Etykiety

niedziela, 12 czerwca 2022

Kalisz, Asnyka 5. Wspomnienia pana Józefa Kęsika.


autor: Dominika Pawlikowska

Za chwilę nie będzie już tego fragmentu miasta i tych domów. Z okien Ekonomika mam widok na te stare budynki, które niebawem będą wyburzone, a w ich miejscu powstaną nowe bloki.

Widok z okien Ekonomika na domy przy ulicy Asnyka, numer 3-5. 

Zastanawiałam się, kim byli ludzie, którzy tu mieszkali. W niedzielne południe spotkałam się z miłośnikami historii panią Krystyną Velkovą, panem Franciszkiem Domagalskim oraz z panem Józefem Kęsikiem, lat 94. Oto jego historia, która wiąże się z tym miejscem:

Mieszkaliśmy na Ogrodach, na ulicy Szewskiej, w czasie okupacji nazywała się ta ulica Schustergasse. Pod numerem 5 na Asnyka ojciec miał sklep, to był dom Rejmanów, Polaków niemieckiego pochodzenia. Najpierw mieliśmy sklep pod numerem 3, ale tam był mały sklep, więc jak pod numerem 5 się zwolnił, to tam się przenieśliśmy. Za domem było podwórko, drwalniki, rósł wielki orzech i dalej był ogród. Tam mieszkał tez pan Szurczak z żoną. Edmund Rejman pracował w sądzie, należał do "piątej kolumny" [„piąta kolumna”, przen. grupa utajonych stronników nieprzyjaciela, prowadzących działania dywersyjne lub szpiegowskie (bądź gotowych do ich podjęcia) w kraju zamieszkania lub na tyłach frontu; rozpowszechnione na początku II wojny światowej w odniesieniu do działań dywersantów niemieckich w podbijanych krajach ] i jak Niemcy wkroczyli do Kalisza, to wydawał Polaków. Mówiło się, że wydał ok. 40 osób do obozu. 
Ojciec się go bał, więc jak wybuchła wojna przeniósł się do rodziny, do Tomaszewskich w Cieni. Rejman spisał adres z tabliczki na wozie konnym rodziny Tomaszewskich, która nas odwiedzała na Asnyka, więc wiedział, gdzie szukać ojca. 
Po jakimś czasie ojciec został aresztowany, zabrano go do więzienia w Kaliszu, potem do Sieradza, z Sieradza do Łodzi, a 06.01.1941 deportowano go do obozu koncentracyjnego Mauthausen Gusen, gdzie otrzymał numer 8060. Ojciec nazywał się Klemens Kęsik, urodził się w Kaliszu 23.11.1888, był synem Konstantego i Cecylii z d. Roszak. Został zamordowany w obozie Gusen, w Austrii zastrzykiem z fenolu dn. 3 sierpnia 1941.
Na stronie www.straty.pl figuruje pod przekręconym nazwiskiem Kansik, jako źródło informacji podano PCK 4941 KL Mauthausen Gusen listy transportowe 1-100.  Numer jeńca 1398 w Mauthausen. 

Klemens Kęsik

Ojciec był w młodości w wojsku w Korpusie Ochrony Pogranicza (polska formacja wojskowa utworzona w 1924 do ochrony wschodniej granicy II Rzeczypospolitej przed penetracją agentów, terrorystów i zwartych uzbrojonych oddziałów dywersyjnych przerzucanych przez sowieckie służby specjalne z terenu ZSRR na terytorium II Rzeczypospolitej), a później przez jakiś czas policjantem. Następnie podjął decyzję o wyjeździe do Francji, gdzie przepracował 12 lat, ja się tam urodziłem. 
Brat Rejmana mieszkał na Lipowej przed wojną, tam gdzie przychodnia, koło pompy. Czuł się Polakiem. Jak weszli Rosjanie to się powiesił. Edmund Rejman później czymś się

Kalisz, dom Rejmanów, Asnyka 5
Kalisz, Asnyka 5, dom Rejmana

Kalisz, Asnyka 3
Kalisz, Asnyka 3

Niemcom naraził, wiec zamknęli go do więzienia. Kochanka Rejmana nasłała Niemców na moja mamę, za to, że rzekomo powiedziała do sąsiadki, że jak Niemcy przegrają to spadną ich głowy. Mamę Władysławę z d. Trzęsowska wzięto na gestapo na Jasną, tam ją pobito, ale po 3 dniach sprawa wyjaśniła się i mamę zwolniono. Sąsiadka zeznała, że była wtedy w pracy i nie mogła rozmawiać z moją mamą, więc Niemcy stwierdzili, że oskarżenie jest bezpodstawne.
Obok był cmentarz żydowski, jako dziecko widziałem pogrzeby, ale nie można było za dużo zobaczyć, bo mur był wysoki na 3 metry. Na cmentarz wchodziło się od strony ulicy Nowy Świat, od strony ul. Handlowej była tez furtka. Widziałem, jak Niemcy w czasie wojny wywozili płyty nagrobne. Jako dziecko pracowałem przymusowo u gospodarza Neubeckera w Cieni, osadnika gdzieś spod Stanisławowa. Pasłem krowy, odprowadzałem dzieci Niemca do szkoły w Opatówku. Znajdowała się w miejscu dzisiejszej straży pożarnej.

Pan Józef Kęsik (w środku)

Józef Kęsik z sąsiadami z ulicy Asnyka p. Walczak. Lata 40-te, Kalisz.

Józef Kęsik z sąsiadami z ulicy Asnyka p. Walczak. Lata 40-te, Kalisz.
Józef Kęsik z sąsiadami z ulicy Asnyka p. Walczak. Lata 40-te, Kalisz.


Grób rodzinny Kęsików znajduje się na Cmentarzu Miejskim Parafii pw. św. Mikołaja w Kaliszu. Klemens Kęsik nie posiada inskrypcji.

Grób rodzinny Kęsików znajduje się na Cmentarzu Miejskim Parafii pw. św. Mikołaja w Kaliszu.

Widok z ulicy Asnyka w dniu 14.11.2022

Kalisz, Asnyka 5. Wspomnienia pana Józefa Kęsika.
14.11.2022. Kalisz, Asnyka 5. Wspomnienia pana Józefa Kęsika.

Post powiązany:

poniedziałek, 6 czerwca 2022

Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku

W moich poszukiwaniach genealogicznych natrafiłam kiedyś na bloga KIM ONI BYLI a tam na artykuł Krzyż i Medal Niepodległości.
Tam dowiedziałam się, że w 2018 roku została uruchomiona wyszukiwarka sygnatur dokumentów w Centralnym Archiwum Wojskowym Wojskowego Biura Historycznego.  Aby się dowiedzieć czy danej osobie Medal Niepodległości został przyznany lub wniosek został odrzucony, wystarczy tam zajrzeć.
Zajrzałam do wyszukiwarki i stał się cud. Odnalazłam tam podanie mojego pradziadka, a w nim kopalnię wiedzy o rodzinie i o Opatówku. Na zdjęciu poniżej mój pradziadek Stanisław Wiewiórkowski (ur. 08.05.1883 w Cieksynie) zaznaczony kółkiem.

Stanisław Wiewiórkowski i opatowianie, w środku rodzina Wűnsche, zarządca majątku Opatówek Konrad Wűnsche z małżonką i dziećmi.

Z dokumentu, jaki uzyskałam z Centralnego Archiwum Wojskowego wiele się dowiedziałam. Zachował się napisany przez niego wniosek o Medal Niepodległości[1], w którym zawarł swój dokładny życiorys i opis przebiegu pracy ideowo-niepodległościowej. Obowiązkowe było podanie nazwisk i dokładnych adresów świadków, którzy mogą stwierdzić prawdziwość podawanych zdarzeń. Jako osoby, które mogą o tym zaświadczyć, pradziadek wymienił: Stanisława Misia i Franciszka Jabłońskiego z Opatówka, Ludwika Kabzińskiego z Łodzi, Stanisławę Mycielską z Ozorkowa i Stanisława Sowę, felczera weterynarii z Narwi.
Mając 20 lat, wstąpił do Narodowego Związku Robotniczego w Warszawie, którego struktury powstały z inicjatywy i pod kierownictwem Ligi Narodowej, dowodzonej w konspiracji z zaboru austriackiego przez Romana Dmowskiego. Było to prawicowe stronnictwo robotnicze. Powstało w czerwcu 1905 roku z połączenia kół robotniczych Towarzystwa Oświaty Narodowej i Towarzystwa Tajnego Nauczania.
NZR miało swój Związek Bojowy liczący ok. 400 bojowców, Stanisław był jednym z nich. Była to tajna drużyna o charakterze wojskowym, której celem było aktywnie bronić ludność polską przed wszelkiego rodzaju przemocą i walczyć na dwa fronty: z caratem i socjalistami, w imię jak najszybszej odbudowy niepodległej, demokratycznej Polski. Organizacja NZR opierała się na tym, że członkowie niższych szczebli nie mieli nic wiedzieć o wyższych.
Opisując swoją ówczesną działalność, Stanisław relacjonował: 

Jako dziesiętnik wyznaczałem bezpieczne miejsca zebrań i o tym zawiadamiałem członków. Na zebrania te przybywał prelegent, który wygłaszał referaty. Zamiast nazwisk operowano numerami. Jedynie jeden, student Politechniki Warszawskiej, z którym najwięcej pracowałem, kazał nazywać się Wilkoszewski[2].
Jednym z zadań Narodowego Związku Robotniczego była praca samopomocowo-oświatowa oparta na kursach dokształcających. Stanisław ukończył taki kurs, a podczas egzaminu końcowego poznał Elizę Orzeszkową, autorkę pozytywistycznej powieści Nad Niemnem, która była zaproszona jako gość. Pisarka, nominowana w 1904 roku do Nagrody Nobla, propagowała zdobywanie wiedzy, była orędowniczką walki o polską oświatę w realiach ucisku zaborcy.
W 1905 roku pradziadek z ramienia NZR wziął udział w Warszawie w strajku szkolnym, podczas którego wezwano do bojkotu szkół rosyjskich, domagając się polonizacji szkolnictwa w Królestwie Polskim.
W szkołach panowała wojskowa dyscyplina, uczono w duchu rosyjskiego patriotyzmu, z zamiarem kształcenia nowych, idealnych obywateli imperium, związanych całkowicie z Rosją. Jedynym przedmiotem, którego można było wówczas nauczać po polsku, była religia rzymskokatolicka. Jednak żeby zmniejszyć do minimum wpływy na młodzież ze strony księży, władze oświatowe szykanowały i przedmiot, i nauczających.
Brałem czynny udział w strajku szkolnym w Warszawie przy ul. Nowolipie i ul. Trzech Krzyży, róg Al. Ujazdowskich. Z rozkazu organizacji zdemolowaliśmy pomieszczenie szkolne, niszcząc godła rosyjskie, następnie usuwaliśmy opornych profesorów i uczniów[3]. ( Widok miejsca  gimnazjum rosyjskie na rogu placu i Wiejskiej oraz Al. Ujazdowskich, kamienica pl. Trzech Krzyży 11 róg Wspólna 2)
Batalia o polskość nie zakończyła się zwycięstwem, ale dla wielu zaangażowanych w nią ludzi strajk szkolny stał się pierwszym etapem walki narodowej, który doprowadził do odzyskania niepodległości w 1918 roku. Dla pradziadka Stanisława była to szkoła konspiracji i wojskowości oraz dowód jego głębokiego i świadomego patriotyzmu.
W listopadzie 1905 roku zaczęły się aresztowania i wywózki w głąb Rosji z polecenia gen. Skałona, który był dowódcą Warszawskiego Okręgu Wojskowego. 10 listopada wprowadził stan wojenny, a nowe uprawnienia dopuszczały karanie uczestników protestów o charakterze antyrządowym bez wyroków sądów.
Stanisław w obawie przed aresztowaniem wyjechał do wsi Wieśniany w gminie Winnica w powiecie pułtuskim, gdzie dalej działał w organizacji. Z polecenia Marcelego Tańskiego, właściciela majątku, działacza NZR, pełnił funkcję łącznika organizacji z Warszawą, skąd kolportował broszury i pisma, rozprowadzał je po całym powiecie, werbował nowych członków, zakładał nowe koła i odczytywał referaty na zebraniach organizacji. Jego działalność zwróciła uwagę policji i po naradzie z Tańskim przybył do Opatówka jako człowiek całkowicie ukształtowany światopoglądowo.
W czerwcu 1906 r. zastałem w Opatówku naszą organizację słabo rozwiniętą. Po wstąpieniu zostałem członkiem zarządu. Za mojej bytności organizacja założyła macierz szkolną, którą z własnych funduszów utrzymywaliśmy, bibliotekę oraz rozwinięto straż pożarną, w której odbywały się zebrania organizacyjne. Organizacja kupiła sztandar, do dziś istniejący stoi w kościele. Przy straży pożarnej założyliśmy kółko amatorskie teatralne i bibliotekę do dziś istniejącą przy kościele w Opatówku[4].
Stanisław uczestniczył w zebraniach wojewódzkich jako delegat z Opatówka, współpracował w tym zakresie z delegatem z Kalisza panem Kwiecińskim, późniejszym dyrektorem Banku Spółdzielczego w Kaliszu. Nie była to działalność bezpieczna, kolejny członek – Józef Niecke – został aresztowany, a jego rodzinę utrzymywali pozostali ze składek członkowskich.
W 1907 roku w październiku Stanisław poślubił Leokadię Sowę. Ślubu udzielał ks. A. Marczewski.
W roku 1912 dzięki ofiarności mieszkańców i ofiarnej pracy ks. Marczewskiego stanęła wspaniała trzynawowa gotycka świątynia z fasadą zwieńczoną dwiema wieżami, kaplicą i obszerną zakrystią. Kościół został konsekrowany przez ks. bpa Zdzitowieckiego, a Stanisław Wiewiórkowski prowadził uroczystą banderię[5], która uświetniała wizytę hierarchy.

Organizacja, w której działał pradziadek, trwała do 1918 roku.
Stanisław Wiewiórkowski z zoną Leokadią i
  dziećmi Stanisławem, Marianem i Heleną ok. 1912.
Zdjęcie wykonane w pracowni W.Boretti 
Zródła:

[1]Krzyż i Medal Niepodległości były ustanowione w celu odznaczenia osób, które zasłużyły się dla odzyskania niepodległości w okresie przed I wojną światową do roku 1921, z wyłączeniem wojny polsko-rosyjskiej na terenach Polski. Nadano niemal 90 tysięcy tych odznaczeń, a wnioski o ich nadanie zachowały się do naszych czasów. Odznaczani byli między innymi powstańcy, członkowie organizacji niepodległościowych, uczestnicy strajków uczniowskich i studenckich, harcerze, osoby pomagające żołnierzom polskim.
[2] Wniosek o Medal Niepodległości St. Wiewiórkowskiego zawierający tekst o pracy patriotycznej; Centralne Archiwum Wojskowe, KKiMN 163, 48779.
[3] Tamże.
[4] Tamże.
[5]Konny oddział eskorty honorowej biorący udział w niektórych uroczystościach.


Marceli Tański, Wieśniany
Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku cz. 1

Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku cz. 2
Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku cz. 2

Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku - cz. 3


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Akta stanu cywilnego pod zarządem niemieckim w Opatówku

Bardzo ciekawe akta stanu cywilnego. Kopalnia wiedzy o Opatówku w czasach wojny. Nazwiska podpisanych urzędników m.in .Adolfa Ploetzke, mieszkańców Opatówka, wówczas Spatenfelde. Również Niemców.
I bardzo ciekawy ślad. W Opatówku był obóz dla Niemców znad Morza Czarnego. Dla przesiedleńców, w oczekiwaniu na polskie majątki. Gdzie miał siedzibę? Kierowała nim Kathi Fleissner.

Z tego dokumentu dowiadujemy się, że w Opatówku był obóz dla Niemców znad Morza Czarnego. Dla przesiedleńców, w oczekiwaniu na polskie majątki. Kierowała nim Kathi Fleissner.


akt zgonu Erich Schutty

Elisabeth Priebe

Stanisław Gutry

Akt zgonu Heleny Gadzinowskiej, siostry mojego dziadka
, była matką Teresy Jaśkiewicz i Leszka Gadzinowskiego, wdową po Zygmuncie Gadzinowskim, zamordowanym w Mauthausen Gusen, w akcji Inteligencja
Jan Skiba

Józef Kowalkiewicz

Akt zgonu mojego pradziadka Stanisława

Alfred Hein

Michael Daum

sobota, 11 grudnia 2021

Niemieckie plany zagospodarowania Opatówka cz.1 Budowa straży pożarnej.

Niemieckie plany zagospodarowania Opatówka cz.1 Budowa straży pożarnej.

Straż pożarna w Opatówku przed wyburzeniem budynku przez Niemców

Tym razem zainspirowało mnie zdjęcie ze zbiorów p. Jerzego Antczaka przedstawiające pusty plac, w miejscu gdzie dzisiaj stoi budynek gminy. Budynek ten stanowi szczytowe osiągnięcie epoki tzw. środkowego socjalizmu. Paskudna bryła, którą ożywiły teraz nieco pastelowe kolory.

fot.J.Antczak

Jeszcze wcześniej stał tu dom, który w części należał do rodziny Klibrów, częściowo natomiast do jakieś żydowskiej rodziny. Z pewnością zamieszkiwało go kilka rodzin.

zdjęcie wł. L.Budka

Odnalazłam w archiwum plany Niemców na zagospodarowanie tego narożnika placu w Opatówku. Opisałam i szerzej skomentowałam je w mojej książce "Historia w sepii. Opatówek. Wiewiórkowscy". Niestety nie mogłam tam, choćby ze względu na poniesiony przeze mnie koszt druku - zamieścić wszystkich planów. Czynię to teraz. 

Istniały także plany zagospodarowania rynku, które częściowo prezentowałam już na Facebooku. Kolejna częścią tych planów była budowa osiedla mieszkaniowego dla Niemców, ponieważ Polaków miało już tu nie być.


strona tytułowa niemieckich planów
dla Opatówka - budowa straży pożarnej

projekt straży


kolejny rzut straż pożarna - plany

mapa z zaznaczeniem miejsca w którym ma powstać straż

Imponujący projekt straży pożarnej
Widoczna data 1941 i podpis niemieckiego komisarza gminy Brakego




Post powiązany


Opatówek. Hitlerowska młodzieżówka. Bund Deutscher Mädel [BDM] (Związek Niemieckich Dziewcząt)

niedziela, 5 grudnia 2021

Powojenny upadek Opatówka.

autor: Dominika Pawlikowska

Autor zestawienia S.Modławski

Właściwe od czasów wojny centrum Opatówka niewiele się zmieniło, nadal wygląda smutno i prowincjonalnie. Co jest tego powodem? 

Powodem jest ustrój, jaki zapanował na kilkadziesiąt lat po wojnie, zrujnował i zdewastował wszystko, a przede wszystkim unicestwił ludzką przedsiębiorczość. Komuniści zabrali ludziom ich własność, doprowadzając ich do ruiny, pogrążając ich w rozpaczy i biedzie. Wytworzyli własne "elity". Budowano nowe, heroiczne życiorysy, mianując narzuconych decydentów "budowniczymi" lub "twórcami". 

Do dzisiaj okres ten znajduje swoich wielbicieli, do których należą najczęściej potomkowie tych "elit", zwani czasami "narodem PRL". Do zawiadowania znacjonalizowanym, ukradzionym (sapient sat) majątkiem wyznaczano lojalnych wobec partii kierowników z tzw. "awansu społecznego", którzy nie mieli pojęcia o danym fachu, a przede wszystkim pracowali „na państwowym”, a nie u siebie, więc nie dbali o powierzony sobie majątek. Nagminne były kradzieże i pijaństwo w pracy.  

Przed wojną wielu opatowian żyło z owoców pracy na własnym. Prowadzili dobrze prosperujące prywatne przedsiębiorstwa usługowe, handlowe, produkcyjne, często z pokolenia na pokolenie. Ci ludzie znali się na swoim fachu, umiejętności przechodziły z ojca na syna. To wszystko zaburzyła wojna, ale ludzie mieli nadzieję, że po tych okrucieństwach wojny, wysiedleniach, rabunku własnych domów i gospodarstw - niemieccy osadnicy okradli domy, które zasiedlali, wywieźli z nich wszystko – a więc mieli nadzieję, ze odbudują swoje życie. Ale nastały lata 1945- 1949, szczególnie tragiczne dla Polaków. Narzucona w sfałszowanych wyborach władza (post: Elity władzy komunistycznej w Opatówku. 7 marca 1945.) likwidowała stopniowo prywatną własność, narzucając absurdalne przepisy, nakładając domiary i podatki. Opatowianom zabrano ich sklepy, firmy, źródło utrzymania.

Wszystkich zagoniono do pracy na państwowym”, gdzie można było mieć ich pod kontrolą, zastraszać i inwigilować. Niszczenie prywatnych przedsiębiorstw przebiegało zgodnie z planem. Podczas plenum Komitetu Centralnego Polskiej Partii Robotniczej (PPR) w kwietniu 1947 roku Hilary Minc zapowiedział, że rząd przystąpi niebawem do ścisłego kontrolowania rynku oraz radykalnego ograniczenia prywatnej i spółdzielczej działalności handlowo-gospodarczej. Minc stwierdził: "Zagadnienie stoi tak: albo aparat państwowy demokracji ludowej i rosnąca siła ekonomiczna państwa potrafią sobie podporządkować rynek i wtedy nasz przemysł będzie się stopniowo stawał całkowicie i konsekwentnie socjalistycznym, albo też rynek nie będzie opanowany i żywioł rynku kapitalistycznego stanie się dominujący”. W maju 1947 roku PPR wystąpiła np. z programem „bitwy o handel”. Kilka wprowadzonych uciążliwych regulacji wymierzonych w kupców doprowadziło do upadku między 1947 a 1949 rokiem 66% prywatnych hurtowni i 42% placówek detalicznych. Socjalistyczny reżim poprzez specjalne biura zajął się podporządkowaniem rynku, ustalając np. ceny na towary i wysokość marż. Właściciele opatóweckich sklepów, zakładów usługowych, produkcyjnych pisali odwołania do magistratu (istnieje cały zasób z tymi pismami w Archiwum w Poznaniu), ale ich los był już przesądzony. Własność prywatna w gospodarce niemal przestała istnieć. 

„Prawdziwej skali dewastacji polskiej przedsiębiorczości, dokonanej w ramach „wojny o handel” nie da się rzetelnie ocenić bez uwzględnienia dramatu tysięcy osób, dla których konfrontacja z komunistycznym aparatem państwowym oznaczała nie tylko utratę całego majątku i rodzinnie zarządzanych przedsiębiorstw, ale często zdrowia, a nawet niekiedy życia. Znamy liczne przypadki przedsiębiorców, których udało się zniszczyć po 1945 r., choć przetrwali okupację niemiecką". (Tokarski Tomasz, Wojna o handel, czyli PRL przeciwko prywatnej własności)

Z zagrabionych prywatnych majątków tworzono POM-y, GS-y, spółdzielnie i tym podobne twory, którymi "zarządzali" ludzie z podstawowym wykształceniem, bez kompetencji, tzw. "proletariat". ( Post: POM-wzór ładu i porządku. Obchody XXX-lecia Polski Ludowej w Opatówku. 1974.)

Jak wyglądał Opatówek za komuny? To wspomnienie prześladuje mnie do dzisiaj. Tragiczne braki w zaopatrzeniu, najprawdziwsza bieda, walka o mięsa na kartki u rzeźnika, gdzie w tłumie skłębionych ciał można było zarobić łokciem. Godzina milicyjna. Braki prądu, siedzenie godzinami przy świeczkach. Obłażące z farby budynki, wszystko chylące się ku ruinie. Dewastowanie pozostałości po administratorze dóbr opatóweckich Wuensche. Spalenie pałacu. Pożar fabryki. Wyjście na moment z tej smugi cienia było możliwe tylko  w kinie, gdzie grano amerykańskie filmy. Komuna przyniosła zysk, tylko tym, którzy „państwowym” zawiadowali. Po tych "rządach ludu" Opatówek nie może się podnieść. Kłamstwem jest twierdzenie, że komuna stworzyła jakiekolwiek miejsca pracy. Jakie stworzono w Opatówku miejsca pracy, których nie było przed wojną? 

Przedsiębiorstwa prywatne upaństwowiono i zatrudniono w nich mieszkańców, którzy i tak tam wcześniej pracowali.

Na zdjęciu stara fabryka mebli, którą zbudowali Pinczewscy -
 Żydzi przybyli do Opatówka z Niemiec.

Na zdjęciu stara fabryka mebli, którą zbudowali Pinczewscy - Żydzi przybyli do Opatówka z Niemiec. Po wykupieniu nieruchomości przy ulicy obecnie nazywającej się Łódzka rozpoczęto wznoszenie obiektu z przeznaczeniem na fabrykę lalek.
Obiekt był dość duży, biorąc pod uwagę ówczesną okoliczną zabudowę. Materiał do budowy pochodził z kraju, a także sprowadzony był z Niemiec, Belgii, nawet z Anglii. To tłumaczy, w pewnym sensie fakt, iż budowa całej fabryki trwała bardzo długo - powstawała w latach 1910-1920. Po II wojnie światowej w obiektach znajdowały się część fabryczna i i mieszkaniowa.
Obecnie budynek rozpada się.

Post powiązany:

niedziela, 21 listopada 2021

Bolesław Mellerowicz 1894 - 1941. Ofiara akcji Inteligencja.

   Na zachowanej liście proskrypcyjnej dla okolic Kalisza Niemcy umieścili 160 nazwisk osób -przedstawicieli lokalnej inteligencji, urzędników, burmistrzów, wójtów, nauczycieli, dyrektorów szkół, weteranów wojennych, ziemian ze Stawiszyna, Liskowa, Opatówka, Kamienia, Błaszek, Piotrowa, Jastrzębnik i innych.   

    Zostali przeznaczeni do eksterminacji, ponieważ ich działalność zagrażała procesowi szybkiej germanizacji na tym terenie. Znaleźli się na tej liście z inicjatywy lokalnej mniejszości niemieckiej, która organizowała się w tzw. Selbstschutz i współpracowała z wywiadem, ponieważ wyróżniali się postawą, zaangażowaniem w pracę na rzecz lokalnej społeczności, kontaktami, wykształceniem itp. Wokół nich organizowała się konspiracja. I mimo, że zrobili dla swoich małych ojczyzn tak wiele, ich nazwisk nie odnajdziemy na stronach gmin, bibliotek czy szkół. Dlatego postanowiłam odszukać ich rodziny, pośród których wiele nie wie o istnieniu listy proskrypcyjnej i napisać o nich wspomnienie.

   14 kwietnia 1940 wszyscy, których nazwiska znalazły się na tej liście zostali aresztowani przez lokalną żandarmerię. Umieszczeni w obozie przejściowym w Hali Targowej Braci Szrajer - w miejscu dzisiejszej Galerii Tęcza. Historia tego miejsca TUTAJ. Na ścianie galerii znajduje się tablica poświęcona wywożonym z tego przejściowego obozu żołnierzom i ludności cywilnej.  Kilkanaście dni później tzw. "transportem łódzkim" pojechali do Dachau. Stamtąd większość z nich trafiła do podobozu Mauthausen-Gusen. Wróciło  niewielu. 

  W poszukiwanie rodzin tych 160 bohaterów angażuję moich znajomych i nieznajomych, a los stawia na mojej drodze ludzi, którzy mi w tym pomagają, choć nie jest to łatwe, ponieważ wielu z nich było młodymi ludźmi, którzy nie założyli jeszcze rodzin, wiele rodzin zmieniło miejsce zamieszkania. Odnalazłam już kilka takich rodzin (żadna z nich nie wiedziała o istnieniu listy proskrypcyjnej), a dzisiaj dzięki pomocy pani Renaty Paprota, regionalistki z Liskowa, autorki wielu cennych artykułów o tematyce historycznej, uzyskałam kontakt do rodziny Bolesława Mellerowicza, który również znalazł się na liście. 20 listopada 2021 otrzymałam telefon od żyjącej w Kanadzie córki Bolesława Mellerowicza - Jadwigi Urbańskiej. Było to krótka, lecz wzruszająca rozmowa,  a dzięki niej uzyskałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.

Bolesław Mellerowicz 1894 - 1941

Bolesław Mellerowicz (1894 - 1941) z zoną Dorotą z Grabskich  (1896 - 1949) i córkami
Bolesław Mellerowicz (1894 - 1941) z zoną Dorotą z Grabskich  (1896 - 1949) i córkami

Urodził się 23.7.1894 w Żychowie /koło Liskowa jako syn Ignacego h.Samson i Ireny z Lipińskich małżonków Mellerowiczów, właścicieli majątku Żychów. Brat Bolesława - Marian gospodarował w Żychowie do 1939. 


Bolesław Mellerowicz 1894 - 1941 

Urodził się w 1894 roku w Polsce pod zaborem rosyjskim (w latach 1795-1918 Polska była podzielona przez mocarstwa rosyjskie, pruskie i austriackie). Polacy nie byli przyjmowani na studia wyższe na tym terenie, dlatego studiował prawo w Wiedniu i Berlinie. W czasie I wojny światowej zaciągnął się do II pułku kawalerii, ale zachorował na tyfus i został odesłany do domu. Ożenił się z Dorotą z Grabskich, córką Stefana Grabskiego herbu Wczele, który od 1909 roku, po śmierci żony Sabiny ze Śniechowskich i sprzedaży majątku w Woli Droszewskiej osiadł w majątku Dębsko, sąsiadującym z Liskowem. Stefan Grabski był ostatnim z linii młodszej Kamblan - Grabskich z Grabu nad Prosną. TUTAJ historia majątku Dębsko. Po ślubie rozpoczął pracę jako sędzia w Katowicach. Później praktykował jako prawnik w Kaliszu przy ulicy Browarnej 3, a następnie zamieszkał i praktykował w dawnych Alejach Józefiny, obecnie Aleja Wolności.   We wrześniu 1939 r., gdy hitlerowskie Niemcy najechały na Polskę, spodziewał się, że zostanie wezwany do broni, ale nie było oczekiwanej mobilizacji. Dlaczego przerwano mobilizację TUTAJ. Usiłował uzyskać posadę prawnika w Generalnym Gubernatorstwie. Aresztowany 15 kwietnia 1940 r. na podstawie listy proskrypcyjnej przygotowanej przez Niemców. Więcej o liście i Akcji Inteligencja TUTAJ. Aresztowano go 14 kwietnia 1940 wraz z wieloma przedstawicielami polskiej inteligencji. Najpierw trafił do Dachau, a trzy miesiące później w dniu 6.6.1940 wraz z pozostałymi aresztowanymi z  okolic Kalisza został przeniesiony do Mauthausen Gusen, obozu koncentracyjnego usytuowanego w Austrii, w sąsiedztwie kamieniołomów. O obozie Gusen TUTAJ.
Lista proskrypcyjna sporządzona przez Niemców dla okolic Kalisza.
O Mellerowiczu napisano: "Przed ewakuacją uciekł tu z Kalisza. Przesiaduje u miejscowej ludności
Należy założyć, że rozprzestrzenia nieprawdziwe plotki.
Aktualnie bez pracy"

Prawie żaden z aresztowanych wraz z nim w 1940 r. więźniów nie dożył końca wojny. 

W drodze do obozu udało mu się wysłać kartkę do żony z prośbą, żeby się o niego nie martwiła, bo niepokoiły go jej problemy z sercem. Zona powróciła po wojnie w Kaliszu do mieszkania w dawnych Alejach Józefiny, nazwanej teraz Marszałka Stalina 9/ 2, zmarła w styczniu 1949 roku w wieku 50 lat na skutek wszystkich przeżyć, jakie odbiły się na jej zdrowiu. 

{...}aresztowanie  i  śmierć  męża,  ciężkie  warunki  życia podczas okupacji niemieckiej,    poczucie wykorzenienia po niepomyślnym dla Polski zakończeniu II wojny światowej, życie w atmosferze szerzonego przez prawdziwych władców Polski  kłamstwa,  nienawiści  i  gwałtu  zwróconych przeciwko przedwojennej strukturze społeczeństwa, która była świadomie i programowo  niszczona,  negacja  w  planowanym  nowym  ładzie społecznym wszelkiej duchowości, z którą Ciocia była przez typ kultury, w której była  wychowana,  jak i przez wrodzone predyspozycje ogromnie silnie związana, wywołały nasilającą się stopniowo chorobę nadciśnieniową... fragment wspomnień Jana Piątkowskiego o Dorocie z Grabskich Bolesławowej Mellerowiczowej. 

Nagrobek Bolesława Mellerowicza i jego żony.
Cmentarz Miejski Parafii pw. św. Mikołaja w Kaliszu

 Mellerowicz był dobrego zdrowia i przeżył w obozie dość długo, jak na panujące tam warunki. Został zamordowany w sposób praktykowany tylko w obozie Gusen - w wyniku bestialskiej akcji  Totbadeaktion. Jeńcy byli na mrozie polewani zimną wodą, aż  zamarzli. „Śmiertelne kąpiele” były sposobem masowego mordowania więźniów, występującym wyłącznie w obozie Gusen. Szczegóły pobytu w obozie przekazał rodzinie również aresztowany z listy proskrypcyjnej nauczyciel z Liskowa  Zygmunt Wojciechowski, zwolniony z obozu. Na liście powyżej widzimy nazwisko Wojciechowskiego przekręcone przez Niemców.

Ulica Browarna 3 w Kaliszu, tu praktykował adwokat
Bolesław Mellerowicz 1894 - 1941 


Córka została aresztowana pierwszego dnia Powstania Warszawskiego 1944 i wywieziona do Niemiec do fabryki amunicji w wieku 16 lat.  

Córka Bolesława Mellerowicza pani Jadwiga Urbańska mówi: Nie mogę powstrzymać się od wyobrażenia, że ​​w swoich ostatnich dniach miał nadzieję i modlił się, aby jego śmierć była okupem za życie jego rodziny. I jego modlitwa została wysłuchana, ponieważ teraz czwarte pokolenie potomków może podziwiać go i jego portret.





I cytuje słowa modlitwy napisanej w obozie koncentracyjnym przez żydowskiego więźnia:

„Pokój wszystkim ludziom złej woli! Niech się skończy wszelka zemsta, wszelkie żądania kary i zemsty...

Zbrodnie przeszły wszelką miarę, nie da się ich już ogarnąć ludzkim rozumem. 

Męczenników jest zbyt wielu...

A więc nie waż ich cierpień na szalach sprawiedliwości Twojej, Panie, i nie obciążaj tych cierpień katami, aby wymusić na nich straszny rachunek. 

Oddaj je w inny sposób! 

Odrzuceni na korzyść katów, donosicieli, zdrajców i wszystkich ludzi złej woli, 

odwagi, duchowej siły innych, ich pokory, ich wzniosłej godności, ich nieustannego wewnętrznego zmagania i niezwyciężonej nadziei, uśmiechu, który zatęsknił łzy, ich miłość, ich zniszczone, złamane serca, które pozostały niezachwiane i ufne w obliczu samej śmierci,

 tak, nawet w chwilach największej słabości.

Niech to wszystko, О Panie, zostanie przedłożone Tobie na odpuszczenie grzechów,

 jako okup za triumf sprawiedliwości, aby dobro, a nie zło brane było pod uwagę! 

I obyśmy pozostali w pamięci naszych wrogów nie jako ich ofiary,

 nie jako koszmar, nie jako nawiedzające widma, 

ale jako pomocnicy w ich dążeniu do zniszczenia furii ich zbrodniczych namiętności.

Niczego więcej od nich nie chcemy. 

A kiedy to wszystko się skończy, daj nam żyć wśród ludzi jako ludzie i niech pokój znów zagości na naszej biednej ziemi — pokój dla ludzi dobrej woli i dla wszystkich innych…”

 (tłumaczenie zacytowane z książki Anthony'ego Blooma: Żywa modlitwa) 


Boleslaw Mellerowicz, Gusen, Fiszka z obozu

Zamordowany 21 września 1941.

„Śmiertelne kąpiele” Todtbadeaktion Gusen



niedziela, 14 listopada 2021

Plany rozbudowy Opatówka przez Niemców 1941. Cegielnia.


Niemcy planowali rozbudowę Opatówka i sporządzili Wirtschaftsplan - plan gospodarczy, na który Prezes Rejencji Łódzkiej wyasygnował 19 IX 1941 roku zaliczkę w wysokości 1000 RM. Sporządzano plany nowych obiektów, za które odpowiadało biuro architekta Heinricha Zellera z siedzibą w Berlinie przy Sächsische Straße 10.

10 XII 1941 komisarz Opatówka - Amtskomissar Herwarth Brake, syn ślusarza, ur. 03 XI 1900 roku w Traben-Trarbach, miejscowości w Nadrenii-Palatynacie - napisał list do Prezesa Rejencji Łódzkiej, z którego dowiedziałam jak dalekosiężne i wielkie były plany rozbudowy Opatówka. Komisarz Brake pisał o konieczności budowy nowej remizy, o planach umiejscowienia w Opatówku nowych obiektów wojskowych i cywilnych.

Fragment listu:
" (...) plan rozbudowy Opatówka przewiduje zwiększenie liczby mieszkańców do 10 000 i z powodu centralnego położenia w okręgu powstanie tu wytwórnia węży strażackich. Na piętrze remizy przewiduje się pomieszczenie szkoleniowe i mieszkania dla strażaków. Powstanie sprawnie funkcjonującej straży jest pilne również z uwagi na fakt, że w pobliżu umiejscowiono Heeresmunitionsanstalt (magazyny amunicji w Borowie), Heeresverpflegungsamt (urząd zaopatrzenia wojska - nazwy dziś nie istnieją, więc trudno dokładnie przetłumaczyć), wielkie magazyny i warsztaty oraz zakłady rzemieślnicze. Koszty tego przedsięwzięcia wyniosą ok. 150 000 RM.


Materiał budowlany planowano pozyskać z pobliskiej cegielni. Plany były już sporządzone. Jak wynika z treści listu planowano osiedlenie w Opatówku 10 tys. Niemców i tylko Polaków miało już tu nie być.
Niemcy zinwigilowali dokładnie Polaków i wszystko o nas wiedzieli, o stanie posiadania, majątku, gospodarstwie, ziemi. Przejęli urzędy i archiwa, posiadali dokładne plany. Oto sporządzony przez nich plan cegielni.
O innych projektach budowalnych wkrótce.
 
Plany rozbudowy Opatówka przez Niemców 1941. Cegielnia Spatenfelde


sobota, 6 listopada 2021

Akcja T 4 w Stawiszynie. Mord na pensjonariuszach przytułku dla starców i kalek 4 grudnia 1941. Die Mordaktion der Nationalsozialisten in Stavenshagen

autor: Dominika Pawlikowska

Zakład opiekuńczy zamknięty dla dorosłych Sejmiku Kaliskiego w Stawiszynie zwany potocznie Przytułkiem dla starców i kalek.

Znajdował się w Stawiszynie na ulicy Marszałka Piłsudskiego 12, po wojnie nastąpiła zmiana nazwy ulicy - obecnie ul. Kaliska 14. 
O naszej historii przedwojennej nie wolno było mówić i pisać przez prawie 50 lat, a i dzisiaj mam wrażenie ktoś "trzyma na tym rękę". Bo po wojnie nad wszystkim czuwali rosyjscy agenci i posterunki milicji obywatelskiej, ale dzisiaj jest już wolna Polska. I co? I nic się nie dzieje. Historycy nie sięgają po bliskie nam tematy z historii lokalnej. Podobnie nikt nie opisał krwawych wydarzeń w Stawiszynie z lat 1939-45. Nikt nie opisuje mordów Niemców na polskiej inteligencji. Wirtualne Muzeum. Historia w sepii. : Listy proskrypcyjne dla okręgu Kalisza. Intelligenzaktion. Liste der Polenführer und der polnischen Intelligenz
Nikt nie opisuje wymordowania mieszkańców Stawiszyna w ramach tej akcji. Wirtualne Muzeum. Historia w sepii. : Henryk Łowicki 1889 - 1941, burmistrz Stawiszyna, ofiara Akcji Inteligencja, zamordowany w iMauthausen-Gusen Dlaczego ? Za to wydaje się albumiki ze zdjęciami bez treści. Jakby tym lokalnym decydentom zależało, żeby ta prawdziwa historia nigdy nie ujrzała światła dziennego. A tak naprawdę to historii lokalnej nie znają. 

Dom starców, ulica Kaliska 14, przed wojną Marszałka Piłudskiego, drugi z lewej, za słupem elektr. Siostry przy domu miały duży sad i ogród, można było kupić tu owoce, warzywa i kwiaty. Dzień 04.12.1941 był dniem tragicznym.  Zdjęcie i opis-własność: Jerzy Widerski Altenheim, Kaliska-Straße 14, vor dem Krieg des Marschalls Pilludski, das zweite links, hinter der elektrischen Säule. Die Schwestern hatten einen großen Obstgarten und Garten, man konnte hier Obst, Gemüse und Blumen kaufen. Der 04. 12. 1941 war ein tragischer Tag. Foto und Beschreibung-Besitz: Jerzy Widerski
Dom starców, ulica Kaliska 14, przed wojną Marszałka Piłudskiego, drugi z lewej, za słupem elektr. Siostry przy domu miały duży sad i ogród, można było kupić tu owoce, warzywa i kwiaty. Dzień 04.12.1941 był dniem tragicznym.  Zdjęcie i opis-własność: Jerzy Widerski

Altenheim, Kaliska-Straße 14, vor dem Krieg des Marschalls Pilludski, das zweite links, hinter der elektrischen Säule. Die Schwestern hatten einen großen Obstgarten und Garten, man konnte hier Obst, Gemüse und Blumen kaufen. Der 04. 12. 1941 war ein tragischer Tag. Foto und Beschreibung-Besitz: Jerzy Widerski



W murach zakładu prowadzonego i zarządzanego przez Wydział Powiatowy Sejmiku Kaliskiego znajdowało opiekę w zależności od roku od 22 do 27 osób ociemniałych, chorych, kalekich, pozbawionych opieki i środków do życia, nad którymi opiekę przejęło państwo.
Zakład powstał w 1924 roku, kierowała nim  siostra Maria Grzymalska z pomocą dwóch Sióstr Służebniczek Najśw. Panny Maryi: Zyty Orzechównej - pielęgniarki i Anieli Maziownej- szafarki, dwóch służących oraz dozorcy. 
Zatrudniał dochodzącego lekarza, który pojawiał się natychmiast w razie potrzeby, a w razie poważniejszej choroby np. zakaźnej, chorego zabierano do szpitala miejskiego.  

Życie kulturalne w zakładzie


W 1935 stawka żywieniowa wynosiła 65 groszy, zakład utrzymywał zwierzęta gospodarskie, m.in. świnie, krowy. W budynku było oświetlenie elektryczne. Budynek był w bardzo dobrym stanie, miał 5 pomieszczeń dla pacjentów o łącznej powierzchni 135 m 2, palono w 8 piecach. 
Łączna kubatura pomieszczeń wynosiła 347 m2. Posiłki przygotowywano w kuchni o powierzchni 13 m 2, stały tam dwa stoły i dwie szafy. Uprawiano ogród, a nadwyżki sprzedawano.
W 1934 znajdowało się tam 22 pensjonariuszy. 

Akcja T 4 w Stawiszynie. Wymordowanie pacjentów przytułku dla starców i kalek
Pacjenci  przytułku dla starców i kalek w Stawiszynie wg zawodów 


We wspomnieniach pana Pilarskiego odnajdujemy informację, że 4 grudnia 1941 roku przyjechało do Stawiszyna tak zwane ,,czarne" auto, co oznaczało, że będzie działo się coś strasznego. Opowieść pana Pilarskiego TUTAJ.
Faktycznie tak się stało. Niemcy przyjechali likwidować domy starców, a były dwa. Najpierw załadowano starców wraz z ks. kan. Bronisławem Kozankiewiczem z domu przy ul. Kaliskiej 14, który prowadziły Siostry Służebniczki Najświętszej Marii Panny z Liskowa, a następnie zrobiono to samo ze starcami z domu starców przy ul. Kościelnej 10.

 Siostry Służebniczki Najświętszej Marii Panny z Liskowa
prowadziły tez ochronkę dla dzieci, w środku burmistrz Henryk Łowicki zamordowany przez Niemców
w obozie koncentracyjnym Mauthausen Gusen na terenie Austrii.


Pacjenci zakładu padli ofiarą akcji T4, podobnie jak wszyscy pensjonariusze zakładów psychiatrycznych na terenie Wielkopolski. Niemcy mieli doskonałe rozeznanie w okolicy, ponieważ wielu  ich pobratymców zamieszkiwało Stawiszyn i okolicę od pokoleń. 
W budynku zlikwidowanego domu starców przy obecnej ul. Kaliskiej 14 Niemcy urządzili izbę porodową dla niemieckich kobiet, które zjeżdżały tu z całego okręgu. Położną była folksdojczka Apolonia Wasiński.
Dokonanie zbrodni powierzono szwadronom śmierci tzw. Einsatzgruppen, w skład formacji wchodziły lotne komanda, które dokonywały zbrodni na terenie Wielkopolski. Zanim Einsatzkommando przystąpiło do działań lokalne władze niemieckie przygotowywały tę operację pod względem logistycznym i organizowały egzekucję. Zarząd cywilny, landraci przygotowywali doły śmierci, kulochwyty itd. Na terenie Kraju Warty do zabijania chorych została powołana specjalna jednostka funkcjonariuszy w Poznaniu, którą dowodził komisarz SS Obersturmführera Herberta Lange.
Niemcy przyjęli jednakowy schemat działań na terenie Polski.
"Na początku kierownictwo szpitala przejmował niemiecki dyrektor, kierownik administracji oraz nadpielęgniarz. Sporządzone listy pacjentów trafiały do władz centralnych w Berlinie. Pacjentów szpitali psychiatrycznych wywożono ciężarówkami pod nadzorem żołnierzy SS. Ślady zbrodni likwidowano, uśmiercania dokonywano skrycie. Zbrodnia dokonywała się w tzw. czarnym samochodzie, w którym dokonywano zagazowania, zwłoki zamordowanych w Stawiszynie zakopywano w lasach gołuchowskich.

Na terenie Wielkopolski takie działania podjęto w Owińskach, w Dziekance (obecnie część Gniezna) oraz w Kościanie. W ramach akcji T4 zamordowano również pensjonariuszy zakładów opieki społecznej w Bojanowie oraz Śremie. Hitlerowcy kierowali się nie tylko przesłankami ideologicznymi, potrzebne im były szpitale do wykorzystania dla własnych celów takich jak tworzenie szkół SS i innych instytucji. W okresie tym na terenie Wielkopolski zostało uśmierconych poprzez rozstrzelanie, zagazowanie bądź podanie fenobarbitalu (lek nasenny) co najmniej 4 tys. pacjentów szpitali psychiatrycznych. Liczba ta jednak jest ciężka do dokładnego oszacowania ze względu na fakt, że w latach 1943-1944 Niemcy zacierali ślady poprzednich zbrodni, a akcja T4 posiadała tajny charakter. W okresie tym przeprowadzano eksperymenty na osobach chorych psychicznie i niepełnosprawnych z zaangażowaniem niemieckich lekarzy i pielęgniarek" Zródło: http://wielkopolskasercempolski.pl/akcja-t4-w-wielkopolsce/

 

Niemcy zniszczyli wszystkie dokumenty, mieli świadomość, że dostanie się ich w ręce wroga, może skutkować konsekwencjami, ale w archiwum znalazłam dokumenty na temat stawiszyńskiego domu starców z okresu przedwojennego.
Relację ustną o tym tragicznym wydarzeniu uzyskał pan Jerzy Widerski od pani Marii Nowak, która mieszkała w domu przy ul. Kaliskiej 15 i moment wywozu pacjentów oglądała ze strychu swojego domu.

W archiwum zachowały się dokumenty z nazwiskami pensjonariuszy zakładu w 1934 roku oraz lista nazwisk, można założyć, że to między innymi ci ludzie zginęli 4 grudnia 1941: Beret Maria, Czarnojańczyk Franciszek, Józefiak Jakub, Janiszewska Maria, Majewski Stanisław, Gajda Zofia, Góral Katarzyna, Grabarka Maria, Godlewski Michał lat 22, Grzelaczyk Czesław, Kowalczyk Feliks, Kaczmarek Florentyna, Kaczmarek Katarzyna, Korolewska Józefa, Skonieczna Petronela, Czarnojańczyk Tekla, Lipczyński Stanisław, Łukomska Józefa, Łukomski Ignacy, Szcześniak Walenty, Spiżowa Maria, Trawnik Stanisława, Witek Teofil, Borusiewicz Feliks, dziecko lat 4 Śnieg Józef, Tomaszewski Ignacy, Helemska lub Hełemska Józefa
Lista pensjonariuszy zakładu 


W archiwum zachowały się dokumenty z nazwiskami pensjonariuszy zakładu w 1934 roku oraz lista nazwisk, można założyć, że to między innymi ci ludzie zginęli 4 grudnia 1941:
Beret Maria, Czarnojańczyk Franciszek, Józefiak Jakub, Janiszewska Maria, Majewski Stanisław, Gajda Zofia, Góral Katarzyna, Grabarka Maria, Godlewski Michał lat 22, Grzelaczyk Czesław, Kowalczyk Feliks, Kaczmarek Florentyna, Kaczmarek Katarzyna, Korolewska Józefa, Skonieczna Petronela, Czarnojańczyk Tekla, Lipczyński Stanisław, Łukomska Józefa, Łukomski Ignacy, Szcześniak Walenty, Spiżowa Maria, Trawnik Stanisława, Witek Teofil, Borusiewicz Feliks, dziecko lat 4 Śnieg Józef, Tomaszewski Ignacy, Helemska lub Hełemska Józefa


Stawiszyn, cmentarz katolicki
Grób przełożonej Domu Starców w Stawiszynie Zgromadzenia Sióstr Służebniczek N M P
siostry Marii Grzymalskiej, którą litościwy Bóg zabrał do siebie 2.VI.1941 i było jej oszczędzone
zginąć z raąk Niemców wraz ze swoimi podopiecznymi
 4.XII.1941 w lasach gołuchowskich
Zdj. Jerzy Widerski

Rozchody w  kwietniu 1935 "na utrzymanie pensjonariuszów"

Akcja T 4 w Stawiszynie. Mord na pensjonariuszach przytułku dla starców i kalek 4 grudnia 1941
Środki, regulamin, zarząd domu opieki w Stawiszynie

Wydatki 1934/34

Akcja T 4 w Stawiszynie. Mord na pensjonariuszach przytułku dla starców i kalek 4 grudnia 1941. Die Mordaktion der Nationalsozialisten in Stavenshagen
Wydatki 1932/33



Lasy gołuchowskie czekają na odkrycie swojej tajemnicy.

Post powiązany:

Kościół katolicki w Stawiszynie w latach okupacji hitlerowskiej wrzesień 1939 - styczeń 1945
Polecam artykuł Akcja T4 w Wielkopolsce