Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komuna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komuna. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2025

28.01.1945 sowiecki wojenny komendant Mitin wybrał wójta Opatówka

autor: Dominika Pawlikowska


Kto Polakom wybierał władzę w 1945?

W pierwszych tygodniach po wkroczeniu Armii Czerwonej do Opatówka w styczniu 1945 roku rozpoczęto organizację polskich władz lokalnych. Proces ten odbywał się w ścisłym powiązaniu z działaniami radzieckich komendantur wojennych, które w pierwszej fazie przejmowały kontrolę nad miasteczkami i gminami, a następnie przekazywały je władzom cywilnym nowo tworzonych struktur podporządkowanych Polskiemu Komitetowi Wyzwolenia Narodowego (PKWN).

Jednym z kluczowych źródeł ukazujących ten moment przejściowy jest protokół zdawczo-odbiorczy z 17 lutego 1945 roku, spisany w kancelarii Zarządu Gminy Opatówek. Dokument ten odnotowuje przekazanie stanowiska wójta pomiędzy Franciszkiem Leśniakiem a Feliksem Dziubińskim oraz zawiera informacje o stanie gminy, jej finansach i funkcjonujących zakładach przemysłowo-handlowych.

1. Treść dokumentu 

Protokół zdawczo-odbiorczy sporządzono w Opatówku 17 lutego 1945 roku w kancelarii gminy. Spisano go w związku z przekazaniem obowiązków tymczasowego wójta gminy Opatówek.

  • Dotychczasowy wójt, Franciszek Leśniak (pochodzący z Ładzic w powiecie radomszczańskim, zam w Tłokini Kościelnej, powołany 28 stycznia 1945 r. przez wojennego komendanta kapitana Mikitina), przekazał urząd nowo mianowanemu wójtowi – Feliksowi Dziubińskiemu, z Brzezin koło Łodzi, ur. 1885, s. Ignacego i Korduli z d. Staszewska, zamieszkałemu w Opatówku wraz z żoną Marianną Rogozińską, c. Mateusza.

  • (zatwierdzonemu przez starostę kaliskiego 1 lutego 1945 r.).

  • Przekazano:

    • pieczęć urzędową gminy,

    • kasę gminną w wysokości 2899 RM (pochodzącą ze sprzedaży pieczywa, węgla i mąki),

    • informacje o stanie zakładów handlowo-przemysłowych w gminie i osadzie Opatówek.

  • Wznowiono działalność:

    • młyn motorowy w Opatówku (dawniej Spies),

    • młyn wodny w Trojanowie (własność Józefa Urbańskiego),

    • piekarnie (Adamczewskiego, dawn. Dreszer, dawn. Sikba),

    • sklep spożywczy (dawniej Töpfer, teraz Zenon Nowicki),

    • fabrykę mebli (dawn. Ebeling, teraz pod zarządem Rossy Ignacego),

    • zakłady ślusarskie (dawn. Ritter, pod kierownictwem Stanisława Spisza).

Protokół podpisali:

  • Franciszek Leśniak – zdający,

  • Feliks Dziubiński – przyjmujący

2. Sytuacja polityczna i militarna

Luty 1945 roku to moment, gdy Armia Czerwona zakończyła ofensywę w rejonie Kalisza i Opatówka. Niemcy wycofali się w styczniu 1945 r., a na ich miejsce wchodzili radzieccy wojskowi komendanci, którzy wyznaczali pierwsze władze lokalne. Kapitan Mitin, wymieniony w dokumencie, był przedstawicielem tzw. komendantury wojennej, czyli radzieckiej administracji wojskowej, która sprawowała faktyczną władzę do czasu organizacji władz cywilnych podległych nowej Polsce „lubelskiej”.

Zmiana władz lokalnych
Pierwszym wójtem po wejściu Armii Czerwonej został Franciszek Leśniak, mieszkaniec Opatówka. Była to decyzja tymczasowa, ponieważ szybko zaczęto instalować władze nominowane przez Starostę Powiatowego w Kaliszu, działającego już w strukturach podporządkowanych PKWN i komunistycznej administracji. Dlatego 1 lutego 1945 r. powołano Feliksa Dziubińskiego – i to on przejął urząd 17 lutego.

Pieczęć i kasa gminna
Przekazanie pieczęci i kasy miało ogromne znaczenie symboliczne i praktyczne:

  • pieczęć oznaczała prawną ciągłość urzędu,

  • kasa była podstawą działalności gminy (finansowano z niej m.in. aprowizację i funkcjonowanie instytucji lokalnych).
    Warto zauważyć, że pieniądze zapisano w RM (Reichsmarkach) – czyli w walucie niemieckiej, która jeszcze krążyła w obiegu po styczniu 1945 r.

Gospodarka i zakłady przemysłowe:


Dokument pokazuje, jak szybko próbowano odbudować życie gospodarcze: Widać wyraźnie, że zakłady wcześniej należące do Niemców (Spies, Dreszer, Töpfer, Ebeling, Ritter) zostały przejęte i oddane w ręce Polaków – często „tymczasowych kierowników”. Był to element szerszego procesu nacjonalizacji i przejmowania majątków niemieckich oraz poniemieckich.

Znaczenie lokalne
Ten protokół jest jednym z pierwszych dokumentów administracyjnych w powojennym Opatówku. Pokazuje, jak wyglądał moment przejściowy – od władzy niemieckiej, przez władzę wojskowych komendantów radzieckich, po instalowanie władz polskich pod kontrolą PKWN.

Wiosną 1945 roku nie odbywały się wolne i demokratyczne wybory. 

Feliks Dziubiński miał swoją nazwę ulicy w Opatówku i dopiero w 2017 nazwa została zmieniona na Spacerową. Stało się to na wniosek IPN: Komunikat IPN odnośnie zmiany nazwy ulicy Dziubińskiego  

Dlaczego Dziubiński został wybrany przez władze komunistyczne? o tym w następnym poście.

  Wiosną 1945 roku sytuacja polityczna w Polsce była niezwykle skomplikowana i daleka od standardów demokratycznych. Władza była kształtowana pod silnym wpływem Związku Radzieckiego.

Oto dosłowna treść dokumentu: 

Protokół

zdawczo-odbiorczy sporządzony dnia 17. lutego 1945 roku w kancelarji Zarządu gminy Opatówek powiatu kaliskiego, w sprawie przekazania agend tymczasowego Wójta gminy Opatówek.

Zgodnie z decyzją Obw. Wojennego Komendanta na gminę Opatówek, Kap. Mitin, z dnia 28 stycznia 1945 roku, na tymczasowego Wójta gminy powołany został Ob. Leśniak Franciszek urodzony dn. 10.5.1897 r. w Ładzicach pow. Radomsko, zamieszkały w Opatówku ul. Kościelnej, gminy Opatówek pow. kaliskiego. Stanowisko Wójta gminy sprawował tymczasowo do chwili ostatecznego zatwierdzenia Wójta gminy przez Starostę Powiatowego w Kaliszu za zatwierdzeniem Wojennego Komendanta na powiat kaliski.

Na podstawie nominacji Starosty Powiatowego w Kaliszu z dnia 1. lutego 1945 roku, zatwierdzonej przez Obw. Wojennego Komendanta na powiat kaliski, na tymczasowego komisarzującego Wójta gminy Opatówek, nominowany został Ob. Dziubiński Feliks urodzony dn. 19.11.1885 roku w Brzezinach powiatu Brzezińskiego, zamieszkały w Opatówku przy ul. Ponatowskiego 7.

Z uwagi na powyższe w dniu dzisiejszym przystąpiono do przekazania stanowiska tymcz. Wójta gminy Opatówek Ob. Dziubińskiemu Feliksowi.

Dotychczasowy Wójt gminy Opatówek, Ob. Leśniak Franciszek przekazuje:

  1. Tymczasową pieczęć urzędową gminy, okrągłą z napisem w owalu:
    „Zarząd gminy Opatówek powiatu Kaliskiego w Opatówku Państw.”

  2. Stan Kasy Gminnej z dnia dzisiejszego w wysokości RM. 2899.–
    (Słownie: Dwa tysiące osiemset dziewięćdziesiąt dziewięć RM.)

Stan kasy pochodzi:
a) ze sprzedaży pieczywa w piekarni miejskiej (dawn. Dreszer) RM. 1182,50
b) ze sprzedaży węgla na stacji kolejowej w Opatówku RM. 706,50
c) ze sprzedaży mąki z młyna w Opatówku RM. 380.–

  1. Stan gminy i osady w Opatówku przedstawia się następująco:

Z zakładów handlowo-przemysłowych uruchomiono:
a) Młyn motorowy w Opatówku (dawn. J. Spies) pod kierownictwem Ob. Kawali Tadeusza. (Przemiał zboża dla mieszkańców gminy Opatówek, oraz dostawa mąki do piekarni w Opatówku).
b) Młyn wodny w Trojanowie, własność Ob. Józefa Urbańskiego o przemiale zboża dla ludności z gminy Opatówek.

Piekarnie:

  1. Stefana Adamczewskiego w Opatówku

  2. Piekarnia miejska dawn. Dreszer w Opatówku

  3. (dawn. Sikba) w Opatówku

d) Sklep spożywczy (dawn. Töpfer) obecnie oddany pod kierownictwo Zenona Nowickiego.
e) Zakład meblowy dawn. Fabryka Mebli H. A. Ebeling w Opatówku oddany pod tymcz. kierownictwo Ob. Rosy Targosza.
f) Zakłady ślusarskie (dawn. Ritter) w Opatówku, pod tymcz. kierownictwem Stanisława Spisaka.

Inne sprawy nie objęte w niniejszym protokole, przekazane zostały w formie ustnej – sprawozdawczej.

Spis sprzętu biurowego w niniejszym protokole nie uwzględniono.

Urzędowanie przekazano w dniu 17. lutego 1945 r. o godz. 12.

Na tym niniejszy protokół zakończono, który został zgodnie podpisano.

Opatówek, dnia 17 lutego 1945 roku.

Urzędowanie zdał: F. Leśniak
Urzędowanie przyjął: F. Dziubiński

Dziubiński Feliks, Leśniak Franciszek. Archiwum Państwowe w Kaliszu.
Dokument poświadczający wybór wójta Opatówka
w styczniu 1945 roku.
Archiwum Państwowe w Kaliszu.

Proces ten odbywał się w warunkach braku wolnych wyborów.

Oto kluczowe aspekty kształtowania władzy w tym okresie:

 * Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego (PKWN), utworzony w lipcu 1944 roku w Lublinie, pod patronatem ZSRR, stanowił zalążek nowej, komunistycznej władzy w Polsce. Jego działania były wspierane przez Armię Czerwoną i NKWD.

 * Rząd Tymczasowy Rzeczypospolitej Polskiej powstał z przekształcenia PKWN. Był kontrolowany przez komunistów, z dominującą rolą Polskiej Partii Robotniczej (PPR). Jego działania były ukierunkowane na utrwalenie władzy komunistycznej w Polsce.

Związek Radziecki odgrywał decydującą rolę w kształtowaniu polskiej sceny politycznej. Armia Czerwona stacjonowała w Polsce, a NKWD prowadziło działania represyjne wobec opozycji. Sowieci wywierali presję na polskich polityków, narzucając im swoje decyzje.

Uruchomiono następujące zakłady:

W styczniu/ lutym 1945 roku uruchomiono niektóre zakłady: 
Piekarnie Stefana Adamczewskiego, piekarnie miejska dawną Dreszera, piekarnie miejską dawniej Skiby, sklep spożywczy i inne


Źródła:

Radzieckie komendantury wojenne działały na ziemiach polskich od stycznia 1945 r. Ich zadaniem było utrzymywanie porządku i kontrola nad przejętymi terenami do czasu zainstalowania władz cywilnych. Zob. A. Paczkowski, Pół wieku dziejów Polski 1939–1989, Warszawa 2005, s. 121–123.

   

środa, 28 czerwca 2023

Walka ze stonką ziemniaczaną. Posiedzenie Powiatowej Rady Narodowej w Kaliszu 10.07.1950.

Wszyscy do akcji poszukiwania stonki ziemniaczanej. Plakat 1950 r.


Wyciąg z 11/50 posiedzenia Powiatowej Rady Narodowej w Kaliszu

Dnia 10 1ipca 1950 w sali Powiatowej Rady Narodowej odbyła się II-ga Plenarna Sesja Powiatowej Rady Narodowej. Zaproszeni zostali wszyscy członkowie.

Z-ca Przewodniczącego Prezydium P.R.N. Ob. Ozimina Franciszek na podstawie ustawy u dnia 10 na 1950 roku (Dz. U.R.P. N. 14 poz. 130) o terenowych organach jednolitej władzy państwowej zagaił II-gą Plenarną Sesje Powiatowej Rady Narodowej o godz. 10–tej witając przedstawiciela K.P.  P.Z.P.R. Ob. Wasilewskiego Józefa, Sekretarza Komitetu Wykonawczego Z.S.L. Ob. Karolaka Stanisława przedstawicieli partii, organizacji społecznych, obywateli radnych i wszystkich zebranych. Przewodniczący Prezydium stwierdza, że na dzisiejszej Plenarnej Sesji Powiatowej Rady Narodowej, na ogólną liczbę 52 radnych, obecnych jest 34 radnych i że wobec tego uchwały zapadać będą prawomocnie. 

Następnie Z-ca Przewodniczącego Prezydium Obywatel Ozimina Franciszek w myśl art. 9 ustawy o powiatowych organach jednolitej władzy państwowej zarządza wybór przewodniczącego i sekretarza dzisiejszej Sesji Powiatowej Rady Narodowej i prosi o zgłaszanie kandydatur. Radny Ob. Walczak Marcin w imieniu Klubu Radnych P.Z.P.R. i Z.S.L. zgłasza kandydaturę na przewodniczącego Ob. Kiełbasińskiego Józefa i na sekretarza Ob. Karolaka Stanisława, ponieważ więcej kandydatur nie zgłoszono, Przewodniczący Prezydium zgłoszone jak wyżej kandydatury poddaje pod głosowanie.

W wyniku głosowania na przewodniczącego Sesji został jednogłośnie wybrany Ob. Kiełbasiński Józef i na sekretarza Sesji Ob. Karolak Stanisław. Po przegłosowaniu, Ob. Kiełbasiński dziękując Wysokiej Radzie za jednogłośny wybór objął przewodnictwo II-giej Plenarnej Sesji Powiatowej Rady Narodowej.

I punkt porządku obrad Uchwała Nr. 9/50.

Sprawa zwalczania stonki ziemniaczanej.

Referuje Instruktor Ochrony Roślin Ob. Zdyb Stanisław. Referent obszernie zaznajomi radnych z najgroźniejszym w Polsce szkodnikiem upraw ziemniaczanych, jakim jest stonka, która w dzień i w nocy żeruje na krzakach ziemniaków, niszczy całe rośliny. W związku z powyższym, w myśl zarządzenia Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych, każdy właściciel upraw ziemniaczanych jest obowiązany w czasie żerowania stonki przejrzeć swoje uprawy ziemniaków w celu poszukiwania i niszczenia szkodnika jakim jest stonka. 

Ob. Zdyb Stanisław komunikuje Wysokiej Radzie, że w terenie naszego powiatu, stonki jeszcze nie napotkano, lecz należałoby by poszczególni radni na swoim terenie pilnowali akcji jaka jest obecnie prowadzona w celu poszukiwania stonki, by akcja ta, była sprawnie przeprowadzona, gdyż walcząc ze stonką osobiście każdy rolnik ratuje ważne plony ziemniaków i ochrania dobro społeczne. Po zapoznaniu się z przeprowadzaną akcją zwalczania stonki ziemniaczanej, w dyskusji zabrali głos and Ob.: Grochulski Jan, Walczak Marcin i Kiełbasiński  Józef. Ob. Grochulski Jan stawia wniosek, by każdy gospodarz indywidualnie składał meldunki z przebiegu poszukiwania stonki na swoim polu u pełnomocnika gromadzkiego, Ob. Walczak Marcin podaje, że Gminna Rada Narodowa w Błaszkach, na posiedzeniu swym w ub. miesiącu powzięła uchwałę, by każdy gospodarz sam poszukiwał stonki na swoim obszarze, a nie gromadnie, gdyż pojedyncze poszukiwanie da lepsze rezultaty.

Ob. Kiełbasiński Józef stwierdza, ze jest rzeczą niemożliwą, by na terenie powiatu kaliskiego nie było jeszcze stonki, brak jest tylko intensywnej pracy przy poszukiwaniu tegoż szkodnika. Wobec powyższego podaje, że w budżecie jest pewna suma na pomoce rolnictwa i do gruntownego poszukiwania stonki należałoby zaangażować instruktorów gminnych za pewnym wynagrodzeniem, pod nadzorem aktywu powiatowego, w który to skład winni wejść przedstawiciele z ramienia Prezydium P.R.N. Instruktor Ochrony Roślin Ob. Zdyb, z K.P. P.Z.P.R. Ob. Walczak, przedstaw. Kom. Wyk.  Z.S.L. Ob. Kamiński i przedstaw. Z.S.Ch. Ob. Kornacki.

Następnie zabrał głos Agronom Powiatowy Ob. Bartkowak Polikarp - podając, że mimo dania ludzi z powiatu na gminy do poszukiwania stonki, jednak gospodarze sprawę tą bagatelizują, nie zastanawiając się nad tym, z jakim groźnym szkodnikiem mają do czynienia. Stonka jest niebezpieczna i wszystkie powiaty w województwie poznańskim już ją wykryły, za wyjątkiem powiatu kaliskiego, apeluje by nadal prowadzić propagandę zwalczania stonki ziemniaczanej i do tej sprawy podchodzić rygorystycznie.

Poczem Z-ca Przewodniczącego Prezydium Obywatel Ozimina Franciszek stwierdza, że referat i dyskusja dość obszernie i rzeczowo naświetliła sprawę zwalczania stonki ziemniaczanej wśród rolników na terenie naszego powiatu, w związku z powyższym proponuje powzięcie uchwały następującej treści: 

Uchwała

Powiatowa Rada Narodowa w związku z nasileniem nalotów zagrażających bezpośrednio naszemu powiatowi postanawia:

1) przeprowadzić w okresie żniwnym poszukiwania stonki ziemniaczanej w niedzielę i święta w godzinach popołudniowych pod ścisłą kontrolą czynnika społeczno-politycznego;
2) Do akcji poszukiwania Prezydia Gminnych Rad Narodowych włączą szerokie masy społeczeństwa, oraz dzieci szkolne w wieku od lat 12-tu. Poszukiwania mają mieć charakter powszechny, to też nikt nie może uchylać się od obowiązku poszukiwania, wobec opornych należy zastosować kary administracyjne;
3) Wszystkie organizacje społeczne, zawodowe i gospodarcze szczebla powiatowego, oraz gminnego winny wziąć bezpośredni udział w tej akcji, a w szczególności z.S.ch.;
4) Zwrócić się do Pow. Rady Związków Zawodowych, aby ta zmobilizowała do udziału wszystkich pracowników fabryk, urzędów i instytucji;
5) Zobowiązać P.Z.G.S. jak i straże pożarne do dostarczenia środków lokomocji celem przewiezienia pogotowia przeciwstonkowego;
6) Prezydia Gminnych Rad Narodowych na swoim terenie obejmują całkowite kierownictwo akcją i kontrolą przy pomocy K.G. P.Z.P.R., Z.S.L. i Z.S.Ch., oraz wyznaczą pełnomocników do walki ze stonką
7) Powiatowa Rada Narodowa powołuje specjalną Komisję Lotną w osobach: Pow. Instr. Ochr .Roślin Ob. Zdyba, przedstaw. K.P. P.Z,P.R. Ob. Walczaka, przedstaw Kom. Wyk. Z.S.L. Ob. Kamińskiego i przedstaw. Z.S.Ch, b. Biesiadę, jako odpowiedzialnych za całość akcji w terenie powiatu kaliskiego.

Przewodniczący Sesji Ob. Kiełbasiński Józef projekt uchwały poddał pod głosowanie. W głosowaniu jawnym przez podniesienie ręki, za projektowaną uchwałą wypowiedzieli się wszyscy obecni na sali obrad radni w liczbie 34-ch.

W wyniku powyższe go, Przewodniczący stwierdza, że uchwała w sprawie zwalczania stonki ziemniaczanej na terenie powiatu kaliskiego, podjęta przez Powiatową Radę Narodową została przyjęta jednogłośnie. Kalisz, dnia 19 lipca 1950 r.

Za zgodność: (Hadrysiakowna Helena) Protokólant P.R.N.

Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Kaliszu

Kalisz dnia 19 lipca 1950.

Do wszystkich Prezydiów Gminnych oraz Miejskich Rad Narodowych Błaszki i Stawiszyn w powiecie

Prezydium P.R.N. powyżej przesyła uchwałę Nr.9/50 w sprawie zwalczania stonki ziemniaczanej, powziętą na posiedzeniu Powiatowej Rady Narodowej w dniu 10 lipca 1950 roku,- do wiadomości i wykonania.

Za Prezydium Powiatowej Rady Narodowej

Na podstawie: APK, Zespół: Akta Gminy Opatówek, Zebrania i urzędowania ciał samorządowych, 1950

Post powiązany:

Postanowienia aktywu gminnego w Opatówku z okazji II Światowego Kongresu Obrońców Pokoju 16.11.1950

czwartek, 18 sierpnia 2022

Plac Wolności. Wolności?

   autor: Dominika Pawlikowska

    Urodziłam się w 1966, ponad 20 lat po wojnie. Moja najbliższa rodzina nigdy się po niej nie podniosła. 
W szkole nie uczono mnie prawdziwej historii Polski. Nie było żadnej wolności. Nie można było mówić o niczym, wszędzie byli donosiciele. O wymordowaniu przez sowietów polskich oficerów w Katyniu, o akcji "Inteligencja" i o tym, że w jej wyniku zamordowano mojego dziadka, naczelnika poczty w Opatówku Mariana Wiewiórkowskiego nie dowiedziałam się od moich nauczycieli historii. Biogram tutaj. 
Ubecy i milicjanci, sekretarze partii i różnego sortu nominaci polityczni czuwali, żeby prawda o pomordowanych nie ujrzała światła dziennego, gdyż byli przed wojną członkami organizacji BBWR, piłsudczykami, członkami Związku Strzeleckiego, Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" - organizacji, które po wojnie zostały zdelegalizowane i zakazane. Akcja "Inteligencja" w Kaliszu i regionie pozostaje nieopisana do dzisiaj. 

Opatówek, już SPatenfelde, Niemcy burzą budynek straży na rynku, prostują drogę. Widoczny dom Szalińskich na prostu. Pierwszy z lewej dom Tondowskich.1940.
Opatówek, po zajęciu przez Niemców - Spatenfelde. Niemcy burzą budynek straży na rynku, prostują drogę. Widoczny dom Szalińskich na wprost, parterowy budynek na rogu - ich restauracja. Pierwszy z lewej, piętrowy dom Tondowskich - Żydów, wymordowanych przez Niemców. 1940.

Do tej pory większości Polaków nic nie mówi nazwa obozu KL Gusen, gdzie wymordowano polskie warstwy przywódcze. Tymczasem w Mauthausen-Gusen zginęło ok. 28 tys. Polaków. Dla porównania w Katyniu 21768 oficerów. Do dzisiaj szokuje mnie, że praktycznie nie istnieje w Polsce literatura lokalna na temat wojny i czasów powojennych, nie liczę tego, co ukazało się za komuny, zawierającego półprawdy i poddanego cenzurze. 
Obeliski ku czci pomordowanych w czasie II wojny stawiano w gminach dopiero w latach 90-tych. O obelisku tutaj: "Pomordowani i polegli z Opatówka..". 

   Polska znajdowała się pod rosyjską okupacją. Do kwietnia 1991 stacjonowało w Polsce ok. 65 tysięcy sowieckiego wojska. Tutaj: "Wojska radzieckie w Polsce".
Wychowałam się w domu przy Placu Wolności 13, obecnie nr 15, w środkowej klatce, z kuchnią na poddaszu, z widokiem na staw. Budynek powstał jako składowa zabudowań fabrycznych niemieckiego przemysłowca Adolfa Fiedlera. Był to prawdopodobnie magazyn wyrobów gotowych  i mieszkania dla personelu technicznego. W czasie wojny mieściła się tu szkoła dla niemieckich dzieci. Uwiecznione na tym zdjęciu maszerują na jakąś uroczystość. Młodzież Hitlera.

Młodzież Hitlera - organizacja "Hitlerjugend" w Opatówku /w czasie wojny-Spatenfelde/ Freiheitsplatz 13, przed kamienicą, w której w czasie wojny mieściła się szkoła dla niemieckich dzieci.  Elewacja południowa. Po wojnie moja rodzina zamieszkała w środkowej klatce. (APK)
Młodzież Hitlera - organizacja "Hitlerjugend" w Opatówku /w czasie wojny-Spatenfelde/ Freiheitsplatz 13, przed kamienicą, w której w czasie wojny mieściła się szkoła dla niemieckich dzieci. 
Elewacja południowa. Po wojnie moja rodzina zamieszkała w środkowej klatce. (APK)

Do organizacji Hitlerjugend należeli wszyscy młodociani Niemcy od 10. do ukończenia 18. roku życia. Grające na bębenku dzieci ze zdjęcia przypominają mi bohatera "Blaszanego bębenka" - Oskara z książki Güntera Grassa, który na znak sprzeciwu wobec otaczającej go rzeczywistości dorosłych, postanawia przestać rosnąć. Jednak pośród nich nie ma nikogo, kto wzorem Oskara buntuje się wobec tego, co widzi, nie akceptuje świata, który go otacza. 
Niemcy czuli się w Opatówku jak u siebie i wiedzieli o nim wszystko. W 1826 przemysłowiec Fiedler sprowadził z Niemiec prawie całą załogę (ok. 500 osób) do swojej fabryki włókienniczej-dzisiaj Muzeum Historii Przemysłu.
Dopiero pod koniec połowy XIX wieku zaczęła wśród załogi przeważać ludność polska. Jednak cały dozór techniczny pozostawał w rękach Niemców. Ta dominacja napływowego elementu niemieckiego utrzymywała się niemal przez cały okres istnienia fabryki. Wyrażało się to nie tylko stanem liczbowym, ale przewagą w statusie materialnym, ponieważ robotnicy i majstrowie niemieccy zarabiali bardzo dobrze.
W 1860 roku przybyszów z Niemiec było 887, a ludności polskiej 702 osoby. Niektórzy przyjeżdżali i wyjeżdżali, a niektórzy asymilowali się z ludnością polską, zakładali tu rodziny.  W dzieciństwie nie zdawałam sobie z tego sprawy, że mieszkam w tak zniemczonej miejscowości. Babcia i mama izolowały mnie od takich wiadomości.
Kiedy poszłam do szkoły, co drugi kolega okazał się mieć dziadka lub babcię o niemiecko brzmiącym nazwisku.
   W Opatówku jest niewiele rodzin, które nie miałyby niemieckich przodków. Można się o tym przekonać tutaj: Wirtualne Muzeum. Historia w sepii. : Mieszkańcy Opatówka z lat 1917-1930.
W tej sytuacji mieli doskonałe rozeznanie strategiczne w momencie wybuchu wojny i mogli celnie eliminować niewygodnych Polaków. Sporządzili listę Polaków przeznaczonych do eksterminacji. O tym tutaj: "Listy proskrypcyjne".
Postarałam się przeanalizować powody, dla których o pewnych wydarzeniach w Opatówku nie mówiono głośno i czym skutkuje to dzisiaj. O tym, dlaczego nie dbamy o swoją tożsamość kulturową: Dlaczego nie dbamy o swoją tożsamość kulturową? na przykładzie małego miasteczka Opatówek

   Na co dzień obcowałam z ludźmi, których dzieciństwo przypadło na lata wojny i doświadczyli traumatycznych wydarzeń.. Kiedyś usłyszałam historię opowiadaną przez moją ciotkę śp. Teresę Jaśkiewicz, o tym, jak w 1945 "wpadliśmy z dzieciakami do tej kamienicy. W ostatniej klatce, na parterze, na łóżku leżał zabity Niemiec, wyciągnęliśmy go za nogi i wrzuciliśmy do dołu u Sieradzkiego" (właściciel placu przylegającego do kamienicy). Nie wiem, ile było w tym prawdy, a ile fantazji, ale przechodziły mnie wtedy dreszcze na myśl, z czym musiały mierzyć się te dzieci? Teresa wówczas nie miała już rodziców, jej ojciec - sekretarz gminy Lisków, Zygmunt Gadzinowski, został zamordowany w obozie Gusen, a matka Helena zmarła krótko potem. Jej dzieciństwo naznaczone było stratą i śmiercią. Podobnie jak dzieciństwo wszystkich dzieci w rodzinie, w tym mojej mamy Aleksandry Adamczyk z domu Wiewiórkowskiej, wieloletniej nauczycielki przedszkola w Opatówku.

Opatówek, Plac Wolności. Ten sam budynek kilkadziesiąt lat później.

A jakie było moje dzieciństwo, które przypadło na czasu komuny i stanu wojennego? 
Spędziłam w tej kamienicy dziewiętnaście lat, do momentu, gdy wyjechałam na studia. To najważniejszy okres w życiu człowieka, ponieważ wówczas kształtuje się jego osobowość i system wartości. Byłam otoczona kobietami, które straciły synów, mężów, ojców i cały dorobek życia. 
Wydaje mi się, że nigdy nie byłam dzieckiem. Musiałam szybko dorosnąć i wziąć za nie odpowiedzialność. Nosiłam wiadra z węglem z piwnicy, paliłam w piecach, sprzątałam, gotowałam. Próbowałam pomóc mamie, ponieważ ciężko pracowała. Żyłyśmy: prababcia, babcia, mama i ja z jednej emerytury i jednej nauczycielskiej pensji. Babcia zawsze powtarzała, pomna swoich doświadczeń, żebym się uczyła, ponieważ tego, co mam w głowie, nikt mi nie zabierze. Wiedziała, co mówi - wojna zabrała jej wszystko.

Widok z okna kamienicy przy Placu Wolności 13 w Opatówku,
jaki miałam na co dzień.

Kiedy miałam 15 lat Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Kiedy w niedzielę zamiast teleranka pojawił się komunikat, że "wojna" nie bardzo mogłam to zrozumieć. Wojna? ale przeciwko komu? Przeciwko własnemu narodowi? Zapanował strach, bieda, wszystko było na kartki. Wprowadzono godzinę milicyjną. Wszystko było SMUTNE.
Na wprost kamienicy znajdował się sklep rzeźniczy po niemieckich nazistach Feichtach i piekarnia po Drescherach. Tu: "Aresztowanie volksdeutschów".
W latach 80-tych dochodziło tam do dantejskich scen, bitwy o mięso, gdzie zmęczeni, spoceni ludzie wyrywali sobie jakieś ochłapy w GS-owskim sklepie. 
   Bardzo lubiłam się uczyć, gdy dostawałam we wrześniu podręczniki, to od razu je czytałam. W czasach, gdy byłam dzieckiem nie było mediów, oprócz telewizji z jednym programem. Drugi program TVP pojawił się w 1970. Zapamiętałam, że w okresie letnim trwały na nim fascynujące transmisje ze żniw i bezustanne wywiady z rolnikami, że w zasadzie jest cudownie, jednakże brakuje sznurka do snopowiązałek.
   Moim najlepszym przyjacielem były książki. Stały na regale, w pokoju przez który zawsze przewijało się wielu gości, ponieważ babcia była "instytucją". Niektórzy zwracali uwagę na książki i prosili o pożyczenie, babcia nigdy nie odmawiała, a one nie wracały. I kiedy sprzątnięto mi sprzed nosa "Annę Kareninę" powiedziałam stop! Krzyczałam, że jak pożyczy jeszcze jedną książkę, to mnie popamięta! 
Czytałam je "jak leci". Niektóre nie były przeznaczone dla dzieci - miałam wówczas 12 lat - jak na przykład "Komedia ludzka" Balzaca, o czym szybko się przekonałam. Zamykałam się więc z nią w toalecie albo czytałam pod kołdrą. Książki przenosiły mnie do lepszego świata, bo ten, który mnie otaczał, był brzydki i nieznośny. Przede wszystkim był bardzo biedny. Wojna zniszczyła dorobek życia mojej rodziny, a komuna obrabowała nas do końca. 
   W tym czasie inni się bogacili, majątki rosły w oczach. Sprzedawcy w sklepach z deficytowym towarem: z telewizorami, pralkami szybko dochodzili do niesłychanego bogactwa, w zamian za otrzymane łapówki budowali okazałe wille, pracownicy okradali zakłady pracy, żal było patrzeć na to wszystko. Ustrój zdemoralizował ludzi. Dzisiaj ich potomkowie stanowią opatówecką "elitę".
Tu zawsze przypomina mi się scena z filmu "Katyń", gdy służąca odwiedza żonę generała Smorawińskiego po wojnie i oddaje szablę, którą przechowała. Po czym mówi do męża, że oddała ją pani, na co on: "teraz to ty pani". 
W 1974 roku miałam 8 lat, świętowano  hucznie XXX–lecie Polski Ludowej, władza postanowiła przychylić nieba klasie robotniczej i w Opatówku wybudowano hotel-motel "Czarnuszka". 
Ukazał się też artykuł w Ziemi Kaliskiej o tym, jak wspaniale pracuje POM w Opatówku. Post tutaj: 
POM-wzór ładu i porządku. Obchody XXX-lecia Polski Ludowej w Opatówku. 1974. Zdemolowano i rozkradziono majątek Schlossera i Wuenschego, a na tym, co pozostało utworzono POM. 

  Niektórzy mieszkańcy naszej kamienicy mieli samochody. Pamiętam, jak z wypiekami na twarzy obliczałam, ile pensji musiałaby odłożyć moja mama, żebyśmy miały taki samochód. Z obliczeń ostatecznie wynikło, że przez kilka lat musiałybyśmy nic nie jeść ( w 1986 r. na giełdowy zakup "dużego" fiata w Warszawie (1,5 mln zł) przeciętnie zarabiający obywatel musiał wydać 62 swoje miesięczne pensje).
Nauczyciele klepali biedę, bo komuna, tak jak Niemcy, nienawidziła inteligencji i upokarzała w każdy możliwy sposób. Wdeptywała ich w ziemię. Liczyli się tylko klasa robotnicza i chłopi.
Niskie płace podczas tej "dyktatury proletariatu" były jedną z form tego upokarzania. Niemalże zrównano pensje dyrektorów i przysłowiowych sprzątaczek. Ten stan trwa zresztą do dziś. 
   W okresie okupacji Związek Sowiecki i Niemcy zlikwidowały elity: profesorów uniwersytetów, ziemian, wyższych urzędników, księży i oficerów, zagarnęli polskie majątki ziemskie usuwając, właścicieli, mordując i zamykając w obozach. Reszty dokonali Sowieci. Przedwojenna inteligencja wyginęła lub została wypędzona za granice Polski. Ci, którzy zostali, a nie chcieli uznać "nadrzędnej roli partii", gnili w więzieniach lub byli gnębieni i zaszczuwani. Był to wróg klasowy, niepotrzebny zresztą, ponieważ trzeba wykształcić swojego "homo sovieticusa" - człowieka zastraszonego, podporządkowanego, który nie zna historii Polski i którym można łatwo manipulować. 
Po władzę sięgnęli ludzie z tzw. czworaków. Komuna wykształciła "swoją" bolszewicką inteligencję, taką, dla której Polska zaczęła się w 1945, bo innej nie znali. Skutki tego odczuwamy do dzisiaj, wystarczy popatrzeć na tych, którzy nami rządzą od czasów powojennych, aż do chwili obecnej.
Było szaro i biednie, a z czasem coraz gorzej. Nieudolnie zarządzana gospodarka zakończyła się tym, że ludzie musieli stać kilka godzin w kolejce, żeby kupić szampon albo buty. Pamiętam entuzjazm, gdy pewnego dnia mama wróciła z wylosowanymi w zakładzie kozakami. Na czym polegało to losowanie nigdy się nie dowiedziałam. Kozaków nikt nigdy nie założył, ponieważ miały zbyt wysoki obcas.
Poza tym ciągle karmiono nas kłamstwem, manipulowano.
Jaruzelski wprowadził w 1981 stan wojenny. Na rzecznika rządu wybrany został obrzydliwy Jerzy Urban, nazwany później "Goebbelsem stanu wojennego". Co tydzień w czasie godzinnej ustawionej, propagandowej pseudo konferencji prasowej pluł Polakom w twarz, kpił  że: "rząd się sam wyżywi".

Plac Wolności 13. Tak ohydnie wyglądała kamienica od strony podwórza. Jak melina.
Na zdjęciu moja mama Aleksandra Adamczyk i synowa Teresy Jaśkiewicz. Dzieci sąsiadów.
Rok 1990/91. 

Nasz kamienica przy Placu Wolności była brzydka i odrapana. Ponieważ nie było wapna, cementu, farb, wszystko było zaniedbanej brudne. Kolejni naczelnicy Opatówka skupiali się na budowie własnych willi, nie na remontach.

Skreślone ręką Teresy Jaśkiewicz, mojej chrzestnej "Oprawa budynku to istny slams"

 Po II wojnie wszystkim, którzy coś posiadali, odebrano wszystko - warsztaty, sklep, fabryki, nie nie pozostawiono nikomu prywatnej własności. Mojej prababci Leokadii Wiewiórkowskiej, która straciła kilkoro dzieci w wojennej zawierusze,  także odebrano sklep, pozbawiono środków do życia (a wychowywała wnuki, dzieci swoich pomordowanych dzieci) i zrobiono tam "Sam spożywczy". Pracowały tam miłe panie, ale w latach 80-tych nie było tam raczej towaru. Dlatego porusza mnie ta propagandowa fotka z czasów PRL-u z półkami uginającymi się od towaru. Tak wyglądał sklep chyba wówczas, gdy miał go odwiedzić naczelnik gminy. Takie postępowanie władz nazywano propagandą sukcesu.

Propagandowa widokówka z czasów PRL-u.

Propaganda sukcesu z czasów komuny. 

Już w 1976 roku komuniści wprowadził kartki na cukier.
28 lutego 1981 wprowadzono kartki na mięso, a 30 kwietnia tego samego roku - także na wszelkie przetwory mięsne oraz masło, mąkę, ryż i kaszę. We wrześniu, system kartkowy objął też mydło, proszek do prania i papier toaletowy. Raz w tygodniu, może raz w miesiącu, nie pamiętam już, dostawałam tabliczkę czekolady. Bardzo na nią czekałam, wychodziłam na schody (były drewniane) i nasłuchiwałam, czy babcia wraca już z zakupami.
Nauczyłam się robić na drutach, tak jak prababcia i babcia, sama, obserwując. Nikt nie miał czasu, aby mnie uczyć. W maturalnej klasie, z rozłożoną na kolanach książką robiłam na drutach swetry, sukienki, byłam samowystarczalna. Jak chciałam cos mieć do ubrania, to musiałam to sobie zrobić.
   W Opatówku było dużo zaniedbanych, biednych dzieci, z patologicznych rodzin. Wszędzie pito alkohol, mężczyźni pili go po pracy, a później leżeli na trawniku przed nasza kamienicą, na ławkach na rynku. 
Takie widoki z okna miałam codziennie, ponieważ na parterze kamienicy była restauracja, a właściwie knajpa, mordownia. Raz babcia wysłała mnie tam z menażkami po obiad. Widok w środku mnie przeraził, przy stolikach pełno podchmielonych, krzykliwych, agresywnych mężczyzn, a pośród nich dwie mamy moich koleżanek z klasy. Jedna z rękoma zanurzonymi w brudnej bebelusze zmywająca talerze i zaczepiana w niewybredny sposób przez tych pijaków, druga uwijająca się pośród nich z talerzami, a ci z lubieżnym uśmiechem klepali ją w pośladek. Obleciał mnie taki strach, że już nigdy tam nie poszłam. 
Władzy "ludowej" chodziło o to, żeby alkohol był tani, łatwo dostępny. Ludzie zapijaczeni, zdemoralizowani nie mieli problemów egzystencjalnych.
Pamiętam tez pochody pierwszomajowe. Nie miałam za bardzo świadomości co to za święto, ale bardzo się cieszyłam na nie, ponieważ po pochodzie, w parku rozstawiano stragany z deficytowymi towarami. Można wtedy było zjeść coś, czego na co dzień nie było. Takim deficytowym towarem był piernik kasztelański. Kawałek suchego, twardego ciasta przełożony jakąś marmoladą. Coś, na co dzisiaj raczej nikt nie spojrzy.  Wtedy wydawał mi się ambrozją.
   Z okien miałam widok na przeciwległą pierzeję rynku, na domki i kamienice po Niemcach i Żydach: "Żydzi w Opatówku". Nikt nie opowiadał o tej nieodległej wówczas przeszłości, o tym, że 80 lat temu Niemcy palili ludzi w piecach. Starano się to kompletnie zatrzeć. Podobnie jak i dzisiaj, w czasach politycznej poprawności.

Dom Tondowskich, Żydów. Plac Wolności 8, kiedyś 7. Opatówek.

   Nie wszędzie wolno mi było chodzić. Były domy, gdzie po wojnie pozostali Niemcy i folksdojcze, chociaż wtedy nie znałam tego słowa. W jednym z nich, naprzeciwko przystanku, zauważyłam interesujące, wybrukowane podwórko i wiedziona ciekawością chciałam tam pójść, ale babcia pociągnęła mnie za rękę i w odpowiedzi na pytanie, które malowało mi się na twarzy, powiedziała z dezaprobatą: "Tam źli ludzie mieszkają". Dzisiaj wiem, że miała na myśli folksdojczów. 
   Dlatego Opatówek kojarzy mi się też z domami "złych ludzi", wielu z nich w czasie komuny wyjeżdżało swobodnie do Niemiec, podczas gdy Polacy nie mieli nawet paszportu w domu. Przy tym domu, na rynku, wystawali całymi godzinami młodzi mężczyźni, rzucając wulgaryzmami i w prymitywny, chamski sposób zaczepiali przechodzących. Wielu z nich już nie żyje. Zabiła ich wódka.
Marzyłam o wyjechaniu stąd, o podróżach, ale nie można było wyjeżdżać za granicę, mogli tylko folksdojcze. 
Pragnęłam uciec od grozy tego miejsca i bólu moich bliskich. Od miejsca, gdzie moja rodzina została wytypowana do eksterminacji. Być z dala od złych domów. Wyjechać i nigdy nie musieć tam wracać.

Małe miasteczka - bywa - nie miewają uroku. Ale fascynują. Czasami złem. Jednak czy zło przypisane jest do miejsca? Nie, piekło nie ma nic wspólnego z miejscem - piekło wiąże się z ludźmi. Może to ludzie są piekłem  - John Marsden "Jutro, kiedy zaczęła się wojna"

Podwórko "złego domu", dzisiaj pozbawione już bruku

Oczywiście wielu nie podzieli moich obserwacji, głownie beneficjenci minionego ustroju. Im było dobrze, za lojalność wobec sowieckiego okupanta płacono stanowiskami, awansami. To ci budują narrację jak wspaniale było za komuny. Jednak pamiętając, że komuna im dała, powinni również wiedzieć, że aby im dać, musiała komuś zabrać. Że był to jednak złodziejski i demoralizujący ustrój.

Post powiązany:





poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Adolf Plötzke / Plecke



15 sierpnia obchodzimy rocznicę Bitwy Warszawskiej. Wielkie zwycięstwo 1920.
Ta "czerwona zaraza" ciągle na nas napadała, niosąc śmierć i zniszczenie. Odwieczny wróg Polaków.
Mój pradziadek musiał uciekać z Warszawy ponieważ brał udział w strajku szkolnym 1905 roku, należał do Narodowego Związku Robotniczego i był "bojowcem". W przeciwnym razie zostałby wywieziony na Syberię. Żył w zaborze rosyjskim i wiedział, czym są bolszewicy, dlatego zawsze zwalczał komunistów i komunę, która powinna być potępiona podobnie jak inne totalitaryzmy, na równi z nazizmem i faszyzmem. Do 1941 Rosjanie mordowali nas w sojuszu z Niemcami, dopóki 22 czerwca ich dotychczasowy ukochany sojusznik Adolf Hitler "zdradziecko" napadł na ich ojczyznę Związek Sowiecki. 
Tego mnie w szkole nie uczono. Sama próbowałam zrozumieć, dlaczego wymordowano moją rodzinę.
Również dlatego o niemieckich ofiarach akcji "Inteligencja" z 1940 nie mówiono po wojnie, ponieważ komuniści nienawidzili inteligencji i zawsze ją mordowali, ilekroć mieli ku temu okazję. Całkiem niedawno odkryto Sandarmoch.
   Pradziadek Stanisław Wiewiórkowski przybył do Opatówka, który był bardzo zniemczony ( właściciel fabryki włókienniczej, w której znajduje się dziś muzeum sprowadził tu 500 niemieckich tkaczy) ale i skomunizowany, działali tu agenci bolszewiccy, m.in członek PPS – miejscowy nauczyciel niemieckiego pochodzenia Adolf Plecke (Plötzke), działając w ramach Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych, prowadził wykłady dla młodzieży, podczas których głosił poglądy, iż "musimy dążyć do ustroju takiego, jaki jest w Rosji" i znajdował wśród biedoty opatóweckiej wielki posłuch. 
     Według meldunku miejscowego policjanta W. Szczeblewskiego, otrzymywał korespondencję i gazety z Moskwy. Poglądy komunistyczne trafiały na podatny grunt, ponieważ w Opatówku było dużo osób bezrobotnych. W dniu 17.08.1936 roku wydział drogowy Sejmiku Kaliskiego wspólnie z zarządem gminy zorganizował dla 100 bezrobotnych roboty publiczne polegające na brukowaniu rynku. W dniach 26–28 sierpnia doszło do wybuchu niezadowolenia. Grupa około 80 bezrobotnych wraz z rodzinami usiłowała wtargnąć do lokalu gminy i pobić wójta Józefa Raszewskiego i pozostały personel. Protestujący, zaagitowani przez braci Józefa i Zenona Dziubińskich, domagali się zapomóg finansowych i dalszego zatrudnienia. Doszło do znieważenia rozpraszających tłum policjantów, wznoszono okrzyki typu "przyjdą tu ruscy, to wam pokażą". 
   Po wojnie wójtem gminy Opatówek został szewc - Feliks Dziubiński, syn Ignacego i Korduli, ur. w Brzezinach 19.11.1885, ożeniony w Opatówku z Marianną z Rogozińskich, synowie Zenon i Józef. Nad wszystkim czuwał sowiecki Wojenny Komendant. Władza została Polakom narzucona, narzucono nowe "autorytety", a sprzeciw groził śmiercią. 
W kraju, gdzie Niemcy i Rosjanie wymordowali polską inteligencję wybór takiej "władzy" był aktem splunięcia Polakom w twarz. Pomordowanych przez Niemców i Rosjan zastąpiono takimi "autorytetami":

za: " ul. Dziubińskiego Feliksa - Nazwy do zmiany - Instytut Pamięci Narodowej" (ipn.gov.pl):
W miejsce samorządu terytorialnego władze komunistyczne tworzyły sieć tzw. gminnych rad narodowych. Ich członkowie pochodzili z improwizowanych naprędce i pozorowanych wyborów, do których dopuszczano tylko ludzi zaakceptowanych przez władze komunistyczne. W takich okolicznościach Dziubiński na początku marca 1945 r. został członkiem Gminnej Rady Narodowej (GRN) w Opatówku – formalnie jako „przedstawiciel spółdzielczości”. Został zarazem przewodniczącym Prezydium GRN. Jako członek PPR/PZPR funkcję tę pełnił również w okresie pełnej dominacji partii komunistycznej w życiu publicznym – po likwidacji opozycji politycznej – do czerwca 1950 roku. Jednocześnie od kwietnia 1945 r. był członkiem Rady Nadzorczej i Zarządu Spółdzielni Spożywców „Przyszłość”/Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Opatówku. Te struktury „spółdzielcze” były już w pełni podporządkowane komunistycznemu państwu i, wbrew nazwom, były zaprzeczeniem prawdziwej spółdzielczości, jaka dotychczas rozwijała się w pod zaborami i w wolnej Polsce – po odzyskaniu niepodległości w 1918 r

        Prezydentem w latach 1947–1952 został Bolesław Bierut, agent NKWD, zbrodniarz komunistyczny,  (wybrany przez Sejm RP po sfałszowanych wyborach parlamentarnych 1947), przywódca PZPR.
   Co zrobiono z przedwojenna spółdzielczością? z ziemiaństwem opatóweckim, kupcami, przemysłowcami? czy choćby sklepikarzami? z każdym, kto cokolwiek posiadał? ile stworzono po wojnie nowych miejsc pracy, których tu nie było przed wojną? Jak powstały powojenne "elity", które rządziły Opatówkiem? 
Uważam, że w budynku po dawnym dworcu kolejowym powinno powstać Światowe Centrum Dokumentacji Osiągnięć Lokalnych Elit PZPR, w którym powinny zostać opisane ich "zasługi". Młodym wyjaśniam czym była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza.
PZPR była partią masową, kierującą centralnie zarządzaną i zbiurokratyzowaną gospodarką, sprawującą władzę państwową w sposób totalitarny, dążącą do totalitarnego kontrolowania wszystkich sfer życia społecznego. Po resztę odsyłam do Wikipedii.










Postępowanie nauczyciela Pleckego/Plötzke