Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiewiórkowski Marian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wiewiórkowski Marian. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lutego 2023

Stanisław Wiewiórkowski 14.05.1883-26.01.1941. Historia w sepii. Jak to się zaczęło?

autor: Dominika Pawlikowska

Z rodzinnych źródeł wiem, ze przodkowie najstarszego utrwalonego na zdjęciu Wiewiórkowskiego - mojego pradziadka Stanisława wywodzili się spod Warszawy, z mazowieckiego.
W tej chwili najwięcej osób o nazwisku Wiewiórkowski zamieszkuje Maków Mazowiecki ( 20 osób) a w samej Warszawie jest ich 8, czyli faktycznie to się potwierdza.

www.historiawsepii.blogspot.com
Wiewiórkowscy. Stanisław w górnym rzędzie w środku, Teodor siedzi pierwszy z prawej


Rodzinna fama głosi, że rodzeństwo Wiewiórkowskich (na zdjęciu) opuściło rodzinne strony i wyruszyło "za chlebem".
Dwóch braci: mój  pradziadek Stanisław ur. w 1883 roku ( na zdjęciu stoi w górnym rzędzie w środku) oraz jego brat Teodor ( ur.1874) osiadło w Opatówku. Teodor Wiewiórkowski zmarł w 1933 r. w wieku 63 l. (ur. we wsi Garłów par. Cieksyn, pow. płoński, woj. warszawskie s. Macieja i Katarzyny z Milewskich, żona Bronisława z Wierszyniów) Arch. Państwowe w Warszawie Oddz. w Mławie

W 1907 roku Stanisław Wiewiórkowski poślubił Leokadię.
Z aktu ślubu: Działo się 03. 11. 1907. Świadkowie Teodor Wiewiórkowski, l. 33 i Aleksander Linke, l. 28, obaj z Opatówka. Ślub Stanisława Wiewiórkowskiego, kawalera l. 24 ur. we wsi Cieksyn, pow. płoński, gub. warszawska, syn Macieja (zm.1887 r. akt 68/Cieksyn) i Katarzyny z Milewskich, robotników z Opatówka, z Leokadią Sową, panną l. 22, córką nieżyjącego Łukasza i jego małżonki Marianny z Muszyńskich, rolniczki. Ślubu udzielił ks. Adam Marczewski.

Pozostała czwórka rodzeństwa Wiewiórkowskich wsiadła na statek do Stanów Zjednoczonych i udała się do Detroit. Jeszcze w latach 60-70- tych utrzymywali ze sobą kontakt, ale później urwał się.
Dlaczego właśnie dwaj bracia Teodor i Stanisław przybyli do Opatówka, małej miejscowości leżącej ok. 12 km od najstarszego miasta w Polsce Kalisza? Mogła stąd pochodzić ich matka Katarzyna z Milewskich. Czyli przyjechali w rodzinne strony matki, do dziadków. Nazwisko Milewski z Opatówka wymienione jest w: 
I fragment z tego opracowania odnośnie Milewskiego z Opatówka: 193. MILEWSKI Michał, ur. 1784 w Opatówku, woj. kal., s. Grzegorza i Heleny Piechocińskiej, 20.5.07 szwol. 6 komp., odbył kampanie 1808-10, [Medina de Rio Seco, Somosierra, Wagram], zwolniony 11.3.11 z pensją 150 fr., odjechał do Opatówka.
Ze zdjęć zrobionych już w Opatówku można wnioskować że Stanisław przybył tu krótko po 1900 roku. Po założeniu rodziny chyba jakoś mu się wiodło, bo inwestował w dzieci, w naukę, między innymi mojego dziadka, który został później ostatnim przedwojennym naczelnikiem poczty w Opatówku.

Stanisław Wiewiórkowski 14.05.1883-26.01.194,
syn Macieja i Katarzyny z domu Milewskiej

Stanisław poślubił Leokadię, miejscową pannę z domu Sowa. Leokadia ( o prababci Leokadii piszę tutaj ) urodziła mu sześcioro dzieci: Stanisława, Helenę, Zygmunta, Mariana (mój dziadek), Jana, Zofię.
Stanisław aktywnie uczestniczył w życiu miasteczka.
Dom, w którym mieszkali moi pradziadkowie Wiewiórkowscy znajdował się przy dzisiejszej ulicy Kaliskiej /przed wojną - Starokaliskiej/, a ściślej u zbiegu Kaliskiej i Św. Jana, na wprost dzisiejszej pasmanterii. Pradziadek Stanisław (1883-1941), podobnie jak jego starszy brat Teodor, był budowniczym, a także kimś w rodzaju rzeczoznawcy budowlanego, jego podpis widnieje na dokumencie szacującym wartość kamienicy Ordzińskiego w Opatówku. Stanisławowi udzieliła się idea zakładania sklepów spółdzielczych forsowana przez księdza Blizińskiego w Liskowie i założył podobny w Opatówku. Zdjęcie poniżej przedstawia Plac Wolności w Opatówku, miejsce przylegające do domu Gillerów, obok którego Niemcy wyburzą w czasie II wojny widoczne na zdjęciu budynki i zaplanują ulicę Kaliską.
W głębi stał dom moich pradziadków.

Plac Wolności w Opatówku, miejsce przylegające do domu Gillerów, obok którego Niemcy wyburzą w czasie II wojny widoczne na zdjęciu budynki i zaplanują ulicę Kaliską. W głębi stał dom pradziadków Wiewiórkowskich.

Dalszy ciąg tej historii o domu i przebudowie Opatówka przez Niemców w czasie wojny tutaj: Dom, którego nie ma. Opatówek.

Stanisław bardzo dbał o wyksztalcenie i wychowanie swoich dzieci. Trzej synowie zostali urzędnikami. Zięć Stanisława, mąż jego córki Heleny był sekretarzem gminy Lisków w okresie przedwojennym. Post o tym tutaj: Ks. Bliziński i liskowianie. Sekretarz gminy Lisków Zygmunt Gadzinowski. 1939.

Stanisław Wiewiórkowski w jasnym garniturze siedzi za ks. Kwiatkowskim.
Na zdjęciu są jeszcze synowie Stanisława: Jan i Stanisław.

Inteligencja Liskowa wraz z księdzem Blizińskim znalazła się na liście Polaków przeznaczonych do eksterminacji. Zygmunt Gadzinowski został aresztowany 15.04.1940 roku przez gestapo i osadzony w Mauthausen-Gusen. Zamordowany 29.10.20141 w wieku 32 lat.
Zygmunt Gadzinowski był wybitnym patriotą, niestety zapłacili za to zbyt wysoka cenę. Działania księdza i otaczających go współpracowników, rozmach, wizyty prezydenta, zbiórka na obronność kraju, zwróciły uwagę lokalnych folksdojczów.

Na zdjęciu pradziad Stanisław z mieszkańcami Opatówka oraz właścicielami majątku
Schloesserami i Wuenschami, rączka któregoś z dzieci dorysowała nad jego głową strzałkę

Co Stanisław robił w młodości? Tego dowiedziałam się z zachowanego w Centralnym Archiwum Wojskowym Wojskowego Biura Historycznego wniosku o Medal Niepodległości Post na ten temat: Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku.


Akt zgonu Stanisława Wiewiórkowskiego 14.05.1883-26.01.1941


O synu Stanisława, moim dziadku Marianie, jego młodości i przynależności do "Sokoła" tutaj,  o pracy na poczcie w Opatówku piszę w innym poście. Natomiast tutaj post o dziadku umieszczony dzięki staraniom Klubu Byłych Więźniów Politycznych Obozów Koncentracyjnych, umieszczony w Muzeum Mauthausen Gusen.

Statystyka: Liczby do nazwiska 'Wiewiórkowski':
W Polsce są 63 osoby o nazwisku Wiewiórkowski.
Zamieszkują oni w 18 różnych powiatach i miastach. Najwięcej zameldowanych jest w Maków Mazowiecki, a dokładnie 20.
Dalsze powiaty/miasta ze szczególnie dużą liczbą osób o tym nazwisku Warszawa (8), Szczytno (5), Olsztyn (5), Kętrzyn (4), Ciechanów (2), Płock (2), Kalisz (2), Pruszcz Gdański (2) i m. Słupsk z liczbą wpisów 2.
Znalazłam ciekawostkę odnośnie nazwiska Wiewiórkowski. Na początku myślałam, ze to po prosty zbieżność nazwisk, ale później czytam i oczom nie wierze ! CO ZA ZBIEG OKOLICZNOŚCI! Zachował się podpis dziadka Mariana, który jako 16 letni chłopak, uczeń Szkoły Handlowej w Kaliszu, złożył wraz z innymi uczniami swój podpis w Polish Declarations of Admiration and Friendship for the United States.
Tak drogi mi podpis, złożony ręką dziadka, którego nie miałam nigdy poznać.
Marian ( ur.1910) został urzędnikiem i powołano go na stanowisko naczelnika poczty w Opatówku, zdążył się ożenić i mieć dwoje dzieci. Jednak w 1940 r. został aresztowany przez gestapo w wieku zaledwie 31 lat. Znalazł się na liście osób, które w okresie międzywojennym bardzo aktywnie działały w licznych organizacjach społecznych i kulturalnych. Dziadek nie powrócił z obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen, został zamęczony w kamieniołomach.
Podpis lepiej jest widoczny pod tym adresem. 13 (ze 111) zeskanowanych tomów jest udostępnione w internecie: [url]http://international.loc.gov/intldl/pldechtml/pldeccap.html[/url] 

Nazwisko Wiewiórkowski występuje w spisie nazwisk wspólnoty herbowej Szreniawa. Tutaj. 
I tu klik. A także wśród herbownych Grzymała. Tutaj.   

Herbarz Wołyński /Towarzystwo „Pro Archivo”, Kraków/wymienia nazwisko Wiewiórkowski 1839-1863 na liście nazwisk wylegitymowanej szlachty ze Spisu szlachty guberni podolskiej (były dwie edycje). Dane o tej szlachcie można znaleźć szczegółowo w Kamiencu Podolskim i w St. Petersburgu.

Posty powiązane:





niedziela, 29 grudnia 2019

Pismo do gestapo.Opatówek. Spatenfelde. 1940

autor: Dominika Pawlikowska

Kolejny dokument z rodzinnego archiwum.

Pismo mojej babci Marii Wiewiórkowskiej do gestapo, które aresztowało jej męża. Przypuszczam, że nie został wysłany, ponieważ wcześniej nadeszła wiadomość o śmierci Mariana Wiewiórkowskiego w obozie Gusen.
Marian Wiewiórkowski i Maria de domo Semperska, ślub, 1938

Przypomnę, czym było gestapo czyli Geheimes Staatspolizeiamt – Urząd Tajnej Policji Państwowej- była to tajna policja utworzona w Niemczech 26 kwietnia 1933, która w sposób bezwzględny zwalczała wszelkie przejawy oporu, rozwiązana wraz z upadkiem III Rzeszy w 1945 roku.

M.Wiewiórkowska pisze: "(...) Jestem młodą kobietą z dwojgiem dzieci, rok i pól roku, drugie urodziło się podczas nieobecności mojego męża /była to moja mama Aleksandra Adamczyk/, a mój mąż znajduje się od kwietnia 1940 r. w obozie koncentracyjnym w St.Georgen Gusen. Mąż był urzędnikiem pocztowym w Opatówku, okręg Kalisz. Był pracowitym, spokojnym, nieposzlakowanym, człowiekiem, nie angażującym się politycznie. Wstrząsnęło mną, że mąż cierpi niewinnie".
Dalej M.Wiewiórkowska powołuje się na osoby niemieckiego pochodzenia, Niemców lub folksdojczów, takie jak: właściciel dóbr opatóweckich Wűnsche, Niemiec piekarz Drescher, folksdojczka aptekarka Zawadzka oraz treuhaender* Pniok, którzy mogliby zaświadczyć o jego niewinności.
W dalszej części listu prosi, aby zwolnić męża, na którego w domu czekają dzieci.
Ten list był gestem rozpaczy, ponieważ rodzina wiedziała, że dziadek znajduje się już w stanie zagrożenia życia i jest ciężko chory. Spowodowała to praca w kamieniołomie Gusen w czasie srogiej zimy 19040 r. w austriackich Alpach.
Szans na zwolnienie nie było żadnych, również z tego powodu, że dziadek nie chciał podpisać folkslisty.
W Opatówku wiedziano już wówczas, czym jest obóz koncentracyjny i że ludzie są tam katowani i mordowani.
Ciekawy jest też dopisek na dole listy, sporządzony ręką M. Wiewiórkowskiej." (...)Matkę /mam/ nie zdolną do pracy/chodzi o Józefę Szalińską/, którą wysiedlono z domu i interesu. Zostałam bez środków utrzymania, wyprzedałam wszystko, co mogłam, żyję z tego, co mi dobrzy ludzie dadzą"

*Treuhänder to był powiernik, podczas II wojny światowej na ziemiach okupowanych przez Niemcy administrator, z ramienia władz niemieckich, poszczególnych zagrabionych przedsiębiorstw oraz majątków niektórych zlikwidowanych instytucji i stowarzyszeń; w Polsce w GG 1940 było ok. 1,2 tysięcy Treuhänderów, na ziemiach wcielonych do Rzeszy ogólna ich liczba w różnych okresach przekroczyła 100 tysięcy; w przeważającej części byli to Niemcy zamieszkali w Polsce przed wojną lub przesiedleni z krajów nadbałtyckich.

Pismo Marii Wiewiórkowskiej do gestapo, które aresztowało jej męża.
 Przypuszczam, że nie został wysłany, ponieważ wcześniej nadeszła wiadomość
 o śmierci Mariana Wiewiórkowskiego w obozie Gusen.

" Matkę /mam/ nie zdolną do pracy/chodzi o Józefę Szalińska/, którą wysiedlono z domu i interesu.
Zostałam bez środków utrzymania, wyprzedałam wszystko, co mogłam,
 żyję z tego, co mi dobrzy ludzie dadzą"

Maria Wiewiórkowska
krótko po wojnie

piątek, 30 sierpnia 2019

Gdy wojna była tuż, tuż...

autor: Dominika Pawlikowska

Próbuję wyobrazić sobie nastrój tamtych przedwojennych dni w Opatówku. Co myśleli mieszkańcy? czy się bali? czy robili zapasy? czy wyjeżdżali?

Na pewno ważnym punktem informacyjnym był urząd pocztowy. Tu odbierano pocztę, nadawano telegramy i listy, zamawiano rozmowy. To był jedyny punkt informacyjny w miasteczku. Nie było wtedy telewizorów ani komórek ani - o zgrozo! internetu. Jedyną wiedzę czerpano z gazet i radia. Kolejne codzienne informacje informujące o poczynaniach sąsiadów po prostu spowszedniały. Sytuacja była napięta, III Rzesza zajęła Austrię, więc obywatele mogli sądzić, ze taka sytuacja będzie się przeciągała.
Na naczelnika pocztowego Mariana Wiewiórkowskiego /1910-1941/, młodego człowieka spadła w tych dniach wielka odpowiedzialność.
W przeddzień wybuchu wojny na pewno miał dużo pracy. Świadczy o tym ten krótki komunikat wydany przez Prezydenta miasta Kalisza inż. I.Bujnickiego wydany w dniu 31 sierpnia.1939, który ukazał się w lokalnej gazecie, w Gazecie Kaliskiej R.47, nr 240 (31 sierpnia 1939)
Prezydent prosi mieszkańców, żeby  korzystali z rozmów telefonicznych tylko w szczególnych przypadkach, ponieważ personel jest przeciążony z powodu nawału pracy. To że zbliża się wojna mieszkańcy wiedzieli już z gazet:
"Rzesza niemiecka prowadzi od szeregu miesięcy agresywną politykę w stosunku do Rzeczypospolitej. Ostatnie działania na terytorium Wolnego Miasta zwrócone przeciw niezaprzeczalnym prawom i interesom Rzeczypospolitej oraz jawne pretensje terytorialne Niemiec wobec państwa polskiego nie pozostawiają wątpliwości, że istnieje zagrożenie Rzeczypospolitej" Gazeta Kaliska, czwartek 31 sierpnia 1939r.

Centrale telefoniczne nie były wówczas elektroniczne lecz ręczne.
Na zdjęciu Marian Wiewiórkowski przy centrali telefonicznej w Opatówku w mundurze pocztowca. 31 sierpnia 1939 roku weszła w życie instrukcja organizacji łączności na czas wojny. Wraz z ogłoszeniem mobilizacji uruchomiono jednostki poczt polowych i służby teletechnicznej. Wojskowe linie podłączono do centrali PPTiT i linii stałych, zabezpieczonych przed podsłuchem nieprzyjaciela. Zarządzeniem Prezydenta RP, z dniem 1 września 1939 roku, na obszarze całego państwa wprowadzono stan wojenny i wyjątkowy. Wiązało się to z zawieszeniem niektórych swobód obywatelskich. Władze administracyjne upoważniono do przeglądania, zajmowania i konfiskacji korespondencji, przesyłek i telegramów, a także kontrolowania rozmów telefonicznych i radiowych.


Marian Wiewiórkowski przy centrali telefonicznej. Opatówek. 1939.

   
Pytałam babcię dlaczego oni, ludzie wykształceni i światli, mający środki po temu nie wsiedli na statek i nie popłynęli np do Stanów? Babcia Maria odpowiedziała, że dziadek nawet w chwili aresztowania wiosną 1940 wierzył w podpisane sojusze i powiedział : Marysiu, ja za parę tygodni wrócę, bo my damy Niemcom łupnia ! Wierzyli propagandzie. Byli też państwowcami - uważali, że w obliczu zagrożenia Polski trzeba być odważnym i odpowiedzialnym. Poza tym w głowie im się nie mieściło coś, co za chwilę miało stać się rzeczywistością. Wśród mieszkańców Opatówka byli też weterani pierwszej wojny, ich opowieści o wojnie mogły burzyć chętną do wojaczki młodą krew. Wiele osób nie było do końca świadomych, że polskie wojsko jest znacznie słabiej uzbrojone niż niemieckie. Władza II RP snuła złudne wizje siły Polski.
W 1939r. jednej strony uspokajano ludność komunikatami o podpisanych sojuszach, a z drugiej organizowane liczne szkolenia obrony przeciwlotniczej czy zajęć prowadzonych przez Polski Czerwony Krzyż, z których chętnie korzystano.
Władze RP propagowały ideę „narodu z armią, armii z narodem”, a wyrazem tego była m.in. działalność Funduszu Obrony Narodowej (przyjmowano pieniądze, nieruchomości, kosztowności, a nawet – zboże) czy Funduszu Obrony Morskiej, przeznaczonego na rozbudowę Marynarki Wojennej. Kupowano dodatkowy sprzęt dla wojska. Łącznie na FON zgromadzono około 1 mld złotych, z czego wartość wpłat i darowizn od ludności wyniosła do maja 1939 roku około 37,7 mln złotych. Środki gotówkowe zużyto na dozbrajanie armii, dary rzeczowe w złocie i srebrze wywieziono w 1939 za granicę. 
 Mieszkańcy Opatówka i cała rodzina Wiewiórkowskich aktywnie uczestniczyła w tych zbiórkach.
"Wiadomości Gminne" Nr 5 (575) / 2009 cytują wspomnienia mieszkańców Opatówka.
(...) "30 marca 1939 r. odbyło się zebranie wszystkich organizacji i mieszkańców Opatówka w celu omówienia pożyczki na dozbrojenie polskiej armii. Tego dnia pierwsze ofiary pieniężne złożyła Akcja Katolicka Kobiet, drużyna harcerek pozaszkolnych i Ognisko Kolejowego Przysposobienia Wojskowego. 13 kwietnia powstał Komitet Pożyczki Przeciwlotniczej, którego przewodniczącym zostali ks. Piotr Kotarski - proboszcz parafii Opatówek, sekretarzem Kazimierz Sieradzan i skarbnikiem wójt gminy Józef Raszewski. Komitet przyjął normy pożyczki dla wszystkich warstw społecznych w gminie Opatówek: dla rolnictwa, przemysłu, nieruchomo ci, handlu i pracowników umysłowych. Od tej pory notowane były wpłaty na Pożyczki Lotnicze i Fundusz Obrony Narodowej (F.O.N.) oraz dobrowolne ofiary na dozbrojenie polskiej armii. Wpłaty pochodziły od organizacji i od indywidualnych osób, także Żydów mieszkających w Opatówku. Nauczyciele z gminy Opatówek wpłacili 1260 zł, pracownicy PKP - 800 zł, pracownicy poczty - 340 zł, właściciel majątku w Opatówku Konrad Wünsche - 5000 zł, Zofia Chrystowska ( żona przedwojennego właściciela pałacu w Tłokini Kościelnej)- 2000 zł, Bolesław Szaliński /moj pradziadek/zadeklarował cały swój majątek wartości 15000 zł na rzecz Armii Polskiej, gdyby zaszła taka potrzeba".
    
Przysposabiano młodzież do do służby wojskowej. W 1927 roku powołano młodzieżową organizację wojskową Przysposobienie Wojskowe (PW). Szkolenia odbywały się na kursach i obozach. Obejmowały mężczyzn ochotników w wieku od 15 do 30 lat. Na przełomie 1935 i 1936 roku objęto nimi 0,3% obywateli w tym wieku (około 30 tysięcy osób). W 1937 roku przysposobienie wojskowe stało się przedmiotem obowiązkowym we wszystkich liceach i na wszystkich uczelniach. Edukacja tego przedmiotu trwała 2 lata.
Przysposobienie Wojskowe Kobiet zaczęło działalność w 1929 roku. Od roku 1939 wywierało większy nacisk na masowe szkolenie. Szkoleniami zdołano objąć 10% kobiet w wieku od 19 do 45 lat.
W 1927 roku z inicjatywy S. Młodzińskiego powstało Przysposobienie Wojskowe Konne. Za tym poszły inicjatywy powołujące Przysposobienie Wojskowe Kolejowe, Leśników oraz Pocztowe.

13 sierpnia zarządzono częściową mobilizację alarmową rezerwistów Wojska Polskiego, tego samego dnia Marszałek Edward Rydz–Śmigły zmobilizował dwie dywizje piechoty, które skierowano w rejon Bydgoszczy. Korpus interwencyjny pod dowództwem gen. Skwarczyńskiego miał wkroczyć do Wolnego Miasta Gdańska na wypadek niemieckiego ataku. Polskie władze odrzuciły także w tym czasie „ofertę” Związku Sowieckiego w sprawie wejścia jego wojska na teren naszego kraju w przypadku wybuchu wojny. Kilka dni później niemiecka policja na Śląsku opieczętowuje polskie biblioteki i drukarnie, a po 20 sierpnia w wielu miastach Polski mieszkańcy kopali rowy przeciwlotnicze, by cywile na ulicach mieli gdzie się chronić w razie nalotu. Gazeta Kaliska z 31 sierpnia informuje o akcji kopania rowów, Wzięli w niej udział mieszkańcy sąsiednich miejscowości, w tym Opatówka.

II wojna

"Kopiemy rowy" Gazeta Kaliska 31.08.39

Wezwał do tego m.in. prezydent Warszawy Stefan Starzyński. Jak czytamy w relacjach z tego czasu, „do prac stanęli mężczyźni, kobiety i dzieci, ludzie wszystkich stanów i zawodów. Uderzała zwłaszcza olbrzymia ilość kandydatów spośród młodzieży. Wielu stanęło do pracy z własnymi kilofami i łopatami”. 

30 sierpnia trzy najcenniejsze okręty Polskiej Marynarki Wojennej ORP „Błyskawica”, „Grom” i „Burza” dostały rozkaz natychmiastowego wyjścia w morze. Odpłynęły do Wielkiej Brytanii. Wojna była tuż tuż.

Marian Wiewiórkowski


piątek, 12 stycznia 2018

„A było to tak...”. Opatówek. Konrad Wünsche.


autor: Dominika Pawlikowska

Marian Wiewiórkowski, mój dziadek, do chwili wejścia Niemców do Opatówka naczelnik tutejszej poczty, zamieszkiwał wraz z rodziną w mieszkaniu służbowym na ulicy Kościelnej.


Wiewiórkowscy przed budynkiem poczty 1939.
P6Q6+8R Opatówek


       W 1939 Marian Wiewiórkowski, wówczas niespełna 30-letni, podobnie jak inni mieszkańcy Opatówka, ciężarną żonę z malutkim dzieckiem zapakował na wóz i wyruszył w drogę na wschód do Warszawy, licząc na mobilizację. Planował zostawić wszystkich u rodziny w stolicy.
Niekończące się kolumny uciekinierów z Kalisza i całej Wielkopolski utrudniały ruchy polskiego wojska i były łatwym celem dla niemieckich bomb i strzelców pokładowych niemieckich samolotów. Największe masakry uciekinierów miały miejsce w okolicach Uniejowa i Łęczycy(..) Za: Wrzesień 1939 r. w Opatówku, Jadwiga Miluśka-Stasiak.
Babcia opowiadała mi o bombardowaniu w drodze, ostrzał z myśliwców, o skoku do rzeki, który uratował jej życie.  Zapamiętałam jeszcze, że dawała dziecku do ssania kostkę cukru przez płótno, żeby na dłużej starczyło i żeby nie płakało.
A tak wspominała to córka Heleny Wiewiórkowskiej -Teresa Jaśkiewicz:


Po pewnym czasie okazało się, że ten exodus nie ma sensu, nastąpił powrót do Opatówka
Właściciel majątku w Opatówku Konrad Wünsche (ur. 1906.05.30) udzielił im schronienia w swoim majątku pod Opatówkiem, w folwarku Józefowie. Był przyjacielem mojego dziadka. Przed wojną razem z księdzem wspólnie grywali w karty.
Po ślubie z córką właściciela Zofią z domu Schlösser zarządzał majątkiem teścia w Opatówku. Była to rodzina przemysłowców, włókienników, od 1821 roku osiadła w Ozorkowie pod Łodzią. Ciekawą postacią była jego teściowa Anna Natalia Schlösser.
Teść Wünschego Karol Ernest Schlösser oprócz Opatówka posiadał folwarki w Brzezinach, Józefowie, Rożennie, Winiarach i Zajączkach. W Opatówku prowadził gospodarstwo gospodarstwo rolnicze i hodowlane. Miał własną stadninę koni.

Konrad Wünsche z żoną Zofią
ur. 30 maja 1906 albo 1907 w Plucicach, zm. 30 maja 19 stycznia 1945 w Skarszewie



Pozostałości po zabudowaniach Schlössera w Opatówku.

    We wsi Winiary założył browar w 1877 r. Zamieszkał w dawnym pałacu gen. Józefa Zajączka. 
Wünsche służył w Wojsku Polskim, był oficerem 7 pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich. 
Podczas kampanii wrześniowej w 1939 r. uczestniczył w walkach nad Bzurą i obronie Warszawy.
W majątku należącym do Wünschego bywał por. Marian Kwiatkowski, pseud. "Konrad", "Jaxa", który był odpowiedzialny za zorganizowanie struktur wojskowych Stronnictwa Narodowego. Jaxa cudem unikał aresztowania 04.04.1943 w Kaliszu - zbiegł z lokalu konspiracyjnego Tucholskiej.
Kwiatkowski miał za zadanie zjednoczyć organizacje narodowe. Był on zwolennikiem scalenia z AK.
W 1940 zwerbował Wünschego do Organizacji Jedności Narodowej, podobnie jak Fuldego, Dreschera i E. Fibiger. Po częściowym scaleniu działali oni w obu organizacjach OJN i ZWZ.
W majątku w Brzezinach gromadzono broń. Zofia Wünsche była łączniczką z Warszawą i Łodzią. Grupa zajmowała się wywiadem i była odpowiedzialna za akcję N


Dworek Konrada Wünsche, lata 60-te
Dworek Konrada Wünsche, lata 60-te. W tym miejscu obecnie znajduje się przedszkole.

Z Konradem Wünsche zaprzyjaźniony był nie tylko mój dziadek, ale i jego bracia.
Zachowało się zdjęcie, na którym Zygmunt i Jan Wiewiórkowscy oczekują na kogoś na schodach pałacu. Na zdjęciu widać piękna roślinność pałacową, wnioskuję więc, że jest to zdjęcie przedwojenne, ale nie mam pewności.


     W swoim majątku Konrad Wünsche, podobnie jak większość okolicznych ziemian, prowadził potajemnie szkolenie wojskowe młodych robotników, była to tradycja wszystkich okolicznych dworów. W wielu okolicznych dworach ziemianie szkolili np. ułanów. Wizja narodowego socjalizmu Hitlera go nie porwała. Był zżyty z tutejszymi mieszkańcami.
Być może wtedy w strukturę organizacji podziemnej został wciągnięty młodszy brat dziadka Zygmunt.
Podobno Konrad Wünsche w czasie wojny dawał schronienie ok. 100 osobom. Ukrywała się u niego między innymi córka Mieczysława Krauckiego (1891–1935), właściciela księgarni w Kaliszu, dziennikarza, wydawcy. Młodym ludziom groziło wywiezienie na roboty do Niemiec. Po wojnie i wygonieniu ziemian z ich posiadłości Zofia Wünsche pracowała w księgarni, być może pomagali jej  Krauccy. 
Po wojnie ziemianom nie można się było zbliżać do swoich posiadłości. Okoliczny proletariat cieszył się z faktu upokorzenia "dziedziczki" i z tego, że musiała nosić ciężkie paczki. Kompletnie nie doceniano tego, co Wünsche zrobili dla niepodległości Polski, włącznie z oddaniem życia dla Ojczyzny. Komuniści siali wrogą wobec ziemian propagandę, poddając członków AK szykanom i osadzając ich w więzieniach.  To bardzo bolesne, jak przedstawiciele kolejnego ustroju odwdzięczyli się ziemianom za ich ofiarę krwi.
 
p. Żelichowska-żona pracownika majątku Konrada Wünsche
oraz "Dziunia" Kraucka. Okres wojny.

Wybrałam się  z aparatem, aby zobaczyć miejsce, gdzie w Józefowie pod Kaliszem Wünsche udzielił schronienia moim dziadkom po zajęciu poczty przez niemiecką administrację. Malutka część zabudowań folwarku jeszcze stoi. To tu gestapo aresztowało mojego dziadka. Do tego terenu nie ma dostępu, domek stoi obecnie na prywatnej posesji. Dziękuję właścicielom za udostępnienie. Po wojnie nastąpiła parcelacja gruntów i podział ziemi po dawnych właścicielach.

pozostałości folwarku


Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Domek był częścią zabudowań folwarcznych, otaczały go stodoły w których hodowano krowy.
W innej części budynku, która dziś nie istnieje, mieszkali pracownicy folwarku Wünschego.
Te dwa pokoiki Wünsche udostępnił moim dziadkom. Były to trudne warunki, ale dziadkowie byli wdzięczni za pomoc. Dotychczasowe życie odeszło i miało już nigdy nie powrócić. Tak wspaniale zapowiadająca się przyszłość młodego małżeństwa legła w gruzach.
Wünsche żywił też ludzi, którym udzielał schronienia. Babcia mówiła, że dawał jej mąkę i inne produkty i  że dzięki niemu przeżyła wojnę. 
To tutaj gestapo przyszło po dziadka, który pożegnał ciężarna żonę i roczną córeczkę Beatkę i poszedł z żandarmami ze słowami "Marysiu, niedługo wrócę. Damy Niemcom łupnia".
   Dziadek nie wiedział, ze jego aresztowanie to starannie zaplanowana akcja wymordowania polskiej inteligencji "Intelligenzaktion", plan zniszczenia i eksterminacji polskiej warstwy przywódczej, będący częścią częścią wielkiego planu germanizacyjnego przygotowanego m.in. dla terenów okupowanej Polski zwanego przez Niemców Generalplan Ost („Generalny Plan Wschodni”).
   Niebawem po jego aresztowaniu urodziła się druga córka, moja mama Aleksandra, której nigdy nie zobaczył. Rok później został zamordowany w obozie w Mauthausen Gusen.

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa
Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa.
Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa
w oddali widać drogę na wieś Michałów
Fragment zabudowań folwarku Wünschego na terenie Józefowa

Konrad Wünsche został oskarżony o współpracę z polskim ruchem, zdradę narodu niemieckiego i szpiegostwo.  Niemcy postanowili go osądzić i skazać w pokazowym procesie. Prócz Wünschego oskarżonymi byli: Bruno Lompa, Emil Fulde, syn właściciela majątku Henryk Fulde, Irena Stark, architekt Jerzy Drescher, kupiec Alfred Fiebiger,  Elwira Fiebiger, fabrykant Alfred Nowacki i  Bożena Deutschmann.
Po przeprowadzonej rozprawie zostali skazani przez Sąd Doraźny na karę śmierci: Henryk Fulde, Konrad Wünsche, Bruno Lompa, Jerzy Drescher, Alfred i Elwira Fiebiger, jak i Alfred Nowacki. Emil Fulde został skazany na 5 lat więzienia, Irena Stark na 10 lat więzienia, Bożena Deutschmann z powodu braku dowodów winy została uwolniona. Poza tym sąd orzekł w stosunku do części oskarżonych i skazanych na śmierć przepadek mienia.
Proces odbył się w Kaliszu w dniach 6-9 grudnia 1944 roku. Obserwował go sam gauleiter Greiser. Niemcy byli zaskoczeni, że  zaistniał przypadek uczestnictwa Niemców lub - jak kto woli - obywateli polskich pochodzenia niemieckiego w polskim ruchu oporu. Z punktu widzenia interesów III Rzeszy była to wielka zdrada. Konrad Wünsche został rozstrzelany w grupie 56 innych członków antyhitlerowskiego podziemia w lasach koło Skarszewa. Po ekshumacji został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu ewangelicko-augsburskim w Kaliszu.
Pisząc ten post sięgnęłam po książkę Janusza Teodora Dybowskiego Saga grodu nad Prosną, stanowiącą źródło wiedzy na temat działalności podziemia zbrojnego w Kaliszu i okolicach w czasie okupacji. Co prawda autorowi zarzuca się błędy historyczne, jednak niewątpliwie stanowi interesujące świadectwo tamtych czasów.
Janusz Teodor Dybowski wydając Sagę grodu nad Prosną w 1975 roku, wykazał się dużą odwagą. Pisać w czasach PRL-u wartościująco o Niemcach to trudna i ryzykowna sprawa jak pisze autor eseju o tej powieści „Saga grodu nad Prosną” jako powieść kontrowersyjna Przemysław Mańka.
I dalej tamże: Społeczeństwo Kalisza z niecierpliwością czekało na opisanie wydarzeń z lat okupacji. Wszyscy wiedzieli, że bohaterska walka o polskość zasługuje na upamiętnienie. Zadania tego podjął się Janusz Teodor Dybowski, o czym kaliszanie żywo dyskutowali. Pytania – czy jest już Saga...? – pojawiały się kilka razy dziennie w kaliskich księgarniach i bibliotekach. Dawało się wyczuć olbrzymie podekscytowanie tą sytuacją i z ciekawością oczekiwano aż powieść się ukaże...
Źródło: http://www.info.kalisz.pl/dybowski/Rozdz9.htm: Sagę ... podobnie, jak wiele innych powieści czytano w radiu. Uznano jednak, że w czasie audycji publicznie gloryfikuje się Niemców. O wszystkim doniesiono władzom i powieść zdjęto z anteny. Sprawa ta bardzo przygnębiła Dybowskiego, który po wydaniu powieści nie pojawił się już w Kaliszu.(..)Dybowski opisując ich wielkie czyny zapewne nie zdawał sobie sprawy z faktu, że jego dobre intencje zostaną odebrane jako prowokacja dla kaliskiego społeczeństwa. Stąd też nieprzychylne komentarze pod adresem pisarza, który akurat w tej sprawie nie pomylił się i napisał prawdę o polskich Niemcach".
Saga grodu nad Prosną ukazała się w 1975 roku wywołując sensację i oburzenie wśród mieszkańców Kalisza. Cała ta nagonka skończyła się dla Dybowskiego źle, wytaczano mu procesy, oskarżano, zaszczuwano. Książkę wycofano z księgarń, a jej autor zmarł dwa lata później. Nikt nie chciał słuchać o "dobrych Niemcach". Nazwiska bohaterów powieści, mimo, że zmienione nie były trudne do odgadnięcia. Książkowi państwo Frude to Fuldowie, Fedeger – Fibigerowie a Nawroccy byli Nowackimi.

Mój pradziadek Stanisław Wiewiórkowski (zaznaczony strzałką) na pamiątkowym zdjęciu
 z właścicielami Opatówka Schlösserami i  Wünschami. Konrad Wuensche w kółku. Zdjęcie przedwojenne.


W "Sadze grodu nad Prosną" matka Henryka Fulde pisze list do nieżyjącego syna. Wspomina w nim wizytę niemieckiego dziennikarza, chcącego dowiedzieć się czegoś o niemieckim ruchu oporu w dawnym Warthegau. Matka zwróciła się do dziennikarza tymi słowami: "pan ma złe i formacje, gorzej niż złe, bo kłamliwe i oszczercze. W Wielkopolsce nie było niemieckiego ruchu oporu. Oni wszyscy byli Polakami i zginęli za Polskę. To byli żołnierze polskiej sprawy, która była wtedy sprawa całej ludzkości. Hitler zhańbił naród niemiecki. Czyny jego siepaczy na tych ziemiach były haniebne!
Dzieci Wünschego wyjechały za granicę. 

W latach 80-tych ktoś z tej rodziny przyjechał do Opatówka z zapytaniem czy można odzyskać choćby skrawek majątku, niezagospodarowaną działkę koło szkoły ogrodniczej. Nie było to niestety możliwe.
Ostatnia  dziedziczka  Opatówka  Zofia z Schloesserów Wünsche w ubogich warunkach dożyła 61 roku życia.
Konrad Wünsche został odznaczony Srebrnym Krzyżem Orderu Virtuti Militari oraz pośmiertnie Krzyżem Walecznych za działalność konspiracyjną.

Ciekawe artykuły związane z tematem

http://www.info.kalisz.pl/biograf/2fuldeh.htm

http://www.info.kalisz.pl/dybowski/Rozdz9.htm

Impresje z opatóweckiego dworu

Po aresztowaniu dziadka uwięziono w organistówce przy plebanii w Opatówku, tam Niemcy urządzili żandarmerie. Babcia chodziła tam z nim porozmawiać. Po pewnym czasie został przewieziony do Kalisza. Na ul. 3-Maja, w Hali Targowej Braci Szrajer Niemcy urządzili obóz przejściowy dla osób wysiedlanych, przeznaczonych na zagładę i wywożonych do przymusowych robót. Stamtąd pojechał transportem do Dachau. O obozie na miejscu dzisiejszej Galerii Handlowej "Tęcza" tutaj.

Źródła:
Makarewicz Z., Dzieje rodziny Schlösserów z Ozorkowa do 1914 roku, [w:] Zgierskie Zeszyty Regionalne, t. IV, Zgierz 2009.

Powrót do strony głównej

Posty powiązane:

Gdy Opatówek został Spatenfelde

Listy proskrypcyjne dla okręgu Kalisza








wtorek, 12 grudnia 2017

Mlodzież szkolna Opatówka. Lata trzydzieste. Wiewiórkowscy.

Autor: Dominika Pawlikowska

Pradziadkowie Wiewiórkowscy- Stanisław i Leokadia wychowywali sześcioro dzieci i posyłali do szkół. Dzieci dobrze się uczyły, były zdolne. Mój dziadek Marian /na zdjęcie poniżej/ urodził się  w 1910 roku, na tym zdjęciu może mieć ok. piętnastu lat.
Mogli być dumni ze swoich dzieci, ze swoich sokołów. Rośli, grali w piłkę, byli silni i zdrowi, koledzy wspominali, że ciężko było ich ograć na boisku.
Bracia dziadka i on sam chodzili do dwóch gimnazjów męskich w Kaliszu. Do Gimnazjum Humanistycznego A. Asnyka lub do Szkoły Handlowej. Po I wojnie światowej i kolejnych reformach oświaty Szkoła Handlowa została przekształcona w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, a następnie w II Liceum Ogólnokształcące. 


II wojna, Opatowek, Spatenfelde, www.historiawsepii.blogspot.com
Marian Wiewiórkowski, siedzi w środku. Opatówek, lata szkolne, ok. 1925

O Asnykowcach: "Wyglądali pięknie w swoich galowych mundurach. Spodnie zdobione na wzór oficerski, z lampasami bordo (szasery), z podwójnymi sprzączkami na które zapinało się gumki opasujące buciki ze złotym sznurkiem i metalowym znaczkiem w kształcie tarczy, na której z kolej znajdowały się trzy duże litery GHA (Gimnazjum Humanistyczne Asnyka)"
Jak dojeżdżali do szkół? wszak nie kursowały wtedy podmiejskie autobusy MZK. 
We wspomnieniach pani Marianny Kocembowej odnalazłam taki fragment :
 "Jeśli zaś chodzi o młodzież, która ukończyła szkołę w Opatówku i pragnęła dalej się kształcić, rodzice w miarę możliwości starali się, aby ich posłać po dalszą wiedzę. W związku z kłopotem z dojazdem, wynajęli wspólnie pana Albina Rogozińskiego, który wozem konnym z umieszczonymi na nim siedzeniami odwoził ich codziennie do kaliskich szkół.

Na zdjęciu poniżej brat dziadka, Jan Wiewiórkowskich, w latach powojennych na wozie konnym.
Taka podróż bywała wesoła latem, ale zimą chyba nie było lekko.
Ileż wysiłku finansowego rodziców (czesne) i poświęcenia dzieci kosztowało dawniej zdobycie wykształcenia?
Pradziadkowie wszystko poświecili dla dzieci. A później 3 zabrała im niemiecko-austriacka barbaria.

II wojna
Jan Wiewiórkowski (1915-1979)

Cała rodzina spoczęła na cmentarzu w Opatówku, w rodzinnym grobowcu.
Bracia: Jan Wiewiórkowski, żołnierz 34 Eskadry Armii Poznań, Marian Wiewiórkowski, naczelnik pocztowy w Opatówku, zamordowany przez Niemców w Mauthausen Gusen w 1941r., Zygmunt Wiewiórkowski zamęczony w Auschwitz, siostra Heleną i jej mąż Zygmunt Gadzinowski, przedwojenny sekretarz gminy Lisków zamordowany w Mauthausen Gusen w 1941r., brat Stanisław oraz ich rodzice: Stanisław i Leokadia Wiewiórkowscy.

Opatówek, grobowiec Wiewiórkowskich