Etykiety

Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania marian wiewiórkowski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty
Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania marian wiewiórkowski, posortowane według trafności. Sortuj według daty Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 października 2017

Biogram Mariana Wiewiórkowskiego (07.08.1910 Opatówek- 06.04.1941 Mauthausen-Gusen), naczelnik poczty w Opatówku, ofiara akcji "inteligencja"

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)

Od 1937 r. był naczelnikiem poczty w Opatówku koło Kalisza.


Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku,
 aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)

Więziony w Opatówku i Kaliszu, przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, a następnie do Gusen. Razem z nim w aresztowano i więziono jego stryjecznego brata Aleksandra Wiewiórkowskiego oraz szwagra Zygmunta Gadzinowskiego.
Wierzył w siłę polskiej armii, podpisane sojusze i wczesne zakończenie wojny. Kiedy Niemcy o świcie zaczęli dobijać się do drzwi babcia prosiła dziadka, aby ratował życie, próbował ucieczki.
Na świecie była już mała córeczka Beatka a drugie dziecko miało niebawem przyjść na świat. Ale dziadek nie chciał słyszeć o ucieczce.

19 kwietnia 1940 zarejestrowano go w obozie Dachau, otrzymał numer 6098. Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i otrzymał numer 4769.

Kiedy pierwsze oddziały hitlerowskie dotarły do Opatówka 4 września 1939 roku, Niemcy byli już doskonale przygotowani do przejęcia administracji, od wielu tygodni osoby niemieckiego pochodzenia przechodziły odpowiednie przeszkolenia. Przygotowano także listę Polaków, którzy mieli zostać natychmiast aresztowani, ponieważ ich świadomość, wiedza, wykształcenie czy intelekt zagrażały, w mniemaniu okupanta, skutecznej germanizacji. Volksdeutschów w Opatówku było bardzo wielu: Wirtualne Muzeum. Historia w sepii. : Folksdojcze w Opatówku. Volksdeutsche in Spatenfelde.
" Niektórzy mieszkańcy Opatówka narodowości niemieckiej wyjeżdżali, między innymi do Łodzi, na szkolenia organizacji antypolskich i we wrześniu 1939 r. byli przygotowani do organizowania administracji niemieckiej na okupowanych terenach. Sporządzano listy Polaków "szczególnie niebezpiecznych" dla III Rzeszy. Znaleźli się na nich głównie działacze społeczni i kulturalni oraz uczniowie gimnazjów i studenci, określani często jako "fanatyczni Polacy". Na takiej liście znaleźli się także Opatowianie " cyt. za "Biblioteka w Opatówku"
Dysponuję listą proskrypcyjną, z nazwiskami opatowian, którzy mieli być aresztowani. Tutaj. Adnotacja o moim dziadku brzmiała:
” Marian Wiewiórkowski – urzędnik - Choć politycznie nie jest aktywny, był członkiem ówczesnej partii rządowej. Przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności musi być uznany za politycznie podejrzanego i niebezpiecznego”.
Takie zebrania faktycznie się odbywały. Choćby w restauracji należącej do teścia Mariana Wiewiórkowskiego- Bolesława Szalińskiego. M.Wiewiórkowski był także członkiem Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”

Listy babci adresowane są „Marian Wiewiórkowski: Block 15, Stube A oraz Block 8, Stube B”
Dziadek napisał tylko kilka listów z obozu w Mauthausen, babcia przechowywała wszystkie jak relikwie...

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
Marian Wiewiórkowski. Naczelnik poczty w Opatówku

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
Opatówek. Pracownicy poczty.


28 lipca1940 dziadek napisał z obozu Mauthausen/Gusen:
 "Moja kochana Mario...list z 20.VI otrzymałem. Cieszę się, że jesteś z Olesią[1] i Beatą…Tak chciałbym zobaczyć najmłodszą córeczkę"
List z 22 września 1940 r. z bloku XV:
"Choruję trochę. Listów nie piszę i nie będę pisał. Czy mamie..." 
List zwraca uwagę obciętym dolnym fragmentem. Prawdopodobnie został ocenzurowany a niedozwolona informacja została wycięta.

I ostatni list z Gusen z 30 marca 1941 r.
" Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem. Powodzi mi się dobrze. Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian."
List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. Babcia pisała:
"Kochany Marianie, Twój list z 25 marca otrzymałam. Nie martw się i nie myśl źle. Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi. Mówi także, że kocha tatusia bardzo. Jest troszkę niegrzeczna i potrzebuje ręki ojca. Przesyłamy Ci pieniądze, może potrzebujesz więcej. Beatka każe napisać, że przesyła mocnego całusa. Życzymy Ci zdrowych Świąt Wielkanocnych, pozdrawiamy serdecznie i całujemy - Twoja Marysia z dziećmi i cała rodziną."
Kuzyn dziadka, Aleksander Wiewiórkowski przeżył obóz, był przed wojną rzeźnikiem, więc w obozie skierowano go do pracy przy żywności. Z jego opowiadań wiemy, jak wyglądał dzień w obozie, jak odbywała się katorżnicza praca i jak zmarł dziadek.
Moja mama nigdy nie poznała swojego ojca.
Ja znam go tylko z opowiadań babci. Zapamiętałam słowa, które dziadek powiedział do babci krótko przed aresztowaniem: „Marysiu, gdybym wiedział, że będziemy tacy szczęśliwi, to szybciej poprosiłbym Cię o rękę…” Niestety to szczęście trwało tylko dwa lata… do wybuchu wojny. Babcia także żartowała, że przez dwa lata udało im się mieć dwoje dzieci, więc ten szczęśliwy okres wykorzystała do końca.
Dziadek kochał życie, wędrówki po górach…

Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku , aresztowany 15.04.1940 roku, zamordowany 06.04.1941 r. w Gusen)
wizytówka Mariana Wiewiórkowskiego


Opracowała:
Dominika Pawlikowska (wnuczka Mariana Wiewiórkowskiego)


[1] Chodzi o moją mamę Aleksandrę Adamczyk de domo Wiewiórkowską.


Powiązane posty

Listy z obozu Gusen

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940



piątek, 6 kwietnia 2012

Zaczęło się w Opatówku. Marianna Semperska i Marian Wiewiórkowski.

A oto historia moich dziadków ze strony mamy: Marianny i Mariana Wiewiórkowskich
24 kwietnia 1938 roku młoda para staje na ślubnym kobiercu. Panna młoda ma 23 lata, pan młody 28.
Marianna Semperska była córką Józefy z Rupotackich primo voto Semperskiej secundo voto Szalińskiej i Ludwika Semperskiego.
Post o Józefie Szalińskiej tutaj.

Ślub Marii i Mariana Wiewiórkowskich.


Wszelkie znaki na niebie i ziemi świadczyły o tym, że czeka ich długie i szczęśliwe życie. Dziadek Marian miał stabilną i dobrze płatną państwową posadę, był naczelnikiem pocztowym w Opatówku. Babcia ukończyła Państwowe Gimnazjum im.Anny Jagiellonki w Kaliszu.
Szkołę wspominała często, wymieniała z nazwiska nauczycielki i koleżanki.
Rodzice Marii niedawno kupili tu piękną kamienicę w centrum Opatówka, gdzie jej mama Józefa /tutaj więcej/ wraz z ojczymem Marii Bolesławem Szalińskim prowadzi restaurację. Przeprowadzili się tu z Kalisza, gdzie również zajmowali się restauratorstwem, prowadząc na ulicy Franciszkańskiej restaurację, mającą duże wzięcie wśród mieszkańców.
Rodzicom pana młodego - Stanisławowi i Leokadii udzieliła się idea zakładania sklepów spółdzielczych forsowana przez księdza Blizińskiego w Liskowie i prowadzili taki w centrum przy Placu Wolności w centrum Opatówka.
Bracia dziadka i on sam chodzili do dwóch gimnazjów męskich w Kaliszu. Do Gimnazjum Humanistycznego A.Asnyka lub do Państwowego Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki.
Dziadek Marian był uczniem Szkoły Handlowej, dzisiejszego liceum im.T.Kościuszki.

Marian Wiewiórkowski jako absolwent Szkoły Handlowej,
dzisiejszego liceum im.T.Kościuszki.


Więcej o szkole tutaj: Czasy szkolne
Rodziców Marii stać było na edukację córki. Ukończyła Państwowe Gimnazjum im. Anny Jagiellonki.

Państwowe Gimnazjum im. Anny Jagiellonki w Kaliszu ok.1930 r.
Babcia Marianna z koleżankami w mundurkach szkolnych - pierwsza z lewej

To zdjęcie poniżej przedstawia klasę dziadka Mariana Wiewiórkowskiego w 1926 roku. Urzekająca jest elegancja w ubiorze nauczycieli i uczniów.
W latach 20-30 tych chodzenie do szkoły nie było oczywistością. Wielu ludzi nie było stać na posłanie dzieci do szkół. Olbrzymia ilość dzieci nie kończyła nawet szkoły powszechnej.

Uczniowie Szkoły Handlowej w Kaliszu ok.1926 r.


W latach 30-tych babcia Marianna była pełną życia optymistką. Z pewnością miała swoje plany i marzenia. A te o przystojnym mężu i szczęśliwej rodzinie właśnie się spełniają. Zawsze zastanawiało mnie dlaczego babcia na wszystkich zdjęciach jest raczej smutna, zamyślona?
To niesłychane, bo na co dzień była energiczną, wesołą, pełną pomysłów i lubiącą się śmiać dziewczyną. Czyżby przypuszczała, co zgotował dla niej los ?
Po hucznym ślubie i weselu dziadkowie udali się w podróż poślubną. Nie przypuszczali, że to ostatnia wspólna podróż w ich życiu.
Dziadek kochał  życie, wędrówki po górach… zdjęcie zrobione nad Morskiem Okiem w 1938r.

Marian Wiewiórkowski  nad Morskiem Okiem w 1938r.

Przez półtora roku wspólnego życia byli szczęśliwi jak każda młoda para. Na świat przyszła pierwsza córka Beatka.
Babcia wspominała słowa dziadka, które są pięknym wyrazem miłości: "Marysiu, gdybym wiedział, że będzie nam razem tak dobrze, to wcześniej poprosiłbym Cię o rękę". To szczęście trwa tylko 1,5 roku.
Posag panny młodej oraz pierwsze oszczędności odłożyli na książeczce oszczędnościowej, którą mam po dziś dzień. O tym tutaj
Marian Wiewiórkowski z zoną Marią przed budynkiem poczty na ulicy Kościelnej w Opatówku. Zdjęcie ok. 1938.

Marian Wiewiórkowski był młodym człowiekiem, kiedy powierzono mu odpowiedzialną funkcję naczelnika poczty w Opatówku. Na zdjęciu poniżej widać jak prezentowały się przedwojenne mundury pocztowców. Przypominały mundury wojskowe. Próbuję wyobrazić sobie nastrój tamtych dni, zbliżającej się wojennej zawieruchy, gdy na młodego człowieka spadła tak dużą odpowiedzialność. W przeddzień wybuchu wojny na pewno miał dużo pracy. Świadczy o tym ten krótki komunikat wydany przez Prezydenta miasta inż. I.Bujnickiego wydany w przeddzień wybuchu wojny, który ukazał się w lokalnej gazecie, w Gazecie Kaliskiej R.47, nr 240 (31 sierpnia 1939)
Prezydent prosi mieszkańców, żeby  korzystali z rozmów telefonicznych tylko w szczególnych przypadkach, ponieważ personel jest przeciążony z powodu nawału pracy.

Marian Wiewiórkowski przy centrali telefonicznej

Marian Wiewiórkowski, naczelnik poczty, Opatówek, ulica Kościelna,1939.

Marian Wiewiórkowski ze współpracownikami 1939.

Marian Wiewiórkowski ze współpracownikami, Opatówek, ulica Kościelna,1939.

Młode pokolenie być może nie zdaje sobie sprawy, że centrale telefoniczne nie były wówczas elektroniczne lecz ręczne.
Na zdjęciu dziadek przy centrali telefonicznej w mundurze pocztowca. W siedemdziesiątą rocznicę wybuchu II wojny Światowej, Biblioteka Narodowa udostępniła reprodukcje cyfrowe polskiej prasy, odezw, druków ulotnych i innych dokumentów znajdujących się w zbiorach BN, a ukazujących się od końca sierpnia do początków października 1939 r. na ziemiach II Rzeczypospolitej. Stanowią one niezwykłe źródło poznania sytuacji i nastrojów, jakie panowały w czasie wojny obronnej 1939 r.
To że zbliża się wojna mieszkańcy wiedzieli już z gazet:
"Rzesza niemiecka prowadzi od szeregu miesięcy agresywną politykę w stosunku do Rzeczypospolitej. Ostatnie działania na terytorium Wolnego Miasta zwrócone przeciw niezaprzeczalnym prawom i interesom Rzeczypospolitej oraz jawne pretensje terytorialne Niemiec wobec państwa polskiego nie pozostawiają wątpliwości, że istnieje zagrożenie Rzeczypospolitej" Gazeta Kaliska, czwartek 31 sierpnia 1939r. Artykuł świadczy o tym, że kaliszanie byli w stanie pogotowania wojennego.

Gazeta Kaliska R.47, nr 240 (31 sierpnia 1939)
Gazeta Kaliska o groźbie wojny 21 sierpnia 1939

Dokument z 18-go grudnia 1937 roku wystawiony przez Dyrektora Poczt i Telegrafów w Warszawie o powołaniu Mariana Wiewiórkowskiego na stanowisko naczelnika.

Dokument z 18-go grudnia 1937 roku wystawiony przez Dyrektora Poczt i Telegrafów w Warszawie
  A to wizytówka, która zachowała się w domowym archiwum
Poczta w Opatówku. Naczelnik: Marian Wiewiórkowski wraz z pracownikami poczty

W wolnych chwilach na poczcie goszczono przyjaciół i bliskie osoby, bywał także często ksiądz Jerzy Bekier ( proboszcz w latach 1937-38), ks. Jan Wieczorek i ks. Edmund Perczak(na zdjęciu)
Chrzciny córki Beaty. Wiewiórkowscy z chrzestnym Beaty-panem Strycharskim, fryzjerem. Pierwsza od prawej moja prababcia, mama Marii Wiewiórkowskiej - Józefa Szalińska. Obok niej ksiądz Jerzy Bekier. Drugi od lewej ksiądz Edmund Perczak (25.10.1909-12.08.1942 więzień Dachau, zagazowany w Hartheim), prefekt parafii Opatówek w latach 1937-41.  Marian Wiewiórkowski trzeci od lewej.

Księża zostali przez Niemców wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Dachau. Po wybuchu wojny kościół został zamknięty dla Polaków. Jesienią 1943 Niemcy w budynku plebanii umieścili żandarmerię.
Historia niemiłosiernie wkroczyła do domu dziadków Wiewiórkowskich, do Wielkopolski. Hitler tłumaczył Niemcom "że tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone, da się zepchnąć do roli niewolników" i wskazał na konieczność masowego wyniszczenia polskiej inteligencji. Pytałam babcię, czy myśleli o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Ale im się to nie mieściło w głowie, brakowało im wyobraźni na to, co za rok stanie się faktem. Dziadek uspokajał babcię, twierdząc, w myśl ówczesnej propagandy, że "Jak tylko przyjdą, damy im łupnia". Jednak gestapowcy już łomoczą do drzwi.
Zostaliśmy nazwani Krajem Warty, którego namiestnikiem przez cały okres okupacji był Arthur Greiser. Województwo poznańskie wraz z częścią pomorskiego, łódzkiego i skrawkiem warszawskiego stało się Warthegau na podstawie dekretu Hitlera z 8 października 1939. Dążeniem Greisera była szybka i pełna germanizacja. Zakładano, że stanie się to w ciągu 10 lat.
"Hitler dążył do politycznego oczyszczenia gruntu, terminu tego użył podczas narady z dowódcami Wehrmachtu 12 września 1939. Celem miało być całkowite wyniszczenie elementów przywódczych.
W drugim etapie akcji politycznego oczyszczania gruntu , zwłaszcza w kwietniu i maju 1940 do obozów koncentracyjnych deportowano około 5000 osób, z których do końca wojny dożyło zaledwie kilka procent" cyt. z książki Polityczne oczyszczanie gruntu. Zagłada polskich elit w Wielkopolsce (1939-1941). A.Łuczak, A.Pietrowicz
Dziadkowi udało się przeżyć transport do Dachau.
Później przyszło już tylko kilka listów z obozu Mauthausen - Gusen, które babcia przechowywała jak relikwie. 

Blok 15, Stube (izba) A. Lista Mariana Wiewiórkowskiego z obozu Gusen. 28.07.1940

Dziadkowi udało się przeżyć w obozie tylko do 26 października 1941. Z obozu nie mógł pisać tego, co miał w sercu, co czuł w lodowatych kamieniołomach Alp, niszczony przez fizyczne katusze, głód i ziąb, i niepokój o dalsze losy rodziny, przeczuwając, to, co nieuchronne. Listy pisane były ręką obozowego pisarza i ograniczały się do zdawkowych pozdrowień.

Fragment listu Mariana Wiewiórkowskiego z obozu koncentracyjnego Gusen.

" Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem... Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian." To była ostatnia wiadomość od dziadka. List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. Babcia pisała:

"Kochany Marianie...
Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi [mojej mamy]. Mówi także, że kocha tatusia bardzo..."

Dziadkowi nie dane już było go przeczytać, nie zobaczył też nigdy swojej młodszej córeczki.




Zmarł męczeńską śmiercią, zakatowany, zadręczony w kamieniołomach KL Gusen na austriackiej ziemi. Gusen było miejscem zagłady polskiej inteligencji aresztowanej na podstawie list proskrypcyjnych przygotowanych jeszcze przed wejściem Niemców do Polski. Tutaj.
Wspomnienia obozu odnalazłam w książce Grzegorza Timofiejewa "Człowiek jest nagi". Tutaj.
Bardzo za nim tęskniłam, choć go nie znałam. Żałuję wszystkiego, czego z jego pomocą nie dane mi było doświadczyć. Jego życiowej mądrości, opowieści, rad, miłości.. Ale są pamiątki, listy, zdjęcia.
Babcia poświeciła się rodzinie, dzieciom swoim i cudzym, po wojnie została nauczycielką, ale to już inna historia.
Zadbałam o pamięć tych wydarzeń i umieściłam historię Mariana Wiewiórkowskiego w Księdze Pamięci - Memorial Book for the Dead of the Mauthausen Concentration Camp and its Subcamps

Marian Wiewiórkowski nigdy nie zobaczył mojej mamy Aleksandry. Urodziła się już po jego aresztowaniu.

Od lewej: Starsza córka Wiewiórkowskich Beatka (ur. 1939) po mężu Szpak, obok moja mama- Aleksandra po mężu Adamczyk (1940-2008).



Ciąg dalszy tutaj.


wtorek, 3 października 2017

Księga pamięci Memorial Book for the Dead of the Mauthausen Concentration Camp and its Subcamps. Marian Wiewiórkowski

Autor: Dominka Pawlikowska

Dzisiaj dostałam prezent, jakiego się nie spodziewałam. Czekała na mnie przesyłka na poczcie, po otwarciu której, doznałam wielkiego wzruszenia.
Zawierała książkę, do powstania której, dorzuciłam swój mały kamyczek.
Pewnego dnia powzięłam myśl, aby jechać zapalić znicz na miejscu kaźni mojego dziadka do obozu w Mathausen-Gusen na terenie Austrii. Napisałam do klubu http://www.mauthausen-gusen-klub.waw.pl/, ponieważ dowiedziałam się, ze organizują pielgrzymki do obozu w rocznicę wyzwolenia. Niestety miejsc nie było, ale na stronie dowiedziałam się o ciekawej inicjatywie, że powstaje księga-memoriał z biogramami zamordowanych więźniów obozu.
Ponieważ miałam wszystkie dokumenty obozowe dziadka, jego listy z obozu postanowiłam skreślić o nim kilka słów.
Pomyślałam, ze to interesująca inicjatywa, ponieważ pokazuje, ilu pięknych, szczęśliwych, kochanych, wykształconych młodych ludzi  stało się ofiarami niemieckiego terroru, wśród nich mój dziadek Marian Wiewiórkowski.
Napisany przeze mnie biogram dziadka znalazł się w tej książce.
SS-mani nadzorujący budowę  obozu w Gusen nazywali go "Vernichtungslager fur die polnische Intelligenz" - obóz zagłady dla polskiej inteligencji. Tu zdjęcia. Kliknij.

Ta księga jest dla mnie bardzo ważna, bo póki my pamiętamy - oni żyją.
Nigdy się z tą strata nie pogodziłam.

Historia mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego, mojego autorstwa




Marian Wiewiórkowski urodził się 07.08.1910 w Opatówku (Spatenfelde), aresztowany 15.04.1940 roku, zginął 06.04.1941 r. w Gusen)
Od 1937 r. dziadek był naczelnikiem poczty w Opatówku koło Kalisza.
Więziony w Opatówku i Kaliszu, przewieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, a następnie do Gusen. Razem z nim w aresztowano i więziono jego stryjecznego brata Aleksandra Wiewiórkowskiego oraz szwagra Zygmunta Gadzinowskiego.
Dziadek wierzył w siłę polskiej armii, podpisane sojusze i wczesne zakończenie wojny.
Kiedy pierwsze oddziały hitlerowskie dotarły do Opatówka 4 września 1939 roku, Niemcy byli już doskonale przygotowani do przejęcia administracji, od wielu tygodni osoby niemieckiego pochodzenia przechodziły odpowiednie przeszkolenia... przygotowano także listę Polaków, którzy mieli zostać natychmiast aresztowani, ponieważ ich świadomość, wiedza, wykształcenie czy intelekt zagrażały, w mniemaniu okupanta, skutecznej germanizacji.
Kiedy Niemcy o świcie zaczęli dobijać się do drzwi babcia prosiła dziadka, aby ratował życie, próbował ucieczki... Na świecie była już mała córeczka Beatka a drugie dziecko miało niebawem przyjść na świat. Ale dziadek nie chciał słyszeć o ucieczce...
Był wrzesień 1939 roku. Dziadka uwięziono na krótki czas wraz z innymi aresztowanymi w wyniku tej skoordynowanej akcji w Hali Targowej w Kaliszu (dzisiejsza Galeria Tęcza), następnie 19 kwietnia 1940 tzw, "transportem łódzkim" wraz z setkami innych aresztowanych zarejestrowano go w obozie Dachau, otrzymał numer 6098.

" Niektórzy mieszkańcy Opatówka narodowości niemieckiej wyjeżdżali, między innymi do Łodzi, na szkolenia organizacji antypolskich i we wrześniu 1939 r. byli przygotowani do organizowania administracji niemieckiej na okupowanych terenach. Sporządzano listy Polaków "szczególnie niebezpiecznych" dla III Rzeszy. Znaleźli się na nich głównie działacze społeczni i kulturalni oraz uczniowie gimnazjów i studenci, określani często jako "fanatyczni Polacy". Na takiej liście znaleźli się także Opatowianie " cyt. za: Biblioteka w Opatówku.

Niemcy przygotowali listę osob do aresztowania, listę "wrogów Rzeszy", tzw. listę proskrypcyjną. Adnotacja o moim dziadku brzmiała:
    ”Marian Wiewiórkowski – urzędnik - Choć politycznie nie jest aktywny, był członkiem ówczesnej partii rządowej. Przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności musi być uznany za politycznie podejrzanego i niebezpiecznego”. Takie zebrania faktycznie się odbywały.
Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i otrzymał numer 4769. Listy babci adresowane są „Marian Wiewiórkowski: Block 15, Stube A oraz Block 8 , Stube B”
Dziadek napisał tylko kilka listów z obozu w Mauthausen, babcia przechowywała wszystkie jak relikwie...
28 lipca1940 dziadek napisał z obozu Mauthausen/Gusen: "Moja kochana Mario...list z 20.VI otrzymałem. Cieszę się, że jesteś z Olesią[1] i Beatą…Tak chciałbym zobaczyć najmłodszą córeczkę"
List z 22 września 1940 r. z bloku XV: "Choruję trochę. Listów nie piszę i nie będę pisał. Czy mamie..." List zwraca uwagę obciętym dolnym fragmentem. Prawdopodobnie został ocenzurowany a niedozwolona informacja została wycięta.
I ostatni list z Gusen z 30 marca 1941 r. " Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem. Powodzi mi się dobrze. Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian."

List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. Babcia pisała:

"Kochany Marianie, Twój list z 25 marca otrzymałam…Nie martw się i nie myśl źle. Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi. Mówi także, że kocha tatusia bardzo. Jest troszkę niegrzeczna i potrzebuje ręki ojca. Przesyłamy Ci pieniądze, może potrzebujesz więcej. Beatka każe napisać, że przesyła mocnego całusa. Życzymy Ci zdrowych Świąt Wielkanocnych, pozdrawiamy serdecznie i całujemy - Twoja Marysia z dziećmi i cała rodziną".

Brat dziadka, Aleksander Wiewiórkowski przeżył obóz, był przed wojną rzeźnikiem, więc w obozie skierowano go do pracy przy żywności. Z jego opowiadań wiemy, że dziadek już chorował.
Mimo to ciągle był gnany do pracy Znalazł kawałek papierowego worka. Włożył go sobie za pazuchę… ale odkryli to jego nadzorcy i wymierzyli mu sroga karę. Był maltretowany, bity… skonał na skutek pobicia.
Moja mama nigdy nie poznała swojego ojca.
Ja znam go tylko z opowiadań babci. Zapamiętałam słowa, które dziadek powiedział do babci krótko przed aresztowaniem: „Marysiu, gdybym wiedział, że będziemy tacy szczęśliwi, to szybciej poprosiłbym Cie o rękę…” 

Niestety to szczęście trwało tylko dwa lata… do wybuchu wojny. Babcia także żartowała, że przez dwa lata udało im się mieć dwoje dzieci, więc ten szczęśliwy okres wykorzystała do końca.
Dziadek był pięknym, przystojnym mężczyzną. Kochał życie, wędrówki po górach…


Opracowała
Dominika Pawlikowska (wnuczka Mariana Wiewiórkowskiego)


[1] Chodzi o moją mamę Aleksandrę Adamczyk de domo Wiewiórkowską.



Memorial Book for the Dead of the Mauthausen Concentration Camp and its Subcamps

The project is implemented by "Verein für Gedenken und Geschichtsforschung in österreichischen KZ-Gedenkstätten
Pamięci pomordowanych w obozie Mauthausen-Gusen


A minimum of 90,000 prisoners were murdered between August 1938 and May 1945 in the Mauthausen Concentration Camp or one of its subcamps

The edition’s companion volume consists of a scientific commentary and a segment of biographies.

A oto treść tej historii w języku angielskim, niemieckim.

Marian Wiewiórkowski 1910 - 1941

Born 7.8.1910 in Opatówek
Died 6.4.1941 in Gusen

Biography

From 1937 my grandfather was the postmaster in Opatówek near Kalisz.
He was imprisoned in Opatówek and in Kalisz, then deported to the Dachau concentration camp and subsequently to the Gusen concentration camp. His brother Aleksander Wiewiórkowski and brother-in-law Zygmunt Gadzinowski were arrested and deported with him.
My grandfather believed in the strength of the Polish army, the alliances that Poland had entered into and an early end to the war.
When the Germans knocked on the door at daybreak, my grandmother asked my grandfather to save himself; he therefore briefly considered attempting to flee... They already had a little daughter, Beate, and a second child was due to be born soon. But my grandfather would not hear a word about escape. It was September 1939... My grandfather was detained for a short period in Szczypiorno and was then registered on 19 April in Dachau, where he was given prisoner number 6098.
When the first Nazi troops reached Opatówek on 4 September 1939, the Germans were already well prepared to take over the administration. For several months people of German origin had been receiving suitable training... They also drew up a list of the Poles who were to be arrested immediately because their attitude, knowledge, education or intellect endangered the Germanisation process in the eyes of the occupiers.
‘Some inhabitants of Opatówek who were of German nationality went to places including Łódź for anti-Polish training, and in September 1939 they were ready to take over the German administration in the occupied regions. A list of Poles who were ‘especially dangerous’ for the Third Reich was drawn up. Most of the entries in it were activists in social and cultural life and grammar school and university students, who were often described as ‘fanatical Poles’. The list included inhabitants of Opatówek.’ (Quoted in the ‘Library in Opatówek’.)
The list of people to be arrested is taken from the book W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dzis (The area surrounding Róża Wiatrów-Opatówek yesterday and today) by J. Miluśka-Stasiak. The note concerning my grandfather is as follows: ‘Marian Wiewiórkowski – civil servant – although not politically active, he was a member of the then governing party. Because of his attendance at secret meetings of the Polish population he must be classified as politically suspicious and dangerous.’ Such meetings did indeed take place.
From Dachau, Marian Wiewiórkowski was transported to Gusen and there given the prisoner number 4769. My grandmother’s letters were addressed to Marian Wiewiórkowski, Block 15, Room A and Block 8, Room B. My grandfather only wrote a few letters from the Mauthausen concentration camp, and my grandmother kept them all to remember him by...
On 28 July 1940 my grandfather wrote from Mauthausen/Gusen: ‘My beloved Maria... I received your letter of 20 June. I’m happy that you’re with Olesia[1] and Beata... I would so love to see our youngest daughter.’
Letter of 22 September 1940 from Block 15: ‘I’m a little ill. I can’t write any letters and won’t write. Is your mother...’ The letter was cut off at the bottom. It was presumably censored and the prohibited information was cut away.
And his last letter from Gusen dated 30 March 1941: ‘Beloved wife and mother! I received your letter and money. I’m doing well. I’m sending you my best wishes for Easter. I give you my warmest regards. Your Marian.’
The letter that my grandmother sent him in April 1941 never reached him. My grandmother’s letter was returned to her. My grandmother wrote:
‘Dear Marian, I received your letter of 25 March... Don’t worry. We’re all doing well, except that we miss you. We’re all healthy. You can’t imagine how big our daughters are. Beatka speaks of nothing but you. She can already say the Lord’s Prayer and prays for your health, Olesia’s and her own. She also says that she loves her father very much. She is a little disobedient and needs her father. We’re sending you money; perhaps you need some more. Beatka asks us to write that she’s sending you a big kiss. We wish you a healthy Easter, warmest regards and kisses – your Marysia with the children and the whole family.’
My grandfather’s brother, Aleksander Wiewiórkowski, survived the camp. He had been a butcher before the war and was therefore assigned to work with food in the camp. From his accounts we know that our grandfather had been assigned to work, despite being sick. He found a piece of a paper bag. He hid it down his front... But his superior discovered this and imposed a heavy punishment. He was abused, beaten... He died as a result of these blows.
My mother never met her father. I only know him from my grandmother’s stories. I remember the words that my grandfather told my grandmother shortly before his arrest: ‘Marysia, If I’d known that we’d be so happy I’d have proposed to you sooner...’ Unfortunately this happiness only lasted two years – until the outbreak of war. My grandmother used to joke that they had managed to have two children in two years, so they had taken full advantage of this happy time.
My grandfather was a handsome, good-looking man. He loved life, walking in the mountains...
Dominika Pawlikowska

Translation into English: Joanna White

[1] This refers to my mother, Aleksandra Adamczyk née Wiewiórkowski.




W języku niemieckim:

Ab 1937 war mein Großvater Leiter der Post in Opatówek nahe Kalisz gewesen.
Er war in Opatówek und in Kalisz eingesperrt und wurde ins Konzentrationslager Dachau und danach ins KZ Gusen deportiert. Gemeinsam mit ihm wurden sein Bruder Aleksander Wiewiórkowski sowie sein Schwager Zygmunt Gadzinowski verhaftet und deportiert.
Mein Großvater glaubte an die Kraft der polnischen Armee, die unterzeichneten Allianzen und das frühe Ende des Krieges.
Als die Deutschen in der Morgendämmerung an die Tür klopften, bat meine Großmutter meinen Großvater sein Leben zu retten, deshalb überlegte er kurz zu fliehen ... Ihre kleine Tochter Beata war bereits auf der Welt und das zweite Kind sollte in Kürze geboren werden. Aber mein Großvater wollte nichts von Flucht hören. Es war September 1939 ... Mein Großvater war für eine kurze Zeit in Szczypiorno inhaftiert, dann wurde er am 19. April im KZ Dachau registriert, wo er die Häftlingsnummer 6098 bekam.
Als die ersten Nazi-Truppen Opatówek am 4. September 1939 erreichten, waren die Deutschen schon gut darauf vorbereitet, die Verwaltung zu übernehmen. Seit mehreren Wochen erhielten Personen deutscher Herkunft eine entsprechende Ausbildung ... Sie erstellten ebenfalls eine Liste der Polen, die sofort verhaftet werden sollten, weil deren Geisteshaltung, Wissen, Bildung oder Intellekt nach Ansicht der Besatzer die Germanisierung gefährdeten.
„Einige Bewohner von Opatówek deutscher Nationalität sind unter anderem nach Łódź zum antipolnischen Training gefahren, und im September 1939 waren sie bereit, die deutsche Verwaltung in den besetzten Gebieten zu übernehmen. Es wurde eine Liste von für das Dritte Reich ‚besonders gefährlichen‘ Polen aufgesetzt. Auf ihr waren vor allem Aktivisten des sozialen und kulturellen Lebens sowie Gymnasiasten und Studierende angeführt, die oft als ‚fanatische Polen‘ bezeichnet wurden. Auf dieser Liste befanden sich auch Bewohner von Opatówek.“ (Zitiert nach Bibliothek in Opatówek)
Die für die Verhaftung vorbereitete Liste stammt aus dem Buch W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dziś (Die Umgebung von Róża Wiatrów-Opatówek gestern und heute) von J. Miluśka-Stasiak. Die Notiz über meinen Großvater lautete folgendermaßen: „Marian Wiewiórkowski – Beamter – obwohl er politisch nicht aktiv ist, war Mitglied der damaligen Regierungspartei. Durch seine Teilnahme an den Geheimtreffen der polnischen Bevölkerung muss er als politisch verdächtig und gefährlich eingestuft werden.“ Solche Treffen fanden tatsächlich statt.
Vom KZ Dachau wurde Marian Wiewiórkowski nach Gusen transportiert und erhielt dort die Häftlingsnummer 4769. Die Briefe meiner Großmutter waren adressiert an Marian Wiewiórkowski, Block 15, Stube A und Block 8, Stube B. Mein Großvater schrieb nur wenige Briefe aus dem KZ Mauthausen, meine Großmutter behielt alle als Andenken …
Am 28. Juli 1940 schrieb mein Großvater aus dem KZ Mauthausen/Gusen: „Meine geliebte Maria ... ich habe den Brief vom 20. Juni bekommen. Ich bin froh, dass du bei Olesia[1] und Beata bist... Ich würde so gerne unsere jüngste Tochter sehen.“
Schreiben vom 22. September 1940 aus dem Block 15: „Ich bin etwas krank. Ich schreibe keine Briefe und werde nicht schreiben. Ist deine Mutter ...“ Der Brief wurde unten abgeschnitten. Höchstwahrscheinlich wurde er zensiert und die verbotenen Informationen wurden weggeschnitten.
Und der letzte Brief aus Gusen vom 30. März 1941 „Geliebte Frau und Mutter! Den Brief und das Geld habe ich bekommen. Es geht mir gut. Zu Ostern sende ich euch meine besten Wünsche. Ich grüße Euch herzlich. Euer Marian.“
Der Brief von meiner Großmutter, den sie im April 1941 abgeschickt hatte, erreichte ihn nicht mehr. Das Schreiben meiner Großmutter wurde an sie zurückgeschickt. Meine Großmutter hatte geschrieben:
„Lieber Marian, ich habe Deinen Brief vom 25. März erhalten ... Mach Dir keine Sorgen. Wir stehen alles durch, nur Du fehlst uns. Wir sind alle gesund. Du kannst Dir nicht vorstellen, wie groß unsere Töchter sind. Beatka spricht nur über Dich. Sie beherrscht bereits das Vaterunser und betet für Deine, Olesias und ihre Gesundheit. Sie sagt auch, dass sie ihren Vater sehr lieb hat. Sie ist ein wenig ungehorsam und braucht ihren Vater. Wir senden Dir Geld, vielleicht brauchst Du mehr. Beatka bittet uns zu schreiben, dass sie Dir einen dicken Kuss schickt. Wir wünschen Dir ein gesundes Osterfest, Herzliche Grüße und Küsse – Deine Marysia mit den Kindern und der ganzen Familie.“
Der Bruder meines Großvaters, Aleksander Wiewiórkowski, überlebte das Lager. Er war vor dem Krieg Metzger, deshalb wurde er im Lager zur Arbeit mit Lebensmitteln zugewiesen. Aus seinen Erzählungen wissen wir, dass unser Großvater trotz einer Erkrankung zur Arbeit eingeteilt worden war. Er fand ein Stück von einer Papiertüte. Er steckte es in seinen Ausschnitt ... Das aber entdeckte sein Vorgesetzter und verhängte eine schwere Strafe. Er wurde misshandelt, geschlagen ... Er starb an den Folgen dieser Schläge.
Meine Mutter lernte ihren Vater niemals kennen. Ich kenne ihn nur aus den Erzählungen meiner Großmutter. Ich erinnere mich an die Worte, die mein Großvater zu meiner Großmutter kurz vor seiner Verhaftung sagte: „Marysia, wenn ich gewusst hätte, dass wir so glücklich sein würden, hätte ich früher um deine Hand angehalten ...“ Leider hat dieses Glück nur zwei Jahre angedauert – bis Kriegsbeginn. Meine Großmutter scherzte, dass es ihnen in zwei Jahren gelungen wäre, zwei Kinder zu haben, sodass sie diese glückliche Zeit zur Gänze ausgenützt hätten.
Mein Großvater war ein schöner, gut aussehender Mann. Er liebte das Leben, das Wandern in den Bergen …
Dominika Pawlikowska
Dominika Pawlikowska ist die Enkelin von Marian Wiewiórkowski.

Aus dem Polnischen von Katharina Czachor


W kamieniołomach Mauthausen i w jego 49 podobozach więziono prawie 200 tys. ludzi, z czego zamordowano ponad połowę z nich: najwięcej Rosjan - 32 tys. i Polaków - 30 tys.

Ciekawy artykuł    SPRYWATYZOWANY OBÓZ ŚMIERCI

środa, 8 czerwca 2016

Marian Wiewiórkowski z Opatówka, więzień Dachau i Mauthausen


Na stronie http://www.gedenkstaetten.at/raum-der-namen/cms/index.php?id=4&p=44068 znalazłam wspomnienie o dziadku napisane przeze mnie, które wysłałam na odzew Klubu Byłych Więźniów Politycznych Obozów Koncentracyjnych Mauthausen-Gusen http://mauthausen-gusen-klub.waw.pl

Na terenie obozu powstał Raum der Namen, czyli miejsce pamięci o pomordowanych w obozie wymienionych z nazwiska.

Biografia dziadka w wersji jaka została tam zamieszczona:

Marian Wiewiórkowski 1910 - 1941
Geboren 7.8.1910 in Opatówek
Gestorben 6.4.1941 in Gusen

Biografie



Ab 1937 war mein Großvater Leiter der Post in Opatówek nahe Kalisz gewesen.

Er war in Opatówek und in Kalisz eingesperrt und wurde ins Konzentrationslager Dachau und danach ins KZ Gusen deportiert. Gemeinsam mit ihm wurden sein Bruder Aleksander Wiewiórkowski sowie sein Schwager Zygmunt Gadzinowski verhaftet und deportiert.

Mein Großvater glaubte an die Kraft der polnischen Armee, die unterzeichneten Allianzen und das frühe Ende des Krieges.

Als die Deutschen in der Morgendämmerung an die Tür klopften, bat meine Großmutter meinen Großvater sein Leben zu retten, deshalb überlegte er kurz zu fliehen ... Ihre kleine Tochter Beata war bereits auf der Welt und das zweite Kind sollte in Kürze geboren werden. Aber mein Großvater wollte nichts von Flucht hören. Es war September 1939 ... Mein Großvater war für eine kurze Zeit in Szczypiorno inhaftiert, dann wurde er am 19. April im KZ Dachau registriert, wo er die Häftlingsnummer 6098 bekam.

Als die ersten Nazi-Truppen Opatówek am 4. September 1939 erreichten, waren die Deutschen schon gut darauf vorbereitet, die Verwaltung zu übernehmen. Seit mehreren Wochen erhielten Personen deutscher Herkunft eine entsprechende Ausbildung ... Sie erstellten ebenfalls eine Liste der Polen, die sofort verhaftet werden sollten, weil deren Geisteshaltung, Wissen, Bildung oder Intellekt nach Ansicht der Besatzer die Germanisierung gefährdeten.

„Einige Bewohner von Opatówek deutscher Nationalität sind unter anderem nach Łódź zum antipolnischen Training gefahren, und im September 1939 waren sie bereit, die deutsche Verwaltung in den besetzten Gebieten zu übernehmen. Es wurde eine Liste von für das Dritte Reich ‚besonders gefährlichen‘ Polen aufgesetzt. Auf ihr waren vor allem Aktivisten des sozialen und kulturellen Lebens sowie Gymnasiasten und Studierende angeführt, die oft als ‚fanatische Polen‘ bezeichnet wurden. Auf dieser Liste befanden sich auch Bewohner von Opatówek.“ (Zitiert nach Bibliothek in Opatówek)

Die für die Verhaftung vorbereitete Liste stammt aus dem Buch W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dziś (Die Umgebung von Róża Wiatrów-Opatówek gestern und heute) von J. Miluśka-Stasiak. Die Notiz über meinen Großvater lautete folgendermaßen: „Marian Wiewiórkowski – Beamter – obwohl er politisch nicht aktiv ist, war Mitglied der damaligen Regierungspartei. Durch seine Teilnahme an den Geheimtreffen der polnischen Bevölkerung muss er als politisch verdächtig und gefährlich eingestuft werden.“ Solche Treffen fanden tatsächlich statt.

Vom KZ Dachau wurde Marian Wiewiórkowski nach Gusen transportiert und erhielt dort die Häftlingsnummer 4769. Die Briefe meiner Großmutter waren adressiert an Marian Wiewiórkowski, Block 15, Stube A und Block 8, Stube B. Mein Großvater schrieb nur wenige Briefe aus dem KZ Mauthausen, meine Großmutter behielt alle als Andenken …

Am 28. Juli 1940 schrieb mein Großvater aus dem KZ Mauthausen/Gusen: „Meine geliebte Maria ... ich habe den Brief vom 20. Juni bekommen. Ich bin froh, dass du bei Olesia[1] und Beata bist... Ich würde so gerne unsere jüngste Tochter sehen.“

Schreiben vom 22. September 1940 aus dem Block 15: „Ich bin etwas krank. Ich schreibe keine Briefe und werde nicht schreiben. Ist deine Mutter ...“ Der Brief wurde unten abgeschnitten. Höchstwahrscheinlich wurde er zensiert und die verbotenen Informationen wurden weggeschnitten.

Und der letzte Brief aus Gusen vom 30. März 1941 „Geliebte Frau und Mutter! Den Brief und das Geld habe ich bekommen. Es geht mir gut. Zu Ostern sende ich euch meine besten Wünsche. Ich grüße Euch herzlich. Euer Marian.“

Der Brief von meiner Großmutter, den sie im April 1941 abgeschickt hatte, erreichte ihn nicht mehr. Das Schreiben meiner Großmutter wurde an sie zurückgeschickt. Meine Großmutter hatte geschrieben:

„Lieber Marian, ich habe Deinen Brief vom 25. März erhalten ... Mach Dir keine Sorgen. Wir stehen alles durch, nur Du fehlst uns. Wir sind alle gesund. Du kannst Dir nicht vorstellen, wie groß unsere Töchter sind. Beatka spricht nur über Dich. Sie beherrscht bereits das Vaterunser und betet für Deine, Olesias und ihre Gesundheit. Sie sagt auch, dass sie ihren Vater sehr lieb hat. Sie ist ein wenig ungehorsam und braucht ihren Vater. Wir senden Dir Geld, vielleicht brauchst Du mehr. Beatka bittet uns zu schreiben, dass sie Dir einen dicken Kuss schickt. Wir wünschen Dir ein gesundes Osterfest, Herzliche Grüße und Küsse – Deine Marysia mit den Kindern und der ganzen Familie.“

Der Bruder meines Großvaters, Aleksander Wiewiórkowski, überlebte das Lager. Er war vor dem Krieg Metzger, deshalb wurde er im Lager zur Arbeit mit Lebensmitteln zugewiesen. Aus seinen Erzählungen wissen wir, dass unser Großvater trotz einer Erkrankung zur Arbeit eingeteilt worden war. Er fand ein Stück von einer Papiertüte. Er steckte es in seinen Ausschnitt ... Das aber entdeckte sein Vorgesetzter und verhängte eine schwere Strafe. Er wurde misshandelt, geschlagen ... Er starb an den Folgen dieser Schläge.

Meine Mutter lernte ihren Vater niemals kennen. Ich kenne ihn nur aus den Erzählungen meiner Großmutter. Ich erinnere mich an die Worte, die mein Großvater zu meiner Großmutter kurz vor seiner Verhaftung sagte: „Marysia, wenn ich gewusst hätte, dass wir so glücklich sein würden, hätte ich früher um deine Hand angehalten ...“ Leider hat dieses Glück nur zwei Jahre angedauert – bis Kriegsbeginn. Meine Großmutter scherzte, dass es ihnen in zwei Jahren gelungen wäre, zwei Kinder zu haben, sodass sie diese glückliche Zeit zur Gänze ausgenützt hätten.


Mein Großvater war ein schöner, gut aussehender Mann. Er liebte das Leben, das Wandern in den Bergen …


Dominika Pawlikowska



Dominika Pawlikowska ist die Enkelin von Marian Wiewiórkowski.

Aus dem Polnischen von Katharina Czachor

[1] Hier geht es um meine Mutter Aleksandra Adamczyk aus dem Hause Wiewiórkowski.





Biografie

From 1937 my grandfather was the postmaster in Opatówek near Kalisz.

He was imprisoned in Opatówek and in Kalisz, then deported to the Dachau concentration camp and subsequently to the Gusen concentration camp. His brother Aleksander Wiewiórkowski and brother-in-law Zygmunt Gadzinowski were arrested and deported with him.

My grandfather believed in the strength of the Polish army, the alliances that Poland had entered into and an early end to the war.

When the Germans knocked on the door at daybreak, my grandmother asked my grandfather to save himself; he therefore briefly considered attempting to flee... They already had a little daughter, Beate, and a second child was due to be born soon. But my grandfather would not hear a word about escape. It was September 1939... My grandfather was detained for a short period in Szczypiorno and was then registered on 19 April in Dachau, where he was given prisoner number 6098.

When the first Nazi troops reached Opatówek on 4 September 1939, the Germans were already well prepared to take over the administration. For several months people of German origin had been receiving suitable training... They also drew up a list of the Poles who were to be arrested immediately because their attitude, knowledge, education or intellect endangered the Germanisation process in the eyes of the occupiers.

‘Some inhabitants of Opatówek who were of German nationality went to places including Łódź for anti-Polish training, and in September 1939 they were ready to take over the German administration in the occupied regions. A list of Poles who were ‘especially dangerous’ for the Third Reich was drawn up. Most of the entries in it were activists in social and cultural life and grammar school and university students, who were often described as ‘fanatical Poles’. The list included inhabitants of Opatówek.’ (Quoted in the ‘Library in Opatówek’.)

The list of people to be arrested is taken from the book W kręgu miasteczka Róży Wiatrów-Opatówek wczoraj i dzis (The area surrounding Róża Wiatrów-Opatówek yesterday and today) by J. Miluśka-Stasiak. The note concerning my grandfather is as follows: ‘Marian Wiewiórkowski – civil servant – although not politically active, he was a member of the then governing party. Because of his attendance at secret meetings of the Polish population he must be classified as politically suspicious and dangerous.’ Such meetings did indeed take place.

From Dachau, Marian Wiewiórkowski was transported to Gusen and there given the prisoner number 4769. My grandmother’s letters were addressed to Marian Wiewiórkowski, Block 15, Room A and Block 8, Room B. My grandfather only wrote a few letters from the Mauthausen concentration camp, and my grandmother kept them all to remember him by...

On 28 July 1940 my grandfather wrote from Mauthausen/Gusen: ‘My beloved Maria... I received your letter of 20 June. I’m happy that you’re with Olesia[1] and Beata... I would so love to see our youngest daughter.’

Letter of 22 September 1940 from Block 15: ‘I’m a little ill. I can’t write any letters and won’t write. Is your mother...’ The letter was cut off at the bottom. It was presumably censored and the prohibited information was cut away.

And his last letter from Gusen dated 30 March 1941: ‘Beloved wife and mother! I received your letter and money. I’m doing well. I’m sending you my best wishes for Easter. I give you my warmest regards. Your Marian.’

The letter that my grandmother sent him in April 1941 never reached him. My grandmother’s letter was returned to her. My grandmother wrote:

‘Dear Marian, I received your letter of 25 March... Don’t worry. We’re all doing well, except that we miss you. We’re all healthy. You can’t imagine how big our daughters are. Beatka speaks of nothing but you. She can already say the Lord’s Prayer and prays for your health, Olesia’s and her own. She also says that she loves her father very much. She is a little disobedient and needs her father. We’re sending you money; perhaps you need some more. Beatka asks us to write that she’s sending you a big kiss. We wish you a healthy Easter, warmest regards and kisses – your Marysia with the children and the whole family.’

My grandfather’s brother, Aleksander Wiewiórkowski, survived the camp. He had been a butcher before the war and was therefore assigned to work with food in the camp. From his accounts we know that our grandfather had been assigned to work, despite being sick. He found a piece of a paper bag. He hid it down his front... But his superior discovered this and imposed a heavy punishment. He was abused, beaten... He died as a result of these blows.

My mother never met her father. I only know him from my grandmother’s stories. I remember the words that my grandfather told my grandmother shortly before his arrest: ‘Marysia, If I’d known that we’d be so happy I’d have proposed to you sooner...’ Unfortunately this happiness only lasted two years – until the outbreak of war. My grandmother used to joke that they had managed to have two children in two years, so they had taken full advantage of this happy time.

My grandfather was a handsome, good-looking man. He loved life, walking in the mountains...

Dominika Pawlikowska

wtorek, 12 grudnia 2017

Mlodzież szkolna Opatówka. Lata trzydzieste. Wiewiórkowscy.

Autor: Dominika Pawlikowska

Pradziadkowie Wiewiórkowscy- Stanisław i Leokadia wychowywali sześcioro dzieci i posyłali do szkół. Dzieci dobrze się uczyły, były zdolne. Mój dziadek Marian /na zdjęcie poniżej/ urodził się  w 1910 roku, na tym zdjęciu może mieć ok. piętnastu lat.
Mogli być dumni ze swoich dzieci, ze swoich sokołów. Rośli, grali w piłkę, byli silni i zdrowi, koledzy wspominali, że ciężko było ich ograć na boisku.
Bracia dziadka i on sam chodzili do dwóch gimnazjów męskich w Kaliszu. Do Gimnazjum Humanistycznego A. Asnyka lub do Szkoły Handlowej. Po I wojnie światowej i kolejnych reformach oświaty Szkoła Handlowa została przekształcona w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, a następnie w II Liceum Ogólnokształcące. 


II wojna, Opatowek, Spatenfelde, www.historiawsepii.blogspot.com
Marian Wiewiórkowski, siedzi w środku. Opatówek, lata szkolne, ok. 1925

O Asnykowcach: "Wyglądali pięknie w swoich galowych mundurach. Spodnie zdobione na wzór oficerski, z lampasami bordo (szasery), z podwójnymi sprzączkami na które zapinało się gumki opasujące buciki ze złotym sznurkiem i metalowym znaczkiem w kształcie tarczy, na której z kolej znajdowały się trzy duże litery GHA (Gimnazjum Humanistyczne Asnyka)"
Jak dojeżdżali do szkół? wszak nie kursowały wtedy podmiejskie autobusy MZK. 
We wspomnieniach pani Marianny Kocembowej odnalazłam taki fragment :
 "Jeśli zaś chodzi o młodzież, która ukończyła szkołę w Opatówku i pragnęła dalej się kształcić, rodzice w miarę możliwości starali się, aby ich posłać po dalszą wiedzę. W związku z kłopotem z dojazdem, wynajęli wspólnie pana Albina Rogozińskiego, który wozem konnym z umieszczonymi na nim siedzeniami odwoził ich codziennie do kaliskich szkół.

Na zdjęciu poniżej brat dziadka, Jan Wiewiórkowskich, w latach powojennych na wozie konnym.
Taka podróż bywała wesoła latem, ale zimą chyba nie było lekko.
Ileż wysiłku finansowego rodziców (czesne) i poświęcenia dzieci kosztowało dawniej zdobycie wykształcenia?
Pradziadkowie wszystko poświecili dla dzieci. A później 3 zabrała im niemiecko-austriacka barbaria.

II wojna
Jan Wiewiórkowski (1915-1979)

Cała rodzina spoczęła na cmentarzu w Opatówku, w rodzinnym grobowcu.
Bracia: Jan Wiewiórkowski, żołnierz 34 Eskadry Armii Poznań, Marian Wiewiórkowski, naczelnik pocztowy w Opatówku, zamordowany przez Niemców w Mauthausen Gusen w 1941r., Zygmunt Wiewiórkowski zamęczony w Auschwitz, siostra Heleną i jej mąż Zygmunt Gadzinowski, przedwojenny sekretarz gminy Lisków zamordowany w Mauthausen Gusen w 1941r., brat Stanisław oraz ich rodzice: Stanisław i Leokadia Wiewiórkowscy.

Opatówek, grobowiec Wiewiórkowskich