Etykiety

niedziela, 27 stycznia 2019

74. rocznica wyzwolenia KL Auschwitz

27 stycznia to dzień, w którym do obozu wkroczyła Armia Czerwona.
W niedzielę obchody 74. rocznicy wyzwolenia rozpoczną się z samego rana od złożenia wieńców i zapalenia zniczy przez byłych więźniów oraz dyrekcję Muzeum pod Ścianą Śmierci, przy bloku 11 byłego obozu Auschwitz I. W tym miejscu Niemcy rozstrzelali podczas wojny wiele tysięcy osób, w większości Polaków. Następnie byli więźniowie wezmą udział we mszy świętej w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu. Głównym punktem obchodów będą wystąpienia i świadectwa byłych więźniów w historycznym budynku tak zwanej centralnej sauny na terenie dawnego obozu w Birkenau, w którym od grudnia 1943 r.

zwłoki więźniów obozu koncentracyjnego 1945

Auschwitz II-Birkenau powstał dwa lata później, stał się miejscem zagłady głównie Żydów. W kompleksie obozowym funkcjonowała także sieć podobozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln ludzi

O pierwszym transporcie do Auschwitz pisze na swoim blogu pracownik Muzeum dr Adam Cyra "Zginęła nawet połowa":
"(...) Wśród więźniów pierwszego transportu byli m.in. żołnierze Września, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści i studenci. Otrzymali numery od 31. do 758. Numery od 1 do 30 dostali przywiezieni z KL Sachsenhausen do Auschwitz 20 maja 1940 r. niemieccy więźniowie kryminalni, którym powierzono w obozie różne funkcje, m.in. kapo i blokowych."

Z mojej rodziny więźniem Auschwitz był brat mojego dziadka  Zygmunt Wiewiórkowski. 

O swojej ucieczce z obozu opowiada cudowny człowiek pan Piechowski


O filmie: Obawiając się śmierci, po dwóch latach zdecydował się na ucieczkę z obozu. Ucieczka rozpoczęła się 20 czerwca 1942. Kazimierz Piechowski wraz z trzema innymi więźniami: por. AK Stanisławem Jasterem, ukraińskim mechanikiem Eugeniuszem Benderą i księdzem Józefem Lempartem z Wadowic włamali się do magazynu mundurów i broni, wykradli samochód esesmański Steyr 220 i uzbrojeni wyjechali nim przez punkt kontrolny tzw. dużego łańcucha straży wokół terenu obozowego. Piechowski, przebrany w mundur oficera nie posiadał żadnych dokumentów, a ucieczkę umożliwiła mu biegła znajomość języka niemieckiego, wyniesiona z domu rodzinnego. Była to jedna z najbardziej brawurowych i spektakularnych ucieczek z KL Auschwitz w dziejach tego obozu. Została przedstawiona w fabularyzowanym dokumencie, nakręconym przez BBC, w którym wystąpił także sam Piechowski.
 

piątek, 18 stycznia 2019

Dom, którego nie ma. Opatówek.

autor: Dominika Pawlikowska
 
"...każdy z nas ma wypalone piętno swoich czasów na duszy i umyśle, ale i każdy jest spadkobiercą tych, którzy byli, ogniwem łańcucha, teraźniejszością, która też przeminie bezpowrotnie i stanie się częścią składową tego dziedzictwa, które zostawimy innym, następnym..."


Dom, w którym mieszkali moi pradziadkowie Wiewiórkowscy znajdował się przy dzisiejszej ulicy Kaliskiej /przed wojną - Starokaliskiej/, a ściślej u zbiegu Kaliskiej i Św. Jana, na wprost dzisiejszej pasmanterii. Pradziadek Stanisław (1883-1941), podobnie jak jego starszy brat Teodor, był budowniczym, a także kimś w rodzaju rzeczoznawcy budowlanego, jego podpis widnieje na dokumencie szacującym wartość kamienicy Ordzińskiego w Opatówku. Stanisławowi udzieliła się idea zakładania sklepów spółdzielczych forsowana przez księdza Blizińskiego w Liskowie i założył podobny w Opatówku. Niemcy zaraz odebrali mu sklep. Rodzina została bez środków do życia i bez domu.
Zdjęcie poniżej przedstawia Plac Wolności w Opatówku, miejsce przylegające do domu Gillerów, obok którego Niemcy wyburzą w czasie II wojny  widoczne na zdjęciu budynki i zaplanują ulicę Kaliską. 
W głębi stał dom moich pradziadków.

Opatówek, w głębi ślepa, nieprzejezdna nieistniejąca dziś ulica Starokaliska,
 przebudowana przez Niemców 1939-40, obecnie ulica Kaliska,
widok z Placu Wolności, źródło nieznane

Tak opisana jest na stronach biblioteki opatóweckiej:
"Przed wojną nazywała się ulicą Starokaliską. Wąska, nieprzelotowa, zaczynała się przy kamienicy p. Walentego Pawłowskiego, a kończyła na wysokości domu pp. Żarneckich i parkanu okalającego ogród poczty. Z ulicy Starokaliskiej wjechać można było na ul. Poprzeczną i Św. Jana. W czasie okupacji Niemcy budując drogę z Łodzi do Kalisza wyburzyli wszystkie domy po prawej stronie wybrukowanej drogi (na wysokości obecnej wysepki przystanku autobusowego), aż do ul. Św. Jana."
"Opatowianin", marzec 1992, J.Kowalkiewicz

Dom przy ulicy Starokaliskiej, dziś nieistniejącej.

W 1939 roku pradziadkowie zostali wyrzuceni z domu ze względu na budowę drogi i zmianę układu architektonicznego Opatówka przez Niemców. Dom został zburzony, w czasie wojny tułali się po wynajmowanych pomieszczeniach. Zdjęciu domu otrzymałam od mojej chrzestnej Teresy Jaśkiewicz.
Syn Stanisława-Marian, mój dziadek, naczelnik poczty w Opatówku został wysiedlony z budynku poczty, aresztowany i wywieziony do obozu, babcia znalazła schronienie u właściciela Opatówka Wuenschego. Dalsza historia tutaj.
Serce pradziadka Stanisława nie wytrzymało okrucieństw okupanta. Mozolnie budowana przez niego egzystencja rodziny, oparta na ciężkiej pracy, została zburzona. Ukochane dzieci, wykształcone kosztem wielu wyrzeczeń, pomordowane. Świat rozpadał się na kawałki, zło triumfowało.
Zdążył jeszcze pochować troje swoich dzieci zamordowanych w obozach koncentracyjnych. Zmarł w 1941.
Dom stał w miejscu, gdzie dzisiaj położony jest asfalt. Dziadkowie zostali wyrzuceni z domu przez Niemców i do końca wojny tułali się po wynajmowanych pomieszczeniach. Po wojnie nie było już rodziny, synów, dziadka Stanisława, prababcia Leokadia została sama z sierotami po swoich dzieciach. Niestety, Hilary Minc, polityk komunistyczny, minister przemysłu i handlu w latach 1944- 49 rozpoczął proces sowietyzacji polskiej gospodarki, którego symbolem okazała się „bitwa o handel”, zakończona niemal całkowitym zniszczeniem prywatnej przedsiębiorczości. Nastąpiły represje, których przejawem była w 1947 r. ustawa "o zwalczaniu drożyzny i nadmiernych zysków w obrocie handlowym". Na jej mocy każdy właściciel sklepu mógł być skazany na 5 lat więzienia i 5 mln zł grzywny m.in. za zbyt wysokie – zdaniem władz – ceny towarów i obroty. Sklepikarzy niszczono domiarami, niemożliwymi do spełnienia wymaganiami, karami finansowymi. Zarówno prababcia Leokadia Wiewiórkowska oraz pradziadkowie Szalińscy nie mogli już pracować. Wszystkie sklepy i cały handel przejęli komuniści, twierdząc, że "tworzą spółdzielczość" . Po latach IPN tak napisał o rzekomym "twórcy" spółdzielczości Dziubińskim z Opatówka: ul. Dziubińskiego Feliksa - Nazwy do zmiany - Instytut Pamięci Narodowej (ipn.gov.pl)
W 1957 roku sprzedała grunt nowym właścicielom, żeby kupić chleb swoim wnukom i opłacić ich wykształcenie.
Akt sprzedaży ziemi w Opatówku przy ulicy Kaliskiej 10 Rok 1957.
Akt sprzedaży ziemi w Opatówku przy ulicy Kaliskiej 10.
Rok 1957.
Tu stał dom:


Dalsze plany rozbudowy Opatówka zamieściłam tutaj: Plan rozbudowy Opatówka.
Niemcy potrzebowali nowych przestrzeni "Lebensraumu". Autorem pojęcia "Lebensraum" był XIX-wieczny niemiecki geograf Freidrich Ratzel. "Na ciasnej przestrzeni narody obumierają" - zapisał w "Geografii politycznej". Teorie Ratzela posłużyły w późniejszym okresie do uzasadnienia ekspansjonistycznej polityki Niemiec.

Po zajęciu Polski Niemcy zaczęli wcielać w życie założenia Generalnego Planu Wschód (Generalplan Ost), zgodnie z którym prowadzono zakrojoną na szeroką skalę eksterminację ludności słowiańskiej, jak i działania germanizacyjne. Planowano pozostawić jedynie ok. 3 – 5 mln Polaków jako niewolniczą siłę roboczą, a pozostałe 85% ludności polskiej zlikwidować.
Założenia najbardziej znanego Generalplan Ost najłatwiej streścić słowami – podbij, wykorzystaj i skolonizuj. Ciekawy opis planu i zdjęcia - tutaj. Dla Warszawy został opracowany tzw. plan Pabsta, który zakładał uczynienie ze stolicy miasta prowincjonalnego. Więcej tutaj. Jednak plany Niemców zostały opracowane szczegółowo i precyzyjnie nie tylko dla stolicy, dotyczyły one wszystkich polskich miast i miasteczek, również tak malutkich jak Opatówek.
Zniemczenie miało przebiegać między innymi przez osiedlanie w Warthegau Niemców ze Wschodu.
Plan przesiedleń został zilustrowany w Gazecie "Neues aus dem Warthegau" 1940 Nr 7

"Neues aus dem Warthegau" 1940 Nr 7 

Najistotniejszym elementem planu był zamiar fizycznej likwidacji warstw przywódczych narodu polskiego, a następnie pozostałej części Polaków określanych jako "niebezpieczni". W kręgu tych niebezpiecznych - potencjalnych przywódców polskiego ruchu oporu - znalazła się moja rodzina,  stało się to w 1940 roku. Niemcy sporządzili listy proskrypcyjne z nazwiskami osób przeznaczonych do aresztowania i fizycznej eksterminacji. Tutaj o listach z nazwiskami opatowian.

Opatówek został nazwany przez okupantów Spatenfelde.

Tablica administracyjna dla Opatówka, nazwanego Spatenfelde. Lata 1939-45. Źródło nieznane.



W latach 1938/39 opracowano plan nowego podziału administracyjnego Polski oraz stworzenia takich warunków dla architektury, które będą służyć totalnemu reżimowi.
W ten sposób rozpoczęto ogromny proces planowania i rozwoju miast.
Program ten realizowały nie tylko niemieckie agencje rządowe i instytucje badawcze specjalnie utworzone lub zreorganizowane do tego celu, ale również niezależni lub rządowi architekci.
W książce Ordnungswahn: Architekten planen im "eingedeutschten Osten" 1939-1945, Niels Gutschow odnajdujemy nazwiska owych architektów: dla Kalisza Helmut Richter, dla Opatówka - H.Zeller, dla Kutna - Ernst Vetterlein / członek Grupy Roboczej ds. Utrzymania Budynków i Projektowania w Reichsgau Wartheland /, dla Wieruszowa - Hermann Jansen.
Zdjęcie poniżej przedstawia moment przebudowy Opatówka. W myśl opracowanego przez Niemców nowego planu architektonicznego droga wiodąca przed Opatówek miała prowadzić akurat szlakiem przy którym stał dom, w którym mieszkali Wiewiórkowscy, czyli dzisiejszą ulicą Kaliską.

Moment przebudowy ulicy, Opatówek, dzisiejszy pl. Wolności, w głębi dom Gillerów, fotopolska.eu

Temat przebudowy ulicy został poruszony w poście http://www.schondorf.pl/ii-wojna-swiatowa-w-opatowku/. Mogę tylko potwierdzić słuszne przypuszczenia autora postu p. Arkadiusza Stefaniaka.

Post powiązanY:

środa, 9 stycznia 2019

O V-tej kolumnie i polskich elitach p.Leszek Żebrowski

Dla Hitlera było jasne, że warunkiem skutecznego zapanowania nad Polakami i germanizacji ich ziem było usunięcie klasy przywódczej. Zaczęto się do tego przygotowywać wiosną 1939 roku, tworząc listy osób przeznaczonych do eliminacji: intelektualistów, urzędników, duchownych, działaczy gospodarczych, politycznych czy społecznych. Fizyczna likwidacja polskiej klasy przywódczej rozpoczęła się w ramach tzw. Intelligenzaktion już podczas kampanii wrześniowej i była kontynuowana praktycznie do końca okupacji.

Wykład pana L.Żebrowskiego na temat, kto przed wojną był elitą? a kto uzurpował sobie to prawo po wojnie?
123 lata w niewoli przetrwaliśmy dlatego, że mieliśmy elity. Po 1918 odbudowa Polski nie nastąpiła jednego dnia, tamta Polska nie powstała niczego. Postawiono na rozwój edukacji, poziom szkolnictwa średniego w Polsce był nieporównywalny z innymi krajami. Matura była zdawana ze wszystkich przedmiotów, które nauczano. 4 języki, 2 klasyczne i dwa nowożytne. /9 minuta nagrania/
1939 rok to dla Polski tragedia niewyobrażalna. Niemcy na podstawie wiele miesięcy wcześniej selekcjonowanych nazwisk wybrali 80 tys. ludzi przeznaczonych na śmierć, z tego większość zamordowana od razu. Kto to zrobił? sąsiedzi, Niemcy czy Polacy niemieckiego pochodzenia, którzy opowiedzieli sie za III Rzeszą. To 4 razy więcej niż w Katyniu. Kto był mordowany? elity centralne i elity lokalne, czyli kadra uniwersytecka, ziemianie, księża, weterani powstań, ale też miejscowy sołtys we wsi, człowiek, którzy służył gdzieś w wojsku, poznał obce kraje, gdzieś był , coś widział i był dla miejscowych autorytetem. Siadano, tak jak w restauracji mojego pradziadka Szalińskiego, w długie jesienne lub zimowe wieczory, zbierało się towarzystwo, sąsiedzi, i on tłumaczył: są takie orientacje, takie partie, to będzie dla nas dobre. To dla nas będzie niedobre. Temu człowiekowi ufano, to on był autorytetem.

https://www.youtube.com/watch?v=e4qYKfk1BUM 


czwartek, 1 listopada 2018

Niewysłany list. Wspomnienie o Kazimierzu Leśniewiczu (16.I.1916 - 19.III.1941).

autor: Dominika Pawlikowska


Przy okazji spisywania historii rodzinnych, napotykam na inne informacje, które warte są zainteresowania i poszerzają obraz przedwojennej i wojennej historii Wielkopolski i Opatówka. Interesują mnie losy innych osób, które wraz z moim dziadkiem znalazły się liście proskrypcyjnej, osób, które padły ofiarą nazistowskiego terroru, przeznaczonych do aresztowania i wymordowania.

Brakowało mi bliższych informacji o Kazimierzu Leśniewiczu (16.I.1916 r. - 19.III.1941r.).

Kazimierz Leśniewicz (16.I.1916 r. - 19.III.1941r.)

Odwiedziłam państwa Antczaków z Opatówka, którzy spokrewnieni są z Kazimierzem Leśniewiczem, aresztowanym wraz z moim dziadkiem wiosną 1940 roku i zamordowanym w obozie Mauthausen podobóz Gusen. Wspólne tragiczne przeżycia bardzo zbliżyło nasze rodziny.
Kazimierz Leśniewicz znalazł się na lokalnej liście proskrypcyjnej wraz z moim dziadkiem Marianem Wiewiórkowskim oraz pozostałymi członkami mojej rodziny.
Napisano o nim: "Uchodzi za fanatycznego Polaka i jest przeciwnikiem niemieckości. Jest mądry na tyle, aby nie upubliczniać swojego antyniemieckiego nastawiania. Jednak uchodzi za człowieka, który potajemnie judzi przeciwko niemieckości".
Na tę postawę wrogą niemieckości nie było dowodów, były tylko domysły i insynuacje. Pomówienie.
I za to, ten 24-latek został wywieziony do jednego z najstraszliwszych obozów koncentracyjnych Mauthausen i jego podobozu Gusen, katowni polskiej inteligencji, drugiego Katynia.  Czym był obóz Gusen, znajdujący się na terenie Austrii, można przeczytać tutaj: O obozie Gusen.


Fragment listy proskrypcyjnej z nazwiskiem opatowianina Kazimierza Leśniewicza

W dokumentach odnajdujemy list matki Kazimierza, pani Adeli do niemieckich władz Kalisza:

List matki, Adeli Leśniewicz, do kaliskiego landrata
z prośbą o uwolnienie syna

"Mój syn został uwięziony 15 kwietnia. w domu pozostałam ja,  stara matka, w  tym ciężkim położeniu zwracam się do pana landrata o jego uwolnienie, ponieważ nigdy nie zajmował się politycznymi sprawami, co zaświadczają miejscowi volksdeutsche i jest naszym jedynym synem, który nas żywi, ponieważ mój mąż, który ma 62 lata jest od 10 lat inwalidą...

W moich poprzednich postach pisałam już o zamieszkałej w Opatówku przed wojną niemieckiej rodzinie Feichtów. Ta rodzina była doskonale poinformowana, co się dzieje w mojej rodzinie, ponieważ Feicht po sąsiedzku prowadził sklep rzeźniczy i posiadał część kamienicy należącej również do moich pradziadków Szalińskich. 
Przed 1 września uaktywniły się  bojówki Selbstschutzu, rekrutujące się z członków nazistowskich organizacji mniejszości niemieckiej, prowadzące akcje sabotażowe na ziemiach polskich. W ten sposób mniejszość niemiecka chciała wspomóc działania armii. 
W Opatówku zamieszkiwało wiele rodzin pochodzenia niemieckiego. Datuje się to od czasów powstania wielkiej fabryki sukna, o której powstanie zabiegał generał wojen napoleońskich Józef Zajączek. Gdy jesienią 1824 roku właściciel fabryki Fiedler wizytował Opatówek w miasteczku właśnie wytyczano ulice, zaprowadzano porządki i przygotowywano plan fabryki sukna.
Jeszcze w 1824 założono fundamenty pod główny budynek fabryki. Fabryka ma ciekawą historię, obecnie znajduje się w niej Muzeum Historii Przemysłu.
Rozwojowi przemysłowemu tych stron kres położyło powstanie styczniowe, za udział w którym Opatówek, jak wiele innych polskich miast, ukarany został przez cara pozbawieniem w 1870 r. praw miejskich.
Ludność napływowa, fabryczna częściowo wiązała się z Opatówkiem. Stąd dość duże osadnictwo niemieckie.
Szczególnie wielu Niemców zamieszkiwało tereny Pomorza, Wielkopolski i Śląska. Nazywano ich Niemcami etnicznymi. Mimo że posiadali oni polskie obywatelstwo, wielu z nich aktywnie działało w organizacjach mniejszościowych. Szczególnie w latach 30. XX wieku, kiedy to stworzyli w Polsce siatkę wywiadowczą, przekazując informację na temat obiektów strategicznych i wojskowych.

Po 1 września polska policja oraz rezerwa próbowała aresztować lub internować podejrzanych o szpiegostwo Niemców. Aresztowano Feichtów - ojca i syna.
Znalazłam dokument: Namentliche Liste der Volksdeutschen des Kreises Kalisch,die im Jahre 1939, insbesondere Krieges als Zivilpersonen verhaftet interniert oder verschleppt worden sind./Lista folksdojczów z okręgu Kaliskiego, którzy w 1939 zostali aresztowani lub internowani jako cywile.
Natrafiłam na nazwiska: Feicht Eduard, Flesicherlehrling /terminujący u rzeźnika/,23.03.1923, Spatenfelde ,  aresztowany 02.09.1939 , Bahnhof Spatenfelde (dworzec Opatówek)  dnia 02.09.
Feicht Hermann, Fleischerei /rzeźnictwo/, 09.03.1895, Spatenfelde  aresztowany 05.09.1939

Za uwięzionymi wstawił się właśnie Kazimierz Leśniewicz i Feichtów wypuszczono.
Napisałam tu o Feichtach, ponieważ kolejnym dokumentem zachowanym w domowym archiwum państwa Antczaków jest list wspomnianego już Feichta, ojca, w obronie Leśniewicza. 
Niestety, jak widać, list nigdy nie został wysłany.

Niewysłany list, Opatówek 1940

"3 września 1939 roku ostatnie polskie oddziały zbrojne zatrzymały mojego szesnastoletniego syna Eduarda na dworcu w Opatówku / Spatenfelde i uznały go za szpiega, ponieważ pochodzi z niemieckiej rodziny.
Został związany i następnym pociągiem miał zostać wysłany do Łodzi. Tam miał zostać zastrzelony. 
Z tego niebezpieczeństwa uratował go Kazimierz Leśniewicz, który powiedział, że mój syn nie jest szpiegiem, ze on się mylą i powiedział, że ręczy głową za mojego syna. Za te słowa został pobity przez polskiego oficera, ponieważ to było przestępstwem, wziąć pod ochronę niemieckie dziecko. Jednak Leśniewiczowi przyszli z pomocą inni koledzy i mój syn został wypuszczony. Tylko Leśniewiczowi zawdzięczam, że mój syn żyje. I chociaż jest on Polakiem, to zawsze z nami, Niemcami, żył dobrze i nigdy nie działał przeciwko nam. 
Zasłużył na to, aby teraz został uwolniony". 

Leśniewicz przebywał wówczas w obozie Gusen. I chociaż w liście nie ma dokładnej daty, to napisany na formowym papierze wskazuje, że musiał to już być rok 1940.
26.04.1940 Leśniewicz został zarejestrowany w Dachau. Poniżej fragment księgi przyjęć Dachau Entry Registers

Fragment księgi przyjęć Dachau Entry Registers.

W obozie Dachu, z którego zostali później przewiezieni do Gusen nie można było pisać wiadomości do rodziny.W tym obozie wolno było napisać po raz pierwszy list do domu. Chociaż, nie wolno było nic o sobie ani o obozie napisać – to tą drogą rodzina mogła się dowiedzieć, że ich bliski wciąż żyje. 

List z obozu Gusen

Z obozu Gusen Kazimierz wysłał kilka listów. Jeden z nich został ocenzurowany, przez wycięcie dużego fragmentu."Kochani rodzice i rodzino! Otrzymałem od Was list z 25.X.1940r. Cieszę się, że pieniądze od Didonia..../fragment wycięty/ Nowickiemu przesyłam serdeczne pozdrowienia. Proszę przyślijcie mi...

Wszyscy opatowianie uwięzieni w Gusen szybko zginęli. Jakim torturom zostali tam poddani można przeczytać w książce byłego więźnia tego obozu Wspomnienia Zbigniewa Wlazłowskiego. 
Znaleźli się w miejscu, gdzie funkcyjnymi byli kryminaliści, gdzie codziennie zdarzały się takie historie jak ta opisana przez byłego więźnia M. Główkę: "Myliśmy się na polu. Brudna woda ściekała do dołu. Widziałem jak SS-Mann wrzucił do dołu czapkę więźniowi i kazał mu nurkować i czapkę odszukać. Gdy podniósł głowę żołnierz narzucił na głowę wiadro i przytrzymał je nogą. I więzień utopił się."
Mój dziadek Marian Wiewiórkowski osadzony w tym samym bloku w obozie przeżył Leśniewicza o niecały miesiąc, został zamordowany 6.04.1941. Akt zgonu Totenschein.
Zrozpaczeni rodzice i siostra już nigdy nie zobaczyli swojego syna. Pięknego, młodego romantyka, który pisał wiersze, idealisty i wrażliwca. Człowieka na początku swojej życiowej drogi, mającego dobre perspektywy na przyszłości, ponieważ ojciec prowadził zakład kominiarski o doskonałej renomie. Miał również wizję swojej przyszłej rodziny, a w domu czekała na niego ukochana narzeczona.
I kolejny dokument. Dowód nadanie przesyłki pieniężnej przez rodziców do Kazimierza. Był on osadzony w tych samych blokach, co mój dziadek: blok 9 izba B, później blok 15 izba A. Świadczą o tym list z obozu otrzymane przez moją babcię. Mój dziadek najpierw w bloku 8, a później tez w 15.W nagłówkach obozowej korespondencji znajdują się numery bloków, w których umieszczeni są osadzeni. Listy z obozu będące w moim posiadaniu: tutaj
Wspomnienie M.Głowki na temat boku 15 TUTAJ . 
Prawdopodobnie wszyscy uwięzieni w bloku 15 musieli budować go własnymi rękoma. Z lektury wspomnień M.Główki dowiadujemy się ze budowa przypadła na okres zima 40/wiosna 41.




I wracam do niewysłanego listu. Uważam, że syn Feichta - Eduard/Edward został złapany i uznany za szpiega nie bezpodstawnie.
Miał on opinię człowieka, który szybko dał się uwieść idei narodowego socjalizmu. Spotkałam się z opinią przekazaną mi przez rodzinę Aleksandra Wiewiórkowskiego, że to Feichtowie przyczynili się do umieszczenia nazwisk opatowian na liście proskrypcyjnej. O listach proskrypcyjnych szczegółowo tutaj: Listy proskrypcyjne




niedziela, 21 października 2018

II Zjazd Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych

13 października 2018 roku odbył się II Zjazd Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych 

To było wspaniałe spotkanie., które miałam przyjemność i zaszczyt moderować.

"Trudno jest pamiętać, bo wspomnienie naszych pomordowanych bliskich każdorazowo budzi emocje i wywołuje łzy. Ale po to się odnaleźliśmy się, by mówić o ich zagładzie, odwiedzać miejsca pamięci, organizować takie spotkania jak dzisiejsze"
Plan niemieckich okupantów na ziemiach polskich zakładał najpierw pozbawienie naszego narodu elit, a następnie uczynienia z niego niewolniczej siły roboczej, aż do całkowitego wyniszczenia. Głównym narzędziem, które służyło realizacji owych zbrodniczych zamierzeń były obozy koncentracyjne, przez które przeszły miliony obywateli polskich, cierpiąc głód, fizyczne wyczerpanie i odarcie z człowieczeństwa. Pamięć o Nich jest naszym obowiązkiem.
Podczas naszych spotkań dzielimy się swoimi przeżyciami, bo w tym gronie możemy liczyć na zrozumienie i pomoc.
Pozostaliśmy my, którzy pamiętamy, a po nas znicze pamięci i to na nas spoczywa kultywowanie pamięci.To na nas, na rodzinach ofiar spoczywa ten obowiązek i zaszczyt.
Zjazd to czas wspomnień, podsumowań, nowych projektów, informacji.
Gośćmi i prelegentami Zjazdu byli:
  • p.Grzegorz Kucharczyk, kierownik Muzeum Martyrologii Wielkopolan - Fort VII.
Muzeum Martyrologii Wielkopolan - Fort VII to nie tylko pierwszy obóz koncentracyjny, utworzony przez Niemców po zajęciu Polski. To miejsce, w którym uruchomiona została pierwsza komora gazowa. W Forcie VII szkolone były niemieckie kadry, które później trafiały do sukcesywnie otwieranych obozów i więzień. Było to miejsce, w którym dochodziło do niewyobrażalnego okrucieństwa.
  • p.Arkadiusz Szlachetko opowiedział o swojej rodzinnej historii i filmie nakręconym na jej podstawie pt."Odnajdę twoją mamę" 
  • p.Tomasz Cieślak z Oddziałowego Biura Edukacji Narodowej w Poznaniu 
  • p. Jolanta Sowińska-Gogacz dziennikarka, poetka; uhonorowana doroczną nagrodą dziennikarską "Znak Dobra", przyznawaną przez Fundację im. Romy Brzezińskiej. Kapituła nagrody doceniła artykuł pt. Mały Oświęcim, dotyczący historii obozu przy ulicy Przemysłowej w Łodzihttp://www.e-kalejdoskop.pl/wiadomosci-a230/jola-sowinska-z-nagroda-r1349 
  • Zbysław Kaczmarek. Projekt „Zapomniane Historie” Zbysława Kaczmarka przybliża mało znane fakty z najnowszej historii Wielkopolski. Każdy odcinek Zapomniane Historie stanowi samodzielną całość i zrealizowany jest w formie reportażu dokumentalnego.
  • p. Romek Wójcicki, członek Stowarzyszenie Rodzin Polskich Ofiar Obozow Koncentracyjnych, pasjonat historii, mocno zaangażowany w martyrologię powstańców wlkp. Pod wpływem rodzinnej historii związanej z ppor. Marianem Bartkowiakiem. Autor bloga https://romanwojcicki.blogspot.com/  
  • p.R.Dublis, syn Wacława Dubilisa więźnia politycznego, żołnierza NSZ, więźnia Auschwitz numer obozowy 155239, KL Mauthausen-Gusen numer obozowy 39298, Redl-Zipf, Ebensee
Podczas zjazdu promowano wydawnictwa związane z obszarem działalności stowarzyszenia, między innymi Wspomnienia z niemieckich obozów koncentracyjnych-praca zbiorowa, napisana przez byłych więźniów politycznych niemieckich obozów koncentracyjnych, Published 1946 by Ośrodek Polski b. więźniów OK- Camp 400, Gorna Austria in Ebensee .


Zdjęcia: Jolanta Jabłońska, Jolanta Sowińska-Gogacz

Dominika Pawlikowska
Dominika Pawlikowska, autorka bloga www.historiawsepii.blogspot.com

Członkowie Stowarzyszenia Rodzin Polskich Ofiar Obozów Koncentracyjnych

p. A.Szlachetko opowiadał o filmie "Odnajdę twoją mamę"

p. profesor Elżbieta Kuta ze Stowarzyszenia Rodzina Więźniarek
 Niemieckiego Obozu Koncentracyjnego Ravensbrueck
p. Romek Wójcicki, członek Stowarzyszenie Rodzin Polskich 
Ofiar Obozów Koncentracyjnych, pasjonat historii,
 mocno zaangażowany w martyrologię powstańców wlkp. 
pod wpływem rodzinnej historii związanej z ppor. Marianem Bartkowiakiem
E.Rybarska,U,Kowalska

niedziela, 14 października 2018

Akcja Zapal Znicz Pamięci 2018. Leon Prauziński.

Dzisiaj zapalamy Znicze Pamięci. Za tych, dzięki którym możemy cieszyć się wolnością. Ubiegłorocznym bohaterem akcji był mój dziadek Marian Wiewiórkowski. Biogram tutaj: https://historiawsepii.blogspot.com/…/biogram-mariana-wiewi…

Akcja Zapal Znicz Pamięci organizowana jest od 2009 roku, a w 2018 jej bohaterem był mój dziadek Zapal Znicz Pamięci 2018

Tegorocznym bohaterem kolejnej edycji akcji Zapal Znicz Pamięci jest Leon Prauziński (ur. 15 maja 1895 w Poznaniu, zm. 6 stycznia 1940)  

Uczęszczał do gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim i Poznaniu. W 1915 podczas I wojny światowej został powołany do armii niemieckiej i walczył na froncie zachodnim. Brał udział w powstaniu wielkopolskim w grupie Stanisława Nogaja. 27 grudnia 1918 brał udział w wybuchu walk powstańczych, między innymi w zdobywaniu Prezydium Policji i w walkach o most Chwaliszewski. Uczestniczył także w zdobywaniu Wolsztyna, Zbąszynia i Miejskiej Górki. Później walczył także w wojnie polsko-bolszewickiej.
Obraz Leona Prauzińskiego przedstawiający walki przy moście Chwaliszewskim w Poznaniu
W 1920 uzyskał maturę w Gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu, a w 1921 ukończył szkołę podchorążych. W latach 1921–1923 Leon Prauziński, na podstawie wykonanych w czasie powstania wielkopolskiego rysunków i szkiców namalował 12 obrazów olejnych ukazujących sceny walk powstańczych. Podczas okupacji obrazy Prauzińskiego zostały zniszczone przez Niemców. Pozostały po nich jedynie pocztówkowe reprodukcje wydane w okresie międzywojennym. W latach 1923–1924 studiował na wydziale rolnym Uniwersytetu Poznańskiego. W dniu 19 kwietnia 1927 ożenił się z Ireną Masuth i miał dwóch synów: Macieja (1927) i Wojciecha (1931). W 1927 wyjechał na studia do Monachium, gdzie rok później ukończył wydział malarstwa i sztuk pięknych. Po powrocie do kraju między innymi ilustrował czasopisma i książki. 

Podczas II wojny światowej zrezygnował z ukrywania się, co pozwoliło gestapo na szybkie ujęcie i osadzenie w Forcie VII w Poznaniu. Zginął zastrzelony na terenie obozu w styczniu 1940 roku. W wytoczonym mu przez Niemców procesie – tragifarsie głównym dowodem jego „winy” wobec Rzeszy Niemieckiej były właśnie wspomniane obrazy, uwieczniające bohaterski czyn zbrojny powstańców wielkopolskich. Został zamordowany w Forcie VII w dniu 6 stycznia 1940. 

 Obrazy Leona Prauzińskiego http://www.poznan.pl/powstanie/al_leon_prauzinski/index.html




czwartek, 9 sierpnia 2018

Rządca dóbr opatóweckich w latach 30 i 40-tych XX w. Szymon Kawala.

autor: Dominika Pawlikowska

W latach trzydziestych ubiegłego wieku majątek ziemski Karola Schlössera i Konrada Wünschego obejmował grunty na terenie Opatówka, Józefowa, Winiar i Brzezin.

Karol Ernest Schlösser (ur. 5 lipca 1832 r. w Ozorkowie, zm. 29 stycznia 1881 r. w Opatówku) pochodził z rodziny przybyłej do Polski z Akwizgranu w 1821 roku. Przemysłowcy niemieccy przybywali licznie do Królestwa Polskiego dzięki inicjatywie wspomagania finansowego idei industrializacji ziem polskich. Uzyskiwali tu od polskiego rządu korzystne kredyty.
Dobra opatóweckie Schlösser nabył na licytacji w 1878 roku za 450 tys. rubli.
W Opatówku  prowadził wzorowe gospodarstwo gospodarstwo rolnicze i hodowlane. Miał własną stadninę koni. We wsi Winiary założył browar w 1877 r.
Siedziba właścicieli majątku - pałac - mieściła się w parku za kościołem.

Dobra opatóweckie Schlösser nabył na licytacji w 1878 roku za 450 tys. rubli. W Opatówku  prowadził wzorowe gospodarstwo gospodarstwo rolnicze i hodowlane. Miał własną stadninę koni. We wsi Winiary założył browar w 1877 r. Siedziba właścicieli majątku - pałac - mieściła się w parku za kościołem.

Właściciel majątku nie gospodarował nim samodzielnie. Do pomocy zatrudniał rządcę. Praca rządcy prestiżem i zarobkami odpowiadała pracy wyższego urzędnika. Okoliczne gospodarstwa ziemiańskie zatrudniały najwyższej klasy fachowców z odpowiednią wiedzą i umiejętnościami, często sprowadzanych z zagranicy. Będąc w posiadaniu hodowli zwierząt: koni, stad kur i kaczek wyjątkowych ras nie mogli sobie pozwolić na niekompetencję pracowników. Była to zbyt duża odpowiedzialność, również materialna.
Maria Eliza Steinhagen w książce "Steinhagenowie. Historia ze smakiem" opisuje zapewnione rządcy uposażenie tak: "(...) W umowie ojciec zapewnił mu pensję miesięczną 550 zł, opal i światło oraz prawo do korzystania z willi sąsiadującej z dworem (...) Ponadto otrzyma W. Pan w stosunku rocznym sumę zł 2400, z których zł 1800 płatne w czterech równych ratach kwartalnych, pozostałe zł 600 po oddaniu bilansu, fachowo uzgodnionego". Rządcą dóbr opatóweckich w latach 30 i 40-tych XX w. był Szymon Kawala.
Opatówek, Kawala
Szymon Kawala/zdjęcie z zasobów p. Krystyny Kawala

Majątek ziemski był właściwie przedsiębiorstwem zatrudniającym kilkadziesiąt osób.  Każdy kawałek ziemi był wykorzystywany zgodnie ze swoimi właściwościami, co powodowało dużą różnorodność produkcji. Aby to ogarnąć, zatrudniano poza niewykwalifikowanymi robotnikami rolnymi do prostych prac, także specjalistów posiadających dużą wiedzę w swojej dziedzinie. Oni nadzorowali poszczególne dziedziny produkcji. Zadaniem właściciela poza dopilnowaniem, było wytyczenie głównych kierunków rozwoju produkcji majątku, zsynchronizowanie całości działań i znalezienie zbytu dla produkowanych towarów. Co jest charakterystyczne dla wszystkich przedsiębiorstw średniej wielkości.

Opatówek, Dominika Pawlikowska
Szymon Kawala, "rządca w Dominją w Opatówku". Akt urodzenia syna Tadeusza, wystawiony przez księdza Adama Marczewskiego

Część zabudowań gospodarczych należących do majątku istnieje do dziś.
Syn Szymona - Jan, był członkiem ruchu oporu w Opatówku i Kaliszu. Jako pracownik administracji wykorzystywał zajmowane stanowisko jako przykrywkę do działalności konspiracyjnej. Pozostała po Nim taka wymowna pamiątka:


Zięć Karola Schlössera, Konrad Wünsche – oficer 7 Pułku Strzelców Konnych Wielkopolskich, mąż pierworodnej córki Zofii (ur. 1907) – zapisał się chlubnie na kartach dziejów niepodległej Polski i rodzinnego Opatówka. Wünsche, podobnie jak wielu wychowanków tego środowiska, nie złożył broni po klęsce wrześniowej. Za członkostwo w organizacjach antyniemieckich i współtworzenie nowych struktur konspiracyjnych został aresztowany przez okupanta i uwięziony w Kaliszu. Tam przeszedł brutalne śledztwo, a następnie przewieziono go do lasu skarszewskiego – miejsca egzekucji.

Po wkroczeniu niemieckiego okupanta do Opatówka i wysiedleniu mojego dziadka Mariana Wiewiórkowskiego Konrad Wünsche udzielił schronienia jemu i rodzinie. Babcia mówiła, że przeżyła wojnę dzięki Wünschemu. Ta historia tutaj: A było to tak. Konrad Wuensche.

W byłym dworze w latach 1945-1951 mieściła się szkoła podstawowa, którą współorganizowała moja babcia Maria Wiewiórkowska:

Opatówek, Dominika Pawlikowska, Konrad Wünsche
Zanim wybudowano nowy budynek szkoły naukę kontynuowano
 w Pałacu dawnego właściciela Opatówka Schlössera.
Kadra nauczycielska. Maria Wiewiórkowska stoi trzecia od prawej.


Opowieści o Szymonie Kawali mogłam wysłuchać i obejrzeć pamiątki  dzięki pani Krystynie Kawala, zasłużonej nauczycielce szkoły w Liskowie, zaprzyjaźnionej z moją rodziną.


poniedziałek, 9 lipca 2018

Magazyny w Opatówku. Ze wspomnień mieszkańców. Stodoły w Opatówku.

 autor: D. Pawlikowska

   Jedną z najstarszych mieszkanek Opatówka jest p. Lucyna Sieradzka (ur. 1925 r.)
Przez wiele lat pracowała w Banku Spółdzielczym. Cieszy się doskonała kondycją i równie doskonałą pamięcią. Odwiedziłam ją z moją chrzestną Teresą Jaśkiewicz, która jest jej dobrą koleżanką.

Śp. Teresa Jaśkiewicz z p. Lucyną Sieradzką (2018. Zdjęcie autorka)

    Wysłuchałam jej interesującej kilkugodzinnej opowieści o przedwojennym Opatówku, którą nagrałam. Obejrzałam stare zdjęcia, pani Lucyna pozwoliła mi na upowszechnianie jej opowieści. 

P.Lucyna Sieradzka, jedna z najstarszych mieszkanek Opatówka

Rozmowa była wielowątkowa. Jednym z ciekawych tematów jest historia tzw. stodół. Stodoły znajdowały się w centrum miasteczka między ulicą Św. Jana i Piaskową i były dla przedwojennej młodzieży Opatówka miejscem spotkań i zabaw. Podczas wojny Niemcy ogrodzili teren, zrobili w nich obóz jeniecki dla 44 jeńców francuskich, 18 jeńców angielskich i 200 radzieckich. Jeńców wykorzystywano do prac budowlanych w miasteczku i budowy magazynów w Borowie, później ślad po nich zaginął. Po 1943 roku w stodołach urządzono magazyny, głównie odzieży dla wojska i niemieckich cywilów. Przechowywali tam ciepłe rzeczy, futra, kożuchy, pościel, swetry. Magazynów pilnowali żołnierze radzieccy gen. Własowa, którzy przeszli na stronę niemiecką. Było ich około 450. Zostali skoszarowani przy magazynie broni w Borowie. Dokładny opis magazynów zachowany we wspomnieniach mieszkańców możemy odnaleźć na stronach internetowych biblioteki w Opatówku.

Pani Sieradzka: "Czasami gospodarze w Opatówku nie mieli stodół przy domu, a mieli gdzieś tam kawałek ziemi, niektórzy gospodarze nie mieli na nie miejsca. Tam jeszcze tory są. Była zrobiona bocznica, tory prowadziły do borowskich lasów. Mówiło się, że na poligon. Terenu pilnowali własowcy, Ukraińcy. Byli to tacy, którzy po zajęciu przez Niemców wschodnich terenów Rosji, wstąpili do niemieckiego wojska. Oni wynosili, kradli, handlowali. Kobiety kupowały materiał, jakby ze spadochronów, bo kilka lat wojny przeminęło i ludzie nie mieli gdzie co kupić. Ten materiał był czymś powleczony, to się zdrapywało i kobiety potem szyły z tego bieliznę pościelową. W Opatówku był jeden sklep i ja tam też pracowałam."
Mieszkańcy próbowali odkupować od Ukraińców niezbędne przedmioty. Jedna z opatowianek umówiona była na taką transakcję. Niestety, zmieniła się nieoczekiwanie warta i strażnik nic o tym nie wiedział. Widząc skradającą się kobietę, strzelił i zabił ją. 
Tych kilka stodół mijałam codziennie maszerując do podstawówki. W latach 80-tych płonęły jedna po drugiej. Podpalacza chyba nigdy nie złapano. Teren został później podzielony na działki budowane.




stodoły w Opatówku

Opatówek, stodoły, dawne magazyny, lata powojenne

Pogrzeb teścia pani Sieradzkiej. Widok na stodoły. 1953r.

Spatenfelde, Opatówek
W latach 80-tych stodoły płonęły jedna po drugiej/ze zbiorów p. Jerzego Antczaka

Opatówek, widok na to samo miejsce obecnie. 2020. Zdjęcie-autorka.

I dalszy ciąg opowieści dotyczący magazynów:
"Magazyny niemieckie były wszędzie. W fabryce, w stodołach, moja siostra pracowała w tych magazynach" stwierdziła w swojej opowieści p. L. Sieradzka.



Podobne posty


Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940

Rządca dóbr opatóweckich Szymon Kawala





piątek, 15 czerwca 2018

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady

14 czerwca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.
W czwartek przypadła 78 rocznica  przybycia pierwszego masowego transportu polskich więźniów do KL Auschwitz.
14 czerwca 1940 r. Niemcy skierowali z więzienia w Tarnowie do obozu Auschwitz grupę 728 Polaków. Wśród nich byli żołnierze kampanii wrześniowej, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści i studenci, a także niewielka grupa polskich Żydów. Data ta uznawana jest za początek funkcjonowania obozu.
O tym pierwszym transporcie pisze na swoim blogu dr Adam Cyra "Zginęła nawet połowa":


Zygmunt Wiewiórkowski. 
"(...) Wśród więźniów pierwszego transportu byli m.in. żołnierze Września, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, gimnazjaliści i studenci. Otrzymali numery od 31. do 758. Numery od 1 do 30 dostali przywiezieni z KL Sachsenhausen do Auschwitz 20 maja 1940 r. niemieccy więźniowie kryminalni, którym powierzono w obozie różne funkcje, m.in. kapo i blokowych."

Wraz z rodzinami ofiar obozów koncentracyjnych, również z Kalisza, postanowiliśmy zapalić znicze pod Ściana Śmierci.


Więźniem Auschwitz był brat mojego dziadka Zygmunt Wiewiórkowski. 



W obchodach rocznicy pierwszego transportu Polaków do Auschwitz, które odbyły się w Oświęcimiu i w Harmężach wzięli udział przedstawiciele władz Rzeczpospolitej Polskiej: premier RP Beata Szydło, parlamentarzyści, przedstawiciele korpusu dyplomatycznego, władz samorządowych, instytucji i stowarzyszeń współorganizujących obchody, dyrekcja i pracownicy Muzeum Auschwitz, a także wszyscy pragnący upamiętnić wydarzenia z 14 czerwca 1940 r.
Obchody rozpoczęły się od złożenia zniczy pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11 w byłym obozie Auschwitz I oraz wieńców pod tablicą poświęconą pierwszemu transportowi na budynku dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego, nieopodal terenu dzisiejszego Muzeum Auschwitz.

złożenie zniczy pod Ścianą Śmierci na dziedzińcu bloku 11 w byłym obozie Auschwitz I
oraz wieńców pod tablicą poświęconą pierwszemu transportowi na budynku
dawnego Polskiego Monopolu Tytoniowego, nieopodal terenu dzisiejszego Muzeum Auschwitz.


14 czerwca 1940 r. więźniów umieszczono tam na okres kwarantanny, a dziś mieści się tam Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. rtm. Witolda Pileckiego.
12:30
Zapalenie zniczy pod Ścianą Śmierci w hołdzie Ofiarom
(były obóz Auschwitz I)
13:00
Zwiedzanie Bloku 11 – Bloku Śmierci
(były obóz Auschwitz I)

Tutaj oraz tu  odnośnik do artykułu mówiący o kontrowersjach wokół tego święta. Warto przeczytać !
Zwiedzanie Bloku 11 – Bloku Śmierci
(były obóz Auschwitz I)
Publikacja związana jest z historią bloku nr 11 i losami więźniów, którzy na jego ścianach,
 drzwiach, parapetach okiennych i belkach stropowych pozostawili napisy i rysunki, 
wykonane niejednokrotnie przed straceniem. Streszczenie tutaj.
Po wystawie swojego autorstwa na piętrze bloku 11 oprowadził nas pan dr Adam Cyra



Auschwitz
Mieczysław Stobierski "Głód"
Auschwitz

Auschwitz

Brzezinka
Brzezinka
Pamiętajmy o ofiarach niemieckich obozów śmierci. Cześć ich pamięci !

Podobne posty

Poczta polska, telegraf, telefon. Opatówek.

A było to tak. Konrad Wuensche.

Matka Niobe. Leokadia Wiewiórkowska.

Listy proskrypcyjne. Aresztowania w Opatówku 1940



POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ

https://historiawsepii.blogspot.com/