mauthausen i St. Georgen.


Bundesarchiv_Bild_192-317,_KZ-Mauthausen,_Steinbruch_Wiener_Graben

W marcu 1940 gotowe były: drut kolczasty podłączony do prądu, teren obozowy i pierwsze trzy baraki dla więźniów, jak również niektóre budynki dla oddziałów SS.
Polscy więźniowie byli pierwszymi osadzonymi, zostali wykorzystani do dalszej rozbudowy obozu i prac w kamieniołomach.
Liczba Polaków deportowanych do całego kompleksu Mauthausen wyniosła 51886 osób, co stanowi 27 proc. ogółu deportowanych. Spośród nich zginęło około 27 tys. (co najmniej 25308 osób).
Przez Mauthausen przeszło około 190 tys. więźniów z blisko 40 narodowości

Kompleks Mauthausen-Gusen należał do najcięższych w całym systemie hitlerowskich obozów koncentracyjnych i został oznaczony jako obóz poziomu III.
W niemieckiej obozowej kwantyfikacji poziom I przeznaczony był dla mało obciążonych, zdolnych do poprawy więźniów, poziom II dla ciężko obciążonych, krnąbrnych, jednak zdolnych do poprawy więźniów, poziom III przeznaczony był dla ciężko obciążonych, niezdolnych do poprawy i kryminalnych.
Mój dziadek Marian Wiewiórkowski trafił do obozu Dachau, później do Mauthausen, a później Gusen. Napisano o nim : (...) przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności podejrzany politycznie i niebezpieczny dla państwa.

O moim dziadku tutaj.


Lista mieszkańców Opatówka przeznaczonych do aresztowania przez gestapo

Na początku 1941 roku powstało krematorium, a do 1943 roku powstały 32 baraki, zwane blokami. Bloki 1-24 służyły jak kwatery dla więźniów, 25-26 jako warsztaty i magazyny, 27-32 jako rewir dla chorych. W blokach 27-29 umieszczono chirurgię, gdzie przeprowadzano eksperymenty medyczne. Bloki 30 i 32 były "normalnymi" barakami dla chorych a blok 31 "kwaterą zniszczenia", żaden dostarczony więzień nie wyszedł stamtąd żywy.
Marian Wiewiórkowski przebywał we wrześniu 1940 roku w bloku 15, w marcu 1941 w bloku 8.
Świadczą o tym listy z obozu, które posiadam.

W obozie obowiązywała zasada: człowiek jest numerem bez wartości. Więźnia pozbawiano imienia, nazwiska – w zamian przydzielano mu numer, ubiór obozowy i poddawano nieludzkiemu traktowaniu.
Marian Wiewiórkowski został numerem 4769.


List został obcięty przez obozową cenzurę, więźniowie nie mogli pisać listów sami. Pisali obozowi pisarze.


Baraki miały 30 metrów długości i 7 szerokości. Przy każdym budynku stały długie, wąskie drewniane chaty, które służyły jako latryny, łazienki i do przechowywania zwłok. Na wschód od więziennych baraków był plac apelowy i masywna brama, wykończona granitem.

Zabezpieczony drutem kolczastym i ośmioma wieżami strażniczymi prostokątny plac o wymiarach 350 na 150 metrów od 1942 otoczono dodatkowo kamiennym murem o wysokości 2,20 m.


Gusen I


Między południową stroną muru a ulicą z Mauthausen do St.Georgen zbudowano kuchnię, budynki komendantury, kwatery dla SSmanów, kantynę SS i rewir, baraki kierowników budowy.

Dla więźniów nie było nadziei na opuszczenie obozu żywymi z uwagi na III poziom obozu. Następowało tu wyniszczenie przez urągającą człowiekowi harówkę w kamieniołomach. W pobliżu znajdowały się wielkie kamieniołomy: Bergkristall, Gusen, Kastenhofen i Pierbauer, eksploatowane przez należące do SS przedsiębiorstwo Deutsche Erd- und Steinwerke (DEST).
Z biegiem czasu, gdy rozszerzały się działania wojenny i front, wielu Niemców zostało powołanych pod broń, zaczynało brakować siły roboczej. I tę lukę zaczęto zapełniać więźniami, jeńcami i robotnikami przymusowymi.
Rosło znaczenie KL Mauthausen i Gusen jako rezerwy siły roboczej fabryk zbrojeniowych i podobozów.
Tak wiec więźniowie dostarczeni do obozu w terminie późniejszym, niezdolni do pracy i chorzy mieli szanse, choć nikłe, na przeżycie.



Przebieranie nowo przybyłych więźniów/ Bundesarchiv_Bild_192-091,_KZ_Mauthausen,_Einkleidung_von_Neuankömmlingen


Późniejsze naloty sprzymierzonych na niemieckie zakłady zbrojeniowe zmusiły do przeniesienia urządzeń produkcyjnych do chronionych tuneli, sztolni.
W tajemnicy przygotowywano projekt budowy myśliwca ME 262, który miał powstawać w St.Georgen i Gusen. Do prac budowlanych nad sztolnią o powierzchni 50.000 m² i późniejszej produkcji samolotu przewidziano więźniów.
W celu zakwaterowania nowych więźniów na przełomie 1943/44 zaczęto budowę nowego obozu.
Dotychczasowy obóz nazwano Gusen I, a uruchomiony 9 marca 1944 obóz nazwano Gusen II.
Więźniowie z Gusen II realizowali ściśle tajny projekt budowy sztolni pod kryptonimem „Bergkristall”
Niewolnicy z obozu Gusen II zmuszani byli dzień w dzień przebywać 3 kilometrową odległość pomiędzy prymitywnym obozem, a podziemnym systemem sztolni „Bergkristall”, aby wykonywać tam pracę przymusową przy produkcji słynnych, niemieckich myśliwców Me-262.
Szacunkowo podczas pracy w halach zmarło 10 000 więźniów. Po 12-to godzinnej pracy na dziennej lub nocnej zmianie, nie byli w stanie nawet odpocząć na pryczach, bowiem były one przepełnione ponad miarę - czterech więźniów na jedno miejsce.
W kompleksie Mauthausen zamordowano 122 tysiące ludzi. Większość więźniów straciła życie wskutek wyczerpania nieludzką pracą, maltretowania, niedożywienia, niewystarczającego ubrania i braku opieki lekarskiej.
W 1945 roku KL Mauthausen obejmował 56 podobozów rozrzuconych po całym terytorium Austrii.
Na zdjęciu poniżej mój dziadek Marian Wiewiórkowski (siedzi w środku)

Marian Wiewiórkowski ur. 07.08.1910 w Opatówku (Spatenfelde). Naczelnik poczty od 1937 w Opatówku/k.Kalisza;  aresztowany 15.04.1940 roku, zginął 06.04.1941 r. w Gusen)


Ostatni list od dziadka z Gusen z 30 marca 1941 r. " Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem. Powodzi mi się dobrze. Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian."
List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. 
Babcia pisała:
"Kochany Marianie, Twój list z 25 marca otrzymałam…Nie martw się i nie myśl źle. Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi. Mówi także, że kocha tatusia bardzo. Jest troszkę niegrzeczna i potrzebuje ręki ojca. Przesyłamy Ci pieniądze, może potrzebujesz więcej. Beatka każe napisać, że przesyła mocnego całusa. Życzymy Ci zdrowych Świąt Wielkanocnych, pozdrawiamy serdecznie i całujemy - Twoja Marysia z dziećmi i cała rodziną."


5 maja 1945 roku.  około godziny 17-tej obozy te zostały wyzwolone przez wojska amerykańskie.

Jaki jest dzisiaj stan tych miejsc? Postaram się o tym napisać po powrocie z Mauthausen.

Część II. Postu ciąg dalszy. Moja pielgrzymka do Mauthausen i Gusen.