Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leśniewicz Kazimierz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leśniewicz Kazimierz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 maja 2026

Jak zmieniały się nazwy ulic w Opatówku?

Dominika Pawlikowska

Jak zmieniały się nazwy ulic w Opatówku?


Dokumenty, które ostatnio trafiły w moje ręce, otwierają fascynujące okno na to, jak zmieniała się topografia nazewnicza Opatówka na przestrzeni dekad. Widać w nich wyraźnie trzy warstwy historii: nazwy sprzed II wojny światowej, powojenne przemianowania oraz współczesny układ ulic, który znamy z dzisiejszych map.

To właśnie dzięki takim materiałom możemy odtworzyć, jak wyglądała codzienność mieszkańców, jakie postacie były upamiętniane, a także jak polityka i historia wpływały na miejską przestrzeń.
Pytanie od czytelnika: gdzie była ulica Piłsudskiego?

To świetny przykład, jak z pozoru prosta ciekawostka potrafi otworzyć drzwi do szerszej opowieści o przemianach, jakie zachodziły w mieście.

Przedwojenna ulica Piłsudskiego to dzisiejsza ulica Łódzka.

Zmiana nazwy nastąpiła po 1945 roku, kiedy wiele ulic w Polsce otrzymało nowe, zgodne z ówczesną polityką nazwy. 
W Opatówku nie było inaczej — część patronów usunięto, inne zastąpiono bardziej „neutralnymi” określeniami geograficznymi. Te dokumenty pokazują jak kształtowały się nazwy ulic przed wojną, po wojnie i obecnie.
W kolejnym dokumencie występuje niemiecka okupacyjna nazwa Maistrasse, która odpowiada dzisiejszej ulicy 3 Maja.
Warto zauważyć, jak kształtowały się losy tej ulicy:
Przed wojną: Trakt ten nosił nazwę ulica Starokaliska.
W czasie okupacji (1939–1945): Nazistowskie władze zmieniły nazwę na Maistrasse, nawiązując bezpośrednio do daty majowej. W tym okresie Niemcy dokonali tam brutalnych wyburzeń domów w celu przebudowy drogi wylotowej z Łodzi do Kalisza.
Po wojnie: Ulicę przemianowano na 3 Maja. Nazwa ta funkcjonuje do dzisiaj i stanowi jedną z głównych osi komunikacyjnych miasta.

Wszystkie te dokumenty, to zaświadczenia stwierdzające brak przeciwwskazań ze strony policji do pochowania zwłok. Adnotacja „Pole!”: Odręczny dopisek na górze dokumentu oznaczał narodowość zmarłego (Polak). Wpisywano go w celach segregacji narodowościowej w Kraju Warty (Reichsgau Wartheland). 

Co oznacza „Beerdigungsschein”? Kontekst historyczny dokumentu

Dokument, który masz przed sobą, to niemieckie zaświadczenie o pochówku (Beerdigungsschein) wystawione w 1942 roku na terenie okupowanej Polski. Tego typu formularze były elementem ścisłej kontroli administracyjnej, jaką III Rzesza wprowadziła na ziemiach wcielonych do Rzeszy, w tym w Kraju Warty.

Dlaczego w ogóle potrzebne było takie zaświadczenie?

Władze okupacyjne wymagały, aby każdy pochówek — niezależnie od narodowości zmarłego — był zgłoszony i zatwierdzony przez niemiecki urząd. Miało to kilka celów:

  • kontrola ludności (kto umiera, kiedy, gdzie),

  • zapobieganie ukrywaniu zgonów, zwłaszcza wśród robotników przymusowych,

  • utrzymanie porządku administracyjnego zgodnego z niemieckimi przepisami,

  • segregacja narodowościowa — stąd dopisek „Pole” w prawym górnym rogu.

Dlaczego ten dokument jest cenny?

Bo jest oryginalnym śladem życia i śmierci konkretnego człowieka w czasach, gdy wszystko było regulowane przez okupanta. Takie formularze są dziś:

  • źródłem do badań genealogicznych,

  • dowodem na praktyki administracyjne III Rzeszy,

  • elementem lokalnej historii miejscowości,

  • świadectwem losów Polaków w Kraju Warty.


"Zezwolenie na pochówek
Niniejszym zaświadcza się, że policja nie zgłasza sprzeciwu wobec pochówku — /kremacji/ — zwłok
zmarłego w dniu 22 czerwca 1942 roku w Spatenfelde
Ignacego Łukaszczyka (Ignaz Lukaszczyk) – robotnika fabrycznego.
Spatenfelde, dnia 22 czerwca 1942 roku'.
Miejsce: Spatenfelde – jest to okupacyjna, niemiecka nazwa polskiego miasta Opatówek (położonego w powiecie kaliskim).
Pieczęć i podpis: Dokument został podbity okrągłą pieczęcią urzędową z godłem III Rzeszy (orzeł z ze swastyką) oraz napisem: Der Amtskommissar des Amtsbezirks Spatenfelde (Komisarz obwodowy okręgu urzędowego Opatówek). Poniżej widnieje podpis wystawiającego urzędnika.
Drugi dokument
Niniejszym zaświadcza się, że policja nie wnosi zastrzeżeń przeciwko pochówkowi zwłok zmarłego w dniu 1 listopada 1942 roku w Spatenfelde [Opatówek] przy Litzmannstädterstr. 16 [ulica Łódzka]:
Kazimierz Lesniewicz [Lesniewicz] urodzony dnia 26.11.1876 na polskim cmentarzu w Spatenfelde."


Zezwolenie na pochówek
Niniejszym zaświadcza się, że policja nie zgłasza sprzeciwu wobec pochówku — /kremacji/ — zwłok
zmarłego w dniu 22 czerwca 1942 roku w Spatenfelde
Ignacego Łukaszczyka (Ignaz Lukaszczyk) – robotnika fabrycznego.
Spatenfelde, dnia 22 czerwca 1942 roku'.


Zaświadczenie o pochówku

Niniejszym udziela się pozwolenia na pochowanie zmarłego: Kazimierz Leśniewicz, ur. 26 listopada 1876 r. Pochówek ma się odbyć w Spatenfelde dnia 1 listopada 1942 r. Dokument wystawiono 2 listopada 1942 r. Podpis: Amtskommissar (komisarz urzędu) Na dokumencie znajduje się także okrągła pieczęć z orłem i napisem: „Der Amtskommissar des Amtsbezirks Spatenfelde” („Komisarz urzędu okręgu Spatenfelde”) W prawym górnym rogu dopisek odręczny: „Pole” (Polak) oraz data 3 XI 42.




piątek, 3 maja 2019

Hermann Feicht. Opatówek. Plac Wolności 5. Sklep rzeźniczy.


autor: Dominika Pawlikowska

Dlaczego  w ogóle piszę o  Hermannie Feichcie  (09.03,1895) ? Bo to człowiek, za sprawą którego mój dziadek Marian Wiewiórkowski wraz z kilkunastoma innymi opatowianami został zamordowany po roku niewyobrażalnych tortur w niemieckim obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen na terenie Austrii. (post: Listy proskrypcyjne dla okręgu Kalisza)

Zdjęcie przedstawia wnętrze sklepu Niemca Feichta, rzeźnika.
Znalazło się w albumie dziewczynki ze zdjęcia, siostry mojego dziadka Mariana, Zofii Wiewiórkowskiej. Wykonane ok. 1940. Opatówek, wówczas Spatenfelde.

Jest to przykład zadomowionego, spolonizowanego Niemca, który podczas spisu powszechnego w 1936 roku nie wykazał niemieckiego pochodzenia, tylko stwierdził, że jest Polakiem. Tak postąpili wszyscy opatóweccy Niemcy czy osoby niemieckiego pochodzenia. 
Spis z z 1936 nie wykazał ani jednego Niemca zamieszkującego w Opatówku! (Żródło:1)
W gminie Ceków niemiecką narodowość zadeklarowało 2352 osoby, w gminie Iwanowice 917, w gminie Koźminek 163, w gminie Zbiersk 1120, w gminie Marchwacz 90, a w Opatówku nikt ! 
Mimo, że Niemcy osiedlali się tu chętnie, między innymi 500 niemieckich tkaczy sprowadził  do swojej fabryki sukna  w Opatówku Adolf Fiedler i wielu z nich tu pozostało, założyło rodziny. W Opatówku są jeszcze rodziny skoligacone z Feichtami.
Feicht może służyć za przykład, kim byli ci, których określano "piątą kolumną". Jak niebezpieczni byli ludzie, stając się wobec ideologii nazistowskiej najpierw utajonymi, a później jawnymi stronnikami nieprzyjaciela, służącymi w początkowej fazie wojny jako szpiedzy. 
Z dokumentów znalezionych w archiwum wiem, że w jeszcze w 1929 posiadał część kamienicy na rogu ulicy Łódzkiej, przy Placu Wolności, więc doskonale znał moją rodzinę, ponieważ od 1934 część kamienicy i restauracja (na zdjęciu poniżej restaurację przesłania wielka flaga Rzeszy) należała do pradziadków Szalińskich. 

Część kamienicy należała do Feichta, na co wskazują zapisy w księdze nieruchomości.
Zdjęcie szacuję na lata 1939/40.

Po wejściu Niemców do Opatówka Feicht i jego rodzina podpisali volkslistę, czyli znaleźli się na liście osób, które po wybuchu wojny zadeklarowały swoją niemieckość. Otrzymali bardzo wysoką kategorię B czyli – Deutschstämmige (niem. pochodzenia niemieckiego) – osoby przyznające się do narodowości niemieckiej, posługujące się na co dzień językiem niemieckim, kultywujące kulturę niemiecką. Volkslista znajduje się w Archiwum Państwowym w Kaliszu (2). Jest na niej cała rodzina Feichtów: Hermann, Martha 2x, Georg, Eduard 2x, Emil, Alfred, Natalie, Karoline. W sumie 10 osób.
Post o folksdojczach w Opatówku tutaj.
Hermann Feicht wynajmował lokatorom mieszkania w swojej części kamienicy przy Placu Wolności, w jego księdze podatkowej z 1929 roku są lokatorzy o polskich i żydowskich nazwiskach.
Pod koniec wojny był już bardzo bogatym człowiekiem. Posiadał: dom mieszkalny 6-cio izbowy, parterowy przy ulicy Łódzkiej 34.


 Miał też dom mieszkalny i urządzenia masarni przy ulicy Plac Wolności 11. 

DK12 – Mapy Google Dom i rzeźnia Hermanna Feichta dzisiaj. Plac Wolności 11 (wtedy nr 5)
Za komuny znajdował się tam sklep mięsny, który wspominam jak koszmar dzieciństwa.
Ludzie bili się tam o mięso na kartki. Obok dom innego nazisty - Dreschera, piekarza.

Pierwsze zdjęcie z tego posta przedstawia wnętrze sklepu, w nim Zosia Wiewiórkowska, siostra mojego dziadka, jako sprzedawczyni i Hermanna Feichta, rzeźnika. Zosi, tak jak wszystkim Polakom groziło wywiezienie na roboty do Niemiec. Artur Greiser postanowił zewidencjonować wszystkie osoby zdolne do pracy w tzw. ,,Kraju Warty" w celu jak największego wykorzystania polskiej siły roboczej. Dlatego już we wrześniu i październiku 1939 cały okręg został pokryty siecią urzędów pracy. Od razu przystąpiono do rejestrowania ludności polskiej w wieku 14-60 (w niektórych miejscowościach nawet do 70) lat. Polacy zostali zmuszeni pod groźbą surowych sankcji do zgłoszenia się we wskazanym terminie do urzędu pracy, a następnie do podjęcia w trybie natychmiastowym każdej wskazanej im pracy. Robotnicy przymusowi byli imiennie wzywani do urzędów pracy, gdzie dowiadywali się o decyzji wysłania ich na roboty do Niemiec, terminie wyjazdu oraz miejscu zbiórki. Transport do ,,Starej Rzeszy" odbywał się w wagonach osobowych lub towarowych pod eskortą. Ani robotnicy, ani ich rodziny, w momencie wyjazdu nie znali dokładnego miejsca przeznaczenia.
Zosia była jedynym z pięciorga dzieci Stanisława i Leokadii Wiewiórkowskich, które było jeszcze w domu. Trzej bracia byli już w obozach, więc rodzice robili wszystko, żeby Zosia nie została wywieziona gdzieś w głąb Niemiec. Wykorzystując znajomość z Feichtem, wręczyli mu łapówkę, aby zatrudnił Zosię, lat 15, w swoim sklepie. Niebawem właściciel sklepu pokazał swą prawdziwą twarz i zachował się niegodnie wobec dziewczynki, za co dostał w twarz, a  jego okulary spadły na podłogę. Do końca wojny musiała się ukrywać. Za uderzenie Niemca trafiało się do obozu. Zosi poświęciłam osobny post https://historiawsepii.blogspot.com/2018/05/zofia-wiewiorkowska-walecka.html
Później Feicht stał się posiadaczem domu mieszkalnego, masarni i sklepu przy ulicy Plac Wolności 11 (wtedy nr 5). Wyeliminował konkurencję, między innymi kuzyna mojego dziadka, również rzeźnika, Aleksandra Wiewiórkowskiego, który wraz z moim dziadkiem znalazł się na stworzonej przez żandarmerię i miejscowych volksdeutschów, w tym Feichta, liście proskrypcyjnej – wrogów Rzeszy i został deportowany do KL Dachau. Na liście znajduje się wielu rzeźników, ponieważ w ten sposób lokalni Niemcy eliminowali konkurencję i odcinali ludność polską od żywności. Aleksander Wiewiórkowski przeżył gehennę 5 lat w obozie, a po powrocie powiedział przy świadkach, że do jego katorgi przyczynił się Hermann Feicht.

Hermann Feicht trzeci od prawej, pierwszy od lewej jego syn Eduard (ur. 24.03.1923). Był zakochany w nazistowskiej ideologii i nosił mundur SA, poległ pod Stalingradem 01.01.1943.
Trzeci od lewej syn Georg.
Rok 1940. Sklep przy ulicy Plac Wolności 11 (wtedy nr 5)

Niestety, nieszczęście posiadania domu obok rodziny Feichtów miała rodzina opatóweckich Żydów Tondowskich. Przy Placu Wolności 7, teraz  nr 8,  (dom 1-piętrowy, 11 izb) mieszkał Lajzer (Elieser) Tondowski, sprzedawca tekstyliów, ur. 1877 w Błaszkach (syn Josefa i Gitli z Elsterów ) oraz jego żona Chana (Khana) Tondowska ur. 1880 w Błaszkach (córka Abrama i Rejli Gelbart) zm. 31.12.1940 w Lublinie. Lajzer (Elieser) Tondowski został zastrzelony 01.09.1939 w Poddembicach. Mieli syna Khaima ur. 1897, zginął,  syna Schmula ur.1899, syna Zwi, ur. 1918, zginął. Mieli córkę Franię, dziecko jeszcze, zginęła. Taka informacja widnieje o nich na stronie Yad Vashem *. Informacje podał ich sąsiad, inny Żyd, Yaakov Feigen.

Wielu opatowian nie zna tej historii, uważają Feichta za "zwykłego" Niemca, a to był człowiek, który w obliczu wojny stal się gorliwym nazistą.  A kim był przed wojną? 
Dowiadujemy się tego ze wspomnień Stanisława Salamona "Pomnik Wolności w Opatówku":
Ambitni opatowianie marzyli o okazalszym pomniku. Z inicjatywą jego budowy wystąpił Związek Strzelecki. Powołano Komitet Budowy Pomnika. W skład jego weszli: Herman Feicht - prezes Związku Strzeleckiego, który przywiózł wizję pomnika z Białostoczczyzny, Władysław Tatarczan - komendant Związku, kierownik Szkoły Powszechnej w Opatówku, Stanisław Salamon - sekretarz Związku, Adolf Ploetzke - dyrygent orkiestry strzeleckiej, nauczyciel oraz Zygmunt Mańka i Stefan Cichy.
We wspomnieniach Jana Pogorzelca z Opatówka czytamy:
"Niemcy postanowili rozebrać pomnik z popiersiem Józefa Piłsudskiego, który został zbudowany dla upamiętnienia odzyskania niepodległości przez Polskę. Pracę tę wykonali Żydzi. Jednym z inicjatorów budowy tego pomnika był Niemiec Herman Feicht. Dlatego obiecał Żydom nagrodę za odnalezienie i przekazanie w jego ręce butelki zamurowanej pod pomnikiem, w której znajdował się akt erekcyjny z jego podpisem. Żydzi znaleźli i oddali mu "kompromitującą" butelkę".

W 1928r. wzniesiono na Rynku kamienny kopiec z marmurową tablicą upamiętniającą 10 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. W 1931r. z inicjatywy Związku Strzeleckiego powstał nowy pomnik w formie kolumny, na której umieszczono medalion z popiersiem Józefa Piłsudskiego. Na szczycie i wokół umieszczono ozdobne kule. Pomnik został rozebrany na polecenie okupantów niemieckich na początku II wojny światowej. Za: Fotopolska.

A więc był inicjatorem budowy pomnika marszałka! chciał uchodzić za polskiego patriotę! Był członkiem, a nawet prezesem opatóweckiego "Związku Strzeleckiego".
Przed 1 września uaktywniły się  bojówki Selbstschutzu, rekrutujące się z członków nazistowskich organizacji mniejszości niemieckiej, prowadzące akcje sabotażowe na ziemiach polskich. W ten sposób mniejszość niemiecka chciała wspomóc działania armii. 
We wrześniu Feicht okazał się dywersantem i wraz z synem Eduardem został aresztowany przy polskie wojsko 2 września 1939. Po wstawieniu się za nimi opatowianina Leśniewicza, który później został aresztowany w kwietniu 1940 wraz z moim dziadkiem i  zamordowany w obozie Mauthausen-Gusen, Feichtowie zostali wypuszczeni. Źródło: Gene 2015: KALISZ - 1939 (genemil2015.blogspot.com)(3)
  1. Feicht Eduard , Fleicherlehr.,23.03.1923 , Spatenfelde , > 02.09.1939 , Bahnhof Spartenf.< 02.09.
  2. Feicht Hermann , Fleichermei. , 09.03.1895 , Spartenfelde , > - // - < 05.09.1939
Sam Feicht napisał potem o tym wydarzeniu, w liście w obronie Leśniewicza, który przebywał w obozie Gusen, tak:
"3 września 1939 roku ostatnie polskie oddziały zbrojne zatrzymały mojego szesnastoletniego syna Eduarda na dworcu w Opatówku / Spatenfelde i uznały go za szpiega, ponieważ pochodzi z niemieckiej rodziny.
Został związany i następnym pociągiem miał zostać wysłany do Łodzi. Tam miał zostać zastrzelony. 
Z tego niebezpieczeństwa uratował go Kazimierz Leśniewicz, który powiedział, że mój syn nie jest szpiegiem, ze on się mylą i powiedział, że ręczy głową za mojego syna. Za te słowa został pobity przez polskiego oficera, ponieważ to było przestępstwem, wziąć pod ochronę niemieckie dziecko. Jednak Leśniewiczowi przyszli z pomocą inni koledzy i mój syn został wypuszczony. Tylko Leśniewiczowi zawdzięczam, że mój syn żyje. I chociaż jest on Polakiem, to zawsze z nami, Niemcami, żył dobrze i nigdy nie działał przeciwko nam. 
Zasłużył na to, aby teraz został uwolniony". 
Na cmentarzu w Opatówku, w jego ewangelickiej części, zachował się grobowiec Feichtów, z pochowkiem z 1909.
Syn Feichta Eduard ur. 24.03.1923 poległ pod Stalingradem 01.01.1943.

Cmentarz w Opatówku, jego ewangelicka część,
zachował się grobowiec Feichtów, z najstarszym pochówkiem z 1909.
Być może były starsze, ale zatarł je czas.

Hier ruht in Got, Kristine Magdalene Feicht,geb. Pflilpp , geb. 19.Jun.1863, gest.17.Octob.1909.
Reihnhold Feicht, geb.3 Febr, gest.3 Januar 1923. 
Tu spoczywa w Bogu Kristine Magdalene Feicht, z domu Pflilpp 

Z powodu zbliżających się Rosjan w styczniu 1945 zaczęli się pakować na wozy. Załadowali cały dobytek i uciekli. Bawi mnie bajeczka o tym, że rzekomo uciekający z Opatówka Niemcy wraz z wozami potopili się na zamarzniętej rzece, ponieważ załamał się pod nimi lód. Rozpowszechniali taką informację, żeby ich nikt nie szukał. 
Feichtowie  w latach 80-tych czy 90-tych spacerowali po Opatówku i szukali śladów swoich "korzeni". Niechaj rodzina im przekaże, że je opisałam, żeby już nie musieli szukać. 

  1. APK, Zespól: Starostwo Powiatowe w Kaliszu, Referat Bezpieczeństwa: przepisy i okólniki w przedmiocie bezpieczeństwa i porządku publicznego, wybory Sejmu i Senatu, sprawozdania sytuacyjne starosty, nadzór nad organizacjami politycznymi, społecznymi i zawodowymi, strajki, nadzór nad prasą i drukarniami, zebrania publiczne, Straż Obywatelska, przestępczość kryminalna, cudzoziemcy, policja budowlana, zezwolenia na broń, włóczęgostwo (sygn. 53-190, 567-587, 589-599; 1918-1939)
  2. APK, Zespól: Starostwo Powiatowe w Kaliszu, Wykazy byłych volkdeutschów zamieszkałych na terenie gminy Opatówek, Sygnatura 11/223/0/2/23
  3. Dokument elektroniczny: Gene 2015: KALISZ - 1939 (genemil2015.blogspot.com)
  4. Wspomnienia Jana Pogorzelca z Opatówka.
  5. Dokument elektroniczny: Central DB of Shoah Victims' Names (yadvashem.org)
  6. Wspomnienia Stanisława Salamona "Pomnik Wolności w Opatówku"
  7. Wspomnienia Jana Pogorzelca z Opatówka 
Post powiązany:



czwartek, 1 listopada 2018

Niewysłany list. Wspomnienie o Kazimierzu Leśniewiczu (16.I.1916 - 19.III.1941).

autor: Dominika Pawlikowska


Przy okazji spisywania historii rodzinnych, napotykam na inne informacje, które warte są zainteresowania i poszerzają obraz przedwojennej i wojennej historii Wielkopolski i Opatówka. Interesują mnie losy innych osób, które wraz z moim dziadkiem znalazły się liście proskrypcyjnej, osób, które padły ofiarą nazistowskiego terroru, przeznaczonych do aresztowania i wymordowania.

Brakowało mi bliższych informacji o Kazimierzu Leśniewiczu (16.I.1916 r. - 19.III.1941r.).

Kazimierz Leśniewicz (16.I.1916 r. - 19.III.1941r.)

Odwiedziłam państwa Antczaków z Opatówka, którzy spokrewnieni są z Kazimierzem Leśniewiczem, aresztowanym wraz z moim dziadkiem wiosną 1940 roku i zamordowanym w obozie Mauthausen podobóz Gusen. Wspólne tragiczne przeżycia bardzo zbliżyło nasze rodziny.
Kazimierz Leśniewicz znalazł się na lokalnej liście proskrypcyjnej wraz z moim dziadkiem Marianem Wiewiórkowskim oraz pozostałymi członkami mojej rodziny.
Napisano o nim: "Uchodzi za fanatycznego Polaka i jest przeciwnikiem niemieckości. Jest mądry na tyle, aby nie upubliczniać swojego antyniemieckiego nastawiania. Jednak uchodzi za człowieka, który potajemnie judzi przeciwko niemieckości".
Na tę postawę wrogą niemieckości nie było dowodów, były tylko domysły i insynuacje. Pomówienie.
I za to, ten 24-latek został wywieziony do jednego z najstraszliwszych obozów koncentracyjnych Mauthausen i jego podobozu Gusen, katowni polskiej inteligencji, drugiego Katynia.  Czym był obóz Gusen, znajdujący się na terenie Austrii, można przeczytać tutaj: O obozie Gusen.


Fragment listy proskrypcyjnej z nazwiskiem opatowianina Kazimierza Leśniewicza

W dokumentach odnajdujemy list matki Kazimierza, pani Adeli do niemieckich władz Kalisza:

List matki, Adeli Leśniewicz, do kaliskiego landrata
z prośbą o uwolnienie syna

"Mój syn został uwięziony 15 kwietnia. w domu pozostałam ja,  stara matka, w  tym ciężkim położeniu zwracam się do pana landrata o jego uwolnienie, ponieważ nigdy nie zajmował się politycznymi sprawami, co zaświadczają miejscowi volksdeutsche i jest naszym jedynym synem, który nas żywi, ponieważ mój mąż, który ma 62 lata jest od 10 lat inwalidą...

W moich poprzednich postach pisałam już o zamieszkałej w Opatówku przed wojną niemieckiej rodzinie Feichtów. Ta rodzina była doskonale poinformowana, co się dzieje w mojej rodzinie, ponieważ Feicht po sąsiedzku prowadził sklep rzeźniczy i posiadał część kamienicy należącej również do moich pradziadków Szalińskich. 
Przed 1 września uaktywniły się  bojówki Selbstschutzu, rekrutujące się z członków nazistowskich organizacji mniejszości niemieckiej, prowadzące akcje sabotażowe na ziemiach polskich. W ten sposób mniejszość niemiecka chciała wspomóc działania armii. 
W Opatówku zamieszkiwało wiele rodzin pochodzenia niemieckiego. Datuje się to od czasów powstania wielkiej fabryki sukna, o której powstanie zabiegał generał wojen napoleońskich Józef Zajączek. Gdy jesienią 1824 roku właściciel fabryki Fiedler wizytował Opatówek w miasteczku właśnie wytyczano ulice, zaprowadzano porządki i przygotowywano plan fabryki sukna.
Jeszcze w 1824 założono fundamenty pod główny budynek fabryki. Fabryka ma ciekawą historię, obecnie znajduje się w niej Muzeum Historii Przemysłu.
Rozwojowi przemysłowemu tych stron kres położyło powstanie styczniowe, za udział w którym Opatówek, jak wiele innych polskich miast, ukarany został przez cara pozbawieniem w 1870 r. praw miejskich.
Ludność napływowa, fabryczna częściowo wiązała się z Opatówkiem. Stąd dość duże osadnictwo niemieckie.
Szczególnie wielu Niemców zamieszkiwało tereny Pomorza, Wielkopolski i Śląska. Nazywano ich Niemcami etnicznymi. Mimo że posiadali oni polskie obywatelstwo, wielu z nich aktywnie działało w organizacjach mniejszościowych. Szczególnie w latach 30. XX wieku, kiedy to stworzyli w Polsce siatkę wywiadowczą, przekazując informację na temat obiektów strategicznych i wojskowych.

Po 1 września polska policja oraz rezerwa próbowała aresztować lub internować podejrzanych o szpiegostwo Niemców. Aresztowano Feichtów - ojca i syna.
Znalazłam dokument: Namentliche Liste der Volksdeutschen des Kreises Kalisch,die im Jahre 1939, insbesondere Krieges als Zivilpersonen verhaftet interniert oder verschleppt worden sind./Lista folksdojczów z okręgu Kaliskiego, którzy w 1939 zostali aresztowani lub internowani jako cywile.
Natrafiłam na nazwiska: Feicht Eduard, Flesicherlehrling /terminujący u rzeźnika/,23.03.1923, Spatenfelde ,  aresztowany 02.09.1939 , Bahnhof Spatenfelde (dworzec Opatówek)  dnia 02.09.
Feicht Hermann, Fleischerei /rzeźnictwo/, 09.03.1895, Spatenfelde  aresztowany 05.09.1939

Za uwięzionymi wstawił się właśnie Kazimierz Leśniewicz i Feichtów wypuszczono.
Napisałam tu o Feichtach, ponieważ kolejnym dokumentem zachowanym w domowym archiwum państwa Antczaków jest list wspomnianego już Feichta, ojca, w obronie Leśniewicza. 
Niestety, jak widać, list nigdy nie został wysłany.

Niewysłany list, Opatówek 1940

"3 września 1939 roku ostatnie polskie oddziały zbrojne zatrzymały mojego szesnastoletniego syna Eduarda na dworcu w Opatówku / Spatenfelde i uznały go za szpiega, ponieważ pochodzi z niemieckiej rodziny.
Został związany i następnym pociągiem miał zostać wysłany do Łodzi. Tam miał zostać zastrzelony. 
Z tego niebezpieczeństwa uratował go Kazimierz Leśniewicz, który powiedział, że mój syn nie jest szpiegiem, ze on się mylą i powiedział, że ręczy głową za mojego syna. Za te słowa został pobity przez polskiego oficera, ponieważ to było przestępstwem, wziąć pod ochronę niemieckie dziecko. Jednak Leśniewiczowi przyszli z pomocą inni koledzy i mój syn został wypuszczony. Tylko Leśniewiczowi zawdzięczam, że mój syn żyje. I chociaż jest on Polakiem, to zawsze z nami, Niemcami, żył dobrze i nigdy nie działał przeciwko nam. 
Zasłużył na to, aby teraz został uwolniony". 

Leśniewicz przebywał wówczas w obozie Gusen. I chociaż w liście nie ma dokładnej daty, to napisany na formowym papierze wskazuje, że musiał to już być rok 1940.
26.04.1940 Leśniewicz został zarejestrowany w Dachau. Poniżej fragment księgi przyjęć Dachau Entry Registers

Fragment księgi przyjęć Dachau Entry Registers.

W obozie Dachu, z którego zostali później przewiezieni do Gusen nie można było pisać wiadomości do rodziny.W tym obozie wolno było napisać po raz pierwszy list do domu. Chociaż, nie wolno było nic o sobie ani o obozie napisać – to tą drogą rodzina mogła się dowiedzieć, że ich bliski wciąż żyje. 

List z obozu Gusen

Z obozu Gusen Kazimierz wysłał kilka listów. Jeden z nich został ocenzurowany, przez wycięcie dużego fragmentu."Kochani rodzice i rodzino! Otrzymałem od Was list z 25.X.1940r. Cieszę się, że pieniądze od Didonia..../fragment wycięty/ Nowickiemu przesyłam serdeczne pozdrowienia. Proszę przyślijcie mi...

Wszyscy opatowianie uwięzieni w Gusen szybko zginęli. Jakim torturom zostali tam poddani można przeczytać w książce byłego więźnia tego obozu Wspomnienia Zbigniewa Wlazłowskiego. 
Znaleźli się w miejscu, gdzie funkcyjnymi byli kryminaliści, gdzie codziennie zdarzały się takie historie jak ta opisana przez byłego więźnia M. Główkę: "Myliśmy się na polu. Brudna woda ściekała do dołu. Widziałem jak SS-Mann wrzucił do dołu czapkę więźniowi i kazał mu nurkować i czapkę odszukać. Gdy podniósł głowę żołnierz narzucił na głowę wiadro i przytrzymał je nogą. I więzień utopił się."
Mój dziadek Marian Wiewiórkowski osadzony w tym samym bloku w obozie przeżył Leśniewicza o niecały miesiąc, został zamordowany 6.04.1941. Akt zgonu Totenschein.
Zrozpaczeni rodzice i siostra już nigdy nie zobaczyli swojego syna. Pięknego, młodego romantyka, który pisał wiersze, idealisty i wrażliwca. Człowieka na początku swojej życiowej drogi, mającego dobre perspektywy na przyszłości, ponieważ ojciec prowadził zakład kominiarski o doskonałej renomie. Miał również wizję swojej przyszłej rodziny, a w domu czekała na niego ukochana narzeczona.
I kolejny dokument. Dowód nadanie przesyłki pieniężnej przez rodziców do Kazimierza. Był on osadzony w tych samych blokach, co mój dziadek: blok 9 izba B, później blok 15 izba A. Świadczą o tym list z obozu otrzymane przez moją babcię. Mój dziadek najpierw w bloku 8, a później tez w 15.W nagłówkach obozowej korespondencji znajdują się numery bloków, w których umieszczeni są osadzeni. Listy z obozu będące w moim posiadaniu: tutaj
Wspomnienie M.Głowki na temat boku 15 TUTAJ . 
Prawdopodobnie wszyscy uwięzieni w bloku 15 musieli budować go własnymi rękoma. Z lektury wspomnień M.Główki dowiadujemy się ze budowa przypadła na okres zima 40/wiosna 41.




I wracam do niewysłanego listu. Uważam, że syn Feichta - Eduard/Edward został złapany i uznany za szpiega nie bezpodstawnie.
Miał on opinię człowieka, który szybko dał się uwieść idei narodowego socjalizmu. Spotkałam się z opinią przekazaną mi przez rodzinę Aleksandra Wiewiórkowskiego, że to Feichtowie przyczynili się do umieszczenia nazwisk opatowian na liście proskrypcyjnej. O listach proskrypcyjnych szczegółowo tutaj: Listy proskrypcyjne