Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historie rodzinne w sepii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historie rodzinne w sepii. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lipca 2022

Szulejewscy

 autor: Dominika Pawlikowska

Dzisiaj prośba do czytelników o podpowiedz na temat losów rodziny Szulejewskich. Pani Alodia, nauczycielka, siedząca jako pierwsza od lewej strony, była żoną Stefana Szulejewskiego ( urodził się 07.06.1909), pracownika poczty w Opatówku w latach 30-tych, być może naczelnika. Czego uczyła pani Alodia?

Nauczyciele z Opatówka: siedzą od lewej: Alodia Szulejewska, M. Jaśkiewicz, Z. Połomska.
Stoją od lewej: Jan Jaśkiewicz, p. Borzysławska, p. Stolarczykowa, Maria Wiewiórkowska, Trentner?
W trzecim rzędzie: p. Tatarczanowa (widoczna tylko głowa), Jadwiga Adamczewska, K.Kowalkiewcz



Stefan Szulejewski, ur. 07.06.1909

W czasie wojny został skierowany na roboty przymusowe, po powrocie zmarł z wycieńczenia. Żył jeszcze w 1946, ale nie wiadomo, czy spotkał się z żoną. Pani Alodia wyprowadziła się po wojnie do Wrocławia (nie wiemy kiedy, ponieważ jak widać ze zdjęcia jeszcze podjęła pracę w szkole w Opatówku). Czy ktoś może coś podpowiedzieć?
Przy okazji może uda się uzupełnić nazwiska nauczycieli ze zdjęcia.


poniedziałek, 6 czerwca 2022

Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku

W moich poszukiwaniach genealogicznych natrafiłam kiedyś na bloga KIM ONI BYLI a tam na artykuł Krzyż i Medal Niepodległości.
Tam dowiedziałam się, że w 2018 roku została uruchomiona wyszukiwarka sygnatur dokumentów w Centralnym Archiwum Wojskowym Wojskowego Biura Historycznego.  Aby się dowiedzieć czy danej osobie Medal Niepodległości został przyznany lub wniosek został odrzucony, wystarczy tam zajrzeć.
Zajrzałam do wyszukiwarki i stał się cud. Odnalazłam tam podanie mojego pradziadka, a w nim kopalnię wiedzy o rodzinie i o Opatówku. Na zdjęciu poniżej mój pradziadek Stanisław Wiewiórkowski (ur. 08.05.1883 w Cieksynie) zaznaczony kółkiem.

Stanisław Wiewiórkowski i opatowianie, w środku rodzina Wűnsche, zarządca majątku Opatówek Konrad Wűnsche z małżonką i dziećmi.

Z dokumentu, jaki uzyskałam z Centralnego Archiwum Wojskowego wiele się dowiedziałam. Zachował się napisany przez niego wniosek o Medal Niepodległości[1], w którym zawarł swój dokładny życiorys i opis przebiegu pracy ideowo-niepodległościowej. Obowiązkowe było podanie nazwisk i dokładnych adresów świadków, którzy mogą stwierdzić prawdziwość podawanych zdarzeń. Jako osoby, które mogą o tym zaświadczyć, pradziadek wymienił: Stanisława Misia i Franciszka Jabłońskiego z Opatówka, Ludwika Kabzińskiego z Łodzi, Stanisławę Mycielską z Ozorkowa i Stanisława Sowę, felczera weterynarii z Narwi.
Mając 20 lat, wstąpił do Narodowego Związku Robotniczego w Warszawie, którego struktury powstały z inicjatywy i pod kierownictwem Ligi Narodowej, dowodzonej w konspiracji z zaboru austriackiego przez Romana Dmowskiego. Było to prawicowe stronnictwo robotnicze. Powstało w czerwcu 1905 roku z połączenia kół robotniczych Towarzystwa Oświaty Narodowej i Towarzystwa Tajnego Nauczania.
NZR miało swój Związek Bojowy liczący ok. 400 bojowców, Stanisław był jednym z nich. Była to tajna drużyna o charakterze wojskowym, której celem było aktywnie bronić ludność polską przed wszelkiego rodzaju przemocą i walczyć na dwa fronty: z caratem i socjalistami, w imię jak najszybszej odbudowy niepodległej, demokratycznej Polski. Organizacja NZR opierała się na tym, że członkowie niższych szczebli nie mieli nic wiedzieć o wyższych.
Opisując swoją ówczesną działalność, Stanisław relacjonował: 

Jako dziesiętnik wyznaczałem bezpieczne miejsca zebrań i o tym zawiadamiałem członków. Na zebrania te przybywał prelegent, który wygłaszał referaty. Zamiast nazwisk operowano numerami. Jedynie jeden, student Politechniki Warszawskiej, z którym najwięcej pracowałem, kazał nazywać się Wilkoszewski[2].
Jednym z zadań Narodowego Związku Robotniczego była praca samopomocowo-oświatowa oparta na kursach dokształcających. Stanisław ukończył taki kurs, a podczas egzaminu końcowego poznał Elizę Orzeszkową, autorkę pozytywistycznej powieści Nad Niemnem, która była zaproszona jako gość. Pisarka, nominowana w 1904 roku do Nagrody Nobla, propagowała zdobywanie wiedzy, była orędowniczką walki o polską oświatę w realiach ucisku zaborcy.
W 1905 roku pradziadek z ramienia NZR wziął udział w Warszawie w strajku szkolnym, podczas którego wezwano do bojkotu szkół rosyjskich, domagając się polonizacji szkolnictwa w Królestwie Polskim.
W szkołach panowała wojskowa dyscyplina, uczono w duchu rosyjskiego patriotyzmu, z zamiarem kształcenia nowych, idealnych obywateli imperium, związanych całkowicie z Rosją. Jedynym przedmiotem, którego można było wówczas nauczać po polsku, była religia rzymskokatolicka. Jednak żeby zmniejszyć do minimum wpływy na młodzież ze strony księży, władze oświatowe szykanowały i przedmiot, i nauczających.
Brałem czynny udział w strajku szkolnym w Warszawie przy ul. Nowolipie i ul. Trzech Krzyży, róg Al. Ujazdowskich. Z rozkazu organizacji zdemolowaliśmy pomieszczenie szkolne, niszcząc godła rosyjskie, następnie usuwaliśmy opornych profesorów i uczniów[3]. ( Widok miejsca  gimnazjum rosyjskie na rogu placu i Wiejskiej oraz Al. Ujazdowskich, kamienica pl. Trzech Krzyży 11 róg Wspólna 2)
Batalia o polskość nie zakończyła się zwycięstwem, ale dla wielu zaangażowanych w nią ludzi strajk szkolny stał się pierwszym etapem walki narodowej, który doprowadził do odzyskania niepodległości w 1918 roku. Dla pradziadka Stanisława była to szkoła konspiracji i wojskowości oraz dowód jego głębokiego i świadomego patriotyzmu.
W listopadzie 1905 roku zaczęły się aresztowania i wywózki w głąb Rosji z polecenia gen. Skałona, który był dowódcą Warszawskiego Okręgu Wojskowego. 10 listopada wprowadził stan wojenny, a nowe uprawnienia dopuszczały karanie uczestników protestów o charakterze antyrządowym bez wyroków sądów.
Stanisław w obawie przed aresztowaniem wyjechał do wsi Wieśniany w gminie Winnica w powiecie pułtuskim, gdzie dalej działał w organizacji. Z polecenia Marcelego Tańskiego, właściciela majątku, działacza NZR, pełnił funkcję łącznika organizacji z Warszawą, skąd kolportował broszury i pisma, rozprowadzał je po całym powiecie, werbował nowych członków, zakładał nowe koła i odczytywał referaty na zebraniach organizacji. Jego działalność zwróciła uwagę policji i po naradzie z Tańskim przybył do Opatówka jako człowiek całkowicie ukształtowany światopoglądowo.
W czerwcu 1906 r. zastałem w Opatówku naszą organizację słabo rozwiniętą. Po wstąpieniu zostałem członkiem zarządu. Za mojej bytności organizacja założyła macierz szkolną, którą z własnych funduszów utrzymywaliśmy, bibliotekę oraz rozwinięto straż pożarną, w której odbywały się zebrania organizacyjne. Organizacja kupiła sztandar, do dziś istniejący stoi w kościele. Przy straży pożarnej założyliśmy kółko amatorskie teatralne i bibliotekę do dziś istniejącą przy kościele w Opatówku[4].
Stanisław uczestniczył w zebraniach wojewódzkich jako delegat z Opatówka, współpracował w tym zakresie z delegatem z Kalisza panem Kwiecińskim, późniejszym dyrektorem Banku Spółdzielczego w Kaliszu. Nie była to działalność bezpieczna, kolejny członek – Józef Niecke – został aresztowany, a jego rodzinę utrzymywali pozostali ze składek członkowskich.
W 1907 roku w październiku Stanisław poślubił Leokadię Sowę. Ślubu udzielał ks. A. Marczewski.
W roku 1912 dzięki ofiarności mieszkańców i ofiarnej pracy ks. Marczewskiego stanęła wspaniała trzynawowa gotycka świątynia z fasadą zwieńczoną dwiema wieżami, kaplicą i obszerną zakrystią. Kościół został konsekrowany przez ks. bpa Zdzitowieckiego, a Stanisław Wiewiórkowski prowadził uroczystą banderię[5], która uświetniała wizytę hierarchy.

Organizacja, w której działał pradziadek, trwała do 1918 roku.
Stanisław Wiewiórkowski z zoną Leokadią i
  dziećmi Stanisławem, Marianem i Heleną ok. 1912.
Zdjęcie wykonane w pracowni W.Boretti 
Zródła:

[1]Krzyż i Medal Niepodległości były ustanowione w celu odznaczenia osób, które zasłużyły się dla odzyskania niepodległości w okresie przed I wojną światową do roku 1921, z wyłączeniem wojny polsko-rosyjskiej na terenach Polski. Nadano niemal 90 tysięcy tych odznaczeń, a wnioski o ich nadanie zachowały się do naszych czasów. Odznaczani byli między innymi powstańcy, członkowie organizacji niepodległościowych, uczestnicy strajków uczniowskich i studenckich, harcerze, osoby pomagające żołnierzom polskim.
[2] Wniosek o Medal Niepodległości St. Wiewiórkowskiego zawierający tekst o pracy patriotycznej; Centralne Archiwum Wojskowe, KKiMN 163, 48779.
[3] Tamże.
[4] Tamże.
[5]Konny oddział eskorty honorowej biorący udział w niektórych uroczystościach.


Marceli Tański, Wieśniany
Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku cz. 1

Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku cz. 2
Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku cz. 2

Zachowany wniosek o Medal Niepodległości Stanisława Wiewiórkowskiego - ciekawe źródło wiedzy o Opatówku - cz. 3


niedziela, 1 grudnia 2019

Sytuacja ludnosci cywilnej. Opatówek 1939.

Każdego 1 września nachodzi mnie refleksja na temat wojny i tego, jakie piętno wycisnęła na życiu mojej rodziny. Ciągle nie znajduje słów, aby opisać ból, który we mnie, drugim pokoleniu, wywołuje ten temat. Nie ma we mnie zgody na sowiecką narrację w opisywaniu wydarzeń tamtych dni, na przemilczenie przez 80 kolejnych lat faktów lokalnej historii, historii Opatówka. Ani na obecną narrację, że reparacje są niepotrzebne.  Świadomość, jak cierpiał mój dziadek, wówczas 31 letni piękny, młody człowiek, który dopiero co założył rodzinę, na jakie tortury skazali go Niemcy, nie pozwala mi przejść nad tym do porządku dziennego. Kiedy przez rok w obozie Mauthausen-Gusen na terenie Austrii  głodzono go, bito, pozbawiano snu, narażano na -30 stopniowe temperatury, bez odpowiedniego przyodziewku a w końcu zamordowano depcząc jego umęczone ciało butem oprawcy. W domu została wdowa, młoda kobieta, która chciała mieć kilkoro dzieci. Nigdy się nie narodziły. Dwie córki nigdy nie poznały swojego ojca, zostały pozbawione jego wsparcia. Niemcy zawłaszczyli i zdewastowali rodzinny majątek, co mogli to wywieźli, zapakowali na wozy i uciekli. Po wojnie nikt nie pomagał sierotom, a majątek komuna zawłaszczała, by w końcu nas okraść całkowicie.
Co czuli pozostali mieszkańcy Opatówka w dniu wybuchu wojny? 
Osób pochodzenia niemieckiego było bardzo wiele, tutaj: mieszkancy-opatowka-z-lat-1917-1930, więc zapewne radowali się, że nadszedł ich czas. Rabowali majątek Polaków i Żydów, których w Opatówku było wielu: czy-zydowska-rodzina-kotun-zasuguje-na.html?. Osoby pochodzenia niemieckiego sprzyjające Niemcom próbowano aresztować: aresztowanie-volskdeutschow-w-opatowku.html, część z nich powołano do polskiego wojska, jednak po kampanii wrześniowej wrócili do domu /volksdeutsche-powoani-do-wojska.html i zapewne zostali wcieleni do Wehrmachtu. Niemcy powołali wójta o nazwisku Pniok: https://historiawsepii.blogspot.com/2023/12/wojt-opatowka-w-czasie-okupacji-pniok.html

Od września 1939 każdemu napotkanemu Niemcowi w uniformie Polak musiał się ukłonić i ustąpić miejsca na chodniku. Uniformy nosiło wielu Niemców, również cywili, istniały rożne uniformy partyjne. Polak, który tego nie uczynił był bity, a czasami więziony. Młodzież pochodzenia niemieckiego w Opatówku należała do różnych hitlerowskich organizacji: https://historiawsepii.blogspot.com/2022/08/opatowek-hitlerowska-modziezowka-bund.html?m=0

W sklepach Niemcy mieli pierwszeństwo w obsłudze. Wszyscy Polacy otrzymywali niższe przydziały żywności niż Niemcy, a dokładnie tylko połowę z tego. Jeżeli Niemcowi wg. kartki żywnościowej przysługiwało na tydzień 250 gram masła lub margaryny, to Polakowi wyłącznie 125 gram margaryny.
Racje żywnościowe pokrywały jedynie ok. 45 % dziennego zapotrzebowania człowieka. Polacy nie mogli dokonywać uboju zwierząt, ani nawet posiadać mięsa.

Moja babcia Maria Wiewiórkowska opowiedziała mi, że pewnego razu otrzymała kawałek mięsa dla siebie i dzieci. W tym momencie zapukali żandarmi. Babcia, zachowując przytomność umysłu, wrzuciła płat mięsa do nocnika, na którym posadziła roczną córkę. Modliła się, żeby tylko dziecko nie wstało. Za taką „zbrodnię” Niemcy stawiali pod ścianą. Dla Polaka niebezpieczeństwo czyhało na każdym kroku, do obozu można było trafić z dnia na dzień.

Od 1941 roku Polacy nie mogli otrzymywać butów ani odzieży. Napędzało to rozwój czarnego rynku, co było oczywiście srogo karane.
W Opatówku, w centrum miasteczka znajdowały się stodoły, w których Niemcy urządzili magazyny z odzieżą wysyłaną na front. Mieszkańcy Opatówka czasami handlowali z pilnującymi magazynów żołnierzami tzw. ”własowcami”. Jedna z mieszkanek umówiona była właśnie na taki handel. Niestety zaistniało jakieś nieporozumienie. Słyszałam wersję z dwóch źródeł. Jedno mówi, że w tym czasie zmieniła się warta i pilnujący wartownik uznał skradającą się osobą za osobę usiłującą coś ukraść, a druga wersja mówi, że wartownik nie była sam w tym momencie miał jakąś kontrole i musiał się wykazać. W każdym bądź razie kobieta została postrzelona i zmarła.

Źródło: Urteile des Sondergerichts Kalisch und der Richter Ferdinand Trümper
Autor Götz Hütt
oraz wspomnienia mojej babci Marii Wiewiórkowskiej

Dominika Pawlikowska 

W sklepach Niemcy mieli pierwszeństwo w obsłudze. Wszyscy Polacy otrzymywali niższe przydziały żywności niż Niemcy, a dokładnie tylko połowę z tego. Jeżeli Niemcowi wg. kartki żywnościowej przysługiwało na tydzień 250 gram masła lub margaryny, to Polakowi wyłącznie 125 gram margaryny. Racje żywnościowe pokrywały jedynie ok.45 procent dziennego zapotrzebowania człowieka. Polacy nie mogli dokonywać uboju zwierząt, ani nawet posiadać mięsa.
Kartka żywnościowa na ziemniaki. Listopad 1944

piątek, 18 stycznia 2019

Dom, którego nie ma. Opatówek.

autor: Dominika Pawlikowska
 
"...każdy z nas ma wypalone piętno swoich czasów na duszy i umyśle, ale i każdy jest spadkobiercą tych, którzy byli, ogniwem łańcucha, teraźniejszością, która też przeminie bezpowrotnie i stanie się częścią składową tego dziedzictwa, które zostawimy innym, następnym..."


Dom, w którym mieszkali moi pradziadkowie Wiewiórkowscy znajdował się przy dzisiejszej ulicy Kaliskiej /przed wojną - Starokaliskiej/, a ściślej u zbiegu Kaliskiej i Św. Jana, na wprost dzisiejszej pasmanterii. Pradziadek Stanisław (1883-1941), podobnie jak jego starszy brat Teodor, był budowniczym, a także kimś w rodzaju rzeczoznawcy budowlanego, jego podpis widnieje na dokumencie szacującym wartość kamienicy Ordzińskiego w Opatówku. Stanisławowi udzieliła się idea zakładania sklepów spółdzielczych forsowana przez księdza Blizińskiego w Liskowie i założył podobny w Opatówku. Niemcy zaraz odebrali mu sklep. Rodzina została bez środków do życia i bez domu.
Zdjęcie poniżej przedstawia Plac Wolności w Opatówku, miejsce przylegające do domu Gillerów, obok którego Niemcy wyburzą w czasie II wojny  widoczne na zdjęciu budynki i zaplanują ulicę Kaliską. 
W głębi stał dom moich pradziadków.

Opatówek, w głębi ślepa, nieprzejezdna nieistniejąca dziś ulica Starokaliska,
 przebudowana przez Niemców 1939-40, obecnie ulica Kaliska,
widok z Placu Wolności, źródło nieznane

Tak opisana jest na stronach biblioteki opatóweckiej:
"Przed wojną nazywała się ulicą Starokaliską. Wąska, nieprzelotowa, zaczynała się przy kamienicy p. Walentego Pawłowskiego, a kończyła na wysokości domu pp. Żarneckich i parkanu okalającego ogród poczty. Z ulicy Starokaliskiej wjechać można było na ul. Poprzeczną i Św. Jana. W czasie okupacji Niemcy budując drogę z Łodzi do Kalisza wyburzyli wszystkie domy po prawej stronie wybrukowanej drogi (na wysokości obecnej wysepki przystanku autobusowego), aż do ul. Św. Jana."
"Opatowianin", marzec 1992, J.Kowalkiewicz

Dom przy ulicy Starokaliskiej, dziś nieistniejącej.

W 1939 roku pradziadkowie zostali wyrzuceni z domu ze względu na budowę drogi i zmianę układu architektonicznego Opatówka przez Niemców. Dom został zburzony, w czasie wojny tułali się po wynajmowanych pomieszczeniach. Zdjęciu domu otrzymałam od mojej chrzestnej Teresy Jaśkiewicz.
Syn Stanisława-Marian, mój dziadek, naczelnik poczty w Opatówku został wysiedlony z budynku poczty, aresztowany i wywieziony do obozu, babcia znalazła schronienie u właściciela Opatówka Wuenschego. Dalsza historia tutaj.
Serce pradziadka Stanisława nie wytrzymało okrucieństw okupanta. Mozolnie budowana przez niego egzystencja rodziny, oparta na ciężkiej pracy, została zburzona. Ukochane dzieci, wykształcone kosztem wielu wyrzeczeń, pomordowane. Świat rozpadał się na kawałki, zło triumfowało.
Zdążył jeszcze pochować troje swoich dzieci zamordowanych w obozach koncentracyjnych. Zmarł w 1941.
Dom stał w miejscu, gdzie dzisiaj położony jest asfalt. Dziadkowie zostali wyrzuceni z domu przez Niemców i do końca wojny tułali się po wynajmowanych pomieszczeniach. Po wojnie nie było już rodziny, synów, dziadka Stanisława, prababcia Leokadia została sama z sierotami po swoich dzieciach. Niestety, Hilary Minc, polityk komunistyczny, minister przemysłu i handlu w latach 1944- 49 rozpoczął proces sowietyzacji polskiej gospodarki, którego symbolem okazała się „bitwa o handel”, zakończona niemal całkowitym zniszczeniem prywatnej przedsiębiorczości. Nastąpiły represje, których przejawem była w 1947 r. ustawa "o zwalczaniu drożyzny i nadmiernych zysków w obrocie handlowym". Na jej mocy każdy właściciel sklepu mógł być skazany na 5 lat więzienia i 5 mln zł grzywny m.in. za zbyt wysokie – zdaniem władz – ceny towarów i obroty. Sklepikarzy niszczono domiarami, niemożliwymi do spełnienia wymaganiami, karami finansowymi. Zarówno prababcia Leokadia Wiewiórkowska oraz pradziadkowie Szalińscy nie mogli już pracować. Wszystkie sklepy i cały handel przejęli komuniści, twierdząc, że "tworzą spółdzielczość" . Po latach IPN tak napisał o rzekomym "twórcy" spółdzielczości Dziubińskim z Opatówka: ul. Dziubińskiego Feliksa - Nazwy do zmiany - Instytut Pamięci Narodowej (ipn.gov.pl)
W 1957 roku sprzedała grunt nowym właścicielom, żeby kupić chleb swoim wnukom i opłacić ich wykształcenie.
Akt sprzedaży ziemi w Opatówku przy ulicy Kaliskiej 10 Rok 1957.
Akt sprzedaży ziemi w Opatówku przy ulicy Kaliskiej 10.
Rok 1957.
Tu stał dom:


Dalsze plany rozbudowy Opatówka zamieściłam tutaj: Plan rozbudowy Opatówka.
Niemcy potrzebowali nowych przestrzeni "Lebensraumu". Autorem pojęcia "Lebensraum" był XIX-wieczny niemiecki geograf Freidrich Ratzel. "Na ciasnej przestrzeni narody obumierają" - zapisał w "Geografii politycznej". Teorie Ratzela posłużyły w późniejszym okresie do uzasadnienia ekspansjonistycznej polityki Niemiec.

Po zajęciu Polski Niemcy zaczęli wcielać w życie założenia Generalnego Planu Wschód (Generalplan Ost), zgodnie z którym prowadzono zakrojoną na szeroką skalę eksterminację ludności słowiańskiej, jak i działania germanizacyjne. Planowano pozostawić jedynie ok. 3 – 5 mln Polaków jako niewolniczą siłę roboczą, a pozostałe 85% ludności polskiej zlikwidować.
Założenia najbardziej znanego Generalplan Ost najłatwiej streścić słowami – podbij, wykorzystaj i skolonizuj. Ciekawy opis planu i zdjęcia - tutaj. Dla Warszawy został opracowany tzw. plan Pabsta, który zakładał uczynienie ze stolicy miasta prowincjonalnego. Więcej tutaj. Jednak plany Niemców zostały opracowane szczegółowo i precyzyjnie nie tylko dla stolicy, dotyczyły one wszystkich polskich miast i miasteczek, również tak malutkich jak Opatówek.
Zniemczenie miało przebiegać między innymi przez osiedlanie w Warthegau Niemców ze Wschodu.
Plan przesiedleń został zilustrowany w Gazecie "Neues aus dem Warthegau" 1940 Nr 7

"Neues aus dem Warthegau" 1940 Nr 7 

Najistotniejszym elementem planu był zamiar fizycznej likwidacji warstw przywódczych narodu polskiego, a następnie pozostałej części Polaków określanych jako "niebezpieczni". W kręgu tych niebezpiecznych - potencjalnych przywódców polskiego ruchu oporu - znalazła się moja rodzina,  stało się to w 1940 roku. Niemcy sporządzili listy proskrypcyjne z nazwiskami osób przeznaczonych do aresztowania i fizycznej eksterminacji. Tutaj o listach z nazwiskami opatowian.

Opatówek został nazwany przez okupantów Spatenfelde.

Tablica administracyjna dla Opatówka, nazwanego Spatenfelde. Lata 1939-45. Źródło nieznane.



W latach 1938/39 opracowano plan nowego podziału administracyjnego Polski oraz stworzenia takich warunków dla architektury, które będą służyć totalnemu reżimowi.
W ten sposób rozpoczęto ogromny proces planowania i rozwoju miast.
Program ten realizowały nie tylko niemieckie agencje rządowe i instytucje badawcze specjalnie utworzone lub zreorganizowane do tego celu, ale również niezależni lub rządowi architekci.
W książce Ordnungswahn: Architekten planen im "eingedeutschten Osten" 1939-1945, Niels Gutschow odnajdujemy nazwiska owych architektów: dla Kalisza Helmut Richter, dla Opatówka - H.Zeller, dla Kutna - Ernst Vetterlein / członek Grupy Roboczej ds. Utrzymania Budynków i Projektowania w Reichsgau Wartheland /, dla Wieruszowa - Hermann Jansen.
Zdjęcie poniżej przedstawia moment przebudowy Opatówka. W myśl opracowanego przez Niemców nowego planu architektonicznego droga wiodąca przed Opatówek miała prowadzić akurat szlakiem przy którym stał dom, w którym mieszkali Wiewiórkowscy, czyli dzisiejszą ulicą Kaliską.

Moment przebudowy ulicy, Opatówek, dzisiejszy pl. Wolności, w głębi dom Gillerów, fotopolska.eu

Temat przebudowy ulicy został poruszony w poście http://www.schondorf.pl/ii-wojna-swiatowa-w-opatowku/. Mogę tylko potwierdzić słuszne przypuszczenia autora postu p. Arkadiusza Stefaniaka.

Post powiązanY:

piątek, 4 maja 2018

Zofia Wiewiórkowska - Walecka.

Zofia Wiewiórkowska -Walecka.
Urodzona w maju 1923 roku w Opatówku.

Najmłodsze dziecko Stanisława i Leokadii Wiewiórkowskich.

Zosia Wiewiórkowska stoi pomiędzy rodzicami Stanisławem i Leokadią. Zdjęcie z ok.1926 roku
Poprosiłam Marię, córkę Zosi, najmłodszej dziewczynki z tego zdjęcia, by opisała losy swojej mamy.

" 20 lat różnicy miedzy Zosią i najstarszym bratem Stasiem, który na tym zdjęciu stoi pierwszy z lewej. Pierwszy z prawej-Marian.
Rozpieszczana w dzieciństwie pamiętała jak mówiła: Zosia jest najmłodsza, Zosi wszystko wolno.
Lata wczesnej młodości, między 16-22 rokiem życia zabrała jej wojna, przerwała naukę w szkole ekonomicznej w Kaliszu.
Uciekała z Opatówka przed Niemcami wozem drabiniastym wraz ze swoimi szwagierkami: Erną, Marią i ich malutkimi dziećmi, ze straszą siostrą Helą. Bracia, ojcowie rodzin,  tj. Stanisław i Marian  w drodze się odłączyli i została sama do powożenia końmi, opieką nad reszta rodziny, a miała tylko 16 lat.
Reszta okupacji przepleciona rodzinnymi tragediami upłynęła na pomocy babci Lodzi w ogarnięciu potrzebujących w rodzinie, opiece nad sierotami po Helenie - Leszkiem i Teresą i podobno czasami Bożeną, córką Zygmunta, który znajdował się w obozie.
Aby uniknąć wywiezienia do Niemiec na roboty, pracowała u Niemca rzeźnika Fajchta.
   Trzej bracia byli już w obozach, więc rodzice robili wszystko, żeby Zosia nie została wywieziona gdzieś w głąb Niemiec. Wykorzystując znajomość z Feichtem, wręczyli mu łapówkę, aby zatrudnił Zosię, lat 15, w swoim sklepie. Niebawem właściciel sklepu pokazał swą prawdziwą twarz i zachował się niegodnie wobec dziewczynki, za co dostał w twarz, a jego okulary spadły na podłogę.
  Do końca wojny musiała się ukrywać. Za uderzenie Niemca trafiało się do obozu. Do końca wojny ukrywała się z grupa przyjaciół na tzw. wądołach przed wywiezieniem na roboty do Niemiec.

Zosia pracowała u pracowała u Niemca rzeźnika Fajchta


       Po wojnie chwilę była nauczycielką w szkole, zrobiła maturę i wyjechała z Opatówka wraz z bratem Zygmuntem na tzw. Ziemie Odzyskane szukać pracy.
Wspominała tez jak po wojnie pojechała do Liskowa do domu opuszczonego przez Hele i Zygmunta Gadzinowskich w poszukiwaniu pozostawionych przez nich rzeczy, argumentując ze dzieci zostały sierotami i wszystko było rozkradzione. Odzyskała od sąsiadów komplet mebli, które sobie "pożyczyli".

Zosia na pierwszym planie


       Wracając do mamy - wyjechali z bratem Zygmuntem Wiewiórkowskim do Żar, była świadkiem na jego ślubie z Renią, tam poznała męża Henryka Waleckiego. Rodzice przeprowadzali się kilka razy, ja urodziłam się w Koninie.
W końcu, mając już troje dzieci, osiedlili się w Wierzbicy k/Radomia, bo tam dostali prace i mieszkanie.
Mama była księgową, a ojciec mechanikiem w nowo powstałej cementowni "Przyjaźń".
Mama zawsze tęskniła za Opatówkiem, zawsze chciała wrócić do Opatówka. Większość wakacji spędzaliśmy u babci Leokadii Wiewiórkowskiej.
Mama chciała być pochowana w Opatówku, ale stało się inaczej.

Zmarła w wieku 64 lat w 1987 roku i pochowana jest w Radomiu."




Posty powiązane

Gdy Opatówek został Spatenfelde

A było to tak...Konrad Wuensche

Listy proskrypcyjne dla okręgu Kalisza




sobota, 24 marca 2018

Pierwszy dzwonek. Szkoła powszechna w Opatówku.

Z pisma wystosowanego w sierpniu 1945 roku do burmistrzów o wójtów powiatu kaliskiego dowiadujemy się jak przebiegało tworzenie szkół po wojnie. Gminy ponosiły koszt budowy w 50% a budżet państwa w pozostałych 50%.
Ponadto ludność miała opodatkować się na ten cel.
Materiały budowlane na budowę szkoły podstawowej w Opatówku miały zostać pozyskane z rozbiórki budynku poniemieckiego w Borowie.(*dokument 1)

W listopadzie 1946 roku Zarząd Gminy donosi do Starostwa Powiatowego w Kaliszu, że zorganizowany "Tydzień budowy szkół" przyniósł kwotę 19.769,50 zebraną w wyniku ofiarności społeczeństwa (zbiórka prowadzona przez sołtysów oraz dwie zbiórki uliczne: 27 października i 3 listopada 1946).(*dokument 2)

Pierwsze nauczanie ruszyło w budynku dawnej preparandy nauczycielskiej.
Babcia opowiadała mi, że zima była sroga, szyby powybijane, ale w ławkach zasiedli wszyscy, którzy marzyli o nauce czytania i pisania. O kwestii opału wspomina dokument nr. 3 
Mieszkańcy Opatówka ofiarnie zebrali się na utworzenie szkoły, uzyskano sumę ponad 2 tys.(*dokument 4, 5)

Wójt gminy Franciszek Gaweł w piśmie skierowanym do inspektora szkolnego w Kaliszu informuje o wyborze i wydzieleniu parceli na budowę szkoły im.Pierwszego Prezydenta Odrodzonej Rzeczypospolitej Polskiej Bolesława Bieruta, w miejscu dawnego majątku Schlössera i Wuenschego. (*dokument 6)
Miejsce wybrano ze względu na reprezentację oraz bezpieczeństwo dzieci idących do szkoły. 1 grudnia 1951 roku odbyła się uroczystość oddania do użytku budynku szkolnego.

Pawlikowska
1 grudnia 1951 roku odbyła się uroczystość oddania do użytku budynku szkolnego.

Zanim wybudowano nowy budynek szkoły naukę kontynuowano w Pałacu dawnego właściciela Opatówka Schlössera. Dyrektorem szkoły był w latach 1945 – 1969 Jan Jaśkiewicz.

Po 1900 roku na fundamentach pałacyku Zajączka Schloesserowie ufundowali nową rezydencję, zaprojektowaną w oparciu o wzorce rdzennie-niemieckich zabudowań podmiejskich. W stylu norymbersko-tyrolskim
lata 50-te Opatówek
Zanim wybudowano nowy budynek szkoły naukę kontynuowano w Pałacu dawnego właściciela Opatówka Schlössera. Kadra nauczycielska.Maria Wiewiórkowska stoi trzecia od prawej.
Kadra nauczycielska na schodach Pałacu dawnego pałacu Schlössera w Opatówku-powojennej siedziby szkoły powszechnej od 1945-do 1951 roku.


8 maja 1975 roku szczególnie zapisał się w historii szkoły w Opatówku. Tego dnia nadano Zbiorczej Szkole Gminnej imię wielkiego Polaka i sportowca Janusza Kusocińskiego.


Moja babcia Maria Wiewiórkowska otrzymała już w styczniu 1945 roku propozycję podjęcia prac zmierzających do zorganizowania szkoły w Opatówku. Zadanie to podjęła bez większego wahania. Biblioteka w Opatówku zamieściła na swoich stronach informacje o jej pracy na rzecz szkoły.
Maria Wiewiórkowska.


Dokumenty:

Materiały budowlane  miały zostać pozyskane z rozbiórki budynku poniemieckiego w Borowie.(*dokument 1)

Opatówek. "Tydzień budowy szkół" przyniósł kwotę 19.769,50 zebraną w wyniku ofiarności społeczeństwa (zbiórka prowadzona przez sołtysów oraz dwie zbiórki uliczne).(*dokument 2)
zima była sroga, szyby powybijane, ale w ławkach zasiedli wszyscy,
którzy marzyli o nauce czytania i pisania.
O kwestii opału dla szkoły wspomina dokument nr. 3


Mieszkańcy Opatówka ofiarnie zebrali się na utworzenie szkoły.(*dokument 4)

Dokument 5. Protokół zbiórki 3 listopada 1946r.
Wójt gminy Franciszek Gaweł w piśmie skierowanym do inspektora szkolnego
 w Kaliszu informuje o wyborze i wydzieleniu parceli na budowę szkoły


Post powiązany
https://historiawsepii.blogspot.com/2017/10/biogram-mariana-wiewiorkowskiego.html


Podobne posty

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940