Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAUTHAUSEN GUSEN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MAUTHAUSEN GUSEN. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 marca 2019

Fotograf z Mauthausen


Na Netflixie obejrzałam właśnie film  o tematyce obozowej "Fotograf z Mauthausen".
To pierwszy film o Mauthausen zrealizowany jako fabuła. Akcja filmu osnuta jest wokół przeżyć więźniów hiszpańskich, ale Mauthausen było także miejscem eksterminacji polskiej inteligencji. Tu został zamordowany moj dziadek.

Aktor Mario Caso wciela się w rolę fotografa obozowego Francisco Boixa, który wykradł zdjęcia z laboratorium fotograficznego w obozie przedstawiające codzienność obozową oraz praktyki eksterminacyjne w obozie. Zdjęcia te zostały później wykorzystane jako dokumenty oskarżycielskie w procesach przeciwko zbrodniarzom wojennym, w których Boix występował jako świadek.  
Po klęsce pod Stalingradem Niemcy nakazali zniszczyć wszelką dokumentację fotograficzną, a szczególnie zdjęcia dokumentujące wizytę Himmlera.
Himmler osobiście wybrał lokalizację obozu w Mauthausen i jego filii w Gusen, zwiedzając kamieniołomy Wiener Graben, Guesen i Kastenhof. Reichsführer był zadowolony: teren pod obozy leżał niedaleko miasta Mauthausen, z dala od głównych dróg. Otoczony przez pastwiska, mokradła i nieużytki dawał gwarancję, że nikt niepożądany nie dostanie się w jego najbliższe otoczenie. Jesienią 1940 r. obóz w Gusen miał już ponad pięć hektarów powierzchni.

Bohater filmu w Francisco Boix wraz z innymi więźniami i Anną Pointner, która pomagała więźniom w czasie wojny, rzucając jedzenie przez płot, uratował setki negatywów przedstawiających codzienne życie w obozie. Film ukazuje jak wiele trzeba było poświęcić, żeby móc ujawnić po wojnie zaświadczyć o ludobójstwie Niemców.

Na potrzeby filmu zrekonstruowano część obozu Mauthausen. Film oparty na faktach. 
Większość hiszpańskich więźniów w Mauthausen była przeznaczona do kamieniołomów, w których pracowali do śmierci w warunkach pracy niewolniczej, ale kilku szczęśliwców otrzymało pracę administracyjną. Wśród nich był urodzony w Barcelonie Francesco Boix Campo, który przybył do Mauthausen w styczniu 1941 roku, mając 20 lat. Umiał mówić po niemiecku, początkowo pracował jako tłumacz, ale później, dzięki swoim fotograficznym umiejętnościom, został ostatecznie przydzielony do pracy w obozie w laboratorium fotograficznym.
Boix ryzykował życiem, nie przestrzegając rozkazów wydanych po niemieckiej klęsce pod Stalingradem na początku 1943 r. - przełom w wojnie - by zniszczyć wszystkie fotograficzne dowody życia i śmierci w Mauthausen i okolicznych obozach.
 
5 maja 1945 r. Wojska amerykańskie wyzwoliły Mauthausen-Gusen, centrum dużej grupy niemieckich obozów koncentracyjnych w Górnej Austrii, około 20 kilometrów na wschód od miasta Linz, nad Dunajem. Kompleks został zbudowany w ciągu miesięcy od aneksji Austrii przez Niemcy w marcu 1938 r., A w ciągu następnych siedmiu lat śmierć poniosła prawie połowa z 200 000 więźniów, którzy przeszli przez Mauthausen.

Mauthausen było miejscem, w którym Niemcy zamordowali wielu hiszpańskich więźniów politycznych. Około 7000 Hiszpanów zostało tam wysłanych, wielu było wcześniej przetrzymywanych w obozach przez rząd francuski i przekazanych Niemcom w 1940 r., Po kapitulacji Francji. Wiele tysięcy zostało wysłanych do innych obozów w Niemczech i Austrii. 

Tutaj polecam ciekawy artykuł o odtwórcy głównej roli - "Mario Casas więźniem obozu koncentracyjnego"





Artykuł o F.Boix i zdjęciach Mauthausen The Spanish photographer who captured the horrors of Mauthausen

Mauthausen
The construction of a wall at Mauthausen at the start of 1941. In the foreground, two Spanish inmates. Museu d’Història de Catalunya


wtorek, 12 czerwca 2018

Przez kamieniołomy i kolczasty drut - Zbigniew Wlazłowski. Gusen.


Wspomnienia Zbigniewa Wlazłowskiego z uwięzienia w "przedsionku piekła" jakim był hitlerowski obóz koncentracyjny Gusen na terenie Austrii zasługują na uważną lekturę.
Komendant obozu SS Hauptsturmfuehrer Seidler twierdził, że wiezień mógł w tym obozie przeżyć tylko 3 miesiące. Mój dziadek, Marian Wiewiórkowski, naczelnik pocztowy z Opatówka,  przebywał w tym piekle prawie rok, do swojej męczeńskiej śmierci 6 kwietnia 1941 roku. 

Zbigniew Wlazłowski, autor wspomnień, przeżył obóz. Pełnił w obozie funkcję sanitariusza, laboranta w przyoobozowym szpitalu.
13 lutego 1941 roku został aresztowany wraz z innymi studentami medycyny i uwięziony na Montelupich. Po krwawych przesłuchaniach został wsadzony do pociągu w stronę Buchenwaldu. W obozie w Buchenwaldzie otrzymał numer 3277. W maju, kolejnym transportem, pojechał do Mauthausen-Gusen. Tak opisuje warunki panujące w austriackim obozie śmierci Gusen:
"Błotnisty, nieduży plac apelowy oraz małe drewniane baraki, stojące rzędami przy wąskich uliczkach, robiły przykre wrażenie. Znalazłem się w nowym krajobrazie. Od północy i wschodu obóz otaczały strome granitowe skały kamieniołomu "Gusen" i "Kastenhofen". Od zachodu sterczało na horyzoncie wzniesienie Pfanning-Berg. Od południa na krańcach rozległej równiny wił się szeroko rozlany Dunaj i widniały zarysy pobliskich Alp. Sam lager o kształcie prostokąta i wymiarach około 360x150 metrów otaczały mury wysokie na 3 metry z pięcioma wieżami obserwacyjnymi. Nad każdą z nich błyskało oko potężnego reflektora. Przed murem rozciągało się ogrodzenie z kolczastego drutu ,naładowane prądem elektrycznym. Brama wyjściowa przechodziła przez budynek komendantury z celami więziennymi , tak zwany Jourahaus, a przed nim znajdował się plac apelowy o wymiarach ok. 150 x 75 metrów. Od strony kamieniołomu przylegał do niego duży drewniany barak, w którym mieściła się kuchnia. Po stronie zachodniej, przy wąskich błotnistych uliczkach stały 32 baraki, rozmieszczone w czterech szeregach, po osiem w każdym."
Więźniowie obozu pracowali przy budowie kolei Gusen-Linz, w kamieniołomach, przy drążeniu tunelów i w zakładach Steyr. Wlazłowski był zaangażowany dzięki swojej funkcji w misternie snutą siatkę ruchu oporu w obozie, polegającego na przeciwstawianiu się zbrodniczym planom i zarządzeniom ss-manów  oraz ratowaniu skazanych na śmierć chorych.

Gusen, obóz koncentracyjny, KL, warunki w Gusen,
Jourhaus w Gusen podczas wojny
 
Jourhaus dzisiaj- prywatna willa

Więźniowie pracujący w kamieniołomach od brzasku do świtu, w słońcu i na mrozie, ubrani jedynie w cienki drelich i otrzymujący jako pożywienie 250 g gliniastego chleba, gotowanego z pokrzyw zielska, w krótkim czasie ginęli z zimna i głodu. Normalnie odżywieni i dobrze wyglądający ludzie w ciągu bardzo krótkiego czasu stawali się tzw. muzułmanami, ludźmi-szklieletami, niezdolnymi do przetrwania ciężkich warunków i nadludzkiej pracy.

Na więźniach wyżywali się często pijani esesmani.  Komendant obozu Chmielewsky, przezywany "Czmij" szczuł swojego psa na pracujących więźniów. Pies zagryzał stawiającego coraz słabszy opór bezbronnego, osłabionego człowieka. Kompani Chmielewskiego śmiali się głośno i szczuli zwierzę.


Autor wspomnień Zbigniew Wlazłowski podał się w obozie za snycerza.  Został wezwany do oberkapo kamieniołomu Kastenhofen-Krutzkyego.
Krutzky był kryminalistą odsiadującym wieloletnie więzienie. Dozorował pracujących w kamieniołomie więźniów. Był też sztubowym bloku 19. Nazywano go "Tygrysem", wymyślał niewyobrażalne tortury dla więźniów, maltretował ich np. przez wkładanie bitemu człowiekowi węża do gardła i wlewanie wody. Krutzky skakał też lezącym, pobitym więźniom na pierś, łamiąc im żebra i uśmiercając poprzez tratowanie.
Po pewnym czasie autor wspomnień, przed wojną student medycyny, został wybrany do pracy w przyobozowym szpitalu. Otrzymał łózko w bloku 29 . W początkowym okresie trwania obozu szpital znajdował się w w bloku 24.W lipcu 1940 roku powiększono izbę chorych o blok 29 i 30.
W połowie 1941 roku sześć bloków oznaczonych numerami 27 do 32 oddzielono od pozostałej części obozu. Wykonywał analizy lekarskie chorym esesmanom oraz badał plwocinę więźniów chorych na gruźlicę, których natychmiast uśmiercano.
Autor opisuje życie obozowe widziane z perspektywy szpitala, nie szczędząc realistycznych obrazów tragicznego losu więźniów. Wymienia nazwiska niemieckich lekarzy pracujących w Gusen, miedzy innymi sadysty Kiesewettera, który ciężko chorych od razu skazywał na śmierć. Wyznaczonych zabijano przy pomocy szprycy. Wielu chorych umierało też po prostu z głodu. Polscy pracownicy szpitaliku dokonywali cudów, żeby ocalić chorych od śmierci. W  oficjalnych historiach chorób wpisywano zmyślone rozpoznania, rokujące szybkie wyleczenie, nieprawdziwe wyniku analiz lekarskich. Kiesewetter , chociaż podejrzewał jakieś machlojki, nie wpadł nigdy na właściwy trop.
W Gusen nie było komór gazowych.  Ponieważ Kiesewetter uznał ze zadawanie śmierci ciężko chorym jest mało efektywne rozkazał podać 70  chorym w bloku 27 cyjanek potasu w kawie.
Stosował tez kąpiele, zabijając za pomocą strug zimnej wody. Z tyłu obozu rozpięto sieć wodociągową, pod nią stawiano więźniów. W ten sposób wymordowano kilkuset.
W czasie jednego z apeli ogłoszono, że najsłabsi zostaną wysłani do sanatorium w Hartheim. Dostaną tam jedzenie i odpoczynek. Wielu więźniów zgłosiło u obozowych pisarzy chęć wyjazdu. Nie posłuchali przestróg nieufnych wobec tej propozycji współwięźniów. W sumie "do sanatorium" wywieziono z Gusen 1132 osoby. Po drodze zostali uduszeni spalinami z rur wydechowych, skierowanych do wnętrza wozów.

plan obozu Gusen
Wlazłowski w swoich wspomnieniach poświęca kilka stron obozowym prominentom. W obozie panowała specyficzna hierarchia.
Na czele obozowej kantyny stał Ernst Hallem. Za przywłaszczone towary skupował od więźniów przemycone kosztowności, złote zęby, wymieniał to na np. wódkę. Otaczał się artystami, śpiewakami, miał swojego masażystę, fryzjera, uważał się za "mecenasa sztuki". Postarał się o instrumenty dla orkiestry obozowej. Słynni więźniowie Gusen jak Faliszewski, Guziński, Jeleński musieli śpiewać dla niego wieczorami. Starszym obozu był Helmut Becker- przestępca kryminalny, zbrodniarz, pijak, psychopata, a pisarzem obozowym Rudol Meixner, o którym autor wypowiada się pozytywnie.
Po Chmielewskym komendantem obozu został Fritz Seidler. Były komendant Auschwitz, sadysta.
Po ucieczce jednego z więźniów /ucieczki należały do rzadkości/, zarządził dwa dni karnych ćwiczeń w obozie. Przy okazji innej ucieczki pijani oprawcy katowali pędzonych wiezniów bykowcami, a później stawiali ich na wielogodzinnych apelach, podczas których maltretowano ludzi na koźle, bijąc bykowcami. Po tym wszystkim zapędzono ich na następny dzień do pracy. Po takim dniu o zmierzchu przyniesiono do obozu 150 trupów.
Przed Jourhausem Franz Ziereis wygłosił przemówienie "więźniowie to ścierwo rzucone na kupę gnoju i żyjące tylko z mej łaski...każdy opór będzie karany śmiercią, a próba ucieczki powieszeniem".

Pod koniec 1942 skończyło się masowe mordowanie więźniów. Rozciągający się front wymagał coraz większej  ilości broni, a co za tym idzie, fabryki - robotników przymusowych.
Zwiększono racje żywnościowe, kapom zakazano bicia. Niestety mój dziadek nie dożył już tej chwili.
Po uruchomieniu fabryk Steyera śmiertelność w obozie zmalała. Przyczyniło się tez do tego pozwolenie na przysyłanie paczek więźniom. Paczki wielu uratowały życie. Dzięki nim można było załatwić lepsza pracę, zdobyć przychylność blokowego czy kapo. Ci, którzy niechętnie płacili daninę byli narażeni na różne nieprzyjemności.
Więźniami Gusen byłą głownie inteligencja. Artyści, naukowcy, nauczyciele, poeci, muzycy, plastycy. Wśród nich poeta Grzegorz Timofiejew, którego książka Człowiek jest nagi stanowi jedną z podstawowych lektur dla chcących poznać życie obozowe w 'przedsionku śmierci', jakim było Gusen.
Z postacią Wacława Gazińskiego - kompozytora, poety, śpiewaka, można się zapoznać na stronie p. Romana Wójcickiego.
Mimo głodu, upodlenia, muzułmaństwa ludzie ciągnęli do sztuki, ujawniały się talenty, na kawałkach papieru po cemencie zapisywano wiersze, jak ten Lubomira Szopińskiego:

"Śniła mi się wioska, mazowieckie nasze piaski, 
a pod gruszą Matka Boska, strojna w swej korony blaski, 
na rozstajnych drogach stała, śniła mi się nasza chatka, 
nad kądzielą pochylona, przędła sobie moja matka, samiuteńka, opuszczona..."

Choć życie w obozie nie sprzyjało twórczości artystycznej, coraz więcej utalentowanych ludzi znajdowało się w obozie. Szopiński skupił wokół siebie podobnych mu artystów i w ten sposób powstał chór, który liczył nawet do 200 osób. Pierwszy występ chóru miał miejsce w 1941 roku w wigilię Bożego Narodzenia. Audytorium stanowili więźniowie a scenerię plac apelowy. Chór dał setki koncertów w różnych blokach. Wielką popularnością cieszył się "Już przebrzmiał grom"
cdn

Gusen, obóz koncentracyjny, KL, Konzentrationslager, Jourhaus, Opatówek
Zbigniew Wlazłowski/ Przez kamieniołomy i kolczasty drut
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Kraków 1974

Karl Chmielewski od 1940 do 1942 sprawował stanowisko komendanta Gusen I, podobozu Mauthausen. Jako że osobiście mordował i maltretował więźniów na każdym kroku, Chmielewski otrzymał pseudonim „diabła z Gusen”. W 1944 został skazany przez Sąd SS (SS-Gericht) na 15 lat pozbawienia wolności. Umieszczono go najpierw w obozie Sachsenhausen, a następnie w Dachau (między innymi w podobozie Allach, gdzie pełnił funkcję starszego obozu do kwietnia 1945). W 1953 Chmielewski został skazany przez sąd zachodnioniemiecki za morderstwa dokonywane w Gusen na jeden rok więzienia.
Kolejny jego proces odbył się w 1961 przed Sądem w Ansbach. Za dokonanie 282 zabójstw i inne zbrodnie Karl Chmielewski skazany został na dożywotnie pozbawienie wolności. Z więzienia zwolniono go w marcu 1979. Dożył 88 lat i zmarł śmiercią naturalną.

Moja pielgrzymka do KL Gusen wrzesień 2017


Podobne posty

Gdy Opatówek został "Spatenfelde"

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940





piątek, 13 kwietnia 2018

Karta obozowa Kl Mauthausen. Marian Bartkowiak i "Wielkopolanka". W przededniu rocznicy wyzwolenia obozu KL Mauthausen.

W przededniu rocznicy wyzwolenia obozu Mauthausen Gusen w dniu 5 maja i obchodów rocznicowych warto zapoznać się z relacją o walce więźniów w obronie życia i ludzkiej godności i o bohaterstwie tych, którzy w obliczu śmierci nieśli pomoc i moralne wsparcie współtowarzyszom niedoli organizowali samoobronę przed terrorem i wyniszczeniem w Mauthausen – Gusen.
Bardzo ciekawy dokument zaprezentował p. Roman Wójcicki,  który opracował biografię swojego wujka. Jest to karta obozowa więźnia Mariana Bartkowiaka.

KL, obóz koncentracyjny, Mauthausen Gusen
karta obozowa więźnia Mariana Bartkowiaka Mauthausen Gusen. Häftlings-Personal-Karte des KZ Mauthausen Gusen. Karta obozowa Kl Mauthausen

karta obozowa więźnia Mariana Bartkowiaka Mauthausen Gusen. Häftlings-Personal-Karte des KZ Mauthausen Gusen. Karta obozowa KL Mauthausen
Kopia karty została pozyskana przez p. R.Wójcickiego z archiwum w Oświęcimiu.

KL Mauthausen został założony przez III Rzeszę w 1938 roku, wkrótce po Anschlussie Austrii. Usytuowano go ok. 20 km na wschód od Linzu, w pobliżu miejscowości Mauthausen
W Mauthausen – Gusen więźniowie polscy nie znali początkowo wyrażenia „ruch oporu”.

W potocznej mowie to wszystko, co robili więźniowie, by uratować siebie i swych towarzyszy od zagłady, było nazywane samoobroną. Ta wola walki o życie, w obozach zagłady sprowadzająca się do walki o przetrwanie, przejawiała się w różnorodnych formach. Podejmowali ją więźniowie skazani na biologiczne wyniszczenie za wrogi stosunek do nazistowskiej ideologii lub uznani przez hitlerowskiego okupanta za zagrażających przyszłej „Wielkiej Rzeszy Niemieckiej”.

Działalność ta musiała być prowadzona wbrew reżimowi narzuconemu więźniom, konspiracyjnie i rozważnie, możliwa była tylko dzięki umiejętnemu wykorzystaniu wszystkich słabych stron systemu koncentracyjnego i pozyskaniu jak największej liczby więźniów. Było to bardzo trudne i wiązało się wielkim ryzykiem; stawką było zawsze życie nie tylko organizatorów, ale – w myśl zasady zbiorowej odpowiedzialności stosowanej przez SS – życie grup więźniów lub życie całego obozu.

Jedną z takich działalności prowadzonych na szeroką skalę, jak również najaktywniejszą była „Wielkopolanka” kierowana przez  Mariana BARTKOWIAKA w latach 1940 – 1944, a później przez Leona KOSTENCKIEGO. Przywódca „Wielkopolanki” Marian BARTKOWIAK urodził się w 1900 r. w Powidzu (Kurheim), powstaniec wielkopolski,4 maja 1940 r. został aresztowany w Witkowie przez Gestapoi osadzony w Szczeglinie k/Mogilna Placówka policji państwowej – Obóz Przejściowy (StaatspolizeitelleHohensalzaUbergangslager). 9 maja 1940 r. przetransportowany został do obozu koncentracyjnego KZ Dachau jako więzień polityczny (Sch. P) o numerze obozowym 9068, a w dniu 2 sierpnia 1940 r. przewieziony został do obozu KZ Mauthausen i nadano mu numer obozowy 43229. Był on przez współwięźniów charakteryzowany jako człowiek rozumny, zaradny, z natury optymistycznie patrzący na życie i zarażający tym kolegów niedoli nawet w najtrudniejszym okresie istnienia obozu.

Marian Bartkowiak
Jako rzeźnik z zawodu dostał się do komanda obsługującego kuchnię obozową, a dzięki zdobytemu uznaniu dla jego fachowości przejść do obsługi kuchni SS. Był kucharzem cenionym przez szefów obu kuchni co dało mu znaczną swobodę działania. Wykorzystał ją do zdobywania dodatkowego wyżywienia, przy czym wykazał dużą zapobiegliwość w wygospodarowaniu nadwyżek, zręczność i odwagę w ich przemycaniu do obozu. Organizował całe kotły zupy i ziemniaków, znaczne ilości jarzyn i chleba. Zorganizowana w „Wielkopolance” grupa więźniów przejmowała tą żywność i rozdzielała ją, początkowo tylko pomiędzy wtajemniczonych członków organizacji, później również między najbardziej potrzebujących. Byli nimi z reguły inteligenci, a przede wszystkim nauczyciele i studenci, bo organizator – widząc, jak topnieją w obozie szeregi nauczycieli – dawał często wyraz obawom, że po wojnie„nie będzie miał kto dzieci nasze uczyć”.

Z pomocy „Wielkopolanki” korzystali również lekarze, dziennikarze, poeci, artyści.
Bartkowiak był przedsiębiorczy i pomysłowy. Znajdował zawsze nowe sposoby przemycania żywności, gdy poprzednio stosowane stały się niepewne i groziły zdemaskowaniem – pisało nim jeden z jego podopiecznych.
Gdy organizowanie zupy z kuchni obozowej było utrudnione na skutek kontroli kommandofühera Wilhelma STIGELEGO, znalazł nowe źródło: pokarm dla zwierząt hodowlanych przy obozie. Kuchnia przygotowywała karmę dla owiec i psów, a dwa razy dziennie gotowała też ziemniaki dla królików. BARTKOWIAK z pomocą członków swojej grupy organizował przez długi czas codziennie po cztery wiadra strawy przeznaczonej dla zwierząt i rozdzielał na miejscu pracy między potrzebujących. Były to posiłki o wiele pożywniejsze niż zupa obozowa.
Grupa ta nie ograniczała się tylko do zdobywania żywności i dzielenia jej między potrzebujących „Wielkopolanka” np. organizowała konspiracyjne obchody rocznic powstania wielkopolskiego, przekazywała również aktualne informacje polityczne. Do tej grupy należeli liczni więźniowie z Poznańskiego m.in. Leon KOSTENCKI , Tadeusz GUSTOWSKI, Bogdan OGÓRKIEWICZ byli wśród nich najaktywniejsi.

Dzięki tej akcji przeżyło obóz wielu więźniów. Działalność BARTKOWIAKA była związana z ryzykiem, ale zarówno on, jak i jego pomocnicy przed nim się nie cofali. Bartkowiak był kilkakrotnie obity przez lagerführera i członków komendantury za drobne przewinienia (przechwycono go na wynoszeniu jarzyn), ale organizowanej przez niego akcji nie zdekonspirowano. „Wielkopolanka” istniała od późnej jesieni 1940 r. i nie przerwała swej działalności po przeniesieniu BARTKOWIAKA do kuchni SS – owskiej w Mauthausen w 1944 r.

05 maja na terenie KL odbędą się uroczystości z okazji 73-rocznicy wyzwolenia obozu.
Pod koniec kwietnia 1945, wobec zbliżającego się frontu, część SS-manów opuściła obóz. 5 maja 1945 dokładnie o godzinie 17:00 na teren obozu wkroczyła armia amerykańska.

KL Stutthof i KL Mauthausen były ostatnimi niemieckimi obozami koncentracyjnymi wyzwolonymi podczas drugiej wojny światowej.
W ciągu całej drugiej wojny światowej co czwarty więzień Mauthausen-Gusen i jego podobozów był Polakiem. Ich jedyną winę stanowiło, że mimo represji pozostali wiernymi swojej Ojczyźnie.
Mój dziadek Marian Wiewiórkowski nie dożył niestety wyzwolenia. Został zamęczony 06 kwietnia 1941 roku i pozostał na zawsze w lodowatych kamieniołomach Austrii.

Inne posty powiązane:
Listy z obozu Gusen do żony Marii Wiewiórkowskiej z Opatówka








wtorek, 19 grudnia 2017

Marian Michalski więzień Mauthausen Gusen

Napisał do mnie pan Piotr H. który pisze biogram swojego dziadka zamordowanego w obozie koncentracyjnym Gusen na terenie Austrii.
Życiorysy Mariana Michalskiego i mojego dziadka są bardzo podobne. Imię, rok urodzenia, praca, stan rodzinny, los zetknął ich w okrutnych, tragicznych okolicznościach. Dzielili ten sam okrutny los, może wzajemnie dodawali sobie otuchy.
Moj dziadek Marian Wiewiórkowski został zarejestrowany 19 kwietnia 1940 w obozie Dachau, otrzymał numer 6098. Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i otrzymał numer 4769.

Marian Michalski:
"Rocznik 1910, praca urzędnika w II RP, członek Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", kapral WP, udział w tzw. pierwszej konspiracji w Poznaniu (1939-1940), aresztowanie 04.1940, gehenna: KL Poznań (Fort VII), "przejściówka" w KL Dachau, od ok. maja-czerwca 1940 w KL Mauthausen i KL M/Gusen (nry obozowe: 5153, potem 4177 i 33856) - pierwszy list z Gusen - 28.06.1940 (blok 16 izba A - 16/A). Mogli znać się z Pani ś.p. Dziadkiem - w marcu 1941 r. dziadek był w bloku 5/B lub 15/B. Od sierpnia 1943 r. - przeniesiony do podobozu KL Wiener Neudorf. 
Zginął, zastrzelony w Marszu Śmierci z Wiener-Neudorf do KL M/Gusen: 2-12.04.1945 r., po likwidacji podobozu".

2. kwietnia 1945 roku, w związku z ofensywą Armii Czerwonej, obóz KL Wiener Neudorf poddano likwidacji, natomiast więźniowie wyruszyli do KZ Mauthusen oddalonego 180 km, w tzw. marszu śmierci.
Zamieszczam dla Pana skan księgi przyjęć do Dachau.
Proszę kliknąć w obraz aby powiększyć.


Marian Michalski Dachau Entry Registers

Marian Michalski Dachau
Marian Michalski Dachau Entry Registers

www.historiawsepii.blogspot.com
Marian Michalski  Mauthausen Death Books

wojna, obóz. Mauthausen, Gusen Marian Michalski Dachau
Marian Michalski  Mauthausen Death Books 2


Cześć ich pamięci !

Mauthausen i Gusen wygląda współcześnie tak:

W drodze do Memoriału Gusen, widoczne nazwisko Poschacher- właściciel kamieniołomów i placu apelowego w dawnym obozie Gusen, na którym składuje materiały budowlane ze swojej hurtowni

4850 mieszkańców, Mauthausen, ratusz na ryneczku w Mauthausen, przed budynkiem urzędu miasta. W październiku 2017  odsłonięto polską tablicę przy pomniku „Sarenka” autorstwa poznaniaka Stanisława Krzekotowskiego, który był więźniem obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen
Sarenka powstała na rozkaz komendanta niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen w 1943 roku. W uroczystości wziął udział dyrektor miejskiego magistratu, który zapowiedział wsparcie ze strony władz samorządowych dla zachowania pamięci dla kolejnych pokoleń.
Dwie umywalki wykute przez więźniów w obozie, służyły jako kwietniki na placu przed magistratem. Ze względu na niestosowność ich użytkowania od pewnego czasu nie sa juz wykorzystywane jako kwietniki.Byc może powrócą kiedyś do muzeum obozowego.
Historia sarenki

http://www.elipsa.at/historia-sarenki-pana-stanislawa-czesc-druga/


Umywalki w jednym z baraków w Mauthausen wykonane przez jeńców

wtorek, 24 października 2017

Jak poszukiwać danych więzniów obozów koncentracyjnych?

I jakich dokumentów można się spodziewać z Bad Arolsen ?

Autor: Dominika Pawlikowska

Po latach szukamy ciągle naszych przodków pomordowanych w obozach koncentracyjnych.
W Bad Arolsen znajduje się największe na świecie archiwum danych osobowych z czasów II wojny światowej, gromadzące pod auspicjami Międzynarodowego Czerwonego Krzyża wiele danych ofiar prześladowań.
Archiwum to, przez lata zamknięte, jest aktualnie dostępne publicznie.
Tysiące dokumentów zostało zdigitalizowanych i dostępnych w wyszukiwarce pod tym adresem :
https://collections.arolsen-archives.org/search/ 

Bardzo pomocny w poszukiwaniach jest artykuł o archiwum ITS w Bad Arolsen 
W istniejącym od 1955 r. archiwum ITS znajduje się blisko 30 mln dokumentów, zawierających informacje na temat 17,5 mln osób - więźniów obozów koncentracyjnych, gett, robotników przymusowych oraz innych nieniemieckich ofiar hitlerowskiego systemu represji i deportacji.
Część zasobów ITS w Bad Arolsen została poddana cyfryzacji i jest od niedawna nieodpłatnie udostępniana w sieci w trzech językach: niemieckim, angielskim i francuskim.
Wystarczy wypełnić formularz online, chyba nawet dostępny w języku polskim, konieczne jest podanie daty urodzenia poszukiwanej osoby i oczekiwać na informacje. 
Może to się przedłużyć nawet do kilku miesięcy, ponieważ mają bardzo dużo zapytań. Podobno nawet około tysiąca miesięcznie.
Adres strony internetowej Bad Arolsen www.its-arolsen.org/pl/

     Jeżeli zachowały się jakieś dokumenty w Mauthausen, Gusen czy Dachau można próbować odnaleźć nazwisko w wyszukiwarce Mathausen online. Na górze wyszukiwarki wystarczy kliknąć w napis "Geben Sie einen Namen ein" i wpisać tam poszukiwane nazwisko. Tutaj wirtualna księga nazwisk.

1939-1945 Reichsgau Wartheland Regierungsbezirk Litzmannstadt
 

      Dla osób poszukujących bliskich więzionych w  Mauthausen, Gusen, Dachau ważna informacja: Mało kto dzisiaj wie, że kartoteka więźniów KL Mauthausen i inne akta z tego obozu (około 11 metrów bieżących) od pięćdziesięciu lat znajdują się w archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu.

      Po wyzwoleniu KL Mauthausen były więzień tego obozu, adwokat Henryk Kurnatowski, zabezpieczył powyższą dokumentację i w lipcu 1945 r. wrócił do Polski, przywożąc ją ze sobą.  Materiały spoczywały w jego mieszkaniu w Łodzi, a później  zostały one przekazane do Komitetu Wojewódzki ego PPS w Łodzi, a następnie – dzięki pomocy Głównej Komisji Zbrodni Hitlerowskich w Polsce – złożono je w specjalnie utworzonym przez Henryka Kurnatowskiego biurze, mieszczącym się również w Łodzi.

Proszę przeczytać tę informację ze strony obozu w Oświęcimiu: Dokumenty z KL Mauthausen w archiwum muzeum Auschwitz 

Księga nazwisk w Mauthausen

Pomocna w wyszukiwaniu więźniów Dachau (i nie tylko) może być wyszukiwarka Stephena Morse'a:
http://www.stevemorse.org/dachau/dachau.html

Znalazłam tam dane na temat mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego/ biogram tutaj/, niestety pod przekręconym nazwiskiem. Tutaj klik.
19 kwietnia 1940 zarejestrowano go w obozie Dachau http://www.fold3.com/image/232635935/, po czym wraz z innymi więźniami przewieziono go do Mauthausen.

Gusen Memorial

Kolejna przydatna wyszukiwarka, o której na jakimś forum genealogicznym przeczytałam, że trzeba mieć żydowskie korzenie, żeby tam poszukiwać. Nie, nie trzeba, każdy może się tam zalogować i poszukiwać. Oto link do wyszukiwarki. Żydzi mają po prostu masę danych tam.
http://data.jewishgen.org
I tu znalazłam dane dziadka oraz jego brata Aleksandra, również pod zniekształconym nazwiskiem, niestety dane są widoczne po zalogowaniu

6517/Hn. Fa.WIEZIERKOWSKI, Alexander

24 Feb 1904

Spatenfelde 
Spatenfelde

Kr. Kalisch 
6095

Sch. P. 
zug. 26 Apr 1940

befr. Dachau 
6517/Hn. Fa.WIEZIERKOWSKI, Marian

07 Aug 1910

Opatowek 
Dorf Josefow

Kr. Kalisch 
6098

Sch.P. 
zug. 26 Apr 1940

ü. 05 Jun 1940 Maut. 


http://data.jewishgen.org/wconnect/wc.dll?jg~jgsearch~model2~[jg0050i]jg0050n

I kolejna wyszukiwarka, można powiedzieć "militarna", dotycząca historii wszystkich wojen, trzeba się zarejestrować, niby płatna, ale dokumenty, które mnie interesowały czyli Dachau Entry Registers były bezpłatne.
Oto ona https://www.fold3.com/
Znalazłam tu skany ksiąg obozowych Dachau. I mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego.

Wiewiorkowski, Marian /232635967 /Full Name:Wiewiorkowski, Marian /Registry Number 6098 /Birth Year 1910

Jego kuzyna Aleksandra Wiewiórkowskiego Wiewiorkowski, Alex 232635964 Full Name Wiewiorkowski, Alex / Registry Number 6095 / Birth Year 1904

Oraz szwagra Zygmunta Gadzinowskiego: Gadzinowski, Sigismund 232635962  / Full Name Gadzinowski, Sigismund / Registry Number  6094 / Birth Year  1909


ksiga Dachau, Wiewiórkowski, Gadzinowski, Opatówek


Inne nazwiska z Opatówka i sąsiedniego Liskowa, z tego samego transportu. Nazwisko Rychlewski, Król.
Przy niektórych nazwiskach pojawia się rysowana odręcznie swastyka. Byc może oznacza podpisanie volkslisty?

Rychlewski, Lisków, Dachau


W zrozumieniu historycznego tła aresztowań przez gestapo w 1940 roku i osadzania w obozach  pomocny jest fragment wystąpienia prof. Leszczyńskiego na rocznicę wyzwolenia KL Mauthausen-Gusen:
Oto link do tego wystąpienia:

Prof. dr Stanisław Leszczyński Nr: 28828 (Mauthausen) Nr: 878 i 45804 (Gusen)
"Program zniszczenia polskiej inteligencji a następnie wszystkich Polaków"

(..) Plany Rzeszy Niemieckiej wobec narodu polskiego ujawnili jej przywódcy w wygłaszanych przemówieniach oraz opracowanych na ich zlecenie konkretnych programach. 22 sierpnia 1939 r. Adolf Hitler oświadczył w Obersalzbergu w przemówieniu do dowódców Wehrmachtu:
"...przygotowałem na razie tylko na Wschodzie moje oddziały Totenkopf, rozkazując im zabijać bez miłosierdzia i bez litości mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i polskiej mowy. Tylko w ten sposób zdobędziemy przestrzeń życiową, której potrzebujemy. Polska zostanie wyludniona i zasiedlona Niemcami" .W dwu innych wypowiedziach jesienią 1939 r. wyjaśnił: "że tylko naród, którego warstwy kierownicze zostaną zniszczone, da się zepchnąć do roli niewolników" a na odprawie w Jełowej na Śląsku, 12 września 1939 r. - wskazał ponownie na konieczność masowego wyniszczenia polskiej inteligencji.
Słowa SS-Obergruppenführera i zastępcy Reichsführera SS Reinharda Heydricha, który oświadczył w dniu 7 września 1939 r., że
 "kierownicze warstwy ludności w Polsce powinny zostać tak szybko, jak to jest możliwe unieszkodliwione" i że aresztowane osoby tych grup należy wysyłać do obozów koncentracyjnych. A przedstawicieli warstw niższych do prowizorycznych obozów na zapleczu działania grup operacyjnych. Grupy operacyjne mają sporządzić listy, na których umieszczą wybitnych przywódców, ponadto listy warstwy średniej: nauczycieli, duchowieństwa, szlachty, legionistów, powracających oficerów itp."

Ponadto poruszył Heydrich sprawę likwidacji przywódców ludności polskiej, która musi zostać przeprowadzona do 1 listopada (...)

Znalazłam także ciekawą informację o tym, że rzeczy osobiste ok. 700 byłych polskich więźniów obozów koncentracyjnych Dachau i Neuengamme, m.in. ich dokumenty, zdjęcia, listy, zegarki, biżuterię, chce zwrócić właścicielom lub ich krewnym Międzynarodowa Służba Poszukiwań (ITS) w Bad Arolsen w Niemczech. Kolekcja tych przedmiotów dostępna jest w internecie. Odnośnik do strony tutaj. Na dole strony trzeba kliknąć "I agree" i ukaże nam się wyszukiwarka nazwisk.

Tak wygląda na przykład stan dokumentów i pamiątek po konkretnym więźniu:


AUGUSTYNIAK, STEFAN
born 10. December 1918
Międzynarodowa Służba Poszukiwawcza informuje, że chodzi o te przedmioty, które zostały zagrabione więźniom tuż po ich przybyciu do obozów koncentracyjnych.
W sumie w archiwum ITS znajduje się obecnie 3,2 tys. takich przedmiotów-pamiątek, które należą do byłych więźniów wszystkich narodów okupowanych przez nazistowskie Niemcy
 Procedura zwrotu danego przedmiotu wymaga wejścia na stronę internetową ITS www.its-arolsen.org/pl/, która prowadzona jest w języku polskim.
Cały artykuł tutaj. 

Jakich dokumentów można się spodziewać z Bad Arolsen ?

Nie traćcie nadziei, wszyscy, którzy czekacie na dokumenty z Bad Arolsen. 13 marca 2019 dostałam po 1,5 roku 49 stron na temat wujka i kilkanaście nt. dziadka. Bardzo dobrze wykonali pracę, nie tak jak łódzki IPN. W przypadku więźnia 3 obozów Zygmunta Wiewiórkowskiego otrzymałam 49 stron dokumentów.
Nie jestem w stanie na razie przedstawić i zinterpretować wszystkich. Część muszę przeanalizować dłużej lub poprosić fachowców o interpretację.
Kto chce szukać sam, może skorzystać z linka do archiwum ITS. Tutaj
Pierwszym interesującym dokumentem jest ten, który wyjaśnia, co działo się z Zygmuntem od 2.04.1940 roku. Został wywieziony do Stalagu na Szlezwiku Holsztynie, teraz już wiemy, ze był w "Lager Schlezwig", okręg Nieburg, miejscowość Heemsen. O Zygmuncie Wiewiórkowskim tutaj.

W raporcie In Gefangenschaft... czytamy :" robotnicy przymusowi byli  wykorzystywani do produkcji uzbrojenia. Nie tylko w fabryce prochu Liebenau, ale także w Fabryce Ordnance Leese-Hahnenberg i the Air Main Station (Muna) w Langendamm. Ponadto prawie każda produkcja i gospodarstwo rolnicze posiadało zagranicznych pracowników. Przymusowi robotnicy byli wszechobecni w Nienburgu i we wszystkich okolicznych wioskach"

"Lager Schlezwig", okręg Nieburg, miejscowość Heemsen.

W 1942 roku Zygmunt został zwolniony z obozu. Ten wątek opowieści, dlaczego zwolniono go z obozu jenieckiego uzupełniła córka jego siostry Zosi-Maria Walecka.  Cytuję " Pamiętam z  opowiadań mojej mamy, ze Niemcy nie mogli uruchomić jakichś maszyn w cegielni Stenclów na Tyńcu i pracująca tam koleżanka Zygmunta powiedziała, ze zna specjalistę, ale jest w obozie. Poprosili o dane i zwolnili Zygmunta. Zygmunt wrócił, pewnie pomógł uruchomić te maszyny i znów zaczął działać w organizacji podziemnej. Szczegółów mama nie znała, bo była mała. I wszystko było sekretem". Niektórzy Niemcy pomagali Polakom, w zamian za łapówkę, godzili się ich zatrudniać, aby uchronić przed śmiercią lub praca przymusową w głębi Rzeszy. Przypuszczam, że tak było w tym przypadku.
O cegielni Stencla na Tyńcu tutaj.

W dniu 09.09.1943 roku Zygmunt został aresztowany za działalność konspiracyjną i przynależność do AK.

Zostaje uwięziony, wysłany do KL Auschwitz. 
Bad Arolsen przysłało kartotekę Zygmunta ze zdjęciem

kartoteka z Auschwitz Zygmunta Wiewiórkowskiego

Zygmunt Wiewiórkowski miał numer obozowy 48034 i przebywał w Auschwitz od 9.09.1943  do 27 .04.1944 roku.
Dokument poniżej to karta, która obrazuje, co posiadał w trakcie transportu  z Auschwitz do Buchenwaldu. 1 płaszcz, 2 swetry, 1 parę rękawiczek, 2 pary skarpetek.

Następnie został przewieziony do Buchenwaldu. W Buchenwaldzie został osadzony w dniu 27.04.1944./źródło: http://www.straty.pl/index.php/szukaj-w-bazie/
Z pociągu przewożącego go do Buchenwaldu wyrzucił gryps, który ktoś dostarcza rodzinie. O grypsie opowiedziała mi córka jego starszego brata Jana - Zofia. Wynikało z niego, że ma świadomość, że jedzie po śmierć. Wszak już wie, co spotkało jego brata i szwagra w obozie Mauthausen.
Kolejny przysłany dokument to kartoteka więźnia Buchenwaldu.
Kartoteka więznia Buchenawaldz tego dokumentu dowiedziałam się w jakim czasie był w Auschwitz i kiedy był transportowany do Buchenwaldu


Zawiera podstawowe dane oraz adnotację, ze narodowość polska, wiezień polityczny.



W KL Buchenwald Zygmunt był przerzucany z jednego komanda pracy do drugiego. Z Bad Arolsen otrzymałam dokładne informacje.



13.06.44 został przydzielony do komanda Leipzig, a 26 lipca do komanda Wansleben.

Informacje o obu komandach znalazłam na stronach IPN:
" Jak ustalono, podobóz obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie o nazwie Leipzig-Hasag lub Hasag-Leipzig został utworzony w mieście Leipzig w dniu 8.06.1944 r., początkowo jako obóz kobiecy ze stanem ok. 800 więźniarek, w tym wiele Polek. Liczba ta stale rosła, osiągając najwyższy stan 4600 więźniarek w listopadzie 1944 r. W listopadzie 1944 r. przy podobozie kobiecym powstał podobóz męski w liczbie ok. 150 więźniów, głownie Polaków. Więźniarki i więźniowie byli zatrudniani w firmie Hugo Schneider Aktiongesellschaft w Leipzig. Pod ten podobóz podlegały dodatkowo mniejsze komanda, a mianowicie komando „Markkleeberg” (kobiecie), 4 km od Leipzig, „Schönau” (kobiece), 2 km na zachód od Leipzig oraz „Thekla” (męskie), 2 km na północ od Leipzig. Podobnie jak więźniowie głównego podobozu, więźniowie z tych komand byli zatrudnieni w zakładach zbrojeniowych na terenie Leipzig: Junkers Aktiongesellschaft , ATG Maschinenbau Gesellschaft i Erla -Werke Leipzig-Thekla. Z zeznań przesłuchanych świadków wynika, iż budynki, gdzie umieszczono więźniów w podobozie Leipzig-Hasag były murowane, dwupiętrowe. Na parterze jednego z nich znajdowała się kuchnia, stołówka, gdzie wydawano posiłki, był rewir chorych i administracja. Na piętrach obu budynków były duże sale na około 200 więźniarek i więźniów każda. Prycze były drewniane z kocami. Teren obozu był otoczony płotem z drutu kolczastego pod napięciem. Więźniowie pracowali przy produkcji amunicji na dwie zmiany po 12 godzin z krótką przerwą na posiłek. Nadzór nad pracą od strony fachowej sprawowali niemieccy cywilni majstrowie. Więźniowie pilnowani byli przez strażników i strażniczki z podobozu. Praca była bardzo ciężka, obliczona na wyniszczenie więźniów. Więźniowie byli głodzeni, przez co słabli w pracy, za co wymierzano im kary w postaci brutalnego bicia przez strażników co było powszechnym i codziennym zjawiskiem. Inną formą szykan były wielogodzinne apele niezależnie od warunków atmosferycznych kosztem czasu przeznaczonego na odpoczynek po pracy."
I również na stronach IPN o komandzie Wansleben:" Obóz Wansleben stanowiący filię obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, powstał w marcu 1944 r. i jako podobóz KL Buchenwald funkcjonował do 11 kwietnia 1945 r., kiedy to go ewakuowano. Znajdował się kilkanaście kilometrów od miejscowości Halle. Był to obóz dla mężczyzn różnych narodowości, w tym większości Polaków, którzy byli podzieleni na dwa komanda. Jedno pracowało w kopali soli, pod ziemią i przy budowie sztolni, drugie zaś pracowało przy rozbudowie i powiększaniu szybów dawnej kopali potasu, celem jej przystosowania do podziemnej produkcji części do samolotów. Część z tych robót została zakończona i więźniowie pracowali bezpośrednio przy ich produkcji. Komendantem podobozu Wansleben był Sturmscharführer SS Hermann Helbig, urodzony 07.06.1902 r. w Mühlberg/Saksonia. Jego zastępca był Oberscharführer SS Rudolf Suschitzky, ur. 19.02.1897 r. w Wiedniu. Jak ustalono obaj już nie żyją. Herman Helbig został skazany na śmierć przez Amerykanów i stracony w roku 1948, natomiast Rudolf Suschitzky zmarł w roku 1962. Nie ustalono danych pozostałych członków składu osobowego straży obozowej. Obóz średnio liczył około 2000 więźniów zakwaterowanych w kilku wieloosobowych barakach otoczonych płotem z drutu kolczastego pod strażą. Praca trwała codziennie na dwie zmiany przez ponad 12 godzin. Więźniowie byli źle odżywiani, panowały fatalne warunki sanitarne. Dochodziło do zabójstw więźniów w obozie. Szczególnie duża liczba ofiar była w czasie ewakuacji obozu w kwietniu 1945"

11 kwietnia 1945, niespełna miesiąc przed niemiecką kapitulacją Amerykanie dotarli do KL Buchenwald w Ettersbergu koło Weimaru (Turyngia). Obóz był gigantyczny, pierwotnie 46-hektarowy. Zygmunt dożył wyzwolenia.

Zygmunt Wiewiórkowski. Opatówek. Historia w sepii.

Autor: Dominika Pawlikowska

Zygmunt Wiewiórkowski to najmłodszy z braci Wiewiórkowskich. Urodził się 2.06.1917 w Opatówku jako ostatni syn Stanisława Wiewiórkowskiego i jego żony Leokadii de domo Sowa.
W chwili aresztowania przez Niemców 9.09.1943 roku miał 26 lat. Pracował jako księgowy w jednej z kaliskich cegielni.

Zygmunt Wiewiórkowski 28.VII.1938 plutonowy

Wojna szaleje już czwarty rok. Matka synów Leokadia, zwana pieszczotliwie Lodzią dostaje co jakiś czas straszliwie wiadomości.

Już 3 września 1939 ktoś przynosi wieści o Janku Wiewiórkowskim (1915-1979). Janek był żołnierzem kampanii wrześniowej 1939 roku. Znalazł się w 34 Eskadrze Rozpoznawczej Armii Poznań, podczas lotu rozpoznawczego, nad kompleksem leśnym w rejonie Brzezin na płd. wschód od Kalisza (30 km od rodzinnego domu) wraz z załogą natknęli się na niemieckie stanowisko przeciwlotniczego działa ckm. Samolot ze strzelcem Janem Wiewiórkowskim na pokładzie otrzymał serię pocisków w płaty i kadłub samolotu i zapalił się. Janek zostaje ciężko ranny i umieszczony w obozie jenieckim. 
Matka nie ma o nim żadnych wieści.

Drugą wiadomością dla szalejących z rozpaczy rodziców jest informacja o śmierci ich kolejnego syna, aresztowanego w kwietnie 1940, mojego dziadka, Mariana Wiewiórkowskiego (1910-1941), na którego w domu czekała kochająca żona Maria i dwie malutkie dziewczynki, Beata i Aleksandra, które nigdy nie poznały swojego ojca.
Do domu dociera już w połowie 1941 roku wiadomość o jego męczeńskiej śmierci, akt zgonu i prochy przysłane z obozu koncentracyjnego Mauthausen Gusen.
Siostra Zygmunta Helena, jedyna córka Leokadii i Stanisława dostaje informację o zamordowaniu jej męża, który wraz z jej starszym bratem Marianem przebywał w obozie koncentracyjnym Mauthausen Gusen. Zygmunt Gadzinowski (1909-1941) zginął zamordowany i zamęczony przez Niemców w Mauthausen 26 października 1941. Na ojca czekało dwoje malutki dzieci: Tereska i Leszek i żona Helena.
Krótko potem zmarła Helena. Serce nie wytrzymało. Teresa i Leszek zostali zupełnymi sierotami. W domu panuje żałoba. Dziećmi opiekuje się babcia Leokadia.
Ojcu Zygmunta, Mariana i Heleny pęka serce. Umiera w 1941 roku. Leokadia zostaje wdową.

9 września 1943 ktoś przynosi matce wiadomość o aresztowaniu Zygmunta Wiewiórkowskiego.
Już wiem, że przynależał do AK.
Zostaje uwięziony, przesłuchiwany, umieszczony w obozie w Oświęcimiu, następnie przewieziony do Buchenwaldu. W Buchenwaldzie zostaje osadzony w dniu 27.03.1944./źródło: http://www.straty.pl/index.php/szukaj-w-bazie/
Z pociągu przewożącego go do Buchenwaldu wyrzuca gryps, który ktoś dostarcza rodzinie. Wynika z niego, że ma świadomość, że jedzie po śmierć. Wszak już wie, co spotkało jego brata i szwagra w obozie Mauthausen.
Jednak cudem udaje mu się przeżyć oba obozy. Wraca do domu. Jednak poszukuje i interesuje się nim służba bezpieczeństwa.



Śmiertelnie chory i wycieńczony chorobami obozowymi wyjeżdża na ziemie zachodnie, do Żar, gdzie poznaje swoją żonę. Jednak stan zdrowie ciągle się pogarsza. Wraca do matki, gdzie pielęgnowany przez nią, umiera w 1948 roku. Osierocił jedyną córkę Bożenę.

W artykule Piętki "Transporty Polaków do KL Auschwitz z Kalisza 2 maja 1941 roku i z Łodzi 14 maja 1942 roku" odnajdujemy informacje o aresztowanych w 1941 na terenie Kalisza. Między innymi o Mieczysławie Kościelniaku, artyście malarzu. Brał udział w kampanii wrześniowej i Działał w Związku Walki Zbrojnej. "Związek Walki Zbrojnej (ZWZ) – Siły Zbrojne w Kraju podczas II wojny światowej, w okresie od 13 listopada 1939 do 14 lutego 1942, a następnie przemianowane na Armię Krajową."
Przypuszczam, że podobnie mogło być w przypadku Zygmunta Wiewiórkowskiego.

INFORMACJE O PRZEŚLADOWANIACH


Źródło: Gedenkstätte Buchenwald
uwięziony 
rodzaj uwięzienia obóz koncentracyjny
miejsce osadzenia Buchenwald
data osadzenia 1944-04-27
numer 48034
Potwierdzenie pobytu Zygmunta Wiewiórkowskiego w KL Auschwitz.
Kiedyś byłam w Buchenwaldzie. Był to wówczas teren dawnego NRD.
Byłam tłumaczem polskiej grupy młodzieży. Widziałam ten obóz i oglądałam prelekcję  filmu dokumentalnego pokazywanego w sali kinowej na terenie obozu.
Nie miałam wówczas wiedzy, że ktoś mi bliski byl tam więziony.
Jest to dla mnie tym bardziej wstrząsające.