Etykiety

wtorek, 19 grudnia 2017

Marian Michalski więzień Mauthausen Gusen

Napisał do mnie pan Piotr H. który pisze biogram swojego dziadka zamordowanego w obozie koncentracyjnym Gusen na terenie Austrii.
Życiorysy Mariana Michalskiego i mojego dziadka są bardzo podobne. Imię, rok urodzenia, praca, stan rodzinny, los zetknął ich w okrutnych, tragicznych okolicznościach. Dzielili ten sam okrutny los, może wzajemnie dodawali sobie otuchy.
Moj dziadek Marian Wiewiórkowski został zarejestrowany 19 kwietnia 1940 w obozie Dachau, otrzymał numer 6098. Z obozu w Dachau Marian Wiewiórkowski został przewieziony do Gusen i otrzymał numer 4769.

Marian Michalski:
"Rocznik 1910, praca urzędnika w II RP, członek Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół", kapral WP, udział w tzw. pierwszej konspiracji w Poznaniu (1939-1940), aresztowanie 04.1940, gehenna: KL Poznań (Fort VII), "przejściówka" w KL Dachau, od ok. maja-czerwca 1940 w KL Mauthausen i KL M/Gusen (nry obozowe: 5153, potem 4177 i 33856) - pierwszy list z Gusen - 28.06.1940 (blok 16 izba A - 16/A). Mogli znać się z Pani ś.p. Dziadkiem - w marcu 1941 r. dziadek był w bloku 5/B lub 15/B. Od sierpnia 1943 r. - przeniesiony do podobozu KL Wiener Neudorf. 
Zginął, zastrzelony w Marszu Śmierci z Wiener-Neudorf do KL M/Gusen: 2-12.04.1945 r., po likwidacji podobozu".

2. kwietnia 1945 roku, w związku z ofensywą Armii Czerwonej, obóz KL Wiener Neudorf poddano likwidacji, natomiast więźniowie wyruszyli do KZ Mauthusen oddalonego 180 km, w tzw. marszu śmierci.
Zamieszczam dla Pana skan księgi przyjęć do Dachau.
Proszę kliknąć w obraz aby powiększyć.


Marian Michalski Dachau Entry Registers

Marian Michalski Dachau
Marian Michalski Dachau Entry Registers

www.historiawsepii.blogspot.com
Marian Michalski  Mauthausen Death Books

wojna, obóz. Mauthausen, Gusen Marian Michalski Dachau
Marian Michalski  Mauthausen Death Books 2


Cześć ich pamięci !

Mauthausen i Gusen wygląda współcześnie tak:

W drodze do Memoriału Gusen, widoczne nazwisko Poschacher- właściciel kamieniołomów i placu apelowego w dawnym obozie Gusen, na którym składuje materiały budowlane ze swojej hurtowni

4850 mieszkańców, Mauthausen, ratusz na ryneczku w Mauthausen, przed budynkiem urzędu miasta. W październiku 2017  odsłonięto polską tablicę przy pomniku „Sarenka” autorstwa poznaniaka Stanisława Krzekotowskiego, który był więźniem obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen
Sarenka powstała na rozkaz komendanta niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen w 1943 roku. W uroczystości wziął udział dyrektor miejskiego magistratu, który zapowiedział wsparcie ze strony władz samorządowych dla zachowania pamięci dla kolejnych pokoleń.
Dwie umywalki wykute przez więźniów w obozie, służyły jako kwietniki na placu przed magistratem. Ze względu na niestosowność ich użytkowania od pewnego czasu nie sa juz wykorzystywane jako kwietniki.Byc może powrócą kiedyś do muzeum obozowego.
Historia sarenki

http://www.elipsa.at/historia-sarenki-pana-stanislawa-czesc-druga/


Umywalki w jednym z baraków w Mauthausen wykonane przez jeńców

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Gdy Opatówek został "Spatenfelde".

Autor: Dominika Pawlikowska


Pisałam już o tym, że wielu aresztowanych, wywiezionych do obozów koncentracyjnych, pomordowanych przez Niemców mieszkańców Opatówka to mężczyźni z mojej rodziny, z rodziny Wiewiórkowskich, pośród nich mój dziadek Marian Wiewiórkowski. Biogram tutaj.
Byli urzędnikami, państwowcami, należeli do organizacji "Sokół". Manifestowali swój patriotyzm, zbierali na fundusz dozbrojenia polskiej armii. W Opatówku, gdzie osadnictwo niemieckie było bardzo silne, okazało się to śmiertelnym zagrożeniem.
W przedwojennym Opatówku mieszkało bardzo wielu Niemców. Czynnikiem, który miał na to duży wpływ, było wybudowanie w 1826 roku w Opatówku fabryki włókienniczej przez  Fiedlera, do której sprowadził ok. 500 niemieckich tkaczy. W okolicy nie posiadano umiejętności sukiennictwa cechowego. Przybysze stanowili 1/3 ludności miasteczka. Przez 50 lat od powstania fabryki nie zatrudniano w niej miejscowych. W 1860 r. w Opatówku było 887 Niemców, a ludności polskiej 702 osoby.
Wielu Niemców było mocno zasymilowanych, zaprzyjaźnionych, ale wielu - jak się później okazało - tylko pozornie, czemu dali wyraz wskakując szybko w mundury różnych niemieckich formacji militarnych.
Ludzie ciężko pracowali, ale naturalnie po pracy szukali rozrywki. W miasteczku było kilka szynków i knajp. Restaurację Szalińskiego, drugiego męża mojej prababci Józefy z Rupotackich, tak wspominali mieszkańcy Opatówka: W restauracji Ordzińskiego (później Szalińskiego) w Rynku (róg Łódzkiej) umilała gościom czas grająca szafa. Naturalnie po wrzuceniu pięciu kopiejek do wnętrza. Była to jedyna szafa grająca w Opatówku."Opatowianin" 7-8/23-24 Lipiec-Sierpień 1992
Historię kamienicy i restauracji opisałam tutaj.
To, że restauracja była miejscem zaufanym, a sam Szaliński takimże człowiekiem dla Opatowian, potwierdza kolejne wspomnienie opisujące historię ukrycia tu przed Niemcami sztandaru miejscowej szkoły wyhaftowanego przez p.Antoninę Maciołkównę: Po wysiedleniu rodziców do budynku obecnej remizy strażackiej sztandar był schowany w grającej szafie z gospody p. Szalińskiego. "Opatowianin", maj 1992
Sam Bolesław Szaliński  był człowiekiem ofiarnym i nastawionym propaństwowo.

Opatówek.
Bolesław Szaliński z żoną, moją prababcią Józefą de domo Rupotacką
 i córką Marią Wiewiórkowską, później wieloletnią nauczycielką matematyki
w szkole podstawowej w Opatówku.

"Wiadomości Gminne" Nr 5 (575) / 2009 cytują wspomnienia mieszkańców Opatówka. Fragment dotyczący Bolesława Szalińskiego:
(...) "30 marca 1939 r. odbyło się zebranie wszystkich organizacji i mieszkańców Opatówka w celu omówienia pożyczki na dozbrojenie polskiej armii. Tego dnia pierwsze ofiary pieniężne złożyła Akcja Katolicka Kobiet, drużyna harcerek pozaszkolnych i Ognisko Kolejowego Przysposobienia Wojskowego. 13 kwietnia powstał Komitet Pożyczki Przeciwlotniczej, którego przewodniczącym zostali ks. Piotr Kotarski - proboszcz parafii Opatówek, sekretarzem Kazimierz Sieradzan i skarbnikiem wójt gminy Józef Raszewski. Komitet przyjął normy pożyczki dla wszystkich warstw społecznych w gminie Opatówek: dla rolnictwa, przemysłu, nieruchomo ci, handlu i pracowników umysłowych. Od tej pory notowane były wpłaty na Pożyczki Lotnicze i Fundusz Obrony Narodowej (F.O.N.) oraz dobrowolne ofiary na dozbrojenie polskiej armii. Wpłaty pochodziły od organizacji i od indywidualnych osób, także Żydów mieszkających w Opatówku. Nauczyciele z gminy Opatówek wpłacili 1260 zł, pracownicy PKP - 800 zł, pracownicy poczty - 340 zł, właściciel majątku w Opatówku Konrad Wünsche - 5000 zł, Zofia Chrystowska ( żona przedwojennego właściciela pałacu w Tłokini Kościelnej)- 2000 zł, Bolesław Szaliński zadeklarował cały swój majątek wartości 15000 zł na rzecz Armii Polskiej, gdyby zaszła taka potrzeba".
Niestety nie zdążył, prawdopodobnie wysiedlony, w jego restauracji utworzono niemiecki zajazd Gasthaus Riga. 

Szaliński znalazł się na listach proskrypcyjnych sporządzonych przez Niemców. Były to listy z nazwiskami osób, które należy aresztować i unicestwić.
Poniżej fragment listy proskrypcyjnej dla Kalisza i okolic z nazwiskiem mojego pradziadka Bolesława Szalińskiego oraz kuzyna mojego dziadka -Aleksandra Wiewiórkowskiego.
Na liście proskrypcyjnej stworzonej przez lokalną żandarmerię oraz miejscowych folksdojczów w celu wymordowania niebezpiecznych dla szerzenia niemieckości Polaków tak opisano Szalińskiego: "Członek ówczesnej partii rządowej znany całej okolicy  jak fanatyczny Polak, nienawidzący Niemców. Z racji swojego zatrudnienia jako restaurator obcuje codziennie z dużym kręgiem ludności. Istnieje możliwość, ze udziela się w sposób wrogi dla państwa niemieckiego".
W restauracji konspirowano, odbywały się tajne spotkania.


www.historiawsepii.blogspot.com
Fragment listy proskrypcyjnej, z nazwiskami opatowian przeznaczonych do wymordowania:
Szaliński Bolesław, 
Wiewiórkowski Aleksander.



Na pewno źle przysłużyło się mojej rodzinie i innym aresztowanym Polakom z Opatówka sąsiedztwo niemieckiej rodziny Feichtów.
Między kamienica i restauracją Szalińskiego a domem kuzyna mojego dziadka - Aleksandra Wiewórkowskiego zbudował swój dom w 1905r. Niemiec Herman Feicht (ur. 09.03.1895), rzeźnik.
Musiało mu się dobrze wieść, gdyż w 1929 roku odkupił od Ordzińskiej kawałek sąsiedniej kamienicy. (Zdjęcie 1, 2) zyskując przez to doskonały punkt obserwacyjny na to, co dzieje się w restauracji mojego pradziadka oraz wgląd w nastroje mieszkańców Opatówka.
Zaskoczyło mnie, że Herman Feicht był prezesem Związku Strzeleckiego i jednym z inicjatorów budowy Pomnika Wolności na rynku. Wszak większość aresztowanych z list proskrypcyjnych w 1940 znalazła się na nich właśnie z powodu chociażby działalności w Sokole lub Związku Strzeleckim. A tu Niemiec był prezesem Związku Strzeleckiego! Wilk wpuszczony do stada owiec. Oczywiście podczas spisu powszechnego przeprowadzonego w 1936 w Opatówku nikt nie zadeklarował bycia Niemcem, ale już 3 lata później okazało się, że jest ich ponad 400, ponieważ tylu podpisało folkslistę. 
W rynku działała jeszcze piekarnia Niemca Emila Dreszera / Dreschera, którego wspominano bardzo źle, jako fanatycznego nazistę.  Wspomina E.Kor-Walczak:
Po bokach rynku prawie naprzeciwko siebie mieściły się sklepy - spożywczy pod niemieckim zarządem powierniczym, piekarnia Dreszera, dawnego członka "Strzelca", a teraz SA-mana i lokal fryzjerski w lecie stale otwarty na oścież. O porannej porze rynek był prawie pusty. Od czasu do czasu w jedną lub w drugą stronę traktu przecinającego miasteczko przejechało jakieś auto, ktoś przeszedł spiesznym krokiem, przebiegło jakieś dziecko i tak powoli, niepewnie wracało tu ponownie zastrachane życie. Okupant stworzył ten strach i gradację społeczną, na której czele stali Niemcy, potem Polacy, a na koniec Żydzi. Dwie ostatnie grupy w odwrotnej kolejności miały być też wyniszczone aż do całkowitej zagłady.  

II wojna, Niemcy, Opatówek, www.historiawsepii.blogspot.com, U rzeźnika  Feichta przy rynku, Edward Feicht, Stefan Melka (terminował u Feichta), Jerzy Feicht, Herman Feicht, Bronisław Andrzejewski, Edward Pasałek/z zasobów biblioteki w Opatówku/
U rzeźnika  Feichta przy rynku, Edward Feicht, Stefan Melka (terminował u Feichta),
Jerzy Feicht, Herman Feicht, Bronisław Andrzejewski,
Edward Pasałek /z zasobów biblioteki w Opatówku/

Przez zakup części kamienicy w 1929 roku Feicht miał doskonały wgląd w to, kto przychodzi do restauracji Szalińskiego i co się w niej dzieje.
Feicht miał żonę Martę i synów - Jerzego i i Edwarda.
Jerzy bardzo przyjaźnił się z polskimi rówieśnikami.

Jerzy Feicht, 1938 r., zbiory M.Waleckiej

Uprosił ojca, aby zatrudnił najmłodszą siostrę mojego dziadka - Zosię. W przeciwnym razie Zosia musiałaby wyjechać do Niemiec na roboty przymusowe. Niestety Feicht zachował się wobec dziewczyny nieelegancko, dostał w twarz i Zosia musiała porzucić to zajęcie.
Edward - drugi syn Feichta - miał opinię człowieka, który szybko dał się uwieść idei narodowego socjalizmu.
Na podstawie wykazu byłych volksdeutschów z listy Starostwa Powiatowego w Kaliszu z lat 1945-46  ustaliłam, ze rodzina Feichtów była dość liczna. Liczyła 11 osób. Wszyscy mieli przyznana grupę B.
Byli to: Feicht Hermann, Martha x 2, Georg, Karoline, Eduard x 2, Alfred, Emil, Nathalie Wanda/Marie.
W tymże dokumencie z 14 maja 1945 roku  jest już tylko Feicht Emilie (ur. 1867) i Feicht Marie ( ur.1897). (Dokument 3,4)

Przed 1 września uaktywniły się  bojówki Selbstschutzu, rekrutujące się z członków nazistowskich organizacji mniejszości niemieckiej, prowadzące akcje sabotażowe na ziemiach polskich. W ten sposób mniejszość niemiecka chciała wspomóc działania armii.
Po 1 września polska policja oraz rezerwa próbowała aresztować lub internować podejrzanych o szpiegostwo Niemców. Aresztowano Feichtów - ojca i syna.
Namentliche Liste der Volksdeutschen des Kreises Kalisch,die im Jahre 1939, insbesondere Krieges als Zivilpersonen verhaftet interniert oder verschleppt worden sind./Lista folksdojczów z okręgu kalksiego, którzy w 1939 zostali aresztowani lub internowani jako cywile.
Feicht Eduard, Flesicherlehrling /terminujący u rzeźnika/, 23.03.1923, Spatenfelde , > aresztowany? 02.09.1939 , Bahnhof Spatenf.< 02.09.
Feicht Hermann, Fleischerei /rzeźnictwo/ , 09.03.1895, Spatenfelde , > - // - < aresztowany? 05.09.1939

Jednak wstawił się za nimi Kazimierz Leśniewicz i Feichtów wypuszczono. Kazimierz Leśniewicz został zamordowany w obozie koncentracyjnym.
Jerzy Feicht dawał znaki życia ze wschodu, później słuch o nim zaginął.


Dokumenty
1.
2. Wyciąg z dokumentów hipotecznych  świadczących o nabyciu przez Feichta części kamienicy Ordzińskiej

Opatówek, rynek

3 i 4. Dokument z 14 maja 1945 roku


Zarząd gminy Opatówek, Opatówek, Spatenfelde, historia, wojna, volksdeutsch, folksdojcz, obóz koncentracyjny
Powrót do strony głównej

Post powiązany:
Listy proskrypcyjne dla Kalisza i okręgu. Aresztowani z Opatówka.

wtorek, 12 grudnia 2017

Mlodzież szkolna Opatówka. Lata trzydzieste. Wiewiórkowscy.

Autor: Dominika Pawlikowska

Pradziadkowie Wiewiórkowscy- Stanisław i Leokadia wychowywali sześcioro dzieci i posyłali do szkół. Dzieci dobrze się uczyły, były zdolne. Mój dziadek Marian /na zdjęcie poniżej/ urodził się  w 1910 roku, na tym zdjęciu może mieć ok. piętnastu lat.
Mogli być dumni ze swoich dzieci, ze swoich sokołów. Rośli, grali w piłkę, byli silni i zdrowi, koledzy wspominali, że ciężko było ich ograć na boisku.
Bracia dziadka i on sam chodzili do dwóch gimnazjów męskich w Kaliszu. Do Gimnazjum Humanistycznego A. Asnyka lub do Szkoły Handlowej. Po I wojnie światowej i kolejnych reformach oświaty Szkoła Handlowa została przekształcona w Gimnazjum im. Tadeusza Kościuszki, a następnie w II Liceum Ogólnokształcące. 


II wojna, Opatowek, Spatenfelde, www.historiawsepii.blogspot.com
Marian Wiewiórkowski, siedzi w środku. Opatówek, lata szkolne, ok. 1925

O Asnykowcach: "Wyglądali pięknie w swoich galowych mundurach. Spodnie zdobione na wzór oficerski, z lampasami bordo (szasery), z podwójnymi sprzączkami na które zapinało się gumki opasujące buciki ze złotym sznurkiem i metalowym znaczkiem w kształcie tarczy, na której z kolej znajdowały się trzy duże litery GHA (Gimnazjum Humanistyczne Asnyka)"
Jak dojeżdżali do szkół? wszak nie kursowały wtedy podmiejskie autobusy MZK. 
We wspomnieniach pani Marianny Kocembowej odnalazłam taki fragment :
 "Jeśli zaś chodzi o młodzież, która ukończyła szkołę w Opatówku i pragnęła dalej się kształcić, rodzice w miarę możliwości starali się, aby ich posłać po dalszą wiedzę. W związku z kłopotem z dojazdem, wynajęli wspólnie pana Albina Rogozińskiego, który wozem konnym z umieszczonymi na nim siedzeniami odwoził ich codziennie do kaliskich szkół.

Na zdjęciu poniżej brat dziadka, Jan Wiewiórkowskich, w latach powojennych na wozie konnym.
Taka podróż bywała wesoła latem, ale zimą chyba nie było lekko.
Ileż wysiłku finansowego rodziców (czesne) i poświęcenia dzieci kosztowało dawniej zdobycie wykształcenia?
Pradziadkowie wszystko poświecili dla dzieci. A później 3 zabrała im niemiecko-austriacka barbaria.

II wojna
Jan Wiewiórkowski (1915-1979)

Cała rodzina spoczęła na cmentarzu w Opatówku, w rodzinnym grobowcu.
Bracia: Jan Wiewiórkowski, żołnierz 34 Eskadry Armii Poznań, Marian Wiewiórkowski, naczelnik pocztowy w Opatówku, zamordowany przez Niemców w Mauthausen Gusen w 1941r., Zygmunt Wiewiórkowski zamęczony w Auschwitz, siostra Heleną i jej mąż Zygmunt Gadzinowski, przedwojenny sekretarz gminy Lisków zamordowany w Mauthausen Gusen w 1941r., brat Stanisław oraz ich rodzice: Stanisław i Leokadia Wiewiórkowscy.

Opatówek, grobowiec Wiewiórkowskich


piątek, 8 grudnia 2017

Akt slubu z 1907. Opatówek. Wiewiórkowscy.

Aktu ślubu nr 33/1907

Działo się 3. 11. 1907. Świadkowie Teodor Wiewiórkowski, l. 33 i Aleksander Linke, l. 28, obaj z Opatówka. 
Ślub Stanisława Wiewiórkowskiego, kawalera l. 24 ur. we wsi Cieksyn, pow. płoński, gub. warszawska, syna Macieja i Katarzyny Milewskich,  z Opatówka, z Leokadią Sową, panną l. 22, córką nieżyjącego Łukasza i jego małżonki Marianny z Muszyńskich, rolniczki. 
Ślubu udzielił ks. Adam Marczewski.

Ślub Stanisława Wiewiórkowskiego, kawalera l. 24 ur. we wsi Ciekszyn, pow. płoński, gub. warszawska, syna Macieja i Katarzyny Milewskich,  z Opatówka, z Leokadią Sową, panną l. 22, córką nieżyjącego Łukasza i jego małżonki Marianny z Muszyńskich

Stanisław Wiewiórkowski na chrzcinach wnuków, stoi między synem Marianem (z prawej) i zięciem Zygmuntem Gadzinowskim

To bardzo smutne zdjęcie, choć z tak miłej i wesołej uroczystości, jaką były chrzciny wnuków Stanisława- Teresy i Leszka.. Ukazuje bowiem rodzinę krotko przed wybuchem wojny, w komplecie. Wszyscy mężczyźni z tego zdjęcia zginęli w 1941 roku.
Marian, mój dziadek oraz Zygmunt Gadzinowski zostali zamordowani w obozie Mauthausen Gusen. Stanisław na wieść o tym doznał ataku serca.






poniedziałek, 20 listopada 2017

Dawna kamienica Szalińskiego w Opatówku.

Autor: Dominika Pawlikowska

O kamienicy stojącej w Rynku ul. Łódzka 2, dawniej ulica Piłsudskiego, przy skrzyżowaniu z dawną ul. Błaszkowską mówiło się potocznie kamienica Szalińskiego.

Opatówek, Spatenfelde, Kamienica Szalińskich, róg Łódzkiej i Placu Wolności, zdjęcie z początków okupacji niemieckiej. Niemcy rozbierają budynek straży na placu i budują drogę. DK12 – Mapy Google Kamienica Szalińskich, róg Łódzkiej i Placu Wolności, zdjęcie z początków okupacji niemieckiej. Niemcy rozbierają budynek straży na placu i budują drogę.
DK12 – Mapy Google
Kamienica Szalińskich, róg Łódzkiej i Placu Wolności, zdjęcie z początków okupacji niemieckiej.
Niemcy rozbierają budynek straży na placu i budują drogę.


Kamienica została zakupiona przez moją prababcię Józefę i jej drugiego męża Bolesława Szalińskiego w 1934 roku i pozostawała ok. 50 lat w rękach mojej rodziny. 
Prababcia Józefa Szalińska de domo Rupotacka (1890-74) była osobą bardzo energiczną i pracowitą. Dzisiaj powiedzielibyśmy "kobietą biznesu". Przedwojenne pokolenia nie znały ZUS-u, emerytur ani żadnego innego systemu ubezpieczeń, więc pracowało się bez świąt i wolnych sobót do późnej starości, odkładając grosz do grosza i żyło później z oszczędności lub pozostając na utrzymaniu dzieci.
Józefa po tragicznej śmierci pierwszego męża poślubiła Bolesława Szalińskiego. Zajmowali się restauratorstwem. Najpierw prowadzili restauracje w Kaliszu. Później postanowili dokupić kamienicę i przeprowadzili się do Opatówka. Zdjęcie poniżej ukazuje całą rodzinę, być może w roku zakupu kamienicy tj. 1934 r. Na zdjęciu Józefa Szalińska de domo Rupotacka, secundo voto Semperska z córką Marią Wiewiórkowską, późniejszą długoletnią nauczycielką szkoły w Opatówku  i mężem Bolesławem.

Józefa, Bolesław Szalińscy, z córką Marią później Wiewiórkowską, moją babcią, długoletnią nauczycielką matematyki w szkole w Opatówku, ok.1934 r.
Józefa, Bolesław Szalińscy, z córką Marią później Wiewiórkowską,
moją babcią, długoletnią nauczycielką matematyki w szkole w Opatówku, ok.1934 r.


Kaliski ślad prababci Józefy odnalazłam w książce p. Kazimierza Rogackiego "Tak było 1929-2013".
Pan Kazimierz Rogacki opisuje Kalisz z okresu międzywojennego, wspominając i opisując ulice, którymi maszerował jak młody chłopak. I wspomina restaurację Szalińskich: 
"Skręcając w ulicę Franciszkańską widać było podświetloną reklamę restauracji pani Szalińskiej. Wchodziło się do niej po kilku schodkach. Miała ona dość duże wzięcie. Pamiętam, że byłem tam z bratem i tatą na flakach z pulpetami".
Po wielu latach ciężkiej pracy, prababcia miała wtedy ok. 40 lat, w 1934 Szalińscy kupili  kamienicę i przeprowadzili się do Opatówka.
Przeanalizowałam historię domu. Kamienica należała do Stefanii z Ordzińskich Kościańskiej, która z kolei odziedziczyła ją po ojcu Stefanie.

Władysława Ordzińska, siostra właścicielki.

Za J. Miluśka-Stasiak:  Stefan Ordziński był członkiem Zarządu Ochotniczej Straży Ogniowej i przy jego restauracji mieściła się siedziba straży. Mogła być tam jakaś wozownia dla gości i  miejsce na wóz konny strażacki. W 1907 r. wybudowano remizę na rynku i odtąd tam  mieściła się straż, a konie obok u p.Jaskuły.
W archiwum kaliskim znalazłam dokumenty dotyczące historii własności tej kamienicy. W 1929 roku kamienice podzielono na dwie części (dok. 2) i wydzielono dwa osobne budynki. Druga część przeszła w posiadanie Polaka niemieckiego pochodzenia Hermana Feichta (dok. 3). Feicht i jego rodzina, licząca 10 osób, znajduje się na folksliście, czyli na liście osób, które po wybuchu wojny zadeklarowały swoją niemieckość. Feicht otrzymał kategorię B  czyli – Deutschstämmige (niem. pochodzenia niemieckiego) – osoby przyznające się do narodowości niemieckiej, posługujące się na co dzień językiem niemieckim, kultywujące kulturę niemiecką.
Post o folksdojczach w Opatówku tutaj.
Hermann Feicht też wynajmował mieszkania w swojej kamienicy, w jego księdze dochodów wpisane są na rok 1929 osoby o polskich i żydowskich nazwiskach. O tym napiszę w osobnym poście.
Do czasów nadbudowy piętra dom wyglądał tak, jak na zdjęciu poniżej.

Opatówek, kamienica Ordzińskich, później Szalińskich,
ze zbiorów biblioteki w Opatówku. Lata 20-30-te dziewiętnastego wieku.

Właścicielka kamienicy Stefania Kościańska zwróciła się 10.02.1931 roku podaniem do Towarzystwa Kredytowego o przyznanie jej pożyczki na rozbudowę nieruchomości. Niestety później zmuszona była napisać prośbę o wstrzymanie licytacji: "Tak materialnie się wyczerpałam..."
Komisja Sprawdzająca złożona z dyr. J. Klotza, członka Kom. Nadz. J. Kurdwanowskiego oraz obywateli m. Opatówka: St.Wiewiórkowskiego oraz I. Pawłowskiego przy współudziale technika Tow. Czyżewskiego przybyła na miejsce 16 lutego 1931 i ustanowili szacunek techniczny budowli na sumę 41.128 zł a wartość sprzedażną szacując na 36 tysięcy.
Z archiwum dowiadujemy się, że małżonek pani Kościańskiej prowadził w kamienicy restaurację, wynajmowano także mieszkania ( dok. 4). Ciekawą lekturą jest lista nazwisk lokatorów, pośród nich są Żydzi.

www.historiawsepii.blogspot.com, Dominika Pawlikowska
Dochody z kamienicy Kościańskich, Opatówek 1931 rok (1). Mieszkańcy: Szablewski, Świdnicki, Ambroziakowa (nauczycielka), Adler (Żyd), Ostojska.

Kredyt został udzielony. Niestety, biedna pani Kościańska nie była w stanie spłacać rat kredytu i napisała prośbę do Towarzystwa Kredytowego o wstrzymanie egzekucji długu w postaci licytacji kamienicy (dok. 5).
14 lutego 1933 r. Emil Sztark Dyrektor Towarzystwa Kredytowego miasta Kalisza  wyznaczył kamienicę na przymusową sprzedaż za zaległe raty. Ogłoszono, że sprzedaż ma się odbyć 16 lutego 1933. przed rejentem Szymonem Tułeckim.
Wadium wpłacił i kamienicę nabył  Stanisław Czerepak, Przedsiębiorca i właściciel hurtowni wód mineralnych w Kaliszu 
Jednak rok później, w 1934 r. kamienica należy już do mojej prababci Józi. Świadczy o tym podanie do Towarzystwa Kredytowego (dok. 6) z 1934 roku  z prośbą o uznanie i przyjęcie listów zastawnych na częściową spłatę pożyczki na ową kamienicę.
Dlaczego nie mam żadnych pamiątek po tej restauracji? - Jedyny pocisk jaki spadł na Opatówek spadł właśnie na ten budynek i zakończył jego żywot w 1945 r. Nie było sensu go odbudowywać, ponieważ komuniści niszczyli prywatnych przedsiębiorców. Na szczęście kamienica ocalała. Przed wejściem Rosjan do Opatówka niemiecka rodzina osiedlona w naszym domu wywiozła wszystko, co znajdowało się w restauracji i mieszkaniu Szalińskich.
Pozostało kilka drobiazgów będących świadectwem tamtych czasów, m.in ponad stuletni obrus po mojej przedwojennej prababci Józefie. Być może sama go wyhaftowała ponieważ "prace  kobiece" szły w parze z wielkimi uzdolnieniami manualnymi kobiet w mojej rodzinie. Ciarki przechodzą mnie na myśl, ile czasu należało spędzić nad każdym milimetrem tego obrusu.
Gdy przeczytałam w biuletynie informacyjnym "Wiadomości Gminne" Nr 5 (575) / 2009 wspomnienia mieszkańców Opatówka fragment dotyczący Bolesława Szalińskiego zdałam sobie sprawę jakim był człowiekiem, jak ofiarnym i patriotycznym:

Aleja Józefiny 6, dzisiaj Aleja Wolności 6, autentyczna reklama restauracji Romana Szalińskiego  (chyba kuzyn Bolesława). Kalisz, Wielkopolskie – Mapy Google
Kalisz. Aleja Józefiny 6, dzisiaj Aleja Wolności 6, autentyczna reklama restauracji Romana Szalińskiego (rodzina Bolesława). Dzisiaj znajduje się tam Cafe Calisia.
Kalisz, Wielkopolskie – Mapy Google

 "30 marca 1939 r. odbyło się zebranie wszystkich organizacji i mieszkańców Opatówka w celu omówienia pożyczki na dozbrojenie polskiej armii. Tego dnia pierwsze ofiary pieniężne złożyła Akcja Katolicka Kobiet, drużyna harcerek pozaszkolnych i Ognisko Kolejowego Przysposobienia Wojskowego. 13 kwietnia powstał Komitet Pożyczki Przeciwlotniczej, którego przewodniczącym zostali ks. Piotr Kotarski - proboszcz parafii Opatówek, sekretarzem Kazimierz Sieradzan i skarbnikiem wójt gminy Józef Raszewski. Komitet przyjął normy pożyczki dla wszystkich warstw społecznych w gminie Opatówek: dla rolnictwa, przemysłu, nieruchomości, handlu i pracowników umysłowych. Od tej pory notowane były wpłaty na Pożyczki Lotnicze i Fundusz Obrony Narodowej (F.O.N.) oraz dobrowolne ofiary na dozbrojenie polskiej armii. Wpłaty pochodziły od organizacji i od indywidualnych osób, także Żydów mieszkających w Opatówku. Nauczyciele z gminy Opatówek wpłacili 1260 zł, pracownicy PKP - 800 zł, pracownicy poczty - 340 zł, właściciel majątku w Opatówku Konrad Wünsche - 5000 zł, Zofia Chrystowska ( żona przedwojennego właściciela pałacu w Tłokini Kościelnej) 2000 zł, Bolesław Szaliński (mój pradziadek) zadeklarował cały swój majątek wartości 15000 zł na rzecz Armii Polskiej, gdyby zaszła taka potrzeba".

Opatówek, kamienica Ordzińskich, później Szalińskich,
ze zbiorów biblioteki w Opatówku. Lata 20-te dziewiętnastego wieku.

W 1939 roku Bolesław Szaliński, podobnie jak wielu mężczyzn z mojej najbliżej rodziny, znalazł się na liście proskrypcyjnej tzn. liście osób wskazanych do aresztowania.
Napisano o nim:
"Był członkiem partii rządowej. W całej okolicy uchodzi za fanatycznego Polaka. Rodzaj jego działalności wpływa na to, że codziennie obcuje z dużym kręgiem ludności. Istnieje wiec możliwości, ze będzie działał wrogo wobec państwa niemieckiego".
1939 rok to dla Polski tragedia niewyobrażalna. Niemcy wyaresztowali elity centralne i elity lokalne, kadrę uniwersytecką, ziemian, księży, weteranów powstań, ale też miejscowych sołtysów we wsi, ludzi, którzy służyli gdzieś w wojsku, poznali obce kraje, coś widzieli i byli dla miejscowych autorytetem. 
Siadano, tak jak w restauracji mojego pradziadka, w długie jesienne lub zimowe wieczory, zbierało się towarzystwo, sąsiedzi, i on tłumaczył: są takie orientacje, takie partie, to będzie dla nas dobre. To dla nas będzie niedobre. Temu człowiekowi ufano, to on był autorytetem.
We wrześniu został wysiedlony ze swojego domu i ukrył się w Koluszkach, co opowiedziała mi jedna z najstarszych mieszkanek Opatówka pani Sieradzka. Zajmował się przerzutem uciekinierów z Wielkopolski - niem.  Warthegau do Generalnego Gubernatorstwa. Zmierzali tam wszyscy, którzy nie chcieli być wywiezieni na roboty w głąb Rzeszy.  Pani Sieradzka, wówczas mała dziewczynka, została przemycona przez Szalińskiego do Generalnej Guberni. Wraz z ojcem, panem Spiszem, który przyjaźnił się z Szalinskim, przez kilka dni gościła u niego.
Zdjęcie poniżej ukazuje kamienicę we wrześniu 1939 roku, w której już rządzą się Niemcy.
Wysiedlenie Szalińskiego z Opatówka uratowało mu życie, dzięki temu nie pojechał do obozu, a znalazł się na liście proskrypcyjnej, tj. liście Polaków przeznaczonych do wymordowania stworzonej przez lokalną żandarmerię i miejscowych folksdojczów. 

Wrzesień 1939, Opatówek, kamienica Szalińskich, na placu przy stacji benzynowej widać Niemców, motocykl niemiecki.
Wrzesień 1939, Opatówek, kamienica Szalińskich, na placu przy stacji benzynowej
widać Niemców, motocykl niemiecki. W prawym rogu wielka flaga Rzeszy.

Niemcy zaplanowali "Akcję Inteligencja", celem była likwidacja warstw przywódczych, innymi słowy likwidacji ludzi, którzy nie pozwoliliby zginąć idei państwa polskiego, którzy stanowili jądro polskości. Nazwisko Szalińskiego znalazło się na tej liście. 
Polacy byli wysiedlani. Naszą restaurację przejęła łotewska rodzina niemieckiego pochodzenia, która znalazła się w Opatówku w ramach przesiedleń tzw. Niemców etnicznych z terenów sowieckich, osiedlanych w okupowanej Polsce w ramach akcji „Heim ins Reich” (Powrót do Rzeszy). 
Otrzymali cały dorobek Szalińskich, ich dom, restaurację, zastawę, wyposażenie, wszystko. Restaurację nazwali Gasthaus Riga. Po II wojnie kamienica wróciła do Szalińskich, Niemcy się zdematerializowali zabierając wszystko, co mogli, wyposażenie domu i restauracji.

Widokówka propagandowa z Opatówka. Ok. 1940.
W prawym dolnym rogu Gasthaus "Riga" - restauracja Szalińskich.

Szalińscy nie mogli dalej żyć spokojnie i pracować. Funkcjonariusze PRL-u robili wszystko, aby odebrać ludziom ich własność. Prowadzenie restauracji w PRL nie było możliwe, komuniści wprowadzali przeróżne ustawy, aby zniechęcić i wyrugować "prywaciarzy". 2 czerwca 1947 wprowadzono ustawy „o zwalczaniu drożyzny i nadmiernych zysków w obrocie handlowym”, „o obywatelskich komisjach i lustratorach społecznych” i powołano Biuro Cen, które ustalało marże i wysokości opłat. Od tej pory nie można było po prostu założyć działalności – trzeba było mieć pozwolenie. Podczas gdy jeszcze w 1947 r. w Polsce było 134 tys. sklepów, już w 1949 r. było ich zaledwie 78 tys.
Powołano nawet specjalnie organ https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Komisja_Specjalna_do_Walki_z_Nadu%C5%BCyciami_i_Szkodnictwem_Gospodarczym
 Dzieci przedsiębiorców nie były przyjmowane na studia, zaś synowie rzemieślników byli przymusowo wcielani do wojska. Po śmierci Szalińskich kamienicę odziedziczyła ich córka, moja babcia Maria Wiewiórkowska. 
Jak wykańczano kamieniczników nieznacjonalizowanych? Wprowadzano do kamienicy lokatorów i "dawano" im mieszkania.
I posiłkując się Wikipedią: 21 grudnia 1945 roku wprowadzono dekretem przymusową gospodarkę lokalami. Był to pierwszy od zakończenia II wojny światowej akt prawny regulujący i ograniczający w sposób nieuzasadniony najem lokali mieszkalnych będących własnością osób prywatnych. Wprowadzał pojęcie „publicznej gospodarki lokalami”, tzn. w praktyce nacjonalizował mieszkania. Przydział do lokali mieszkalnych leżał w gestii władz kwaterunkowych, tj. prezydium miejskiej (gminnej) rady narodowej. W świetle przepisów tego dekretu decyzja administracyjna o przydziale lokalu mieszkalnego miała pierwszeństwo i była ważniejsza, niż umowa najmu zawarta z właścicielem tegoż lokalu.
W praktyce wyglądało to tak, że ja siedziałam pod stołem i obserwowałam, jak przychodzili do nas mieszkańcy płacić komorne. Babcia wyjmowała gruby zeszyt i zapisywała, kto i ile zapłacił.
Ponieważ tych ludzi było wielu, ja w końcu zapytałam: Babciu, to my jesteśmy bogaci? A babcia: nie dziecko, jesteśmy biedni. 
Państwo narzuciło wysokość komornego, które nie pokrywało nawet opłat ponoszonych na rzecz mieszkańców za: remonty, malowanie klatki, wywóz śmieci, odśnieżanie. Babcia dopłacała do tego z własnej nauczycielskiej pensji! Taka "sprawiedliwość".
Wiadomo, że wojenna wdowa z dwojgiem dzieci (jej mąż Marian Wiewiórkowski został zamordowany w obozie koncentracyjnym Mauthausen Gusen-link) nie mogła długo tak dokładać. Kamienica w latach 90-tych została sprzedana. I babcia po raz kolejny zawierzyła państwu. Pieniądze z transakcji wpłaciła na dwie książeczki mieszkaniowe z pełnym wkładem, na mieszkanie dla mamy i dla mnie. Nim doszło do realizacji tych książeczek PRL upadł. Początek lat 90. i transformacja ustrojowa spowodowały, że wartość pełnego wkładu na książeczce PKO wystarczyła na kupno kilku metrów kwadratowych mieszkania. Ograbiono nas  perfidnie, wszystko przepadło. Dlatego irytuje mnie nieuctwo i niewiedza ludzi, którzy zachwalają PRL, chwaląc, ile im "dała". Proszę pamiętać, że aby jednym dać, drugim zabrała. Komuniści łaskawie rozdawali to, co ukradli innym.

Dawna kamienica Szalińskiego dzisiaj. 2021.


W 1929 roku kamienice podzielono na dwie części (2)
Spatenfelde
Druga część przeszła w posiadanie Niemca Hermana Feichta. (3)

(4)
Prośba p. Kościańskiej do Towarzystwa Kredytowego o wstrzymanie
 postanowionej egzekucji długu w postaci licytacji kamienicy (5)

Podanie Józefy Szalińskiej (prababci) do Towarzystwa Kredytowego (6) z 1934 roku
 z prośbą o uznanie i przyjęcie listów zastawnych na częściową spłatę pożyczki.




Źródło:

  • Akta dot. nieruchomości Nr hip. 729 przy Rynku i ul. Błaszkowskiej w Opatówku Bolesława Szalińskiego, Zespół: Towarzystwo Kredytowe Miasta Kalisza, Sygnatura: 11/203/0/3/327
  • Archiwum rodzinne Dominiki Pawlikowskiej