Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gusen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gusen. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 stycznia 2026

Zygmunt Gadzinowski (1909–1941). Lisków.

Zygmunt Gadzinowski (1909–1941)


Zygmunt Gadzinowski urodził się 17 lutego 1909 roku w Wilamowie koło Uniejowa. 

Był urzędnikiem samorządowym, działaczem społecznym i politycznym, przedstawicielem przedwojennej inteligencji administracyjnej II Rzeczypospolitej.
Odznaczał się wysokim wykształceniem, aktywnością publiczną oraz znaczną pozycją w środowisku lokalnym, co w okresie okupacji niemieckiej stało się jedną z przyczyn jego represjonowania.

W 1931 roku ukończył Studium Administracji Komunalnej przy Wydziale Prawa i Nauk Ekonomiczno-Społecznych Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie – jednej z najlepszych wówczas uczelni kształcących kadry administracyjne w Polsce. Od 1929 roku Wszechnica posiadała status uczelni wyższej, a nadawane przez nią dyplomy były równoważne z uniwersyteckimi. Program studiów obejmował zagadnienia prawa, ekonomii, samorządu i polityki społecznej, przygotowując absolwentów do odpowiedzialnej pracy w administracji publicznej. Uczelnia odegrała istotną rolę w formowaniu nowoczesnych elit urzędniczych II RP.

Po zawarciu małżeństwa z Heleną Wiewiórkowską z Opatówka przeniósł się do Liskowa, gdzie objął stanowisko sekretarza gminy. Zamieszkał wraz z żoną i dwojgiem dzieci – Teresą i Leszkiem – w budynku gminnym. Od stycznia 1934 roku pełnił funkcję wiceprezesa Gminnego Oddziału Związku Strzeleckiego w Liskowie (gm. Strzałków), angażując się w działalność paramilitarną i wychowawczą. Zachowane w archiwach dokumenty potwierdzają również jego aktywność w inicjatywach państwowych, m.in. w organizowaniu Pożyczki Narodowej, za co w 1934 roku otrzymał dyplom uznania.

Zygmunt Gadzinowski był sekretarzem Koła Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem w Jastrzębnikach, działającego od 1932 roku. Funkcję prezesa koła pełnił Stefan Chenczke ze Skrajni, a wiceprezesa Kacper Pawlak z Jastrzębnik. Jako urzędnik i działacz społeczny należał do osób szczególnie aktywnych w życiu publicznym gminy.

W Liskowie był bliskim współpracownikiem ks. Wacława Blizińskiego (1870–1944), wybitnego działacza społecznego, posła i senatora II RP, proboszcza parafii liskowskiej. Uczestniczył w realizacji szeroko zakrojonych inicjatyw społeczno-gospodarczych i kulturalnych, które uczyniły Lisków jednym z najbardziej znanych ośrodków nowoczesnej wsi polskiej w okresie międzywojennym. Brał czynny udział w przygotowaniach do wystawy Praca i Kultura Wsi (1937), za co został odznaczony, oraz odpowiadał za zabezpieczenie logistyczne Kongresu Eucharystycznego w Liskowie w czerwcu 1938 roku.

Rozmach działań społecznych, obecność najwyższych władz państwowych – w tym prezydenta Ignacego Mościckiego i marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego – a także aktywność urzędników gminnych zwróciły uwagę miejscowych Niemców jeszcze przed wybuchem wojny. Po zajęciu Liskowa przez okupanta Gadzinowski przeniósł się wraz z rodziną do Opatówka, zamieszkując przy Placu Wolności 14.

Sekretarze gmin znaleźli się w centrum zainteresowania niemieckiego aparatu represji i byli licznie reprezentowani na listach proskrypcyjnych. W niemieckiej charakterystyce Zygmunta Gadzinowskiego zapisano: „Był wiodącą postacią w Liskowie. Jego nienawistne, podjudzające wystąpienia przeciw niemieckiej państwowości są tu w pamięci wszystkich. Ma wielkie wpływy pomiędzy tutejszymi Polakami i nie będzie ich używał na korzyść niemieckich władz”. Na tej podstawie uznano go za osobę szczególnie niebezpieczną dla III Rzeszy.

Listo z obozu

Został aresztowany przez gestapo 15 kwietnia 1940 roku w Opatówku. Dnia 26 kwietnia 1940 przewieziono go do obozu koncentracyjnego Dachau jako więźnia politycznego, gdzie otrzymał numer 6094. Następnie, 5 czerwca 1940 roku, deportowano go do KL Mauthausen-Gusen w Austrii. Osadzony był kolejno w blokach 1 i 5, jako więzień nr 3607.

Lista proskrypcyjna sporządzona przez lokalnych żandarmów z nazwiskiem Gadzinowskiego i pozostałymi współpracownikami księdza Blizińskiego

Zachował się list z obozu, napisany 28 lipca 1941 roku do żony, w którym informował o swoim stanie zdrowia i troszczył się o los rodziny, starając się podtrzymać bliskich na duchu.

Zygmunt Gadzinowski został zamordowany 29 października 1941 roku w obozie Mauthausen-Gusen w wieku 32 lat. Urna z jego prochami, przesłana przez władze obozowe, spoczęła w grobowcu rodziny Wiewiórkowskich na cmentarzu w Opatówku.

Wkrótce po jego śmierci zmarła również żona Helena. Osierocone dzieci – Teresa i Leszek – zostały oddane pod opiekę babki, Leokadii Wiewiórkowskiej z Opatówka. Los rodziny Gadzinowskich stał się tragicznym przykładem ceny, jaką zapłaciła lokalna inteligencja i administracja II Rzeczypospolitej za wierność państwu polskiemu i działalność społeczną w obliczu niemieckiej okupacji.

Dokumenty z archiwum rodzinnego córki Gadzinowskiego-Teresy Jaśkiewicz





poniedziałek, 16 stycznia 2023

Ryszard Rezler (06.07.1897 Kalisz -11.12.1940 Mauthausen-Gusen), kierownik szkoły w Brudzewie, ofiara akcji "Inteligencja"

autor: Dominika Pawlikowska

W książce „Akcja Gestapo przeciwko polskiej inteligencji na terenie gminy Blizanów. Aresztowani i deportowani do obozów koncentracyjnych w III Rzeszy w kwietniu 1940” zebrałam nazwiska i życiorysy osób aresztowanych w gminie Blizanów. Oto jeden z moich bohaterów, Ryszard Rezler. Już po ukazaniu się książki wiadomości o Nim uzupełniła rodzina, która się ze mną skontaktowała.

Ryszard Rezler urodził się  06.07.1897 w Kaliszu, był synem Jana Reinholda Rezlera (nazwisko pisało się wówczas: Rösler, zostało spolszczone), którego rodzina przybyła tu przed laty z Austrii. 

Ryszard Rezler (06.07.1897 Kalisz - zamordowany 11.12.1940
w obozie koncentracyjnym Mauthausen-Gusen),
syn Jana i Stanisławy z Unisławskich. 

Mieli dużą posiadłość. Teren na którym znajdowała się posiadłość nazywała się Bombalec. Nazwa ta pojawia się na niemieckiej mapie z 1940 roku. Link do całej mapy tutaj. Mieli też ziemię w Złotnikach.

Bombalec
Mapa Brudzewa z 1940, Bombalec.

Dzisiaj już mieszkańcy nie znają tej nazwy. A miejsce zniknęło z mapy. Rodzina Rezlerów posiadała drewniany dworek. Na terenie dawnej posiadłości znajduje się gospodarstwo. 


Ryszard Rezler był kierownikiem szkoły w Brudzewie do 1939. Zachowała się kronika tej szkoły, prawnukowi  Ryszarda Rezlera, panu Patrykowi Kuśmierskiemu udało się zrobić zdjęcie stron w tej kronice. Czytamy tam:

" (...) Budynek, w którym mieści się szkoła i przytułek dla starców został ufundowany przez hrabiego Antoniego Czarneckiego około 200 lat temu, to jest w 1774 roku. Jednocześnie przeznaczył pewną sumę pieniędzy na remont i utrzymanie budynku w pełnym porządku, przydzielił po 6 morgów ziemi dla szkoły i przytułku. Około roku 1901 pracował w tej szkole nauczyciel Petrykowski, czyli szkoła była o jednym nauczycielu i 4 oddziałach. Po nim pracował nauczyciel Piątkowski, prowadząc również 4 oddziały. Około roku 1912 szkoła miała 2 nauczycieli. Kierownikiem był Wroniszewski. 
W roku 1917 kierownictwo szkoły objął Naskręcki Jan, z 2 siłą nauczycielską i 4 oddziałami. 
Za kierownika Wereszczyńskiego była szkoła 2 stopnia o 3 nauczycielach z 5 oddziałami. 
Od roku 1933 kierownictwo 3 klasowej szkoły objął Rezler Ryszard oddziałów było 6. Dzieci uczęszczających około 180. W dniu 1 września 1939 roku wybuchła wojna z Niemcami, która zniszczyła wszystko w najwyższym stopniu. Budynek szkolny uległ częściowemu zniszczeniu, gdyż przez 5,5 roku wojny nie remontowany zaciekał tak, że sufit w jednej z klas częściowo odpadł. 
Mieszkania i klasy zajęte przez Niemców zostały również zniszczone, piece porozbierane. Zniszczono doszczętnie pomocy naukowe, bibliotekę szkolną, wszelkie dokumenty i księgi kancelaryjne, częściowo umeblowanie klas. Kierownik Rezler został wywieziony do obozu i tam zmarł, a rodzina jego do Niemiec. Reszta Nauczycielstwa także została wywieziona. Szkoła świeciła pustkami. Całe gospodarcze urządzenie szkoły (...)"

Fragment kroniki szkoły w Brudzewie 1
 
Fragment kroniki szkoły w Brudzewie 2


Rodzina Rezlerów przyjaźniła się z Przewłockimi, właścicielami majątku Brudzew. Ostatnim do wybuchu  II wojny właścicielem majątku był Józef Przewłocki h. Przestrzał (1895-1962 Londyn), ożeniony z Zofią Teresą Marią Żółtowską z Nekli h. Ogończyk (na zdjęciu poniżej), rotmistrz Wojska Polskiego, odznaczony trzykrotnym Krzyżem Walecznych oraz Medalem Niepodległości – 16 marca 1937 „za pracę w dziele odzyskania niepodległości”. 
Ryszard Rezler angażował się w życie polityczne gminy. Podczas wyborów w 1935 utworzono w gminie 3 obwodowe komisje wyborcze, między innymi w Brudzewie, w szkole powszechnej – przewodniczącym był Józef Przewłocki, 40 lat, herbu Przestrzał (ur. 26 marca 1895 w Woli Gałęzowskiej, zm. 1962) – rotmistrz Wojska Polskiego, ziemianin, właściciel majątku Brudzew.  Ryszard Rezler nauczyciel, lat 38, kierownik szkoły w Brudzewie został członkiem komisji, mianowanym przez starostę powiatowego. Wraz z nim mianowani byli: Narcyz Szujewski, 40 lat, rolnik z Jankowa, Tadeusz Kudelski, lat 33, dyrektor tartaku – Brudzew i Dominik Tama, rolnik, 41, z Dębniałek. Członkowie komisji mianowani przez wójta: Leon Szurek rolnik z Brudzewa lat 37, Leon Rosiak, 32, technik z Jankowa, Władysław Pakulski, lat 42, kupiec – Janków, Józef Szurek, lat 51, kupiec – Brudzew.

Spis osobowy Zarządu Oddziału związku zawiera informację, że w 1935 był prezesem Pododdziału Lipe i tamże zamieszkiwał (Archiwum Państwowe Oddział w Kaliszu, Zespół: Starostwo Powiatowe w Kaliszu, Związek Strzelecki. Sygn. 11/3/0/13/595).
Spis osobowy Zarządu Oddziału związku zawiera informację, że w 1935
był prezesem Pododdziału Lipe i tamże zamieszkiwał (Archiwum Państwowe Oddział w Kaliszu
Zespół: Starostwo Powiatowe w Kaliszu, Związek Strzelecki. Sygn. 11/3/0/13/595).

Od 1933 pełnił funkcję sekretarza lokalnych struktur Związku Strzeleckiego. Spis osobowy Zarządu Oddziału związku zawiera informację, że w 1935 był prezesem Pododdziału Lipe i tamże zamieszkiwał (Archiwum Państwowe Oddział w Kaliszu, Zespół: Starostwo Powiatowe w Kaliszu, Związek Strzelecki. Sygn. 11/3/0/13/595).
Niemcy zmienili nazwę wsi z Brudzew na Mölldorf i włączyli do gminy Blizanów. Zaproponowali Rezlerowi podpisanie folkslisty, jednak Rezler odmówił. Dlatego znalazł się na liście proskrypcyjnej wrogów Rzeszy. Czym była lista proskrypcyjna ?
Listy proskrypcyjne dla okręgu Kalisza. Intelligenzaktion. Liste der Polenführer und der polnischen Intelligenz

Fragment listy proskrypcyjnej dla okręgu Kalisza z nazwiskiem Ryszarda Rezlera
Fragment listy proskrypcyjnej dla okręgu Kalisza
z nazwiskiem Ryszarda Rezlera

Wójtem gminy był do 1939 Roman Ruciński mieszkający w Blizanowie (Archiwum Państwowe w Kaliszu, Starostwo Powiatowe, Zespół: Wybory wójtów i rad gminnych, Sygn. 11/3/0/4/255). 
Wójt był organem zarządzającym bieżącymi sprawami gminy oraz wykonującym uchwały zgromadzenia gminnego i rady gminnej oraz poruczonemu samorządowi zadania organów administracji ogólnej. Wójt Ruciński był znienawidzony przez tutejszych Niemców i folksdojczów i oskarżony o sprzyjanie Polakom. Przed wojną gminę zamieszkiwało 364 ewangelików, narodowość niemiecką deklarowało 75 osób, w tym 6 ze wsi Brzezina. Niemcy umieścili jego nazwisko na liście proskrypcyjnej. W dniu 26.04.1940 został deportowany do obozu koncentracyjnego Dachau, gdzie otrzymał numer jeniecki 6089. Dnia 05.06.1940 przewieziony do obozu Mauthausen – Gusen, tam został zamordowany 03.04.1941. Z obozu przysłano rodzinie urnę z prochami, został pochowany na cmentarzu w Blizanowie.
Nazwisko Rezlera również znalazło się na tej liście. Aresztowany, jak wszyscy z listy proskrypcyjnej, w dniu 15.04.1940. 
Dnia 26.04.1940 wraz z pozostałymi przewieziony do obozu koncentracyjnego Dachau, gdzie otrzymał numer jeniecki 6086. W dniu 05.06.1940 został deportowany do obozu koncentracyjnego Mauthausen – Gusen.
Niemcy sporządzili następującą o nim charakterystykę na liście proskrypcyjnej: „Podejrzewa się, że organizuje tajne spotkania i uprawia wrogą propagandę. Przed wojną był wiodącą politycznie osobą. Chodzi o sprytnego, przebiegłego człowieka, który nie poddaje się zarządzeniom i musi – ponieważ dysponuje wielkimi wpływami – zostać uznanym za niebezpiecznego”.
Przynależność i aktywna działalność w Związku Strzeleckim była dla Niemców jednym z kryteriów umieszczenia na listach proskrypcyjnych, ponieważ była to jedna z największych organizacji paramilitarnych i proobronnych II RP. Jednym z zadań wydzielonych struktur Związku Strzeleckiego było przygotowanie tajnych terenowych zespołów do zadań specjalnych na wypadek wojny.
W 1939 roku Rezler, podobnie jak inni strzelcy, nie zawiódł, stając w obronie zagrożonej niepodległości i włączając się w konspirację, o czym zaświadcza charakterystyka jego osoby sporządzona przez Niemców. Z meldunku policyjnego złożonego do Wydziału Śledczego Policji Państwowej w Kaliszu (Archiwum Państwowe Oddział w Kaliszu, Zespół Starostwo Powiatowe w Kaliszu, Związek Strzelecki, Sygn. 11/3/0/13/595) dowiadujemy się, że Związek Strzelecki zawiązał się w Brudzewie 24.10.1933. 
Siedzibą organizacji była szkoła we wsi Lipe, gm. Brudzew. Prezesem został Tadeusz Kudelski, rządca majątku Brudzew, sekretarzem Ryszard Rezler. 
Wiceprezesem zarządu stowarzyszenia Strzelca w Brudzewie był Józef Szurek, sklepikarz z Brudzewa, a komendantem Ignacy Reśliński, rolnik z Podlesia, skarbnikiem Antoni Pawlak, sklepikarz z Brudzewa, w zarządzie był też Michał Dobrowolski, rolnik. 
Zarząd Powiatowy Związku Strzeleckiego w Kaliszu zatwierdził nowopowstały oddział męski ZS w Brudzewie uchwałą powziętą na posiedzeniu 19.01.1934 pod nazwą Oddział Gminny Związku Strzeleckiego w Brudzewie.

Szkoła w Brudzewie, zdj. przedwojenne, z archiwum rodzinnego wnuka R.Rezlera, p. P. Kuśmierskiego
Szkoła w Brudzewie, zdj. przedwojenne, z archiwum rodzinnego
wnuka R.Rezlera, p. P. Kuśmierskiego. 


Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej, Związek Strzelecki przygotowywał polskie społeczeństwo do niepodległości, później jego członkowie brali udział w walkach.
Cel działalności ZS ewoluował w latach 30 – tych w zależności od potrzeb państwa – z ukierunkowania na przysposobienie do obrony najszerszych rzesz społeczeństwa w stronę wychowania obywatelskiego.
Rezler nigdy nie wrócił do rodziny, został zamordowany 11.12.1940 w obozie koncentracyjnym Gusen. Zachował się jeden list do rodziny z dnia 24.11.1940 napisany na bloku 15, izba A. Miesiąc później został zamordowany. 
W jedynym zachowanym liście z obozu Mauthausen Mauthausen  – Gusen pyta żonę: "Ile mamy uli?" bowiem pszczelarstwo było jego ulubionym zajęciem. Cieszy się, że rodzina uprawia ziemię. Tęskni i ma nadzieję, że wkrótce zobaczy swoją rodzinę - żonę córeczki: Henię, Halinkę i Terenię oraz syna Ryszarda.
Listów więźniowie nie mogli pisać samodzielnie, wyłącznie przez obozowego pisarza, treść była cenzurowana, list musiał zawierać formułkę "czuję się dobrze i jestem zdrów".

Lista R. Rezlera z obozu Gusen, z dnia 24.11.1940, napisany na bloku 15, izba A.
Lista R. Rezlera z obozu Gusen,
z dnia 24.11.1940, napisany na bloku 15, izba A.

Żona wraz z 3 najmłodszych dzieci została wywieziona do Niemiec na roboty przymusowe. Po wojnie powróciła do majątku, jednak zastała tam rosyjską rodzinę Niczyporuk. Później rodzina ta została przeniesiona gdzieś do PGR-u. Majątek Rezlerów został znacjonalizowany. 

Niczyporuk
Po wojnie w swoim domu zastali
rosyjską rodzinę Niczyporuk

Najstarsze dziecko Ryszarda Rezlera, syn, również Ryszard przedostał się do Warszawy, gdzie pod pseudonimem "Mściciel" wstąpił w szeregi konspiracji: V Obwód (Mokotów) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej - 3. Rejon - 2. kompania - pluton 543.
W Śródmieściu Południe walczył w Okręgu Warszawskim Armii Krajowej - I Obwód "Radwan” (Śródmieście) - Podobwód "Sławbor" - odcinek "Ratusz" - 3. batalion pancerny "Golski" - kompania szturmowa "Szafrański".

Z albumu rodzinnego rodziny Rezlerów: Brudzew, okres przed II wojną
(wł. Patryk Kuśmierski).
Na zdjęciu m.in. Zofia Teresa Maria Przewłocka z Żółtowskich z Nekli h. Ogończyk
(ur. 1902 - 1994 Richmond, Anglia), 
małżonka Józefa Przewłockiego h. Przestrzał (1895-1962 w Londynie), 
właściciela majątku Brudzew

Żona Marianna Rezler po powrocie z robót przymusowych wraz z dziećmi osiadła w Gdańsku. Nie opowiadała dzieciom ani nikomu z rodziny, co ich spotkało. Były to czasy stalinowskie, wszędzie byli donosiciele, na straży nowego bolszewickiego porządku stała milicja oraz struktury aparatu bezpieczeństwa państwa UB.
Zapanował totalitarny ustrój społeczno-gospodarczy i polityczny. Stalinizm odznaczał się stałym rozszerzaniem kręgów prawdziwych i urojonych zabijanych wrogów ludu, brakiem konstytucyjnego pojęcia praw człowieka. Przedwojenni urzędnicy, tacy jak Rezler, członkowie przedwojennych organizacja: BBWR, Związek Strzelecki, Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" i inne stali się właśnie takimi "wrogami ludu". Organizacje, które tworzyli zostały zdelegalizowane.

KADRY Z ŻYCIA W PODKALISKIM BRUDZEWIE I POSIADŁOŚCI BOMBALEC:

Z  albumu rodzinnego rodziny Rezlerów, Brudzew, lata przed II wojną (wł.  Patryk Kuśmierski

Być może na tym zdjęciu jest ks. Marian Suski, kapelan w Liskowie w latach 1935 – 1941, podpis nie jest wyraźny. Zdjęcie podpisane na odwrocie, nazwiska, które dało się odczytać: Pleśnierowiczówna, Twardowski Mieczysław, Szymański Jan, Witczakówna 2x, Uklejanka.

Być może na tym zdjęciu jest ks. Marian Suski, kapelan w Liskowie w latach 1935 – 1941, podpis nie jest wyraźny. Zdjęcie podpisane na odwrocie, nazwiska, które dało się odczytać: Pleśnierowiczówna, Twardowski Mieczysław, Szymański Jan, Witczakówna 2x, Uklejanka.


Z albumu rodzinnego rodziny Rezlerów, Brudzew, okres przed II wojną.



Z albumu rodzinnego rodziny Rezlerów, Brudzew, okres przed II wojną.

Aldona Rezler, kuzynka.

Z albumu rodzinnego rodziny Rezlerów, Brudzew, okres przed II wojną.


Z albumu rodzinnego rodziny Rezlerów, Brudzew, okres przed II wojną.

Brudzew, lata przed II wojną (wł.  Patryk Kuśmierski). Siostry Rezler.


Brudzew, lata przed II wojną (wł.  Patryk Kuśmierski). Siostry Rezler.


Brudzew, lata przed II wojną (wł.  Patryk Kuśmierski). Siostry Rezler.

Posty powiązane: 



wtorek, 12 czerwca 2018

Przez kamieniołomy i kolczasty drut - Zbigniew Wlazłowski. Gusen.


Wspomnienia Zbigniewa Wlazłowskiego z uwięzienia w "przedsionku piekła" jakim był hitlerowski obóz koncentracyjny Gusen na terenie Austrii zasługują na uważną lekturę.
Komendant obozu SS Hauptsturmfuehrer Seidler twierdził, że wiezień mógł w tym obozie przeżyć tylko 3 miesiące. Mój dziadek, Marian Wiewiórkowski, naczelnik pocztowy z Opatówka,  przebywał w tym piekle prawie rok, do swojej męczeńskiej śmierci 6 kwietnia 1941 roku. 

Zbigniew Wlazłowski, autor wspomnień, przeżył obóz. Pełnił w obozie funkcję sanitariusza, laboranta w przyoobozowym szpitalu.
13 lutego 1941 roku został aresztowany wraz z innymi studentami medycyny i uwięziony na Montelupich. Po krwawych przesłuchaniach został wsadzony do pociągu w stronę Buchenwaldu. W obozie w Buchenwaldzie otrzymał numer 3277. W maju, kolejnym transportem, pojechał do Mauthausen-Gusen. Tak opisuje warunki panujące w austriackim obozie śmierci Gusen:
"Błotnisty, nieduży plac apelowy oraz małe drewniane baraki, stojące rzędami przy wąskich uliczkach, robiły przykre wrażenie. Znalazłem się w nowym krajobrazie. Od północy i wschodu obóz otaczały strome granitowe skały kamieniołomu "Gusen" i "Kastenhofen". Od zachodu sterczało na horyzoncie wzniesienie Pfanning-Berg. Od południa na krańcach rozległej równiny wił się szeroko rozlany Dunaj i widniały zarysy pobliskich Alp. Sam lager o kształcie prostokąta i wymiarach około 360x150 metrów otaczały mury wysokie na 3 metry z pięcioma wieżami obserwacyjnymi. Nad każdą z nich błyskało oko potężnego reflektora. Przed murem rozciągało się ogrodzenie z kolczastego drutu ,naładowane prądem elektrycznym. Brama wyjściowa przechodziła przez budynek komendantury z celami więziennymi , tak zwany Jourahaus, a przed nim znajdował się plac apelowy o wymiarach ok. 150 x 75 metrów. Od strony kamieniołomu przylegał do niego duży drewniany barak, w którym mieściła się kuchnia. Po stronie zachodniej, przy wąskich błotnistych uliczkach stały 32 baraki, rozmieszczone w czterech szeregach, po osiem w każdym."
Więźniowie obozu pracowali przy budowie kolei Gusen-Linz, w kamieniołomach, przy drążeniu tunelów i w zakładach Steyr. Wlazłowski był zaangażowany dzięki swojej funkcji w misternie snutą siatkę ruchu oporu w obozie, polegającego na przeciwstawianiu się zbrodniczym planom i zarządzeniom ss-manów  oraz ratowaniu skazanych na śmierć chorych.

Gusen, obóz koncentracyjny, KL, warunki w Gusen,
Jourhaus w Gusen podczas wojny
 
Jourhaus dzisiaj- prywatna willa

Więźniowie pracujący w kamieniołomach od brzasku do świtu, w słońcu i na mrozie, ubrani jedynie w cienki drelich i otrzymujący jako pożywienie 250 g gliniastego chleba, gotowanego z pokrzyw zielska, w krótkim czasie ginęli z zimna i głodu. Normalnie odżywieni i dobrze wyglądający ludzie w ciągu bardzo krótkiego czasu stawali się tzw. muzułmanami, ludźmi-szklieletami, niezdolnymi do przetrwania ciężkich warunków i nadludzkiej pracy.

Na więźniach wyżywali się często pijani esesmani.  Komendant obozu Chmielewsky, przezywany "Czmij" szczuł swojego psa na pracujących więźniów. Pies zagryzał stawiającego coraz słabszy opór bezbronnego, osłabionego człowieka. Kompani Chmielewskiego śmiali się głośno i szczuli zwierzę.


Autor wspomnień Zbigniew Wlazłowski podał się w obozie za snycerza.  Został wezwany do oberkapo kamieniołomu Kastenhofen-Krutzkyego.
Krutzky był kryminalistą odsiadującym wieloletnie więzienie. Dozorował pracujących w kamieniołomie więźniów. Był też sztubowym bloku 19. Nazywano go "Tygrysem", wymyślał niewyobrażalne tortury dla więźniów, maltretował ich np. przez wkładanie bitemu człowiekowi węża do gardła i wlewanie wody. Krutzky skakał też lezącym, pobitym więźniom na pierś, łamiąc im żebra i uśmiercając poprzez tratowanie.
Po pewnym czasie autor wspomnień, przed wojną student medycyny, został wybrany do pracy w przyobozowym szpitalu. Otrzymał łózko w bloku 29 . W początkowym okresie trwania obozu szpital znajdował się w w bloku 24.W lipcu 1940 roku powiększono izbę chorych o blok 29 i 30.
W połowie 1941 roku sześć bloków oznaczonych numerami 27 do 32 oddzielono od pozostałej części obozu. Wykonywał analizy lekarskie chorym esesmanom oraz badał plwocinę więźniów chorych na gruźlicę, których natychmiast uśmiercano.
Autor opisuje życie obozowe widziane z perspektywy szpitala, nie szczędząc realistycznych obrazów tragicznego losu więźniów. Wymienia nazwiska niemieckich lekarzy pracujących w Gusen, miedzy innymi sadysty Kiesewettera, który ciężko chorych od razu skazywał na śmierć. Wyznaczonych zabijano przy pomocy szprycy. Wielu chorych umierało też po prostu z głodu. Polscy pracownicy szpitaliku dokonywali cudów, żeby ocalić chorych od śmierci. W  oficjalnych historiach chorób wpisywano zmyślone rozpoznania, rokujące szybkie wyleczenie, nieprawdziwe wyniku analiz lekarskich. Kiesewetter , chociaż podejrzewał jakieś machlojki, nie wpadł nigdy na właściwy trop.
W Gusen nie było komór gazowych.  Ponieważ Kiesewetter uznał ze zadawanie śmierci ciężko chorym jest mało efektywne rozkazał podać 70  chorym w bloku 27 cyjanek potasu w kawie.
Stosował tez kąpiele, zabijając za pomocą strug zimnej wody. Z tyłu obozu rozpięto sieć wodociągową, pod nią stawiano więźniów. W ten sposób wymordowano kilkuset.
W czasie jednego z apeli ogłoszono, że najsłabsi zostaną wysłani do sanatorium w Hartheim. Dostaną tam jedzenie i odpoczynek. Wielu więźniów zgłosiło u obozowych pisarzy chęć wyjazdu. Nie posłuchali przestróg nieufnych wobec tej propozycji współwięźniów. W sumie "do sanatorium" wywieziono z Gusen 1132 osoby. Po drodze zostali uduszeni spalinami z rur wydechowych, skierowanych do wnętrza wozów.

plan obozu Gusen
Wlazłowski w swoich wspomnieniach poświęca kilka stron obozowym prominentom. W obozie panowała specyficzna hierarchia.
Na czele obozowej kantyny stał Ernst Hallem. Za przywłaszczone towary skupował od więźniów przemycone kosztowności, złote zęby, wymieniał to na np. wódkę. Otaczał się artystami, śpiewakami, miał swojego masażystę, fryzjera, uważał się za "mecenasa sztuki". Postarał się o instrumenty dla orkiestry obozowej. Słynni więźniowie Gusen jak Faliszewski, Guziński, Jeleński musieli śpiewać dla niego wieczorami. Starszym obozu był Helmut Becker- przestępca kryminalny, zbrodniarz, pijak, psychopata, a pisarzem obozowym Rudol Meixner, o którym autor wypowiada się pozytywnie.
Po Chmielewskym komendantem obozu został Fritz Seidler. Były komendant Auschwitz, sadysta.
Po ucieczce jednego z więźniów /ucieczki należały do rzadkości/, zarządził dwa dni karnych ćwiczeń w obozie. Przy okazji innej ucieczki pijani oprawcy katowali pędzonych wiezniów bykowcami, a później stawiali ich na wielogodzinnych apelach, podczas których maltretowano ludzi na koźle, bijąc bykowcami. Po tym wszystkim zapędzono ich na następny dzień do pracy. Po takim dniu o zmierzchu przyniesiono do obozu 150 trupów.
Przed Jourhausem Franz Ziereis wygłosił przemówienie "więźniowie to ścierwo rzucone na kupę gnoju i żyjące tylko z mej łaski...każdy opór będzie karany śmiercią, a próba ucieczki powieszeniem".

Pod koniec 1942 skończyło się masowe mordowanie więźniów. Rozciągający się front wymagał coraz większej  ilości broni, a co za tym idzie, fabryki - robotników przymusowych.
Zwiększono racje żywnościowe, kapom zakazano bicia. Niestety mój dziadek nie dożył już tej chwili.
Po uruchomieniu fabryk Steyera śmiertelność w obozie zmalała. Przyczyniło się tez do tego pozwolenie na przysyłanie paczek więźniom. Paczki wielu uratowały życie. Dzięki nim można było załatwić lepsza pracę, zdobyć przychylność blokowego czy kapo. Ci, którzy niechętnie płacili daninę byli narażeni na różne nieprzyjemności.
Więźniami Gusen byłą głownie inteligencja. Artyści, naukowcy, nauczyciele, poeci, muzycy, plastycy. Wśród nich poeta Grzegorz Timofiejew, którego książka Człowiek jest nagi stanowi jedną z podstawowych lektur dla chcących poznać życie obozowe w 'przedsionku śmierci', jakim było Gusen.
Z postacią Wacława Gazińskiego - kompozytora, poety, śpiewaka, można się zapoznać na stronie p. Romana Wójcickiego.
Mimo głodu, upodlenia, muzułmaństwa ludzie ciągnęli do sztuki, ujawniały się talenty, na kawałkach papieru po cemencie zapisywano wiersze, jak ten Lubomira Szopińskiego:

"Śniła mi się wioska, mazowieckie nasze piaski, 
a pod gruszą Matka Boska, strojna w swej korony blaski, 
na rozstajnych drogach stała, śniła mi się nasza chatka, 
nad kądzielą pochylona, przędła sobie moja matka, samiuteńka, opuszczona..."

Choć życie w obozie nie sprzyjało twórczości artystycznej, coraz więcej utalentowanych ludzi znajdowało się w obozie. Szopiński skupił wokół siebie podobnych mu artystów i w ten sposób powstał chór, który liczył nawet do 200 osób. Pierwszy występ chóru miał miejsce w 1941 roku w wigilię Bożego Narodzenia. Audytorium stanowili więźniowie a scenerię plac apelowy. Chór dał setki koncertów w różnych blokach. Wielką popularnością cieszył się "Już przebrzmiał grom"
cdn

Gusen, obóz koncentracyjny, KL, Konzentrationslager, Jourhaus, Opatówek
Zbigniew Wlazłowski/ Przez kamieniołomy i kolczasty drut
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Kraków 1974

Karl Chmielewski od 1940 do 1942 sprawował stanowisko komendanta Gusen I, podobozu Mauthausen. Jako że osobiście mordował i maltretował więźniów na każdym kroku, Chmielewski otrzymał pseudonim „diabła z Gusen”. W 1944 został skazany przez Sąd SS (SS-Gericht) na 15 lat pozbawienia wolności. Umieszczono go najpierw w obozie Sachsenhausen, a następnie w Dachau (między innymi w podobozie Allach, gdzie pełnił funkcję starszego obozu do kwietnia 1945). W 1953 Chmielewski został skazany przez sąd zachodnioniemiecki za morderstwa dokonywane w Gusen na jeden rok więzienia.
Kolejny jego proces odbył się w 1961 przed Sądem w Ansbach. Za dokonanie 282 zabójstw i inne zbrodnie Karl Chmielewski skazany został na dożywotnie pozbawienie wolności. Z więzienia zwolniono go w marcu 1979. Dożył 88 lat i zmarł śmiercią naturalną.

Moja pielgrzymka do KL Gusen wrzesień 2017


Podobne posty

Gdy Opatówek został "Spatenfelde"

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940





środa, 4 października 2017

Obóz koncentracyjny Gusen. Moja pielgrzymka 30 wrzesnia 2017.

autor: Dominika Pawlikowska


   Byłam pierwszą osobą z najbliższej rodziny, która po 70 latach zapaliła osobiście znicz w miejscu kaźni mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego w Gusen, jednym z 50 podobozów kompleksu Mauthausen na terenie Austrii.
   Żona Maria, a moja babcia, ich dzieci nie miały takiej szansy. Przekraczanie granic i zagraniczne podróże nie były dozwolone, również finansowo było to poza zasięgiem.
Przez wiele lat przygotowywałam się emocjonalnie do tej podróży, aż nadarzyła się taka okazja. Wyjazd był możliwy dzięki staraniom Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Instytutu Pamięci Narodowej i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych. Wyjazd delegacji z Polski stanowił jedno z wielu działań edukacyjnych związanych z tegoroczną IX akcją medialno-edukacyjną „Zapal znicz pamięci”. Akcja jest wspólną inicjatywą IPN oraz regionalnych rozgłośni radiowych Polskiego Radia z Poznania, Bydgoszczy, Katowic, Łodzi oraz Gdańska, a więc objęty nią zostanie cały obszar ziem polskich wcielonych do Rzeszy podczas II wojny światowej. 

    Jak wygląda i co zostało z filii obozu Mauthausen-Gusen?
Wszystkim, którzy chcieliby poznać realia obozu Gusen polecam książkę napisaną przez ocalałego więźnia Gusen, łódzkiego poetę i pisarza Grzegorza Timofiejewa "Człowiek jest nagi". Ta książka bardzo do mnie przemówiła.
Tu recenzja.



Obóz koncentracyjny Gusen powstał w grudniu 1939 roku jako filia położonego kilka kilometrów dalej obozu KL Mauthausen. Na budowę obozu w okolicach Mauthausen i Gusen zdecydowano się ze względu na pobliskie kamieniołomy granitu. W początkowym okresie jego istnienia więźniowie musieli pracować w kamieniołomach. Później w coraz większym stopniu zmuszani byli do pracy w przemyślę zbrojeniowym. Do samego tylko podobozu Gusen deportowano ok. 71 tysięcy ludzi z całej Europy.
Około 27 tysięcy zostało tam zamordowanych. Największymi grupami narodowościowymi w obozie byli Polacy i obywatele Związku Radzieckiego.
Tysiące więźniów przywieziono też z Francji, Włoch, Hiszpanii. Armia amerykańska wyzwoliła obóz 5 maja 1945 roku.

Kościół w St. Georgen, do którego po wyzwoleniu KL Mauthausen-Gusen
udało się około 200 więźniów.


    Najpierw udaliśmy się do kościoła w St. Georgen, do którego po wyzwoleniu KL Mauthausen-Gusen udało się około 200 więźniów. Byli to ci, którzy mogli i byli w stanie chodzić i pokonać małe wzniesienie na którym stoi kościołek.
   Tu przywitała nas i oprowadziła pani Martha Gammer, przewodnicząca Komitetu Pamięci Gusen (Gedenkendienstkomitee Gusen) w Sankt Georgen an der Gusen, emerytowana nauczycielka i kierowniczka miejscowego muzeum, która osobiście przyczyniła się do odkrywania prawdy o Gusen.
Następnie poszliśmy ulicami miasta w kierunku systemu sztolni Bergkristall, który należy do największych obiektów budowlanych z czasów narodowego socjalizmu na terenie Austrii.


Sankt Georgen an der Gusen
sztolnie Bergkristall

W latach 1944–1945, w ciągu trzynastu miesięcy, więźniowie obozów koncentracyjnych Gusen wybudowali sztolnię, zapewniając prawie 45.000 m kw. powierzchni produkcyjnej. Ich podziemne położenie chroniło przed bombardowaniami.

sztolnie Bergkristall Gusen 2017

Praca przebiegała w potwornych warunkach i kosztowała tysiące ludzkich istnień. Sztolnie zostały rzekomo wysadzone przez Rosjan, reszty zniszczeń dokonał rolnik, właściciel ziemi na której powstały sztolnie, wg słów naszej oprowadzającej bronił tego miejsca przed turystami, jeszcze do niedawna grożąc bronią.

Wzdłuż sztolni staraniem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy współpracy Ambasady RP w Wiedniu i Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” postawiono siedem tablic informacyjnych w czterech językach, a rząd polski ufundował blok kamienny i tablice pamiątkową „Pamięci tysięcy polskich więźniów obozów koncentracyjnych Gusen”.


rząd polski ufundował blok kamienny i tablice pamiątkową „Pamięci tysięcy polskich więźniów obozów koncentracyjnych Gusen”
blok kamienny z tablicą „Pamięci tysięcy polskich więźniów
 obozów koncentracyjnych Gusen"

Na terenie dawnego obozu wybudowano osiedle mieszkaniowe, a budynek dawnej bramy obozowej został przebudowany na prywatną willę. 



Drugi komendant obozu Fritz Seidler przez lornetkę obserwował z pierwszego piętra więźniów pracujących w kamieniołomach. Gdy dostrzegł, że ktoś jego zdaniem za wolno pracuje,  zabijał go. W Jourhausie osobiście torturował ludzi. Za Jourhausem znajdował się plac apelowy obozu. Na placu tym odbywały się apele, wyczerpujące ćwiczenia, wymierzanie kar i publiczne egzekucje. 

Memoriał Gusen

    Po wojnie teren obozu został podzielony na działki budowlane, a miejsce zamordowania tysięcy ludzi upamiętniono maleńkim Memoriałem jaki został wzniesiony społecznym sumptem w Gusen. Na ten grunt złożyli się dawni więźniowie obozu. W latach 1961–1965 ze składek włoskich, francuskich, belgijskich i luksemburskich więźniów, którzy utworzyli „Komitet Gusen“, sfinansowana została budowa Memoriału Gusen. Wzniesiono go wokół zachowanego pieca krematoryjnego, a uroczyste otwarcie miało miejsce 8 maja 1965 roku
    1 sierpnia 1945 roku Rosjanie przejęli tereny obozowe od Amerykanów. Mury obozowe i drewniane baraki rozebrali. Rozkaz o usunięciu pozostałości po obozie wydał sam Józef Stalin. Nie chciał, aby cokolwiek przypominało o tym, że radzieccy żołnierze dostali się do niewoli. Szkodziło to według niego mitowi o niezwyciężonej Armii Radzieckiej.
    Przed wejściem nasza oprowadzająca, poproszona przez mnie wskazała na makiecie, gdzie znajdował się barak 15 w którym był mój dziadek. Makieta dobrze oddaje odległość, w jakiej znajdowały się kamieniołomy, właściwie za bramą obozu. 
Prawdopodobnie wszyscy uwięzieni w baraku 15 musieli budować go własnymi rękoma, co przyczyniło się do śmierci wielu. Z lektury wspomnień M. Główki dowiadujemy się ze budowa przypadła na okres zima 40/wiosna 41.
 
Wspomnienie M. Głowki na temat boku 15 TUTAJ .

Makieta obozu Gusen. Pani Marta Gammer pokazuje mi blok w którym więziono mojego dziadka

Memoriał w Gusen

Po 

























Zachował się piec krematoryjny, gdzie składane są wiązanki i palone znicze. Po wycofaniu się wojsk radzieckich w 1955 roku władze gminy Langenstein, do której należy Gusen, w  roku 1958 postanowiły rozparcelować teren byłego obozu i przeznaczyć pod zabudowę domów jednorodzinnych.
Na ścianach tego pomieszczenia bliscy zawieszając pamiątkowe tablice.

W innej części pomieszczenia znajdują się różne wystawy, między innymi zdjęcia z budowy obozu.

We wnętrzu memoriału Gusen


W  2004 roku otwarto dla zwiedzających stałą ekspozycję na temat historii obozu Gusen. Po środku pomieszczenia memoriału zachowano oryginalny bruk, tak wyglądał teren, po którym chodzili więźniowie. 

plan obozu Gusen

    Najważniejsze było dla mnie odszukanie na planie obozu Gusen baraków 8 i 15. Na początku dziadek został umieszczony w baraku 8, kiedy jednak po pierwszej przeżytej w kamieniołomach zimie zachorował został przeniesiony do baraku 15 - sanitarnego. Stamtąd już nie wyszedł. Jak odbywało się dobijanie chorych można posłuchać na filmie na dole postu.

   Był to miejsce eksterminacji polskiej inteligencji w ramach tzw. Intelligenzaktion. Przez obóz przeszło blisko 350 tys. więźniów i według różnych szacunków zmarło w nim od 90 do 120 tys. osób, w tym 27 tys. Polaków. Wraz ze zbliżaniem się wojsk radzieckich, esesmani spalili większą część archiwów obozowych, swoje korespondencje i listy więźniów świadczące o popełnionych zbrodniach.

    Do kamieniołomów w Gusen, gdzie pracowali więźniowie tego obozu nie można dojść. Piękna willa po budynku administracyjnym zasłania widok, stanowi ogrodzony teren prywatny.

Do kamieniołomów w Gusen, gdzie pracowali więźniowie tego obozu nie można dojść. Piękna willa po budynku administracyjnym zasłania widok, stanowi ogrodzony teren prywatny.
widok z oddali na kamieniołomy Gusen

Pamiętajmy, że Austria walczyła po stronie Hitlera w drugiej wojnie światowej. Dlatego robią to, co muszą. Nic więcej. Właśnie bardziej z przymusu niż potrzeby. Pamięć męczeństwa nie może pójść w zapomnienie, bo byłoby to ukrywaniem śladów zbrodni przeciwko człowieczeństwu.

A to zbrodnicza załoga Gusen:
Erich Wasitzky, Karl Schulz, Franz Ziereis, Eduard Krebsbach, Karl Boehmichen - ZBRODNIARZE z Niemieckiego Obozu Śmierci dla Polskiej Inteligencji "KL Gusen

Erich Wasitzky, Karl Schulz, Franz Ziereis, Eduard Krebsbach, Karl Boehmiche
Erich Wasitzky Karl Schulz Franz Ziereis Eduard Krebsbach Karl Boehmichen





W pobliskim obozie koncentracyjnym Mauthausen z kolei znajduje się tzw. Raum der Namen/pomieszczenie z nazwiskami osób więzionych. Można tam poszukać bliskich.

Raum der Namen
Raum der Namen

W pobliskim Mauthausen z kolei znajduje się tzw. Raum der Namen/pomieszczenie z nazwiskami osób wiezionych. Można tam poszukać bliskich.
W pobliskim Mauthausen z kolei znajduje się tzw. Raum der Namen/pomieszczenie z nazwiskami osób wiezionych. Można tam poszukać bliskich.



Symboliczne upamiętnienie mojego dziadka znalazłam tutaj http://www.gedenkstaetten.at/raum-der-namen/cms/index.php?id=4&p=44068

Post powiązany oboz-koncentracyjny-mathausen-gusen


oraz Rodzina Wiewiórkowskich





INFORMACJE DLA ZWIEDZAJĄCYCH

System sztolni „Bergkristall“:

Sztolnie dostępne są dla zwiedzających jedynie przez kilka dni w roku. Osoby zainteresowane winny zgłaszać się pod nr. tel.: +43 7238 2269-51

Miejsce pamięci na terenie byłego obozu koncentracyjnego Gusen Georgestraße 6, 4222 Langenstein

1 marca – 31 października:

codziennie w godz. 9:00 - 16:30

1 listopada – 29 lutego:

od wtorku do niedzieli w godz. 9:00 - 15:45

www.mauthausen-memorial.org/de/Gusen

Szlak z audioprzewodnikiem w Gusen

www.audioweg.gusen.org

Szlak z audioprzewodnikiem przybliża temat utraconej pamięci historycznej miejscowości, w

której w czasach nazistowskiej dyktatury znajdowały się obozy koncentracyjne Gusen I i II.

Rezerwacje pod nr. tel.: +43 664 526 71 14

(od wtorku do piątku w godz. 9-12)

lub pod adresem:

bernhard.muehleder@mauthausen-memorial.org

Gastronomia i noclegi
www.st-georgen-gusen.at/gastronomie
www.langenstein.at
www.mauthausen.info
Region Świadomości
kontakt:
Andrea Wahl
tel. komórkowy: +43 660 229 29 06
Marktplatz 7, 4310 Mauthausen
e-mail: andrea.wahl@bewusstseinsregion.atwww.bewusstsein

Obóz koncentracyjny Mathausen Gusen. Zapomniane ofiary. Konzentrationslager Gusen I.

Autor: Dominika Pawlikowska

Obóz Mauthausen został położony 20 km od Linzu obok Wiener Graben, największego austriackiego kamieniołomu granitu.W 1945 roku KL Mauthausen obejmował 56 podobozów rozrzuconych po całym terytorium Austrii


Mapa obozów w Austrii. W 1945 roku KL Mauthausen obejmował 56 podobozów
rozrzuconych po całym terytorium Austrii

W grudniu 1939 roku więźniowie obozu koncentracyjnego w Mauthausen rozpoczęli w miejscowości Gusen gmina Langenstein, 4. 5 km na zachód od Mauthausen budowę baraków obozowych, określanych jako "KZ Mauthausen / zakwaterowanie Gusen". Jako miejsce na obóz został ustanowiony przez DEST (Deutsche Erd- und Steinwerke G.m.b.H.) obszar między kamieniołomami granitu Gusener i Kastenhofer Oberbruch oraz drogi między Mauthausen i St. Georgen.


Bundesarchiv_Bild_192-317,_KZ-Mauthausen,_Steinbruch_Wiener_Graben

W marcu 1940 gotowe były: drut kolczasty podłączony do prądu, teren obozowy i pierwsze trzy baraki dla więźniów, jak również niektóre budynki dla oddziałów SS.
Polscy więźniowie byli pierwszymi osadzonymi, zostali wykorzystani do dalszej rozbudowy obozu i prac w kamieniołomach.
Liczba Polaków deportowanych do całego kompleksu Mauthausen wyniosła 51886 osób, co stanowi 27 proc. ogółu deportowanych. Spośród nich zginęło około 27 tys. (co najmniej 25308 osób).
Przez Mauthausen przeszło około 190 tys. więźniów z blisko 40 narodowości

Kompleks Mauthausen-Gusen należał do najcięższych w całym systemie hitlerowskich obozów koncentracyjnych i został oznaczony jako obóz poziomu III.
W niemieckiej obozowej kwantyfikacji poziom I przeznaczony był dla mało obciążonych, zdolnych do poprawy więźniów, poziom II dla ciężko obciążonych, krnąbrnych, jednak zdolnych do poprawy więźniów, poziom III przeznaczony był dla ciężko obciążonych, niezdolnych do poprawy i kryminalnych.
Mój dziadek Marian Wiewiórkowski trafił do obozu Dachau, później do Mauthausen, a później Gusen. Napisano o nim : (...) przez swój udział w tajnych zebraniach polskiej ludności podejrzany politycznie i niebezpieczny dla państwa.

O moim dziadku tutaj.


Lista mieszkańców Opatówka przeznaczonych do aresztowania przez gestapo

Na początku 1941 roku powstało krematorium, a do 1943 roku powstały 32 baraki, zwane blokami. Bloki 1-24 służyły jak kwatery dla więźniów, 25-26 jako warsztaty i magazyny, 27-32 jako rewir dla chorych. W blokach 27-29 umieszczono chirurgię, gdzie przeprowadzano eksperymenty medyczne. Bloki 30 i 32 były "normalnymi" barakami dla chorych a blok 31 "kwaterą zniszczenia", żaden dostarczony więzień nie wyszedł stamtąd żywy.
Marian Wiewiórkowski przebywał we wrześniu 1940 roku w bloku 15, w marcu 1941 w bloku 8.
Świadczą o tym listy z obozu, które posiadam.

W obozie obowiązywała zasada: człowiek jest numerem bez wartości. Więźnia pozbawiano imienia, nazwiska – w zamian przydzielano mu numer, ubiór obozowy i poddawano nieludzkiemu traktowaniu.
Marian Wiewiórkowski został numerem 4769.


List został obcięty przez obozową cenzurę, więźniowie nie mogli pisać listów sami. Pisali obozowi pisarze.


Baraki miały 30 metrów długości i 7 szerokości. Przy każdym budynku stały długie, wąskie drewniane chaty, które służyły jako latryny, łazienki i do przechowywania zwłok. Na wschód od więziennych baraków był plac apelowy i masywna brama, wykończona granitem.

Zabezpieczony drutem kolczastym i ośmioma wieżami strażniczymi prostokątny plac o wymiarach 350 na 150 metrów od 1942 otoczono dodatkowo kamiennym murem o wysokości 2,20 m.


Gusen I


Między południową stroną muru a ulicą z Mauthausen do St.Georgen zbudowano kuchnię, budynki komendantury, kwatery dla SSmanów, kantynę SS i rewir, baraki kierowników budowy.

Dla więźniów nie było nadziei na opuszczenie obozu żywymi z uwagi na III poziom obozu. Następowało tu wyniszczenie przez urągającą człowiekowi harówkę w kamieniołomach. W pobliżu znajdowały się wielkie kamieniołomy: Bergkristall, Gusen, Kastenhofen i Pierbauer, eksploatowane przez należące do SS przedsiębiorstwo Deutsche Erd- und Steinwerke (DEST).
Z biegiem czasu, gdy rozszerzały się działania wojenny i front, wielu Niemców zostało powołanych pod broń, zaczynało brakować siły roboczej. I tę lukę zaczęto zapełniać więźniami, jeńcami i robotnikami przymusowymi.
Rosło znaczenie KL Mauthausen i Gusen jako rezerwy siły roboczej fabryk zbrojeniowych i podobozów.
Tak wiec więźniowie dostarczeni do obozu w terminie późniejszym, niezdolni do pracy i chorzy mieli szanse, choć nikłe, na przeżycie.



Przebieranie nowo przybyłych więźniów/ Bundesarchiv_Bild_192-091,_KZ_Mauthausen,_Einkleidung_von_Neuankömmlingen


Późniejsze naloty sprzymierzonych na niemieckie zakłady zbrojeniowe zmusiły do przeniesienia urządzeń produkcyjnych do chronionych tuneli, sztolni.
W tajemnicy przygotowywano projekt budowy myśliwca ME 262, który miał powstawać w St.Georgen i Gusen. Do prac budowlanych nad sztolnią o powierzchni 50.000 m² i późniejszej produkcji samolotu przewidziano więźniów.
W celu zakwaterowania nowych więźniów na przełomie 1943/44 zaczęto budowę nowego obozu.
Dotychczasowy obóz nazwano Gusen I, a uruchomiony 9 marca 1944 obóz nazwano Gusen II.
Więźniowie z Gusen II realizowali ściśle tajny projekt budowy sztolni pod kryptonimem „Bergkristall”
Niewolnicy z obozu Gusen II zmuszani byli dzień w dzień przebywać 3 kilometrową odległość pomiędzy prymitywnym obozem, a podziemnym systemem sztolni „Bergkristall”, aby wykonywać tam pracę przymusową przy produkcji słynnych, niemieckich myśliwców Me-262.
Szacunkowo podczas pracy w halach zmarło 10 000 więźniów. Po 12-to godzinnej pracy na dziennej lub nocnej zmianie, nie byli w stanie nawet odpocząć na pryczach, bowiem były one przepełnione ponad miarę - czterech więźniów na jedno miejsce.
W kompleksie Mauthausen zamordowano 122 tysiące ludzi. Większość więźniów straciła życie wskutek wyczerpania nieludzką pracą, maltretowania, niedożywienia, niewystarczającego ubrania i braku opieki lekarskiej.
W 1945 roku KL Mauthausen obejmował 56 podobozów rozrzuconych po całym terytorium Austrii.
Na zdjęciu poniżej mój dziadek Marian Wiewiórkowski (siedzi w środku)

Marian Wiewiórkowski ur. 07.08.1910 w Opatówku (Spatenfelde). Naczelnik poczty od 1937 w Opatówku/k.Kalisza;  aresztowany 15.04.1940 roku, zginął 06.04.1941 r. w Gusen)


Ostatni list od dziadka z Gusen z 30 marca 1941 r. " Kochana żono i matko! List i pieniądze otrzymałem. Powodzi mi się dobrze. Z okazji Wielkiej Nocy przesyłam Wam najlepsze życzenia. Pozdrawiam Was serdecznie. Wasz Marian."
List wysłany przez babcię w kwietniu 1941 r. nie zastał go już wśród żywych. List od babci został odesłany. 
Babcia pisała:
"Kochany Marianie, Twój list z 25 marca otrzymałam…Nie martw się i nie myśl źle. Dajemy sobie radę i tylko Ciebie nam brakuje. Jesteśmy wszyscy zdrowi. Nie wyobrażasz sobie, jak duże są nasze córeczki. Beatka ciągle mówi o Tobie. Mówi już Ojcze Nasz i prosi o zdrowie dla tatusia, jej i dla Olesi. Mówi także, że kocha tatusia bardzo. Jest troszkę niegrzeczna i potrzebuje ręki ojca. Przesyłamy Ci pieniądze, może potrzebujesz więcej. Beatka każe napisać, że przesyła mocnego całusa. Życzymy Ci zdrowych Świąt Wielkanocnych, pozdrawiamy serdecznie i całujemy - Twoja Marysia z dziećmi i cała rodziną."


5 maja 1945 roku.  około godziny 17-tej obozy te zostały wyzwolone przez wojska amerykańskie.

Jaki jest dzisiaj stan tych miejsc? Postaram się o tym napisać po powrocie z Mauthausen.

Część II. Postu ciąg dalszy. Moja pielgrzymka do Mauthausen i Gusen.