Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brake Herwarth. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brake Herwarth. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 maja 2026

„... ja już tu nie wrócę”. Tragiczne losy Marcina Bacha z Szulca (1884–1940)



  Wielka historia rzadko pyta o zdanie zwykłych ludzi. Zazwyczaj po prostu wdziera się w ich życie, wywracając je do góry nogami i zostawiając po sobie jedynie ślady w archiwach. 
Ten blog dowodzi, że najwspanialsze i najbardziej poruszające opowieści o ziemi kaliskiej nie kryją się w podręcznikach, ale w domowych szufladach, na starych fotografiach i w żywej pamięci potomków.

   Niedawno, dzięki uprzejmości  moich Czytelników miałam okazję dotknąć losów, które głęboko poruszyły moje regionalne serce. 
To historia Marcina Bacha, dumnego gospodarza z podkaliskiego Szulca, o którego grób w Wojsławicach koło Chełma, woj. Lubelskie dba tamtejsza regionalistka.

   Ta opowieść zaczyna się pięknie – od mroźnego, styczniowego poranka w 1910 roku, kiedy w kościele w Tłokini Marcin przysięgał miłość swojej wybrance, Anieli. Przez lata ich rytm życia wyznaczała ciężka praca na roli, miłość do dzieci i duma z wybudowania solidnego, murowanego domu. Niestety, ta wielkopolska idylla została brutalnie przerwana jesienią 1939 roku, gdy Szulec stał się częścią hitlerowskiego Kraju Warty, a polscy gospodarze zostali uznani za intruzów na własnej ziemi.

   Kiedy Niemcy kazali Bachom się pakować, Marcin, żegnając się z rodzinnym domem, wypowiedział słowa, które stały się tragicznym proroctwem: „... ja już tu nie wrócę”.

Zapraszam Was dzisiaj w niezwykle osobistą podróż śladami jednego z nas. To droga, która prowadzi z kaliskiej ziemi, przez piekło obozu przejściowego w Łodzi, aż po cichy, tragiczny koniec w sam dzień Bożego Narodzenia na lubelskim wygnaniu. 
Poznajcie losy Marcina Bacha – człowieka, którego historia przypomina nam, jak wielką cenę płacili nasi przodkowie za wierność własnym korzeniom.


   Działo się to zimowego dnia, 17 stycznia 1910 roku, kiedy w osadzie Tłokinia węzłem małżeńskim złączone zostały losy dwojga młodych ludzi.
W obliczu Boga i świadków stanął dwudziestosiedmioletni Marcin Bach – młodzieniec urodzony w 1883 roku i zamieszkały w Szulcu, syn Tomasza oraz Petroneli z domu Gruszka.  U jego boku kroczyła wybranka serca, 21-letnia Aniela z domu Baran. Młoda panna pochodziła z Winiar, a jej rodzicami byli rolnicy – Stanisław i Józefa z Gibusów. Tego mroźnego dnia, otoczeni życzliwością świadków i rodzinnym błogosławieństwem, rozpoczęli oni wspólną drogę jako mąż i żona.


Tłumaczenie aktu małżeństwa (z języka rosyjskiego) Nr 30. Tłokinia
Działo się we wsi Tłokinia dnia piętnastego (dwudziestego ósmego) stycznia tysiąc dziewięćset dziesiątego roku
 [15 / 28 stycznia 1910 r.] o godzinie dziewiątej rano.
Oświadczamy, że w obecności świadków: Antoniego Kiełba (Antoni Kiełb), mającego sześćdziesiąt lat, i Franciszka Cerbskiego (Franciszek Cerbski), mającego czterdzieści pięć lat, obu rolników zamieszkałych w Winiarach, 
zawarty został w dniu dzisiejszym religijny związek małżeński między:
Marcinem Bach (Marcin Bach), kawalerem, mającym dwadzieścia siedem lat, urodzonym i zamieszkałym 
w Szulcu przy rodzicach, synem Tomasza i Petroneli z domu Gruszka, małżonków Bachów, rolników ze Szulca,a Agnieszką Baran, panną, mającą dwadzieścia jeden lat, 
urodzoną i zamieszkałą w Winiarach przy rodzicach, córką Stanisława i Józefy z domu Gibus,  małżonków Baranów, 
rolników z Winiar. Małżeństwo to poprzedziły trzy zapowiedzi opublikowane w tutejszym tłokińskim oraz opatowskim kościołach w niedziele: dwudziestego grudnia zeszłego roku (drugiego stycznia bieżącego roku), dwudziestego siódmego grudnia zeszłego roku (dziewiątego stycznia bieżącego roku) oraz trzeciego (szesnastego) stycznia bieżącego roku.
Nowożeńcy oświadczyli, że zawarli przedmałżeńską umowę majątkową (intercyzę) w mieście Kaliszu u notariusza Stanisława Bzowskiego dnia 10 (23) grudnia 1909 roku za numerem 1586.
Religijny obrzęd zaślubin dopełniony został przez Nas, niżej podpisanego Księdza. Akt ten przybyłym i świadkom niepiśmiennym przeczytany, przez Nas tylko podpisany.
[Podpisano]: Ks. W. Peretiatkowicz (?) Utrzymujący Akta Stanu Cywilnego
Adnotacja na dole strony (w języku polskim)
Na dole dokumentu dopisano później urzędową informację o śmierci żony:
żona zmarła dnia 31 Stycznia 1970 r. w Szulcu. USC Opatówek Nr aktu 7/1970.


   Młodzi małżonkowie związali swoje życie z Szulcem – wsią o wyjątkowym znaczeniu historycznym i duchowym. To właśnie tutaj, w XVII wieku, doszło do cudownego uzdrowienia jednego z mieszkańców, który w akcie wdzięczności ufundował słynny, łaskami słynący obraz Świętej Rodziny dla kaliskiej kolegiaty . Przez stulecia osada ta cieszyła się szczególną opieką Świętego Józefa, a wiara ta głęboko wsiąknęła w tożsamość jej mieszkańców.

   Nazwisko rodu Bachów wrosło w tę ziemię od pokoleń. Historyczne korzenie rodziny sięgały aż XVIII wieku, co znalazło swoje oficjalne potwierdzenie na kartach literatury. W monografii Ewy Martinek „Szulec. Wieś cudu Świętego Józefa” na stronie 50, nazwisko XVIII-wiecznego przodka, Marcina Bacha, zostało uwiecznione wśród tutejszych gospodarzy. Ta cenna wzmianka, w połączeniu z żywą pamięcią jego prawnuka Krzysztofa Romańczyka, stała się bezcennym fundamentem do odtworzenia wielopokoleniowych dziejów rodu.

   Jako prawowity gospodarz w Szulcu, Marcin Bach był człowiekiem silnie związanym z ziemią,  odpowiedzialnym za byt nowo założonej rodziny. Praca na roli w tamtych czasach wymagała niezwykłego hartu ducha i bezwzględnego poświęcenia. Każdego dnia Marcin zmagał się z kaprysami pogody i trudem własnych rąk.         Był to żywot uświęcony tradycją, gdzie rytm dni wyznaczały pory roku, a codzienne obowiązki przeplatały się z cichą modlitwą.  Z czasem ciężka praca przyniosła owoce – Bachowie wznieśli porządny, murowany dom, który stał się dumą rodziny i bezpieczną przystanią dla kolejnego pokolenia. A później powodem wysiedlenia, bowiem okupant osiedlał niemieckich osadników w dobrych domach z cegły.

   Marcin byl zamożnym gospodarzem, miał dużo ziemi, specjalizował się w hodowli koni. Przed wybuchem II wojny były przysposabiane do działań bojowych w ramach formacji Przysposobienie Wojskowe Konne, otrzymywały żołd i opiekę weterynaryjną od wojska.

Z biegiem lat przeznaczenie małżonków dopełniło się w najpiękniejszy możliwy sposób. Ich ognisko domowe w Szulcu zostało pobłogosławione przyjściem na świat dzieci, które miały kontynuować historię rodu:

  • Józef ur. 1911. Józef miał dwie córki Stanisławę i Marię. Stanisławę Romańczyk znali wszyscy opatowianie bowiem prowadziła aptekę w centrum Opatówka na rogu ulicy Kościelnej i Poniatowskiego.
  • Stanisław ur. 1913 - zm. 2000

  • Stefan ur. 1915 ( zmarł w wieku 12 lat )

  • Piotr ur. 1924 – zm. 2002, kawaler

Wojenny dramat i wygnanie (1939)

   Spokojny, uregulowany rytm życia w Szulcu został brutalnie przerwany we wrześniu 1939 roku wraz z wybuchem II wojny światowej. Marcin Bach miał wówczas około 56 lat – był dojrzałym mężczyzną, który całe swoje życie i serce włożył w rozbudowę rodzinnego gospodarstwa.

   Ziemia kaliska i Szulec zostały bezpośrednio wcielone do Trzeciej Rzeszy jako część nowo utworzonego tzw. Kraju Warty (Warthegau). Dla mieszkających tu Polaków oznaczało to początek terroru. Niemcy rozpoczęli masowe, bezwzględne wysiedlenia rdzennej ludności, dążąc do całkowitej germanizacji tych terenów. Ofiarami tej polityki padali przede wszystkim właściciele najlepszych, najbardziej zadbanych gospodarstw z solidnymi, murowanymi domami – takimi jak ten, który wzniósł Marcin.

   Pewnego tragicznego dnia w drzwiach domu Bachów stanęli niemieccy urzędnicy, informując rodzinę, że mają czas na podpisanie volkslisty, w przeciwnym razie będą musieli opuścić swoją ojcowiznę. Moment ten był dla Marcina emocjonalnym ciosem. Żegnając się z własnym domem, dręczony złym przeczuciem, wypowiedział na głos prorocze słowa:

„... ja już tu nie wrócę”.

   I tak też, niestety, się stało. Pierwszym etapem ich męczeńskiej drogi była Łódź, gdzie znajdowała się Centrala Przesiedleńcza (Umwandererzentralstelle). Bachowie spędzili tam kilka miesięcy w nieludzkich, uwłaczających godności warunkach – w przepełnionych, zimnych i pozbawionych podstawowej higieny barakach obozu przejściowego. To właśnie tam, w wyniku wycieńczenia i wszechobecnego chłodu, Marcin nabawił się pierwszego, ciężkiego zapalenia płuc, które trwale nadwyrężyło jego zdrowie.

   Po dramatycznych miesiącach spędzonych w Łodzi, Marcin wraz z żoną i synem zostali zapakowani do wagonów i wywiezieni na teren Generalnego Gubernatorstwa, w rejon lubelski. Jako wysiedleńcy nie zostali przydzieleni do żadnej stałej pracy – rzucono ich losowi na zatracenie. Dokwaterowano ich do domów innych polskich rodzin, które same borykały się z biedą. W ciasnocie i ubóstwie, Bachowie zostali skazani na biologiczną wegetację.

   W tych skrajnych warunkach, pozbawiony właściwej opieki medycznej, ciepła i odpowiedniego wyżywienia, schorowany Marcin ponownie zapadł na zapalenie płuc. 

Marcin Bach zmarł na wysiedleniu, w miejscowości Majdan Ostrowski na Lubelszczyźnie, w sam dzień Bożego Narodzenia – 25 grudnia 1940 roku. Nad trumną stoi żona i syn Piotr (pierwszy z prawej)

   Wyniszczony organizm dumnego gospodarza z Szulca nie zdołał wygrać tej walki na obcej ziemi. Marcin Bach zmarł w nieludzkich warunkach na wysiedleniu, w miejscowości Majdan Ostrowski na Lubelszczyźnie, w sam dzień Bożego Narodzenia – 25 grudnia 1940 roku. Pochowany jest w Wojsławicach koło Chełma, woj. Lubelskie.


Dom Marcina w Szulcu


  Jego żona Aniela (która wróciła do Szulca i zmarła w 1970 roku) w geście miłości i pamięci ufundowała ten  nagrobek w Wojsławicach koło Chełma, woj. Lubelskie.


Grób Marcina Bacha (1884–1940) z Szulca w Wojsławicach koło Chełma, woj. Lubelskie.


Co się jeszcze działo w Szulcu podczas wojny? Czy inni gospodarze też zostali wysiedleni i musieli opuścić swoje domy? Odsyłam do posta: Aresztowanie 12 Polaków we wsi Szulec, gmina Opatówek 14 czerwca 1940. Pożar podczas wysiedlania polskich rodzin.

Marcin ma także nagrobek symboliczny na cmentarzu w Opatówku. Tu spoczęła jego żona.

Grób Marcina Bacha w Opatówku/ Tu spoczęła jego żona i synowie.

                                            °°°°°°°°°°°°°°° 𓆩♡𓆪 °°°°°°°°°°°°°°°

Bardzo ciekawym wątkiem jest życie Józefa  Bacha (1911-2000), syna Marcina. Jego żona Helena z domu Jodłowska pochodziła z Grybowa koło nowego Sącza. Józef kończył w Grybowie liceum klasyczne a później kierunek: spółdzielczość rolnicza na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. 

Z takim wykształceniem szybko znalazł pracę. 
Najpierw jako urzędnik w Liskowie, a w 1938 roku zaliczył duży awans – został administratorem fabryki włókienniczej w Opatówku na ulicy Kościelnej, w którym obecnie mieści się Muzeum Historii Przemysłu.
Zakład co prawda już wtedy nie działał, ale udziały w fabryce miał liskowski Bank Rolny, a reszta akcji należała do banku angielskiego. 
Józef dostał tam duże, służbowe mieszkanie i wydawało się, że wszystko układa się jak należy. 
Zakłady Fiedlerów w Opatówku były w XIX wieku jedną z największych i najbardziej nowoczesnych fabryk sukienniczych w Królestwie Polskim, jednak ich potęga całkowicie załamała się po I wojnie światowej, głównie z powodu utraty kluczowych rynków zbytu w Rosji. Ostateczny cios finansowy przyniósł Wielki Kryzys z lat trzydziestych, przez który zakład zaczął tonąć w ogromnych długach, co doprowadziło do całkowitego wstrzymania produkcji. Ponieważ właściciele nie byli w stanie spłacić swoich zobowiązań, potężny majątek fabryki – w tym ogromne, kilkupiętrowe gmachy w centrum Opatówka – przeszedł w ręce instytucji finansowych i wierzycieli. 
Informacja o strukturze własnościowej z 1938 roku, wskazująca na liskowski Bank Rolny oraz bank angielski, doskonale obrazuje ten proces, ponieważ instytucje te przejęły udziały właśnie za niespłacone długi. W tej sytuacji wierzyciele pilnie potrzebowali na miejscu zaufanego i wykształconego administratora, takiego jak Józef, którego zadaniem było pilnowanie gigantycznego majątku, budynków oraz mieszkań przyfabrycznych przed ostateczną likwidacją lub licytacją. 
Samo zaangażowanie kapitałowe instytucji z sąsiedniego Liskowa również nie było przypadkowe, ponieważ tamtejszy ruch spółdzielczy i bankowy, zapoczątkowany przez księdza Blizińskiego, był wówczas niezwykle silny i prężny.
Wszystko zmieniło się w 1939 roku. Rodzina z dnia na dzień straciła mieszkanie – wyrzucono ich, żeby zakwaterować tam Niemca. Musiał utrzymać rodzinę, więc zatrudnił się jako urzędnik w gminie, jako buchalter.

Józef Bach stoi oparty o lewą framugę drzwi. Nr. 16
. Zdjęcie z czasów II wojny przedstawia pracowników gminy. Nr 1 Komisarz Brake, nazista.


Z tego okresu pochodzi uderzająca historia. Ówczesny kolejny niemiecki komisarz Opatówka, Nuesse, (pierwszym był Brake) dowiedział się, że ojciec Józefa, Marcin, został wysiedlony w lubelskie. Urzędnik zaoferował pomoc i obiecał, że sprowadzi starszego pana z powrotem w rodzinne strony. "Ściągniemy go tutaj, może pan jednak podpisze tę volkslistę?". Józef uciął jednak temat krótko i rzeczowo:

— To już nieaktualne. Ojciec nie żyje.

Gdy wojna się skończyła, Józef po prostu wrócił do tego, co potrafił robić najlepiej. Ponownie objął posadę administratora fabryki w Opatówku i pracował tam przez pewien czas. Wszystko skończyło się, gdy nowa, komunistyczna władza zaczęła masowo przejmować prywatny i państwowy majątek, co ostatecznie zamknęło ten rozdział jego życia.

Moja rodzina była zaprzyjaźniona z rodziną wnuczki Marcina, a córką Józefa, panią Stanisławą Romańczykową.  Moje ostatnie spotkanie z panią Stanisławą Romańczykową mogło być około 2015 roku na imieninach ciotki Teresy Jaśkiewiczowej


Prawdopodobnie festyn pierwszomajowy. Pierwsza od lewej Teresa Jaśkiewicz, moja chrzestna, następnie pani Stanisława Romańczyk, Sabina Ketner- stomatolog z Ośrodka Zdrowia, mój chrzestny Maciej Wiewiórkowski.

Druga córka Józefa - Maria, była z kolei przyjaciółką mojej mamy. Maria cieszy się dobrym zdrowiem.

Autor Dominika Pawlikowska

 

czwartek, 14 sierpnia 2025

Przebudowa drogi w Opatówku 1942. Pismo komisarza w sprawie przebudowy szosy kalisko-łódzkiej

 autor: Dominika Pawlikowska


Przebudowa drogi w Opatówku

Widokówka propagandowa niemiecka.
W lewym górnym rogu widoczna 
remiza
. Droga przed remizą miała zostać wyprostowana,
a remiza wyburzona.
W prawym-restauracja moich pradziadków Szalińskich,
zajęta przez osadników niemieckich ze zmienioną nazwą "Riga"


W archiwum  (Źródło: Archiwum Państwowe w Poznaniu, Namiestnik Rzeszy w Okręgu Kraju Warty – Poznań,sygn. 53/299/0/12/3509, Amtskommissar Brake (Brage), 1942–1944.) znalazłam list komisarza Opatówka Brakego odnośnie planowanej przebudowy drogi.

Pismo pochodzi z 10 grudnia 1941 r., z czasów okupacji niemieckiej, kiedy Opatówek nosił nazwę Spatenfelde i włączony był administracyjnie do tzw. Kraju Warty (Reichsgau Wartheland), z siedzibą władz rejencyjnych w Łodzi (przemianowanej wówczas na Litzmannstadt).
Autorem dokumentu był Amtskommissar (komisarz urzędu), czyli niemiecki administrator gminy, podlegający bezpośrednio staroście (Landrat) w Kaliszu.
Droga, o której mowa, to dawna szosa kalisko–łódzka (w niemieckich dokumentach określana jako Reichsstraße), w okresie okupacji oznaczona numerem R 130.
Niemcy przykładali dużą wagę do poprawy przepustowości tras łączących Kalisz z Łodzią, ponieważ były one ważne dla transportu wojskowego i zaopatrzenia przemysłu wojennego.
Stary przebieg szosy w Opatówku był kręty, przechodził przez rynek i wąskie uliczki. Plan z 1941 r. zakładał wyprostowanie odcinka i poprowadzenie nowej osi drogi przez środek miejscowości.

Rozbiórka remizy
Na trasie nowej drogi stał budynek starej remizy strażackiej na rynku.
Niemcy uznali go za mało wartościowy estetycznie i nieprzystosowany do rosnących potrzeb po osiedleniu w okolicy jednostek Wehrmachtu i zakładów przemysłowych.
Budynek został rozebrany w trybie natychmiastowym, a sprzęt strażacki trafił do prowizorycznych pomieszczeń.

Nowa zabudowa
Dokument pokazuje, że jednocześnie planowano nową aranżację rynku i budowę nowej remizy — zapewne w bardziej reprezentacyjnej formie, zgodnej z nazistowskimi założeniami urbanistycznymi.
W projekcie uczestniczył architekt (nazwisko w dokumencie nieczytelne), prawdopodobnie związany z wydziałem budownictwa powiatowego lub rejencyjnego.
Znaczenie dla historii Opatówka
Pismo jest świadectwem ingerencji okupacyjnej w tkankę urbanistyczną miasta.
Niemcy wykorzystywali inwestycje drogowe i budowlane nie tylko dla celów wojskowych, ale też propagandowych — chcieli nadać miasteczkom „niemiecki” układ i wygląd.
Przebudowa drogi w 1941 r. i rozbiórka remizy to część szerszej akcji „modernizacji” infrastruktury w Kraju Warty, która często wiązała się z usuwaniem polskich budynków i symboli lokalnej tożsamości.

Treść Pisma komisarza Brakego:

Komisarz urzędu w Spatenfelde (Opatówek), dnia 10 grudnia 1941 r.
w Spatenfelde, powiat Kalisz

Do Pana Prezydenta Rejencji

– za pośrednictwem Pana Starosty –

Wniosek o przyznanie dotacji na budowę remizy strażackiej w Spatenfelde.

Załącznik: Wniosek z dokumentacją


   W celu poprawy przebiegu drogi krajowej do Litzmannstadt (Łódź) konieczne była w 1941 roku przebudowa krętego odcinka drogi przebiegającego przez miejscowość Spatenfelde/Opatówek.
Ponieważ budowa nowej obwodnicy w obecnych warunkach była niemożliwa, nową oś drogi poprowadzono przez miejscowość, w porozumieniu z Powiatowym Urzędem Budownictwa oraz Wydziałem Urbanistyki przy Prezydencie Rejencji, tak aby spełniała zarówno wymagania komunikacyjne, jak i urbanistyczne.
   Ponieważ nowy przebieg drogi wyznaczony według tych wymogów przechodził przez teren, na którym stał stary budynek remizy strażackiej przy rynku, konieczne było jego rozebranie. Z punktu widzenia urbanistyki nie stanowiło to straty, gdyż budynek ten był nieestetyczny i przy przebudowie rynku i tak musiałby zostać usunięty.
   Ponadto obiekt nie spełniał wymagań, jakie stawia się remizie strażackiej, zwłaszcza wobec rosnącego znaczenia miejscowości związanego z osiedleniem różnych jednostek wojskowych i zakładów przemysłowych.
Ponieważ przebudowa drogi była realizowana jako pilne przedsięwzięcie, nie można było wstrzymywać rozbiórki do czasu wybudowania nowego obiektu. Sprzęt strażacki musiał zostać tymczasowo ulokowany w prowizorycznych warunkach, które są całkowicie niewystarczające dla jego konserwacji i zapewnienia gotowości bojowej straży.
Zleciłem więc architektowi … opracowanie planów przebudowy rynku oraz budowy nowej remizy strażackiej.
Wniosek o przyznanie dotacji na budowę remizy strażackiej w Spatenfelde.
Źródło: Archiwum Państwowe w Poznaniu, Namiestnik Rzeszy w Okręgu Kraju Warty – Poznań,
sygn. 53/299/0/12/3509, Amtskommissar Brake (Brage), 1942–1944.





środa, 13 sierpnia 2025

Komisarz Opatówka - Amtskomissar Adolf Herwarth Brake

Komisarz Opatówka - Amtskomissar Herwarth Brake

1. Czym był „Amtskommissar”

  • Amtskommissar (komisarz urzędowy) był urzędnikiem niemieckiej administracji lokalnej w okupowanej Polsce, mianowanym przez starostę (Landrat) do zarządzania jednym z tzw. Amtsbezirke – mniejszych jednostek administracyjnych w obrębie powiatu (Kreis).

  • Funkcja ta odpowiadała mniej więcej polskiemu wójtowi, lecz w okupacyjnych warunkach miała charakter czysto niemiecki: pełniący tę rolę był z reguły Niemcem (Volksdeutschem lub Reichsdeutschem) i miał bezpośrednio wprowadzać politykę germanizacyjną, pobór kontyngentów, rekwizycje i kontrolę nad ludnością polską.

  • Amtskommissar miał bezpośredni wpływ na życie mieszkańców – to on decydował o kontyngentach rolnych, karach, przydziałach ziemi, a także o wysyłaniu na roboty przymusowe do Rzeszy.


Był synem ślusarza, ur. 03 XI 1900 roku w Traben-Trarbach, miejscowości w Nadrenii-Palatynacie.

Wspomnienie mojej babci Marii Wiewiórkowskiej o komisarzu Opatówka Brake.

Opatówek. Maria Wiewiórkowska o komisarzu Brake.

Stan umysłu Brakego oddaje zdjęcie poniżej, na którym kazał się uwiecznić.

Herwarth Brake komisarz Opatówka, uwieczniony
 na posterunku żandarmerii 
Budynek plebanii.

Adolf Herwarth Brake
(ur. 8 listopada 1906, Halberstadt – data i miejsce śmierci nieznane)



Adolf Herwarth Brake urodził się 8 listopada 1906 roku w Halberstadt, w ówczesnej prowincji Saksonia (Niemcy), w rodzinie urzędniczej. Jego ojciec, Georg Bruno Herwarth Brake, był burmistrzem w stanie spoczynku, a matka, Ottomaria z domu Mönnig, zajmowała się domem. Dorastając w środowisku związanym z administracją samorządową, obrał tę samą ścieżkę zawodową. Ukończył studia techniczne lub administracyjne, uzyskując tytuł inżyniera oraz stopień Verwaltungsassessor – asesora administracyjnego przygotowywanego do pełnienia funkcji kierowniczych w administracji państwowej.

W Berlinie zawarł związek małżeński z Emmą Margarete Becker (ur. 6 maja 1912 w Berlinie), asystentką lekarską, córką robotnika Hermanna Beckera i Emmy z domu Müller. W chwili ślubu oboje mieszkali w tej samej dzielnicy Berlina – on przy Ostmarkstraße 4, ona przy Ostmarkstraße 15.

Po wybuchu II wojny światowej Brake został oddelegowany do służby na terenach okupowanej Polski wcielonych bezpośrednio do Rzeszy – w Reichsgau Wartheland (Okręg Rzeszy Kraj Warty). Na mocy telegraficznego zarządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy z 9 listopada 1939 roku przeniesiono go z urzędu w Delitzsch do pracy w powiecie kaliskim (Kreis Kalisch). Jako Amtskommissar (komisarz urzędowy) sprawował nadzór nad kilkoma okręgami administracyjnymi (Amtsbezirke), kierując lokalną administracją, poborem kontyngentów, akcjami germanizacyjnymi oraz organizacją robót przymusowych. W swojej pracy wykorzystywał doświadczenie zdobyte w Reichsarbeitsdienst (RAD – Służba Pracy Rzeszy), gdzie zajmował się planowaniem i realizacją robót publicznych.

W lutym 1944 roku został skierowany do Amtsbezirk Schwarzau (Błaszki). Po ograniczeniu akcji robót publicznych i wobec braku możliwości przeniesienia go do innego okręgu jego dalszy pobyt na tym stanowisku uznano za „niepożądany”. Na własną prośbę został zwolniony z funkcji i powrócił do pracy w starostwie powiatowym w Kaliszu.

Stanowisko komisarza urzędowego w okupowanej Polsce wiązało się z szerokimi kompetencjami – obejmowało nadzór nad polską ludnością, egzekwowanie kontyngentów rolnych, przeprowadzanie rekwizycji, kierowanie deportacjami na roboty przymusowe oraz realizację polityki niemieckiej w terenie. Amtskommissar był kluczowym ogniwem między niemiecką administracją powiatową a władzą sprawowaną na poziomie gmin i wsi.W dniu 1 lipca 1942 r. objął urząd Amtskommissara w Schwarzau (Błaszki), gdzie podlegał bezpośrednio staroście powiatowemu w Kaliszu (Landrat). Zadania na tym stanowisku obejmowały nadzór nad aprowizacją, realizację obowiązkowych dostaw (Pflichtablieferung), kontrolę działalności rzeźni miejskiej oraz ścisły nadzór nad personelem, w tym zarówno pracownikami niemieckimi, jak i przydzielonymi robotnikami polskimi.

Z dokumentów urzędowych wynika, że jego kadencja w Błaszkach charakteryzowała się licznymi konfliktami personalnymi. Już w 1944 r. w piśmie prezydenta rejencji zanotowano, że Brake „wielokrotnie wchodził w spory z miejscowymi urzędnikami” i że część z tych sporów „prowokował sam”. Konflikt z Antonem Nowickim, volksdeutschem zatrudnionym w rzeźni, był jednym z kilku odnotowanych przypadków eskalacji napięć w jego urzędzie.

W swojej korespondencji obronnej Brake przedstawiał się jako lojalny członek NSDAP, „stary bojownik ruchu” (Alter Kämpfer), który kieruje się zasadą bezwzględnej surowości wobec każdego, kto przeszkadza w pracy urzędu lub narusza jego autorytet. Nie unikał argumentacji narodowościowej — w odpowiedzi na skargę Nowickiego ostentacyjnie podkreślał jego polskie pochodzenie, sugerując, że germanizację wykorzystuje on wyłącznie do osiągania osobistych korzyści.

Jego sposób prowadzenia urzędu cechowała mieszanina formalnej skrupulatności w sprawozdaniach i twardych, często konfrontacyjnych metod zarządzania personelem. Jednocześnie w jego wypowiedziach można dostrzec poczucie osobistej misji oraz przekonanie o konieczności ścisłego egzekwowania przepisów w warunkach wojny.

W 1944 r. Brake został odwołany z funkcji w Błaszkach i przeniesiony do urzędu starosty w Kaliszu. Oficjalnym powodem była reorganizacja kadrowa, jednak wcześniejsze raporty sugerują, że powodem mogły być powtarzające się konflikty i skargi.

Brakuje informacji o jego losach po 1945 roku. Wielu urzędników niemieckiej administracji Kraju Warty ewakuowało się w styczniu tego roku wraz z wycofującymi się wojskami niemieckimi. Część z nich uniknęła odpowiedzialności, osiedlając się w strefach zachodnich. Nie wiadomo, czy Adolf Herwarth Brake przeszedł proces denazyfikacji ani gdzie spędził ostatnie lata życia.

Tabela źródeł archiwalnych dotyczących Adolfa Herwartha Brakego:

Data / okresWydarzenie / informacjaŹródło archiwalneUwagi
8 listopada 1906Narodziny w Halberstadt, SaksoniaUrząd Stanu Cywilnego w Halberstadt – akt urodzeniaSyn Georga Bruno Herwartha Brake i Ottomarii z d. Mönnig
1930–1939Kariera urzędnicza w NiemczechNiemieckie rejestry urzędnicze (Beamtenverzeichnis)Uzyskanie tytułu inżyniera i stopnia Verwaltungsassessor
przed 1940Małżeństwo z Emmą Margarete BeckerUrząd Stanu Cywilnego w Berlinie – akt małżeństwa, Nr 576 (Eheaufgebotsregister Nr. 578)Ślub w Berlinie; oboje zamieszkali przy Ostmarkstraße
9 listopada 1939Oddelegowanie do Reichsgau WarthelandTelegraficzny rozkaz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Rzeszy (RMdI)Przeniesienie z urzędu w Delitzsch do powiatu kaliskiego
1939–1944Pełnienie funkcji Amtskommissar w powiecie kaliskimAkta administracyjne Regierungspräsident LitzmannstadtNadzór nad kilkoma Amtsbezirke
luty 1944Przeniesienie do Amtsbezirk Schwarzau (Błaszki)Pismo urzędowe z 19.01.1944, Regierungspräsident Litzmannstadt do Reichsstatthalter in PosenPowód: doświadczenie w RAD
maj 1944Odwołanie z funkcji Amtskommissar w SchwarzauPismo z 23.05.1944 z kancelarii ReichsstatthalterOficjalne zatwierdzenie zmiany personalnej
styczeń 1945Prawdopodobna ewakuacja z Kraju WartyBrak zachowanego dokumentu bezpośredniegoEwakuacja administracji niemieckiej przed ofensywą Armii Czerwonej
po 1945Nieznane dalsze losyBrak danych w powojennych rejestrach ludności i denazyfikacjiPrawdopodobne osiedlenie się w strefie zachodniej Niemiec

Nr 576
(Rejestr zapowiedzi małżeńskich Nr 578)

Przed niżej podpisanym urzędnikiem stanu cywilnego stawili się dziś w celu zawarcia małżeństwa:

  1. Inżynier, asesor administracyjny Adolf Herwarth Brake,
    którego tożsamość potwierdzono na podstawie aktu urodzenia,
    wyznania ewangelickiego,
    urodzony dnia 8 listopada 1906 roku w Halberstadt, powiat Halberstadt,
    zamieszkały w Berlinie, Ostmarkstraße 4,
    syn burmistrza w stanie spoczynku Georga Bruno Herwartha Brake i jego żony Ottomarii z domu Mönnig, oboje zamieszkali w Halberstadt.

  2. Asystentka lekarska Emma Margarete Becker,
    której tożsamość potwierdzono na podstawie aktu urodzenia,
    wyznania ewangelickiego,
    urodzona dnia 6 maja 1912 roku w Berlinie,
    zamieszkała w Berlinie, Ostmarkstraße 15,
    córka robotnika Hermanna Beckera i jego żony Emmy z domu Müller, oboje zamieszkali w Berlinie.




Herwarth Brake - akt ślubu.Ślub z Emmą Margarete Becker zawarł w Berlinie, 
 w okresie wcześniejszym niż jego delegacja do Kraju Warty.



W Archiwum Państwowym w Poznaniu znajdowała się teczka Brakego, którą udało mi się pozyskać i przeanalizować. Archiwum Państwowe w Poznaniu, Namiestnik Rzeszy w Okręgu Kraju Warty – Poznań, sygn. 53/299/0/12/3509, Amtskommissar Brake (Brage), 1942–1944.

Konflikt w Schwarzau (Błaszki), 1942–1943 — skarga Antona Nowickiego i odpowiedź Herrmanna Brakego

Wprowadzenie

Błaszki, w okresie okupacji niemieckiej przemianowane na Schwarzau, były siedzibą urzędu gminnego (Amtsbezirk), kierowanego przez Amtskommissara – urzędnika mianowanego przez władze okupacyjne. Od 1 lipca 1942 r. funkcję tę pełnił Herrmann Brake, sprowadzony z Detmold w Rzeszy. Zadania Amtskommissara obejmowały egzekwowanie obowiązkowych dostaw mięsa i tłuszczów (Pflichtablieferung), nadzór nad pracą rzeźni miejskiej, kontrolę nad aprowizacją i nadzorowanie lokalnej administracji. W warunkach okupacji były to stanowiska o ogromnej władzy nad codziennym życiem ludności — zarówno polskiej, jak i niemieckiej oraz volksdeutschów.

W drugiej połowie 1942 r. w urzędzie doszło do narastającego konfliktu między Brakem a dozorującym rzeźnię Antonem Nowickim, volksdeutschem zamieszkałym w Schwarzau, którego syn służył w Wehrmachcie. Spór przerodził się w formalną skargę do namiestnika Rzeszy w Poznaniu.

Skarga Antona Nowickiego


(tłumaczenie z języka niemieckiego, 21 listopada 1942 r.)

„Dnia 19 listopada bieżącego roku ustnie uprzedziłem mojego wuja, a także w formie bezpośredniego oskarżenia przedstawiłem swoją skargę.
Ja, Anton Nowicki, robotnik leśny, posiadam krowy w Obstein, a od tamtejszych znajomych przez 14 dni oddawałem mleko w ramach obowiązkowych dostaw kontyngentowych. Przez cały rok wykonywałem wszystkie prace przy oborze samodzielnie, aż Pan Komisarz Urzędu Gminnego przydzielił do obory trzech polskich robotników.

W dniu 16 listopada Pan Komisarz wezwał mnie wraz z tymi trzema robotnikami do swojego biura. Ustawił nas w kręgu i najpierw zapytał o stan inwentarza żywego oraz powody naszego spotkania. Pięć koni zostało zarekwirowanych i nie zwrócono ich. Zapytał mnie, czy chodziłem do mojego wuja — odpowiedziałem, że tak, byłem tam następnego dnia.

Następnie chciałem wpisać 25 groszy do książki obowiązkowych dostaw, a on uderzył mnie w twarz i znieważył słownie. Nazajutrz, kiedy byłem w domu, zapytałem dzieci, gdzie jest mleko, a one odpowiedziały w sposób bezczelny. Potem Pan Komisarz kazał mnie ponownie przyprowadzić, zarzucając mi słowa, których nie wypowiedziałem. W trakcie rozmowy uderzył mnie 8–10 razy przed innymi, grożąc zabraniem 25 marek.

Zostałem pobity i znieważony przez Pana Komisarza. Obecnie nie mogę wykonywać pracy jako robotnik leśny. Proszę o przeprowadzenie ostatecznego dochodzenia na miejscu w Schwarzau oraz o rozpatrzenie mojej skargi w całości.”
skarga Antona Nowickiego z Schwarzau (Błaszki)
 przeciwko komisarzowi Herrmannowi Brake 1
Archiwum Państwowe w Poznaniu,
Namiestnik Rzeszy w Okręgu Kraju Warty – Poznań,
sygn. 53/299/0/12/3509, Amtskommissar Brake (Brage), 1942–1944.


 Odpowiedź Herrmanna Brakego

(tłumaczenie z języka niemieckiego, 9 stycznia 1943 r.)

Brake odrzuca zarzut pobicia, przedstawiając siebie jako urzędnika, który od początku starał się uporządkować pracę rzeźni. Twierdzi, że Nowicki był niepiśmienny, nie miał kwalifikacji rzeźniczych, a ponadto dopuszczał się nadużyć: wkładania części wpływów do własnej kieszeni, niewłaściwego rozliczania sprzedaży mięsa, braku rozliczenia z dostarczonego drewna z odpadami.

Opisuje incydent z 10 sierpnia 1942 r., kiedy Nowicki miał wydać mięso z przymusowo ubitej krowy bez zezwolenia i ukrywać ten fakt przez 24 godziny. Wskazuje, że takie zachowanie podważało zaufanie do rzeźni i dowodziło jego niezdolności do pracy.

Brake przyznaje, że w trakcie kłótni chwycił Nowickiego za ramiona i mógł nazwać go „Schieberem” (spekulantem), ale zaprzecza, jakoby go uderzył. Twierdzi, że zaproponował mu 25 marek w ramach ugody, a nie groźby. W dalszej części odpiera zarzuty, atakując Nowickiego personalnie — określa go jako „Polaka z mentalnością i sposobem działania jak Polak”, sugeruje, że germanizację wykorzystuje wyłącznie dla osobistych korzyści, a fakt, że jego syn służy w Wehrmachcie, traktuje jako „niesmaczną reklamę” własnej osoby.

Na zakończenie Brake podkreśla swoją lojalność wobec NSDAP, długoletnie doświadczenie urzędnicze i stosowanie zasady „bezwzględnej surowości wobec każdego, kto przeszkadza w pracy urzędu”.

Incydent z 10 sierpnia 1942 r.
Brake:
Oskarża Nowickiego o wydanie mięsa z ubitej krowy
bez zezwolenia i zatajenie tego faktu przez 24 godziny.
Archiwum Państwowe w Poznaniu,
Namiestnik Rzeszy w Okręgu Kraju Warty – Poznań,
sygn. 53/299/0/12/3509, Amtskommissar Brake (Brage), 1942–1944.


Obie relacje potwierdzają, że między Nowickim a Brakem narastał ostry konflikt od kilku tygodni po objęciu urzędu przez komisarza. W obu wersjach pojawia się incydent fizycznego kontaktu oraz kwota 25 marek, jednak interpretacja jest skrajnie odmienna: dla Nowickiego była to groźba i upokorzenie, dla Brakego — próba ugody.

Nowicki skupia się na opisie pobicia i złego traktowania, pomijając kwestie rozliczeń czy podejrzeń o nadużycia. Brake odwrotnie — minimalizuje znaczenie rzekomego pobicia, a jako główny motyw konfliktu przedstawia niekompetencję i nielojalność skarżącego. Wersja Brakego zawiera liczne szczegóły o rzekomych defraudacjach, które nie pojawiają się w relacji Nowickiego.

Odpowiedź Brakego jest również obciążona wątkiem narodowościowym — oskarża on Nowickiego o „polskie” sposoby działania, co w realiach polityki narodowościowej Kraju Warty miało charakter dyskredytujący i mogło wpłynąć na ocenę wiarygodności skarżącego przez władze.

Komentarz historyczny

Postępowanie to ujawnia mechanizmy działania okupacyjnej administracji w Kraju Warty, w której nawet Volksdeutsch, formalnie uprzywilejowany wobec Polaków, mógł znaleźć się w konflikcie z niemieckim urzędnikiem sprowadzonym z Rzeszy. Spory tego rodzaju ujawniają, że napięcia występowały nie tylko na linii Niemcy–Polacy, lecz również wewnątrz samego aparatu administracyjnego, w relacjach personalnych, zawodowych i narodowościowych.

Procedura skarg, choć przewidziana w systemie, była narzędziem, z którego skutecznie mogli korzystać przede wszystkim ci, którzy posiadali status obywatela Rzeszy lub Volksdeutscha. Zarzut „Schieberei” w realiach wojny był szczególnie poważny — dotyczył spekulacji i czarnego rynku, a jego użycie mogło zaważyć na losie urzędnika. W tej sprawie pojawia się on jako element zarówno obrony Brakego, jak i potencjalnego oskarżenia wobec Nowickiego.

Całość korespondencji i przebieg postępowania wskazują, że sprawa miała nie tylko wymiar dyscyplinarny, ale i propagandowy, a jej rozstrzygnięcie mogło być uzależnione od układów personalnych w administracji i strukturach NSDAP, a nie od obiektywnego ustalenia faktów.

Osoby w dokumencie

Herwarth Brake – sekretarz rządowy, były mistrz polowy w RAD (Reichsarbeitsdienst – Służba Pracy Rzeszy). Miał doświadczenie w organizacji robót publicznych i prawdopodobnie kierował akcjami przymusowej pracy. Dokument pokazuje, że po ograniczeniu tych robót jego rola stała się zbędna, a dalsze pełnienie funkcji uznano za „niepożądane” (co mogło oznaczać zarówno brak przydatności, jak i konflikt personalny).
Karl Tölle – inspektor nadzorujący urząd, rocznik 1900, wcześniej urzędnik w powiecie Lippe (Niemcy). Od 1942 roku był urzędnikiem dla Kalisch-Land, teraz tymczasowo przeniesiony do Schwarzau.
  •  
Treść Pisma:

Prezydent Rejencji
A.Z.: I K: 1723/02-0

Przy odpowiedzi należy podać temat oraz znak sprawy.

Litzmannstadt, dnia 19 stycznia 1944 r.
Steinstr. 15
Telefon 23290–34

Do
Pana Namiestnika Rzeszy w Poznaniu

Dotyczy: Stosunki personalne komisarzy urzędowych; tu: okręg urzędowy Schwarzau, powiat Kalisz.

Bez dekretu
Referent: Radca rządowy Schlobach

Zgodnie z telegraficznym zarządzeniem Pana Ministra Spraw Wewnętrznych Rzeszy z dnia 9.11.1939 r. – Berlin nr 58/52 – podporządkowany służbowo staroście powiatu Kalisz sekretarz rządowy Herwarth Brake z urzędu starostwa w Delitzsch został wyznaczony do wykonywania obowiązków komisarza urzędowego w różnych okręgach urzędowych. Z uwagi na swoje wcześniejsze doświadczenie jako były mistrz polowy w Służbie Pracy Rzeszy (RAD) wykonał on również uznane usługi przy różnych akcjach robót publicznych. Dlatego został tymczasowo mianowany administratorem okręgu urzędowego Schwarzau.

Po tym, jak z miejscowych względów akcje robót publicznych musiały zostać w dużym stopniu ograniczone i tym samym nie miał on już znaczących zadań jako komisarz urzędowy, okazało się, że nie można go przydzielić do innego, wymagającego obsadzenia okręgu urzędowego. W rezultacie jego dalszy pobyt w Schwarzau stał się niepożądany. Brake, rozumiejąc tę sytuację, okazał potrzebne zrozumienie i poprosił o zwolnienie ze stanowiska komisarza urzędowego. Został więc zwolniony z administrowania okręgiem urzędowym Schwarzau i przeniesiony z powrotem do urzędu starosty w Kaliszu.

Na miejsce Brake’a został mianowany inspektor nadzorujący urząd Karl Tölle, ur. 23.01.1900 r., z urzędu komisarza urzędowego okręgu Kalisch-Land, do tymczasowego prowadzenia spraw komisarza urzędowego w Schwarzau. Tölle, który wcześniej był urzędnikiem administracji powiatu w Lippe, został w 1942 r. przez starostę powiatu Kalisz ostatecznie zatrudniony jako urzędnik dla okręgu urzędowego Kalisch-Land i dotąd wielokrotnie sprawdził się w zastępstwie jako komisarz urzędowy.

Proszę o  zgodę na to rozwiązanie, przy czym zaznaczam, że w przypadku powierzenia funkcji Töllemu nie chodzi na razie o obsadzenie stanowiska na stałe, lecz jedynie o tymczasowe zastępstwo.

P. 17.1.44

  1. Przekazać do Ministerstwa – sprawy personalne

  2. Do akt

W zastępstwie:
(podpis)